A jak antypolonizm, E jak element animalny, D jak demon postępu, M jak mordy zdradzieckie – brzmi przerażająco? A może już przywykliśmy?
Dobra zmiana to wynik wnikliwych obserwacji i badań prowadzonych przez Katarzynę Kłosińską i Michała Rusinka w latach 2015-2019 układający się w słownik języka władzy tego okresu.
Język rządzących nie tylko przenika do naszej mowy codziennej, ale również kreuje naszą rzeczywistość. Może być źródłem żartu, ale też źródłem przemocy. Autorzy z językoznawczą dociekliwością odkrywają, co kryje się za najpopularniejszymi z używanych przez władzę słowami i jak wpływają one na naszą codzienność i postrzeganie świata.
Matko, nie wiem jak długo męczyłam ten tytuł... Pół roku? Niezła masakra 😅 Forma leksykonu zdecydowanie nie sprzyja żwawemu łykaniu książek. Do lektury Dobrej zmiany skłoniła mnie przede wszystkim tematyka (i spotkanie autorskie, na które notabene koniec końców nie dotarłam 🙃). Mam bardzo sporadyczny kontakt z polskimi mediami i, co tu dużo mówić, byłam ciekawa co partia rządząca zdążyła ponawygadywać przez ostatnich parę lat. Jak się okazuje, sporo. Nierzadko przerywałam czytanie, bo nie dawałam rady. Dobrze, że bzdurność (i perfidię) cytowanych wypowiedzi przełamywał celny komentarz autorów. Wykonali oni kawał dobrej roboty. Analizy mechanizmów retorycznych są rzetelne i opatrzone wieloma cytatami i źródłami. Powtórzyłam sobie wiadomości o środkach stylistycznych i poznałam parę nowych. Szczerze polecam innym ciekawskim żyjącym w bańce