Praca bodyguarda jest ciężka, odpowiedzialna i wymagająca. Ale dla Dylana nie ma zleceń zbyt trudnych - mężczyzna jest profesjonalistą w każdym calu i nigdy nie pozwala sobie nawet na chwilę rozluźnienia. A w każdym razie nie w pracy, bo po godzinach to normalny, niestroniący od rozrywek dwudziestotrzylatek. Jednak dbanie o bezpieczeństwo Phoebe Green, córki znanego architekta, okazuje się zadaniem niemal niewykonalnym. Nie dość, że dziewczyna nie przejawia najmniejszej chęci do współpracy, to jeszcze usiłuje zrobić wszystko, by uprzykrzyć życie swojemu aniołowi stróżowi.
Mężczyzna nie ma pojęcia, że przyczyny niechęci Phoebe do ochroniarzy tkwią głęboko w jej przeszłości. Wie za to, że misja dbania o zdrowie i życie panny Green nie będzie prosta. Relacja między Dylanem i jego podopieczną zmienia się nieoczekiwanie, gdy zaczyna ona dostawać listy od tajemniczego adoratora. Anonimowe, a po jakimś czasie coraz bardziej natarczywe. Sytuacja szybko przestaje być zabawna, a losy Phoebe i Dylana splatają się mocniej, niż oboje by sobie tego życzyli...
Caroline Angel - to pseudonim literacki dziewczyny rodem z Namysłowa, studentki Politechniki Opolskiej i wolontariuszki w domu dziecka. Jak określa siebie sama autorka, jest osobą przyjacielską i rodzinną. Uwielbia pisać, czytać, uprawiać sport i gotować. W głowie ma mnóstwo pomysłów na nowe historie.
-4 Ogólnie nie czytam polskich autorek, ale ta historia całkiem przypadkiem do mnie trafiła (koleżanka kupiła i kazała mi przeczytać :D) i muszę powiedzieć, że przypadła mi do gustu ta historia. Może z dwa wątki mnie raziły . Bardzo emocjonująca i raczej nudzić się przy czytaniu człowiek nie będzie.
Phoebe jest córką znanej aktorki i cenionego architekta. Sama poszła w stronę praktyczną i pracuje w firmie ojca. W związku z tym, że jej mama jest bardzo sławna rodzice upierają się by miała swojego osobistego ochroniarza. Ona jednak nie chce się na to zgodzić, gdyż uważa, że jest to jej nie potrzebne, a poza tym kiedyś już bardzo się na jednym ze swoich osobistych obrońców zawiodła. Jednak gdy dostaje różową kopertę od tajemniczego "adoratora", który jej grozi, że ją zniewoli, Phoebe zdecydowanie szuka pomocy u Dylana właśnie.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Biorąc tę książkę do recenzji byłam przekonana, że autorka jest zagraniczna. Nie zrozumcie mnie źle, chętnie daje szansę nowym autorom, ale ostatnio strasznie się zraziłam do polskich autorek romansów. Od czasów "Niezdobytej" nie trafiłam na nic dobrego. Tak było i tym razem. Rozchwianie emocjonalne bohaterów doprowadzało mnie do skrajnej irytacji. Główna bohaterka zachowuje się jak gówniara. A Dylan, mimo że próbuje być odpowiedzialny to kompletnie mu nie wychodzi. Chociażby to niby "kontrolowane" porwanie. No serio? Po czymś takim myślę, że bardzo długo męczyły by mnie koszmary, a on ją o to poprosił 🤦♀️ Postawa jej rodziców też była dziwna i nieprawdopodobna. W ogóle to dramat gonił dramat. Dla mnie to kolejna przerysowana, nieprawdopodobna i kiepska książka. I po rozwiązaniu sprawy z adoratorem ja już bym ją zakończyła, ale autorka dołożyła na koniec kilo cukru, żeby upewnić się ze na pewno wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Mam na razie dosyć romansów. A jeszcze kilka kiepskich mam na półce i będę je musiała przeczytać 😅
"Prywatnego ochroniarza" jedna z nas przeczytała kiedyś właśnie na aplikacji Wattpad i bardzo wtedy go polubiła. Co prawda, miał kilka błędów i był nacechowany typowymi wattpadowymi zabiegami i zwrotami akcji, ale w ogólnym rozrachunku nie odebrała go źle. Kiedy dowiedziałyśmy się, że książka ta zostanie wydana, bardzo chciałyśmy zapoznać się z jej papierową wersją. Ogólnie jest ona godna polecenia, ale to romans/romans młodzieżowy, a ostatnio nie jesteśmy wielkimi fankami takiej literatury. Książkę naprawdę przyjemnie i szybko się czytało dzięki krótkim rozdziałom i wartkiej akcji. Miło było również po latach ponownie spotkać się z bohaterami - Phoebe i Dylanem, którzy naszym zdaniem są unikalni i dobrze wykreowani. Historię poznajemy z perspektywy ich obojga, dzięki czemu czytelnik ma szersze spektrum, które pozwala mu na zapoznanie się z myślami i zachowaniami tej pary. Na szczęście pozycja ta nie obraca się tylko wokół miłości dwojga głównych bohaterów, można w niej znaleźć również ciekawy wątek przeszłości Phoebe, który ciągnie się przez całą książkę, aż do punktu kulminacyjnego akcji. Jeśli szukacie głębszych przemyśleń i jednocześnie bardzo rozwiniętej akcji poza wątkiem romantycznym, to to raczej nie jest pozycja dla was. JEDNAK! Jeśli poszukujecie dobrej rozrywki, historii miłosnej, szybkiego rozwoju akcji lub czegoś lekkiego na coraz dłuższe wieczory, to "Prywatny ochroniarz" jest jak znalazł! Jesteśmy ciekawe również innych tytułów od tej autorki. 🤔 Sprawdźcie sami! W&M
Phoebe ma powody, żeby nie ufać swoim ochroniarzom. Zawsze doprowadza do tego, że sami szybko się zwalniają. Tym razem jednak trafiła na równego sobie przeciwnika. Jej nowy ochroniarz nie da się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Dylan jest profesjonalistą w każdym calu i traktuje swoją pracę bardzo poważnie. To mężczyzna z zasadami, który nigdy nie wdaje się w romanse ze swoimi klientkami. Jednak Phoebe jest inteligentną i piękną kobietą, której urokom trudno będzie się opierać. „Prywatny ochroniarz” to przyjemna lektura do przeczytania w jeden wieczór. Fabuła jest ciekawa, ale niestety bardzo przewidywalna. Podobał mi się wątek z tajemniczym adoratorem, jednak bardzo szybko domyśliłam się, kto za tym wszystkim stoi. Autorka fajnie wykreowała bohaterów. Dylana polubiłam bardzo szybko, natomiast do Phoebe miałam mieszane uczucia. Z jednej strony mi imponowała, bo była silną i niezależną kobietą, podobało mi się też, że potrafiła postawić na swoim. Niestety momentami zachowywała się niedojrzale i trochę mnie irytowała. Książka jest lekka i niewymagająca. Jeśli lubicie historie z motywem ochroniarza, to polecam sięgnąć po ten tytuł.
"Prywatny Ochroniach" to jedna z tych książek które było po prostu okey, ani dobra, ani zła. Napisana prostym językiem i stylem, a do tego mega schematyczna. Kreacja bohaterów również nie jest jakaś wybitna, po prostu są.
Książka podobała mi się do pewnego momentu, później był już tylko ciąg absurdu. Jak dla mnie ta historia powinna zakończyć się z chwilą odkrycia kto jest tajemniczym adoratorem i uważam że kolejne 70 było już niepotrzebne. Gdyby nie to co w ich trakcie się działo moja ocena najprawdopodobniej była by nieco wyższa.
Warto również zaznaczyć, że już znacznie wcześniej znałam losy Phoebe i Dylana. "Prywatnego chroniarza" czytałam jeszcze gdy znajdował się na wattpadzie także od samego początku znałam tożsamość adoratora jednak byłam przekonana, że książka się kończy właśnie wtedy gdy bohaterowie odkrywają kim on jest. Być może dalsza część nie zapadła mi w pamięć właśnie dlatego, że niezbyt przypadła mi do gustu.
Intryga i dochodzenie, kto jest 'tajemniczym adoratorem' było naprawdę ciekawe. Poza tym relacja Phoebe i Dylana też wyszła nieźle😉 Oczywiście było kilka spraw, z którymi się nie polubiłam, ale nie były one jakoś bardzo znaczące...
Co tu dużo pisać - dobrze się bawiłam i podobało mi się!💜 Także polecam, na umilenie wieczoru w sam raz.
Okropnie przewidywalna, bardzo prosto napisana jak przez czternastolatkę na wattpadzie. Zamysł na książkę naprawdę fajny, ale styl wymaga dużo do poprawy. Płytko, brak emocji.
Moim zdaniem jest to kolejny udany debiut w tym miesiącu, który miałam okazję przeczytać. Czy książka jest idealna? Nie. Ale jak na pierwszą książkę autorki to naprawdę historia była dobra i mnie wciągnęła. Dlatego też czekam na kolejne jej książki, ponieważ zawsze jest miejsce na poprawę 😊