Jump to ratings and reviews
Rate this book

Pomarli

Rate this book
Waldemar Bawołek w swojej onirycznej prozie przedstawia historie bliskich, którzy odeszli – wujka Mordawskiego, który z zamiłowaniem opowiadał anegdoty z pracy w milicji i ukradkiem popijał z piersiówki, babci dewotki, uprzykrzającej życie synowej, czy Mateusza, pogrążonego w smutku miłośnika muzyki klasycznej.

Bohater Bawołka, spacerując po wiejskich drogach, rozlicza się ze wspomnieniami, marzeniami i żalem. Rzeczywistość miesza się z senną fantazją, przeszłość z teraźniejszością, a realizm z fikcją. W tle polska wieś, w której każdy musi się zmierzyć ze swoimi lękami.

Pomarli to opowieść o tych, których już nie ma, o niewykorzystanych możliwościach i próbie ucieczki od dotkliwej samotności, a może próbie pogodzenia się z nią?

208 pages, Hardcover

First published February 5, 2020

4 people are currently reading
101 people want to read

About the author

Waldemar Bawołek

12 books5 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
3 (4%)
4 stars
14 (18%)
3 stars
26 (34%)
2 stars
23 (30%)
1 star
9 (12%)
Displaying 1 - 12 of 12 reviews
Profile Image for Radosław Magiera.
746 reviews15 followers
May 9, 2022
Lekturą przewidzianą na kwiecień 2020 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej, do którego mam szczęście należeć, był zbiór opowiadań Pomarli Waldemara Bawołka, polskiego współczesnego prozaika (rocznik 1962), którego nazwisko, nie mówiąc o twórczości, było mi dotąd kompletnie obce.

Do dzieła podszedłem bez uprzedzeń – tematu śmierci nie unikam, gdyż jestem świadom własnej śmiertelności. Pamiętając inną naszą DKK książkę – Grochów Andrzeja Stasiuka, również o umieraniu, która była całkiem niezłym czytelniczym doznaniem, miałem i tym razem nadzieję na coś wartościowego.

Nie powiem, by Pomarli mnie wciągnęli, ale czytałem z przyjemnością… przez pierwszą jedną trzecią książki. Niby nic nie zgrzytało, niby nic konkretnie negatywnego mnie nie irytowało, a przynajmniej nie za bardzo, ale… po prostu mnie to znudziło. Opowiadanie w opowiadanie, bez żadnej myśli przewodniej… Nic nie wnosiło ani do mojej wiedzy o świecie, ludziach czy mnie samym, ani nie prowokowało do żadnych refleksji. W dodatku perspektywa, z której narrator (autor?) wspomina zmarłych znajomych i bliskich, nijak do mnie nie przemawiała.

No i zrobiłem coś, co zdarza mi się niezwykle rzadko nawet w przypadku zwykłych knotów – przerzuciłem część kartek i przeczytałem środek. A potem powtórzyłem ten zabieg i poznałem ostatnie opowiadanie. Po zakończeniu lektury stwierdziłem, że pomijając połowę tomiku tak naprawdę niczego nie straciłem. Nie odczuwałem absolutnie jakiegokolwiek niedosytu, braku, niekompletności. Mam wrażenie, że gdyby losowo powyrzucać ze zbiorku dowolne opowiadania i sprzedać takie „edycje” jako książki, nikt by nie zauważył różnicy. W dodatku już dwa tygodnie później nie pamiętałem z tego dzieła niczego, może poza jedną czy dwiema scenami, które były szczególnie punktowane w czasie spotkania naszego DKK.

No właśnie... DKK… Udałem się na spotkanie przekonany, że będzie ono jednym z tych, na których książka zostaje zgodnie oceniona (w tym wypadku zjechana), po czym temat wymeandruje na inne pola, a tu kompletne zaskoczenie. Grupa podzieliła się w ocenach po ekstremach i „większa połowa” miała zdanie zbieżne z moim, czyli, że Pomarli nie są godni uwagi, a mniejsza, ale z tym większą żarliwością broniąca swego stanowiska, uznała lekturę za wspaniałą. Zachwyceni podnosili przede wszystkim niepowtarzalną atmosferę, doskonały warsztat literacki i pewną oniryczność, niedosłowność dzieła, a oponenci, do których i ja należałem, zwracali uwagę na brak jakiejkolwiek treści, którą czytelnik sam musi sobie „dorobić”, jeśli chce coś w Pomarłych zobaczyć, na wypaczoną perspektywę i bełkot w miejsce tego, co oponenci nazywali narracją magiczną. Obie strony trzymały się swego i konkluzja zapadła taka, iż faktycznie Pomarli są fenomenem – dla jednych są Dziełem, a dla drugich zwykłą książką niezbyt wartą, by jej poświęcić czas i uwagę.

Po zakończeniu spotkania poczytałem sobie opinie w sieci, skonfrontowałem to z rozmową w klubie i własnymi refleksjami. Mam wrażenie, iż tak drastycznie odmienne oceny wynikają z różnorodnych oczekiwań wobec literatury w ogóle, od tego, czy czytelnik ma umysł bardziej naukowy, czy artystyczny, humanistyczny czy ścisły, a nawet z tego, w jakim akurat ktoś jest nastroju i jakie książki były czytane przed Pomarłymi. Nawet znając dobrze kogoś i jego gusty czytelnicze nie ma możliwości, by z góry przewidzieć, czy można i warto mu ten zbiorek opowiadań polecać, czy też lepiej się z tym nie wyrywać. Na pewno znajdą się, co potwierdzają statystyki klubowe i sieciowe, czytelnicy, których opowiadania Bawołka zachwycą, ale nieco większa liczba będzie takich, którzy nawet lektury nie dokończą. Sięgając po Pomarłych czynicie to więc na własne wyczucie i odpowiedzialność.

wrażenia z lektury opublikowałem również na blogu klub-aa.blogspot.com - zapraszam!
39 reviews1 follower
November 16, 2022
Moja przygoda z twórczością Waldemara Bawołka zaczęła się stosunkowo niedawno od powieści "Echo słońca". I chociaż jest to literatura osobliwa, osobna, niekoniecznie łatwa w odbiorze, czasem zachwycająca, momentami nużąca albo irytująca, to wiedziałam, że będę do niej wracać. No i po kilku miesiącach wróciłam - przeczytałam "Pomarłych" (Czarne 2020), zbiór opowiadań, za które autor w ubiegłym roku nominowany był do Nike, a otrzymał Nagrodę Literacką Gdynia.
Historie snute w tej książce związane są ściśle z jego rodzinnymi Ciężkowicami, w których mieszka od urodzenia. Tak zresztą jest najczęściej - Bawołek, dla którego pisanie jest namiętnością i koniecznością, obficie czerpie ze swojego życia, filtrując je przez swoją wyobraźnię. W tym miejscu powinnam napisać kilka zdań o autorze, który jest równie osobny i osobliwy jak jego twórczość, ale zrobiłam to już przy okazji notki o "Echu słońca", więc odsyłam tam albo do innego źródła.
Jak wskazuje tytuł, są to opowieści o ludziach, którzy zmarli - krewnych, sąsiadach, szkolnych kolegach. To rodzaj osobliwych epitafiów, bo narrator, Waldemar (a jakże!), wprawdzie ich upamiętnia, ale nie wysławia. Pokazuje takich, jakimi byli, a raczej jakich ich zapamiętał. Nie waha się pisać źle, niepochlebnie. Nie ma w prozie Bawołka tej czułości dla bohaterów, jaką często spotykamy w literaturze portretującej prowincję. Zdecydowanie nie zawsze da się ich lubić. Bywa, że upamiętniany nie pojawia się na pierwszej stronie poświęconego mu rozdziału, ale dopiero na którejś z kolei. Niekoniecznie jest też najważniejszym bohaterem opowiadania. Bo tak naprawdę bohaterem tej książki jest narrator. Tak przynajmniej ja ją odbieram.
W "Pomarłych" jeszcze bardziej niż w "Echu słońca" miesza się przeszłość z teraźniejszością, fragmenty realistyczne z onirycznymi.
„Czas przestał dla mnie istnieć albo bez przerwy zmienia się, meandruje, zapętla.”
„Nie wiem, na którym piętrze czasu się znalazłem...”
„Jego dawne zęby sztucznej szczęki nakładają się na te nowe, uwalniają ponadczasowe wspomnienia. (...) Chciałby pociągnąć nasze umysły wstecz. Tylko że ja dopiero wracam z przeszłości i inne przede mną wydarzenie z pamięcią w tle.”
„Przedzieram się delikatnie przez naskórek myśli i wrażeń, wnikam w głębsze tkanki, dotykam zmysłów. Tworzę unikatową strukturę, pełną pułapek niedomówień i słów niepamięci. Ukryte są w niej zamierzchłe gesty, znaczące spojrzenia, liczne oddechy.”
Bywa, że jest to jazda bez trzymanki - swobodnie przeskakują czas i zdarzenia, musimy podążać za strumieniem wyobraźni narratora, można się w tym pogubić. Ale jest w tej tak wymyślonej prozie coś, co mnie przyciąga. Po chwilowym znużeniu zachwycam się pięknem języka, wyobraźnią albo sięgam po długopis, aby zapisać jakąś myśl, która mnie poruszyła. Najczęściej przejmującą. Bo "Pomarli", podobnie jak "Echo słońca", nie są pogodną lekturą. Nad narratorem i innymi bohaterami ciążą przemijanie, utracone złudzenia, niezrealizowane marzenia, przygniatająca codzienność, starość i jej przyjaciółka samotność, a wreszcie widmo śmierci.
„Spotkanie z samym sobą (...) beztrosko myślącym, że życie to droga bez końca, a zachowanie młodości to cel sam w sobie ...”
Co jest ratunkiem? Życie we wspomnieniach, wracanie w przeszłość, zatracenie się w niej? A może odwrotnie?
„... zawsze to samo. Beż pamięci dokądś wędrować, szukać wiatru w polu, błądzić, by o wszystkim zapomnieć, by nie myśleć.”
A może osobność?
„Pokonuję lęk przed wszelkim upodobnianiem się do innych, gdyż lęk przed wszelką różnicą jest mi obojętny.”
„Przed moimi oczami sprawy codziennego życia schodzą na dalszy plan, są nieważne. Jak to wytłumaczyć? Może własnym wewnętrznym światem? Więc starasz się, jak możesz, żeby odejść od powszedniości, żeby wszystko było wyjątkowe. I ty jesteś wyjątkowy, dla siebie ...”
Może dlatego ta codzienność, z której pisarz czerpie garściami, zostaje tak silnie przetworzona, wstrząśnięta i wymieszana, aż w końcu przemienia się w senne marzenie.
Profile Image for Urszula.
350 reviews6 followers
December 3, 2021
Nie rozumiem fenomenu tej książki. Nie trafia do mnie ani forma - rozwlekła, przegadana, ani treść - wyrywkowe opowieści o bliższych lub dalszych zmarłych. Daleko za horyzontem za ostatnimi, którzy zmierzyli się z podobną tematyką, za Wichą, za Szczygłem, za Bieńczykiem.
Profile Image for Karolina Bielawska.
56 reviews
June 27, 2021
po pierwszych rozdziałach byłam nastawiona bardzo pozytywnie, ale im dalej, tym cały zachwyt się ulotnił
Profile Image for Agnieszka.
29 reviews
September 10, 2021
Przeczytałam 1/3. Nie rozumiem zachwytu. Urywki rzeczywiście celne, skłaniające jakoś do przemyśleń, poruszające coś w środku, ale ogólnie trochę bełkot.
Profile Image for Malena.
61 reviews11 followers
September 25, 2021
Alkohol panu Bawołkowi nie służy, bo chyba to po alkoholu było skrobnięte? Aż trudno uwierzyć, żeby na trzeźwo napisać taką szmirę. I jeszcze ta szmira nagrodzona. Ho ho ho! Klękajcie, czytelnicy!
18 reviews
October 31, 2021
Nic nowego. Każda historia jest warta opowiedzenia, ale nie każda warta wydania. Niemniej przyzwoity zbiór opowieści.
Displaying 1 - 12 of 12 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.