Pozory potrafią zastąpić prawdę. Zwłaszcza, gdy tak mocno starasz się, by twoje życie było idealne. Rzeczywistość zawsze upomni się o swoje, nieproszona. I wybierze najokrutniejszy sposób...
To Ewa. Jej idealny profil na insta. Idealny facet. Idealny weekend.
Żadna idylla nie trwa jednak wiecznie. Jedna sekunda burzy cały jej świat.
Sekunda to dla niego wieczność. Zwłaszcza gdy stoi przy ruchliwym skrzyżowaniu.
Artur nie cierpi białej laski i cudzej litości. Wzrok zastępują mu dotyk, słuch i węch.
Ale widzi więcej niż inni.
Czy znasz to uczucie, gdy w jednej chwili zmienia się całe życie? Ewa jest śmiertelnie przerażona. Artur chciałby jej pomóc, tak przynajmniej twierdzi. Ale zaufanie to luksus, na który nie zawsze można sobie pozwolić. Zwłaszcza gdy nie wiadomo, kto jest ofiarą...
Idealne życie jest jak sen. Z czasem potrafi zamienić się w koszmar.
I znowu autorka zaskoczyła mnie przewrotną, zakręconą fabułą z zaskakującymi zwrotami w akcji i nieprzewidywalnym zakończeniem. Z pozornie pomieszanych wątków strona po stronie układa się historia, która nabiera kształtu i znaczenia. Poznajemy mieszkańców jednej kamienicy. Jest Ewa, która przeżywa szaleńczy romans z Jackiem. Niestety wszystko zaczyna się komplikować, kiedy w szaleństwie uniesień potrącają człowieka i oboje uciekają z miejsca wypadku. Ewa popada w paranoję, a Jacek okazuje się zupełnie innym człowiekiem, niż można byłoby się spodziewać. Jest Artur, niewidomy sąsiad, który jest beznadziejnie zakochany w Ewie i pragnie się do niej zbliżyć. (Tu brawo dla autorki za przybliżenie czytelnikowi jak niewidomi ludzie funkcjonują we współczesnym świecie). Jest zdradzana żona i zdradzony mąż. Jest tajemnica i kłamstwo. A jedna podjęta decyzja niesie za sobą kolejne, co w efekcie prowadzi do tragedii, która z biegiem historii staje się coraz bardziej nieunikniona. Ciekawie, choć osobiście wolę historię Marcina z "Winnego"😉.
Bardzo długo zastanawiałam się o co w tej książce chodzi. Zaczyna się jak erotyk, w między czasie dostajemy też trochę przemyśleń dotyczących życia i social mediów, a to wszystko obłożone jest jakąś tajemnicą. Tylko w zasadzie nie wiadomo jaką. Czułam, że coś będzie nie tak cały czas i ten niepokój tlił się gdzieś pod każdym zdaniem, które słyszałam (bo odsłuchałam audiobooka). No i bach! To wszystko jak pierdachnęło to leciało na łeb na szyję. Ostatnie 30% tej książki to istny rollercoster. Nie dało się tego zatrzymać, a nieuniknione było niedaleko przed nami. FENOMENALNA! Bawiłam się przednio bo musiałam wiedzieć, po prostu chciałam już ją skończyć żeby dowiedzieć się gdzie jest tego wszystkiego sens! Autorkę dopisuję do mojej listy tych autorów, których książki chce znać! WSZYSTKIE!
W książce znajdziemy wszystko, co fani thrillerów lubią najbardziej - przemoc, morderstwo, stalking, a nawet zdradę i romans. Największą jej zaletą jest ukazanie osoby niewidomej w codziennym życiu. Możemy z niej dowiedzieć się z jakimi przeszkodami na co dzień musi zmierzyć się taka osoba - książka otwiera nam oczy 😉
To było moje drugie spotkanie z autorką. Pierwsze nie było jakoś specjalnie udane, więc nie wiedziałam czego się spodziewać po tym tytule. Nie czytałam wcześniej opisu, dzięki czemu nie nastawiałam się na thriller, bo to chyba nie ten gatunek. A książka? Muszę przyznać, że mnie zaskoczyła.
Wciągnęła mnie od pierwszych stron (jeśli tak można powiedzieć o audiobooku) i trudno mi było przestać słuchać. Byłam ciekawa jak daleko może posunąć się człowiek, żeby tylko inni myśleli o nim tak jak on chce. Dobry temat i poruszony w interesujący sposób, bo w różnych aspektach.
Zakończenie wbiło mnie w fotel. Tego to ja bym się nigdy nie spodziewała. Autorka dała nam do pieca na „do widzenia” i zostawiła z opuszczoną szczęką. To było świetne zagranie!
Ja ze swojej strony mogę wyłącznie polecić. Audiobooka również, bo realizacja bardzo przyjemna.
Ewa to gwiazda Instagrama, ma zawrotną ilość obserwatorów, w liczbie 10 tysięcy. Uwielbia robić seksowne selfie przy prawie pustej lodówce. Z zawodu jest fryzjerką, a po pracy chętnie je parówki.
Artur jest sąsiadem Ewy, jest niewidomy, a mimo to widzi więcej niż inni. Nienawidzi współczucia, nie chce niczyjej pomocy. Woli zorganizować bułczaną imprezę, będącą efektem ubocznym poszukiwani bułki idealnej, niż zdać się na litość ekspedientki w sklepie.
Ok, teraz kiedy mam już Waszą uwagę, mogę przejść do bardziej rzeczowej i poważnej recenzji.
Bardzo długo zastanawiałam się nad oceną tej książki. Zwykle staram się nie czytać zbyt wielu recenzji, zanim zabiorę się za książkę. Tutaj popełniłam ten błąd. Oczekiwałam czegoś zupełnie innego. To tak jakby zamówić pizzę z podwójnym pepperoni, a dostać tort czekoladowy. Obydwie opcje są cudowne ale to akurat nie to, na co miało się smaka. Tak było właśnie z tą książką.
„Chodź ze mną” jest właśnie takim przepysznym tortem czekoladowym, który połknęłam z prędkością światła.
Najbardziej podobał mi się wątek Artura (tu pewnie nie jestem zbyt oryginalna). Jego postać była znakomicie skomponowana. Rozdziały z jego perspektywy były strzałem w dziesiątkę. Kiedy czytałam o codziennych zmaganiach osoby niewidomej, serce pękało mi na milion kawałków. A muszę dodać, że serce mam ze stali!
Z drugiej strony Ewa była jedną z najbardziej irytujących postaci książkowych. Instagramowa królowa życia miała trochę trupów w swojej szafie, przez to jakoś nie potrafiłam jej współczuć i jakoś się z nią połączyć. Tutaj chyba znowu ujawnia się moje stalowe serce.
W książce było kilka wątków, które po pojawieniu się imprezowego Stacha trochę ucichły, a szkoda.
Chętnie przeczytałabym też rozdziały z perspektywy MamuśkiNaPełnyEtat. Oczywiście to tylko taka luźna uwaga, nie zaważyła ona ani trochę na ostatecznej ocenie książki.
Bardzo zaś podobały mi się rozdziały, których akcja działa się w szpitalu. Coś mi w nich nie dawało spokoju i wierciło dziurę w brzuchu.
Pewnie dlatego zakończenie tak bardzo mnie usatysfakcjonowało. Z jednej strony było dość zaskakujące, z drugiej komfortowe. Wiem, tutaj pewnie lekko zaprzeczam samej sobie ale pewnie już się do tego przyzwyczailiście.
Książka trzyma w napięciu do samego końca, a mimo wszystko czegoś mi brakowało. Chyba najlepiej moją myśl odda stwierdzenie, że napięcie było „stabilne”, a ja osobiście wolę rollercoaster.
Czy polecam? Jak najbardziej! Moja recenzja chyba mówi sama za siebie!
RECENZJA - "Chodź za mną" Joanna Opiat - Bojarska "To smutne i nieinstagramowe, ale moje życie mnie męczy." Ewa i Jacek to kochankowie uwikłani w burzliwy romans. On ma żonę, a ona jest uzależnioną od telefonu influencerką, tak samo jak i jego żona. Kobieta śledzi jej profil zazdroszcząc każdej sekundy, którą dzieli z jej ukochanym. Tylko czy wszystko co widzi w sieci jest prawdą, skoro sama kreuje swój fałszywy wizerunek? Pewnego dnia ich życie ma legnąć w gruzach - potrącają w lesie mężczyznę i zostawiają go na pastwę losu. Mając nadzieję, iż nikt nie dowie się o ich występku ukrywają prawdę przed całym światem. Jednak, po jakimś czasie Ewę prześladuje uczucie bycia obserwowaną. Dostaje tajemnicze wiadomości od nieznajomych, ktoś nieustannie jej grozi. Muszę przyznać, iż dawno żadna historia aż tak mnie nie pochłonęła. Całą książkę przeczytałam w przeciągu jednego dnia, nie mogłam się z nią rozstać ani na chwilę. Emocje jakie towarzyszyły mi od samego początku narastały i z każdą kolejną stroną odczuwałam coraz większy niepokój. Postacie zostały wykreowane perfekcyjnie, ich zachowanie było sensownie odzwierciedlone psychiką, w głąb której czytelnik jest w stanie zajrzeć. Rozumiemy ich motywy i wiemy co spowodowało, iż są takimi a nie innymi osobami. Gdy szaleństwo i nerwowa atmosfera osiągają punkt kulminacyjny, autorka wodzi nas za nos i wprowadza kolejny wątek, którego kompletnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Od tej chwili akcja jest na tyle wartka, ciężka i brutalna, że zostaje uznana przeze mnie za najlepszą książkę z gatunku domestic noir, jaką kiedykolwiek czytałam. Nie spodziewałam się, że pod tak niepozorną okładką zostanie zaserwowana mi taka doza okrucieństwa. Brawo - daję max trupów! 💀💀💀💀💀/5 #burda #wydawnictwoburda #burdaksiazki #opiatbojarska #chodźzamną
Po książki Pani Joanny nie sięgałam do tej pory, choć zarówno moja półka w biblioteczce, a także ta na Legimi są w jej powieści zaopatrzone. Ba! Jedną udało mi się zdobyć w konkursie :) Skąd ten opór? W zasadzie tylko i wyłącznie z braku czasu i dlatego, kiedy Wydawnictwo Burda zaproponowało mi "Chodź za mną" do recenzji nie mogłam odmówić. Wszak trafił się moment, że nie muszę szukać na nią czasu pomiędzy innymi zobowiązaniami, bo staje się ona jednym z nich! A więc... moje sumienie nie cierpiało, a dusza czytelnicza uradowana zabrała się od razu za czytanie!
Co a pierwszy rzut oka sugeruje Wam okładka? Mi generalnie niewiele. Zakładałam, że będzie to thriller, kryminał i to dość krwisty ;) A Wy, jakie macie odczucia co do okładki? Pomijając fakt, że jest naprawdę świetna.
W środku znajdujemy opowieść o dwóch osobach. Ewa, której świat wydaje się być idealny. Prowadzi profil na instagramie i wszystko wydaje się w jej życiu być cudowne. Pozory?
Z drugiej strony poznajemy Artura. Dla niego świat wcale nie jest taki kolorowy i piękny. Jest niewidomy, ale wbrew pozorom wszystkimi innymi zmysłami poznając świat, widzi o wiele więcej niż inni.
Oboje mieszkają w tej samej kamienicy i zaczynają ze sobą rozmowy w momencie kiedy w życiu Ewy dochodzi do pewnego załamania. Nie zdradzę Wam więcej, bo przyjemniej się czyta odkrywając tajemnice krok po kroku. Natomiast Artur, mimo że wydaje się być dobrym słuchaczem, fajnym facetem, to czy aby na pewno nie są to kolejne pozory?
Joanna Opiat-Bojarska pokazuje nam w tej powieści to jak łatwo jest się zagłębić w wirtualny świat i się w nim zatracić. Tam wszystko ma być idealne, czyściutkie, piękne, ale przecież w prawdziwym życiu tak nie jest, prawda? Główna bohaterka powieści przekonuje się o tym bardzo boleśnie na własnej skórze.
Ta książka jest dość nieoczywista, ale bardzo aktualna i myślę, że jest to dobry thriller, po który warto sięgnąć, ale również taki, który niesie za sobą pewne przesłanie. To cenię w książkach bardzo mocno i tutaj dostałam między wierszami nieme polecenie zastanowienia się nad tym co jest ważne i że życie w realnym świecie wcale nie jest takie cukierkowe. Trzeba się mierzyć z mniejszymi i większymi problemami a dla każdego z nas każdy ma inną rangę. Jeden będzie rozpaczał i wyrzucał sobie, że nie odkurzył w mieszkaniu, a inny, że zabił człowieka...
Podsumowując: to thriller, który u mnie na półce będzie miał swoje miejsce honorowe wśród tego gatunku. Autorka chwyta za gardło i nie puszcza do samego końca. Polecam!
A wydawnictwu Burda jeszcze raz bardzo dziękuję za egzemplarz. Cóż to była za uczta czytelnicza!
Po cyklu „Kryształowi” chętnie sięgnęłam po najnowszy thriller autorki. I okazał się strzałem w dziesiątkę. To nie tylko rozrywka na wysokim poziomie łącząca świetny styl i znakomicie poprowadzoną fabułę, ale również bardzo ciekawa i wnikliwa analiza postrzegania świata przez osobę skupioną na rzeczywistości wirtualnej, i takiej dla której ona zupełnie nie istnieje.
Początek? Przez chwilę myślałam, że pomyliłam gatunki i zamówiłam romans. Można powiedzieć, że to historia jakich wiele. Uwikłanie w relację z żonatym mężczyzną, żalącym się, że z żoną nic już go nie łączy. Na szczęście to tylko lekki wstęp, który może ma osłabić naszą czujność, bo niespodziewany wypadek zmienia wszystko. Jedna decyzja i jej konsekwencje sprawiają, że w poukładane życie Ewy gwałtownie wdziera się chaos, a kobieta coraz boleśniej czuje zaciskającą się na jej szyi pętlę. Jedynym stabilnym elementem okazuje się wsparcie niewidomego sąsiada, Artura.
Mała sąsiedzka społeczność rządzi się swoimi prawami. Co ich łączy, co dzieli? Czy świat prezentowany przez nich dumnie na Instagramie choć w minimalnym stopniu odzwierciedla ten prawdziwy? Czy może wszystko jest sztuczne, na pokaz, pełne obłudy i fałszu, a tak naprawdę ważne jest to czego nie widać? Co skrywa się w czterech ścianach, osłonięte przed czujnym sąsiedzkim okiem?
Z każdą kolejną stroną atmosfera coraz bardziej się zagęszcza osaczając naszą bohaterkę. Manipulacja, zdrada, toksyczny związek, obsesja. Prócz poczucia winy i lęku oraz niezdrowej miłości, to one determinują zachowania bohaterów i nakręcają spiralę zdarzeń prowadzących do tragedii.
Przyznaję, że nie byłam w stanie oderwać się od opowieści, w której napięcie rosło z każdą stroną. Sposób prowadzenia narracji w pewnym momencie zdradza co się stało, ale nawet to nie było w stanie przygotować mnie na zwalające z nóg zakończenie. Jestem pod dużym wrażeniem. Nie spodziewałam się, że ta niepozorna okładka kryje taką historię. Tym bardziej, że opiera się na faktach…
Historia z pozoru opowiada o Ewie i Arturze. Jednak w międzyczasie pojawia się także „Szpital”, który rzuca cień na całą fabułę. Nie dlatego, że jest nieciekawie, ale dlatego, że dostajemy strzępki informacji. Autorka zrobiła coś niesamowitego. W tej książce nic nie jest takie, jak nam się wydaje. Z pozoru nużąca opowieść o nieradzącej sobie kobiecie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienia się w rasowy thriller, który nie pozwala się odłożyć. Przy tej książce czas się zatrzymuje, a ty zagłębiasz się w niego całym sobą. Po wszystkim jesteś przesiąknięty tym strachem i niepewnością. Historia ta jest przerażająco prawdziwa. Wstrząsa całym tobą i nie odpuszcza. Żeby było lepiej, książka zaczyna się niepozornie. Poznajemy historię dwójki kochanków i niewidomego studenta. Jednak okazuje się, że nic nie wiemy o tej książce. Gdy tylko zaczynasz myśleć, że zrozumiałeś, Autorka zręcznie udowadnia Ci, jak bardzo się myliłeś. Wątek za wątkiem masz coraz więcej informacji, ale coraz mniej wiesz i każde twoje przypuszczenie możesz wyrzucić w kąt. W pewnym momencie książka robi się przerażająca, brutalna. Jednak przy tym nie epatuje okrucieństwem. Autorka zręcznie napisała ekstremalne sceny. Z książki zrobił się rasowy domestic noir, który idealnie pokazuje krzywdę kobiety. Ukazana jest ona bez upiększania, ale też i bez nadmiernej bestialskości. Książka mną wstrząsnęła. Wymiętosiła mnie i rozbiła na kawałki. Gdy ją skończyłam, przez kilka minut gapiłam się w ścianę. Szok, niedowierzanie, zdziwienie. To malowało się na mojej twarzy. Książka odkrywa przed nami ludzką naturę. Chęć miłości, pragnienie bliskości, potrzebę bycia kochanym, szanowanym, zauważonym, a przy tym niezależnym i silnym. Zobaczymy w niej najgłębsze potrzeby ludzkiej duszy.
Okej, nawet nie wiem jak zacząć. Ta książka tak mnie wciągnęła i miała tak zaskakujące zakończenie, że..... Wszystko tu było tak przemyślane i dopracowane, portrety psychologiczne bohaterów i ich przedstawienie na kartach powieści- majstersztyk. Przebiegły kochanek, niewidomy adorator, niewierna żona uzależniona od instagrama i przerażający mąż. To jest jednym z największych plusów autorki- pokazuje bohaterów jako ludzi, nie są wyidealizowani. Ja osobiście bardzo cenię takie książki, w których można odnaleźć siebie. A tutaj nie dość, że mamy świetnie wykreowanych bohaterów, genialnie poprowadzoną fabułę, to jeszcze research zrobiony bardzo dobrze! (KONIECZNIE przeczytajcie podziękowania, one dają na tę książkę zupełnie inny ogląd i dzięki temu patrzymy na nią w szerszej perspektywie) Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Rozdziały podzielone na narrację każdego z bohaterów były w tym przypadku świetnym zabiegiem. Wiele razy książka zaskoczyła mnie tak, że aż dosłownie przecierałam oczy ze zdumienia, a na zakończeniu.... miałam takie ciary 😳 Nie można było się tu nudzić. Gdy tylko musiałam odłożyć tę książkę, od razu mnie do niej znów ciągnęło. Jeśli szukacie thrillera, od którego nie można się oderwać- to jest coś dla was. TW: przemoc psychiczna i fizyczna, zdrady, nękanie.
Jeśli stoicie przed wyborem, czy zacząć przygodę z panią Joanną od "Winnego" czy od "Chodź za mną", ja subiektywnie podpowiadam, aby najpierw sięgnąć po "Winnego". Wtedy "Chodź za mną" zaskoczy was jeszcze bardziej.
„Życie polega na tym, że raz upadasz, innym razem się podnosisz. A na Instagramie wszyscy udają, że ciągle lecą do góry” - fragment powieści.
Książka, którą skończyłam czytać dziś i jak symbolicznie to wypadło, bo w Międzynarodowym Dniu Eliminacji Przemocy wobec Kobiet…
Idealna Ewa, idealne konto na Instagramie, idealne… pozory.
Moc tego thrillera docierała do mnie powoli, akcja rozwijała się w dość spokojnym tempie, by w finale porwać mnie w wir dramatycznych wydarzeń i pozostawić w niedowierzaniu.
Opiat-Bojarska bez znieczulenia wrzuca czytelniczki/czytelników w wielce prawdopodobne sekwencje zdarzeń, śmiało i dosadnie opisuje rzeczywistość relacji międzyludzkich, tych, które powinny być oparciem, a są - delikatnie mówiąc - utrapieniem.
Pierwszy rozdział moim zdaniem był dziwny ale bez niego ciężko byłoby się połapać w fabule. Jacek wydawał się facetem idealnym, lecz co się później okazuje tak nie jest. Jego żona- Iwona uważam ze powinna być więcej razy wspomniana, jej postac powinna częściej występować. Podobała mi sie postac Artura jednak czasem wkurzały mnie nagle przerywane rozdziały i trzeba było sie skupić na innej postaci. Zakończenie otwarte którego bym sie w ogóle nie spodziewała. Jednym zdaniem, podobała mi sie, daje do myślenia.
3,85⭐Musze przyznać że wciągnęłam sie bez opamiętania a postaci Staszka czy matki głównej bohaterki nienawidzę tak bardzo, że myślę że autorka spełniła swoją rolę.
Książkę kupiłam razem z gazetą za kilkanaście złotych. I to był strzał. Autorka tak bardzo przypadła mi to gustu, jej styl pisania, że zaczęłam czytać coraz więcej jej książek. Serdecznie polecam.
Bardzo lubię książki poruszające aktualne tematy, lubię historie o czymś konkretnym, o rzeczach ważnych, a jeśli dodatkowo całość ma klimat thrillera to już tym bardziej jestem przeszczęśliwa. Uwielbiam kiedy książki intrygują od pierwszych stron i sprawiają, że chcemy więcej i więcej i nie wiemy kiedy okazuje się, że połowa książki za nami, a przecież mieliśmy przeczytać "tylko jeden rozdział" i dokładnie wszystko to dostałam w książce pani Joanny Opiat-Bojarskiej "Chodź za mną". Bardzo żałuję, że tak długo zwlekałam z sięgnięciem po twórczość autorki i wiem, że teraz koniecznie musze nadrobić resztę tytułów, a z tego co wiem szykuje się niebawem jakaś nowa książka!
Pani Joanna od samego początku dawkuje emocje i wciąga czytelnika w sieć intryg i kłamstw, żeby na sam koniec namieszać i nieźle zaskoczyć. W swoją książkę wplata historię poruszającej toksycznej relacji, przemocy domowej oraz wątek osoby niewidomej, pokazując tym samym jak ludzie z taką niepełnosprawnością żyją i funkcjonują, a wbrew pozorom mogą radzić sobie samodzielnie bardzo dobrze. Ponadto opisany świat instagrama i "influencerek" idealnie przedstawia rzeczywistość w jakiej żyjemy opierającą się na złudnym szczęściu i kreowaniu idealnego życia w internecie. Dodając do tego wszystkiego przystępny język autorki i łatwość w pokonywaniu kolejnych stron mamy naprawdę dobry thriller. Co więcej, po skończeniu "chodź za mną" czuję niedosyt i chcę więcej książek pani Joanny!