Zwykle nie sięgam po tego typu opowieści, ale tym razem się skusiłam i muszę przyznać, że świetnie się bawiłam. Może nie od samego początku, bo jakoś ciężko było mi polubić się ze sposobem bycia Aśki, jej podejściem i charakterkiem. Na szczęście poźniej było już lepiej. Jak dla mnie całą historię uratowała przecudowna babcia Maryla. Jej sposób bycia, teksty, zachowania - typowa kochana babcia.
Aśka, Wiktoria i Lila - trzy przyjaciółki, każda z innej beczki, ale z tak samo wielką pasją i chęcią bycia samodzielną 😊 i to jest w tej przyjaźni najważniejsze. Dziewczyny borykają się z codziennymi problemami, miłością i przeszłością. Jak to w życiu bywa, nie zawsze jest wesoło i kolorowo.
No i babcia Maryla - kobieta z klasą, silna i pewna siebie! Mimo wizyty w szpitalu, ani na moment nie traci nic ze swojego sposobu bycia. Jest też feministką, uważa, że każdy facet to d*pek. Z jakich powodów? Możecie się dowiedzieć w książce.
Rodzicie Aśki zmarli, babcia nie chce nic wnuczce na ten temat powiedzieć, nie wraca do przeszłości. Jedyne co robi od kilkunastu lat to wmawianie Aśce, że jej ojciec był potworem i to wszystko jego wina. Dziewczyna ma dość i chce się dowiedzieć prawdy co doprowadza Marylę do szpitala.
Wykorzystując okazję, że babci nie ma w domu, Asia próbuje znaleźć tytułowe pudełko i niedługo potem sama ląduje u lekarza. Na jej drodze pojawia się też kilku facetów! ( a jakże!😁). W pewnym momencie zazdrościłam jej "brania" 😂 Ale są też momenty smutne... Zdrady, kłamstwa, problemy z dorastaniem (Kalina - siostra Lili), a z tym wszystkim główna bohaterka musi sobie poradzić. Co lepsze, naprawdę daje sobie radę!
Czy Aśce uda się znaleźć pudełko? Czy pozna prawdziwą historię swoich rodziców? Czy dowie się co jest w pudełku i dlaczego babcia Maryla jest taka anty-facet? Wszystko zostanie wyjaśnione 🙈
Jeśli lubicie lekkie historie ze sporą dawką poczucia humoru to śmiało mogę polecić