Jak się nie pogubić we własnych pragnieniach? Jak harmonijnie poukładać relacje z otoczeniem? Jak się uczyć uważności na drugiego? Jak ustrzec w sobie wewnętrzną ciszę? Jak nie dać się zniszczyć zachłanności i pośpiechowi?
Ks. Grzegorz Strzelczyk przekonuje, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki – w programie, jakim jest Osiem błogosławieństw. Zagląda w głąb człowieka i konfrontuje je z naszymi niepokojami i pytaniami. Pokazuje, że Ewangelia – nawet jeśli mówi rzeczy trudne albo zaskakujące – jest drogą do spełnionego życia.
Ta książka to zaproszenie do niezwykłych duchowych ćwiczeń. Inspiruje, prowokuje, otwiera oczy.
Zgadzam się z przesłaniem autora, ale ze względu na naturę tej książki - są to spisane rekolekcje - ciężko było mi ją chwilami czytać. Myśli nie są tak usystematyzowane jak mogłyby być, a kolokwialny język niekiedy męczy. Męczy też niekiedy negatywne nastawienie do młodego pokolenia, wydaje się jednostronne, bez głębszego wglądu i dostrzeżenia nurtów pozytywnych. Pewnie, znając autora, ten wgląd ma, ale się nim nieszczególnie w tej książce dzieli.
Mieszane uczucia. Są tu refleksje wartościowe, warte rozważenia niezależnie od stosunku do religii. A jednocześnie przejście od tych refleksji do religii jako jedynego remedium bywa w tych rekolekcjach/eseju mało subtelne.