Książka w typie biograficzno-wspominkowa. Czytając tą książkę miałam wrażenie, że autorka pisała ją pod swoich rówieśników używając słownictwa, slangu i metafor powszechnych w latach 70. i 80. w Polsce, więc prawdopodobnie dla Gen Z już niezbyt zrozumiałych. Ponadto książka, mimo, że pisana współcześnie, obarczona jest słusznie-minioną perspektywą, tj. autorka cały czas określa przedstawicieli wszelakich nacji azjatyckich "skośnookimi", niemal rozpływa się z lubości nad ich odmienną urodą i fetyszyzuje ich kulturę. Złagodziłby to odczucie być może odpowiedni wstęp, którego zabrakło. Ponadto dwa rozdziały podchodziły pod niemal soft-porn. Za to jeden rozdział wybitnie mi się podobał, gdzie autorka podsłuchała rozmowę gospodyni kaszmirskiej z jej towarzyszką podróży, profesorką uczelnianą, a jednocześnie byłą powstańczą sanitariuszką z Warszawy - wymiana doświadczeń obu pań to dość poruszający fragment.