Drobna sprzeczka narzeczonych zamienia się w burzliwą awanturę. Krzysztof wybiega z domu i… rano budzi się w swoim aucie w nieznanej okolicy. Nie pamięta wydarzeń poprzedniej nocy. Agnieszka natomiast, zdenerwowana reakcją swojego chłopaka, wychodzi o świcie na spacer po lesie. Nie ma pojęcia, że jest obserwowana przez psychopatę…
Kiedy zaniepokojony Krzysztof zgłasza policji zaginięcie Agnieszki, niespodziewanie staje się podejrzanym o jej zamordowanie. Trafia do aresztu, gdzie współosadzeni urządzają mu istne piekło.
Nikt nie wierzy w wyjaśnienia chłopaka, nikt nawet nie sprawdza innych tropów. Nikt poza zesłanym karnie na prowincjonalny posterunek komisarzem Tomaszem Świderskim. Sprawa zaginionej dziewczyny to dla niego szansa na rehabilitację i dźwignięcie się z dna, którego sięgnął kilka lat wcześniej. Rusza więc śladem psychopatycznego porywacza i okrutnego mordercy kobiet.
Czy zdąży, zanim potwór znów postanowi zabić?
Zaginiona to dynamiczny, brutalny i trzymający w napięciu kryminał, pełen dramatycznych zwrotów akcji prowadzących do zaskakującego finału. Niepokój nie opuści cię do ostatniej strony...
"Będąc po lekturze „Zaginionej” mogę śmiało stwierdzić, iż najnowsza powieść Piotra Kościelnego ma nie tylko ogromną szansę powtórzyć sukces „Zwierza”, ale też jeszcze mocniej ugruntować pozycję autora wśród pisarzy kryminałów. To dynamiczna, brutalna, przepełniona emocjami i trzymająca w napięciu historia, pełna dramatycznych zwrotów akcji i prowadząca do zaskakującego finału, którego nawet ja – uznająca siebie za prawdziwą wyjadaczkę z racji ilości przeczytanych w życiu książek z tego gatunku – nie byłam w stanie przewidzieć!"
Jedna chwila wystarczy, by uruchomić lawinę, której nie da się zatrzymać.
Po gwałtownej awanturze Krzysztof w furii opuszcza dom, trzaskając za sobą drzwiami. Rozedrgana Agnieszka postanawia się uspokoić…wybiera się na samotny spacer do lasu. Miejsca, które pozornie daje schronienie i ciszę. Nie wie jednak, że nie jest sama… że ktoś ją obserwuje. Gdy następnego dnia Krzysztof wraca, dom wita go martwą pustką. Agnieszki nie ma. Zostały tylko niedopowiedziane słowa i poczucie winy…i jej telefon. Zgłasza zaginięcie na policję, lecz śledczy szybko zamyka krąg podejrzeń.
Wszystko wskazuje na niego.
Narzeczony. Ostatni, który ją widział. Idealny winny.
Tylko jedne człowiek nie wierzy w tę oczywistą wersję wydarzeń. Komisarz Tomasz Świderski dostrzega pęknięcia na zbyt gładkiej układance. W tajemnicy rozpoczyna własne śledztwo…nieoficjalne, ryzykowne i coraz bardziej niebezpieczne. Każdy kolejny krok odsłania nowe warstwy strachu, a prawda czai się w cieniu, gotowa uderzyć w najmniej spodziewanym momencie.
Ten kryminał mną wstrząsnął. Przeczołgał emocjonalnie, nie dając ani chwili wytchnienia. Napięcie, mrok i brutalność wydarzeń sprawiły, że oddech stawał się coraz płytszy , a niewidzialny ucisk zaciskał się na szyi niczym zimna dłoń lęku. Bałam się, ale czytałam dalej z narastającym przerażeniem…choć chyba nie byłam gotowa na to, co miały przynieść kolejne sceny. Na to co miało się wydarzyć…
Zamykałam oczy i widziałam ją …jak walczy jak próbuje uciec.
Jak kontroluje każdy gest, każdą minę, których on nienawidził.
Widziałam ją jak walczy, jak próbuje uciec.
Czułam jej strach… niemal fizycznie, jakby przenikał przez strony książki i osiadał pod skórą.
Autor nie pozwolił mi tego nie widzieć. Nie pozwolił mi tego nie czuć. Nie oszczędził mnie w żaden sposób. Z bezwzględną szczerością zmusił mnie do patrzenia prosto w oczy złu, które nie krzyczy…ono obserwuje i czeka i powoli przejmuje kontrole. Pokazał w tej historii, że ludzi nie zawsze są tym, za kogo ich bierzemy. Ze pod znaną twarzą może kryć się coś, czego wolelibyśmy nigdy nie zobaczyć najmroczniejsze zakamarki ludzkiej natury…. Psychopatia nie zawsze ma wyrazistą twarz. Czasem nosi maskę codzienności.
Autor pokazuje również, jak łatwo jedno błędne przekonanie może złamać czyjeś życie i jak cienka jest granica między sprawiedliwością a jej pozorem… W tle wyraźnie zarysował obraz władzy, która zamiast chronić…potrafi niszczyć. System który podatny na nadużycia i osobiste ambicje, wciąga niewinnych ludzi w bezduszną machinę oskarżeń, prowadząc do dramatów i nieodwracalnych konsekwencji…
Czytałam i nie dowierzałam. Z każdą kolejną strona brakowało mi słów, a gardło ściskał narastający niepokój. Zatrzymywałam się na chwilę, kiwam głową, jakbym próbowała upewnić się, że to co właśnie odkryłam, naprawdę się tam wydarzyło. Gdy dotarłam do ostatnich stron , zostałam z szeroko otwartymi oczami i poczuciem szoku…jak po zbyt realistycznym koszmarze, z którego nie da się od razu obudzić.
To mnie zmiażdżyło. Tego się nie spodziewałam. Nie mogłam w to uwierzyć. To nie tak miało się skończyć.
„Zaginiona” to lektura, która nie bierze jeńców i od pierwszych stron rzuca w rzeczywistość, gdzie słońce zdaje się nigdy nie przebijać przez warstwę szarego smogu. Choć wstyd się przyznać, jest to moje pierwsze spotkanie z piórem Piotra Kościelnego, ale po tak intensywnym doświadczeniu już teraz wiem, że na pewno nie ostatnie. Autor stworzył historię, która boli, uwiera i zostawia w człowieku trwały ślad, daleki od typowego, lekkiego kryminału.
To opowieść o tym, jak jedna chwila - impulsywna kłótnia narzeczonych i trzaśnięcie drzwiami - uruchamia lawinę zdarzeń, której nie da się już zatrzymać. Kościelny z niesamowitą, wręcz brutalną precyzją odmalowuje duszny klimat prowincji. To świat przesiąknięty marazmem i beznadzieją, gdzie zło nie jest filmowe, lecz brudne i pospolite. Najbardziej przerażające nie jest tu samo zniknięcie Agnieszki, ale to, co dzieje się później - bezduszność systemu, policyjna rutyna i przerażający mechanizm, w którym niewinny człowiek zostaje przemielony przez tryby sprawiedliwości tylko dlatego, że wygodniej jest mieć winnego pod ręką, niż faktycznie szukać prawdy.
Styl autora jest surowy, momentami wręcz oszczędny niczym policyjny raport, co paradoksalnie potęguje emocje. Kościelny nie bawi się w kwieciste opisy - on strzela prosto między oczy. Krótkie rozdziały nadają akcji mordercze tempo, a brutalność niektórych scen, zwłaszcza tych ukazujących piekło aresztu, jest wręcz fizycznie odczuwalna. To nie jest książka dla osób o wrażliwych żołądkach; realizm, z jakim opisano tamtejszą hierarchię i upodlenie drugiego człowieka, budzi autentyczny lęk i sprzeciw wobec niesprawiedliwości.
Największą siłą powieści jest jej bezkompromisowość. Autor nie oszczędza nikogo, a portret psychopaty, który funkcjonuje tuż obok, wtopiony w codzienność małej społeczności, jest nakreślony w sposób niezwykle przekonujący. Z drugiej strony, muszę wspomnieć o elementach, które nieco studziły mój entuzjazm. Postać komisarza Świderskiego, choć tragiczna, w pewnych momentach irytowała swoją biernością - jego skupienie na prozaicznych domowych czynnościach w chwilach, gdy każda sekunda była na wagę złota dla zaginionej, wydawało mi się mało spójne z obrazem doświadczonego śledczego. Również postać prokuratora oraz niektóre wątki poboczne, jak lęki osiedlowego chłopca, ocierały się o zbyt duży schematyzm i momentami wydawały się przerysowane, niemal groteskowe. Miałam wrażenie, że autor tak bardzo chciał pokazać zepsucie świata, że w kilku miejscach nieco przekroczył granicę prawdopodobieństwa, co wytrącało mnie z rytmu tej skądinąd bardzo realistycznej historii.
„Zaginiona” to dla mnie literacki cios w brzuch. To kawał solidnego, mrocznego kryminału, który zmusza do refleksji nad tym, jak niewiele trzeba, by nasze życie legło w gruzach przez nieszczęśliwy splot okoliczności. Kończę tę lekturę z poczuciem ogromnego przybicia, ale i podziwu dla odwagi autora w kreśleniu tak bezlitosnych scenariuszy. Kościelny pokazuje, że w jego świecie nie ma taryfy ulgowej, a sprawiedliwość bywa ślepa w najgorszy możliwy sposób.
Po raz pierwszy miałam okazję sięgnąć po książkę Piotra Kościelnego i już wiem, że nie jest to autor, który bawi się w półśrodki. „Zaginiona” zapowiada się jako brutalny, mroczny kryminał, w którym napięcie rośnie z każdą stroną, a czytelnik szybko zostaje wrzucony w sam środek niepokojących wydarzeń. Historia zaczyna się od kłótni narzeczonych. Krzysztof po awanturze wybiega z domu, a następnego dnia budzi się w zupełnie nieznanym miejscu – bez wspomnień z poprzedniej nocy. W tym samym czasie jego narzeczona Agnieszka wychodzi na spacer, nie wiedząc, że ktoś ją obserwuje. Gdy dziewczyna znika w tajemniczych okolicznościach, wszystko zaczyna wskazywać na Krzysztofa. On sam jednak nie potrafi wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło. Jedyną osobą, która daje mu cień wiary, jest komisarz Tomasz Świderski. Dla policjanta ta sprawa to nie tylko poszukiwania zaginionej dziewczyny, ale również szansa na odbudowanie podupadającej kariery. Trop prowadzi w coraz mroczniejsze miejsca, a stawka rośnie z każdą kolejną wskazówką. Już po kilku fragmentach widać charakterystyczny, surowy styl autora. Dialogi są mocne, naturalne i pełne emocji, a bohaterowie dalecy od idealnych. Autor nie łagodzi rzeczywistości – pokazuje ją brutalnie i bez filtrów. „Nalał sobie do kieliszka i wypił jednym haustem. Nawet się nie skrzywił. Nie czuł już smaku wódki. Zastanawiał się, czy wszystko jest w porządku z jego kubkami smakowymi. Pije, bo lubi, a nie dlatego, że mu smakuje. Na stare lata sommelierem nie zostanie.” Takie fragmenty dobrze oddają klimat historii – surowy, trochę gorzki, bardzo realistyczny. Nie brakuje też dynamicznych scen i dialogów, które tylko podkręcają tempo: „Popierdoliło cię? Na chuj spierdalasz? – wysapał, ciężko łapiąc oddech. – Bo mnie gonisz…” Jeśli lubicie kryminały, które są mroczne, bezkompromisowe i trzymają w napięciu, „Zaginiona” może być pozycją, obok której trudno przejść obojętnie. To historia o tajemnicach, podejrzeniach i o tym, jak cienka bywa granica między ofiarą a podejrzanym. Polecam ♥️
Cytaty:
„Nalał sobie do kieliszka i wypił jednym haustem. Nawet się nie skrzywił. Nie czuł już smaku wódki. Zastanawiał się, czy wszystko jest w porządku z jego kubkami smakowymi. Pije, bo lubi, a nie dlatego, że mu smakuje. Na stare lata sommelierem nie zostanie.”
„Popierdoliło cię? Na chuj spierdalasz? – wysapał, ciężko łapiąc oddech. – Bo mnie gonisz…”
„Zaginiona” – Piotr Kościelny, wydawnictwo Skarpa Warszawska.
Krzysztof po kłótni z narzeczoną wybiega z domu, do którego wraca dopiero następnego dnia. Po Agnieszce nie ma śladu – kobieta wyszła na spacer do pobliskiego lasu, gdzie za jej śladem rusza psychopata. Krzysztof postanawia powiadomić policję, jednak sam szybko staje się głównym podejrzanym.
Tomasz Świderski to jedyny śledczy, który wierzy w wyjaśnienia narzeczonego. Czy uda mu się trafić na ślad porywacza? Jak zakończy się śledztwo?
Książka jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autora i myślę, że nie ostatnim. Powieść ma oznaczenie wiekowe 18+, dlatego spodziewałam się bardziej krwawych i brutalnych scen. Mimo to otrzymałam świetną fabułę, która dostarcza dusznego klimatu, sporo emocji oraz zawiłe śledztwo.
Policjanci z komisariatu tak naprawdę starają się zamieść sprawę pod dywan i jak najszybciej znaleźć winnego. Jedyną osobą, która naprawdę próbuje rozwikłać zagadkę, jest Tomasz – śledczy z ogromnym problemem osobistym. Nie od razu zajmuje się sprawą, ponieważ zmaga się ze swoim uzależnieniem. Jednak gdy zaczyna podążać tropem sprawcy, śledztwo nabiera tempa.
Bohaterowie są dość dobrze wykreowani i każdy z nich odgrywa swoją rolę w historii. Autor pokazuje również, jak czasami wygląda praca funkcjonariuszy, którzy chcą szybko znaleźć winnego i kierują swoje podejrzenia na najsłabszą osobę, obarczając ją winą za coś, czego nie zrobiła. Pokazuje też, jakie mogą być konsekwencje takich działań i do czego mogą one doprowadzić.
W książce poruszone zostają takie tematy jak uzależnienie od alkoholu, bezradność policji, bezinteresowna pomoc czy zdrada małżeńska, realia życia w więzieniu.
Zakończenie mnie zaskoczyło – mimo moich l nie odgadłam, kto stoi za porwaniem, dopóki autor nie odkrył przede mną wszystkich kart.
W tej książce akcja dzieje się bardzo szybko. Autor się nie bawi w piękne opisy przyrody. Ma być zagadka kryminalna i jej rozwiązanie. I tak właśnie jest. Dlatego też książka jest krótka. Raptem 302 strony. Agnieszka zostaje porwana i jej poszukiwania stanowią główną fabułę książki. Jest irytująca.. zrobiła chłopu awanturę, potłukła talerze i jeszcze się próbowała okresem usprawiedliwić. 😅 No trochę zasłużyła.. Przykra jest historia Krzysztofa, jej narzeczonego, bo jego przykład pokazuje, jak plotki, niedopowiedzenia i kłamstwa, mogą zrujnować komuś życie. Bo oczywiście on został głównym podejrzanym w tej sprawie.. Absurdem dla mnie jest fakt, że prokurator postanowił zatrzymać Krzysztofa na 3 miesiące i skierować go do aresztu, bo po prostu nie lubi facetów o imieniu Krzysztof 😅 Mamy tu też motyw zdrady. Jest on na tyle często powtarzany, że zaczęłam mieć wrażenie, że tu każdy każdego zdradzał. 🫠 Co trzeba przyznać, jest to naprawdę brutalny kryminał. Opisy tego, co działo się w areszcie we Wrocławiu... mocne. Opisy tego, co porywacz zrobił poprzednim ofiarom i co zamierzał zrobić Agnieszce oraz co ostatecznie zrobił.. brutalne. Zakończenie nie jest happy. To jedna z tych książek, po których czytelnik sie musi pozbierać, bo nic nie poszło po jego myśli. Wszystko się rozjechało i popsuło.. Pierwszy raz czytałam książkę Piotra Kościelnego i myślę, że jeszcze nie raz przeczytam, bo mam sporo do nadrobienia 🤭
"Zaginiona" to historia o porwaniu młodej dziewczyny. Ale wg mnie to zaginięcie jest tylko dodatkiem to przedstawienia pokręconych losów wielu osób. Mamy tutaj psychopatę, który budzi zaufanie. Jest też wytrawny glina, ale po życiowych przejściach za bardzo lubi alkohol. Inny przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości nie lubi facetów o imieniu Krzysztof i to powoduje u niego chęć zemsty. Do tego mamy chłopaka, który chce zostać szpiegiem i super bohaterem. No i na koniec mamy partnera zaginionej, na którym odbijają się bolączki wszystkich wyżej wymienionych osób. Książka nie jest zła, chociaż nie pochłonęła mnie. Czuć, że jest to jedna z pierwszych powieści autora i widać jak bardzo rozwinął się jego warsztat. Tak czy inaczej napewno nie jest to stracony czas.
Dobry kryminał, choć nie dam czterech gwiazdek za to, że czasami jednak nie podobało mi się w jaki sposób zostali wykreowani. I w jaki sposób się odzywali, szczególnie pod koniec książki. Poza tym było naprawdę dobrze i dawno jakiś kryminał nie zainteresował mnie tak bardzo jak ten.
Brutalna historia o tym,że nie warto zgłaszać zaginięć na policję, bo nie pomogą, a jeszcze uczynią cię głównym podejrzanym. Opis gwałtu pozostaje w pamięci na długo.
Piotr Kościelny pisząc swoją powieść w mojej ocenie inspirował się historią Tomka Komendy. Ciężko mi ocenić tę powieść. Początkowo myślałem, że Kościelny stworzył książkę pisaną jakby na kolanie. Postać głównej bohaterki, zaginionej dziewczyny potraktowana jest po macoszemu. Inni bohaterowie także słabo zarysowani. Mało zaginionej w Zaginionej. Po przeczytaniu przez kilka dni zastanawiałem się nad tą książką. Dopiero po głębszym namyśle zrozumiałem, że Kościelny zrobił to z premedytacją. Pokazał czytelnikom, że bardzo łatwo z osoby niewinnej można stać się osobą podejrzaną. Wystarczy kilka niefortunnych zbiegów okoliczności, jakieś uprzedzenia ze strony prokuratora, fałszowanie zeznań przez policję i już trafiamy za kraty. Jak dla mnie książka daje do myślenia. Nie jest to typowy kryminał, ale coś z głębszym przesłaniem. Polecam.