Jump to ratings and reviews

The Third Adam

Nie da się tej książki czytać w spokoju ducha. To rzecz bowiem, która przenikliwie i z wyjątkową pasją, może nawet z ekstazą, opowiada o dramacie wiary radykalnej, wprost szaleńczo próbującej się wydobyć na absolutną wolność. I przekroczyć rozmaite granice religijne, kulturowe, moralne. Ale też zarazem wiary spętanej przez pisane nam pokusy ducha i żądze ciała. Nie mamy tutaj więc do czynienia tylko ze znakomitym śledztwem w sprawach losów jednego tylko człowieka – Jana Marii Michała Kowalskiego, mariawickiego arcybiskupa i reformatora. Tylko z opowieścią o jego wielkim triumfie i żałosnym, tragicznym upadku, o jego charyzmie i jego pohańbieniu, o jego talentach i jego przyziemnych małościach, o podejrzanych objawieniach, snach i nowatorskich wizjach przebudowy Kościoła. Jerzy Pietrkiewicz odtwarza zatem przed nami – i z naszym emocjonalnym udziałem – szczególny, choć zarazem powszechny spektakl religijnego buntu. Buntu, w którym w iście jaskrawy sposób herezja zmaga się z ortodoksją, katolicyzm odsłania swe zakazane i zgoła pogańskie treści, skrajność duchowych oczekiwań kończy się człowieczym nieszczęściem, a mistyka, teologiczna spekulacja i podniosła liturgia ujawniają swe najgłębsze związki z erosem.

Prof. dr hab. Zbigniew Mikołejko

256 pages, Hardcover

First published January 1, 1975

Loading...
Loading...

About the author

Jerzy Peterkiewicz

27 books2 followers
Jerzy Pietrkiewicz or Peterkiewicz was a Polish poet, novelist, translator, literary critic. He spent much of his life in British exile. He was a postgraduate student at St. Andrews University and professor of Polish language and literature at London University from 1972 to 1979.

He began writing novels in English in 1953, reserving Polish for his poetical works. His novels were successful, and led to friendships with Muriel Spark and John Purser. On the accession of Pope John Paul II, Pietrkiewicz translated his poems into English, and as a result his own work became known in Poland. He was awarded the Prize of the Ministry of Culture and Art in 1987.

His first book of poetry appeared in 1935, when he was 18, dedicated to the people of his village. Critical and popular success followed and he started to depict Poland as strong and free.

When, in 1939, the Germans and then the Russians invaded Poland, his career as a journalist and literary editor ended. He managed to reach Romania.

He arrived in Britain, from France, in 1940. Exempted from military service on health grounds, he was helped by the British Council to go to the University of St Andrews. There, he took a first degree in English and German in 1944, and then, in 1947, a doctorate in English literature from King's College London, becoming the first Pole in the history of that college to do so. Soon afterwards he married the writer Christine Brooke-Rose, but they later separated. He was also married briefly to a Polish actor called Danuta Karel.

He died in London.

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
1 (12%)
4 stars
5 (62%)
3 stars
2 (25%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Magdalena.
394 reviews9 followers
October 14, 2024
Po literaturę faktu sięgam często i chętnie, ale przyznam, że rzadko wśród nich wybieram te, które poświęcone są kwestiom religijności. Jeśli jednak już tak się dzieje, to szczęśliwie trafiają w moje ręce historie, po które warto sięgnąć. Tak dokładnie było w przypadku tytułu wydanego przez Wydawnictwo Iskry autorstwa Jerzego Pietrkiewicza „Trzeci Adam. Opowieść o mariawitach”.
Nie będę ukrywać, że przed przygodą z tą książką pojęcie mariawici nic, ale to zupełnie nic mi nie mówiło, podobnie jak nie miałam pojęcia kim może być trzeci Adam. Im głębiej jednak wchodziłam w tę historię, tym bardziej mnie ona wciągała, ale jednocześnie włos mi się na głowie jeżył, gdyż nieoczekiwanie okazało się, że opowieść o mariawitach to książka o mrocznych strefach religijności. Jerzy Pietrkiewicz z każdą bowiem kolejną stroną swojej książki sprawiał, że moje zdziwienie rosło, a przeświadczenie o funkcjonowaniu w polskich realiach swoistej sekty było coraz bardziej oczywiste. I taki chyba też był zamysł Autora, by wytrącić czytelnika z równowagi duchowej i zmusić do refleksji nad naturą religijności, nad sednem samej wiary, nad jej formami, zwłaszcza tymi ekstremalnymi.
Centralną postacią tego reportażu jest główny sprawca zamieszania związanego z mariawitami, czyli Jan Maria Michał Kowalski, arcybiskup i reformator Kościoła mariawitów, ale także charyzmatyczny przywódca, o dość specyficznych założeniach związanych z wyznawaniem wiary. Z tego też powodu reportaż Piertkiewicza to także głęboka analiza tego, co dzieje się z człowiekiem, gdy staje twarzą pewnej religii, a jednocześnie chce przekroczyć granice, których nie powinien przekraczać.
Co do samego Kowalskiego, to nie będę ukrywać, że ta postać nie przypadła mi do gust i trudno nawet powiedzieć, że można go polubić. Nie mam wątpliwości, że Kowalski miał pewną wizję tego, w jakim kierunku chciał mariawitów doprowadzić. Jego chęć reformowania kościoła jest wyraźnie namacalna, podobnie jak chęć wyjścia poza klasyczne ramy, które na wiernych nakładała religia w jej tradycyjnym wydaniu. Jednak w pewnym momencie miejsce wizjonera zajął wręcz szarlatan. Pokusy i żądze, które zaczęły radzić jego życiem a w konsekwencji i pozostałych mariawitów, ostatecznie doprowadziły jego i jego współwyznawców na skraj duchowego upadku. W jego przypadku bowiem okazało się, że dążenie za wszelką cenę do wyzwolenia z okowów ortodoksyjnej wiary do wolności od wszelkich ograniczeń stały się przysłowiowym kluczem do trumny mariawitów i uznaniem ich za heretyków niż za piewców wiary.
To co niezmiernie mnie zaskoczyło w „Trzecim Adamie” to położenie przez Kowalskiego ogromnego nacisku na seksualność i cielesność i to zarówno w życiu codziennym, jak i w liturgii i obrzędach mariawitów. W tym kontekście mariawici stają się swoistymi eksperymentatorami, próbującymi łączyć religijną doktrynę z pierwotną ludzką naturą. Ta ilość pokus, które rządziły sednem tej wiary myślę, że mogłaby wprawić w osłupienie nawet najbardziej tolerancyjnych łamaczy stereotypów.
Wreszcie w „Trzecim Adamie” Pietrkiewicz doskonale ukazuje dramat ludzi, którzy wierzą, że ich wizje są prawdziwym objawieniem, a ich misja jest boskim powołaniem. Kowalski i jego zwolennicy stają w opozycji do katolickiej ortodoksji, oskarżając ją o stagnację, o to, że zdradziła pierwotne ideały chrześcijaństwa. Z kolei katolicka hierarchia widzi w nich nie tylko zagrożenie dla dogmatów, ale i niebezpieczeństwo dla stabilności Kościoła jako instytucji.
Jeśli zatem chcielibyście zagłębić się w mistycyzm połączony z ekstazą, spojrzeć jaki był pomysł na połączenie duchowości z cielesnością oraz sprawdzić czy zasadnie, z waszego punktu widzenia, w przypadku mariawitów i Kowalskiego, można mówić o nich jak o heretykach, jak o przegranych skazanych na odrzucenie i marginalizację, musicie sięgnąć po książkę Pietrkiewicza. Ja nie żałuję i polecam serdecznie.
Profile Image for Tomasz.
1,114 reviews37 followers
December 15, 2024
Czy trzeba było autora wyrwanego z Polski, żeby zajął się mariawitami z należytą wnikliwością, ale bez zacietrzewienia ani czołobitności? Może i nie, ale posłowie dowodzi, że chyba jednak tak (i że do uzyskania habilitacji z teologii niepotrzebna jest umiejętność czytania ze zrozumieniem). Furda posłowie, ważna jest opowieść Pietrkiewicza, sięgająca głęboko i szeroko w barwne dzieje abrahamickich odszczepieńców, mistyczek, szaleńców Bożych, bo przecież mariawityzm nie wziął się znikąd. Dzięki temu nie mamy do czynienia z prostym odklepaniem faktów (zob. posłowie, nie umiem się nad tym wytworem nie pastwić, jestem słabym człowiekiem), to solidny esej. Bardzo starannie przełożony też na polski (full disclosure: znam tłumaczkę, sprezentowała mi mój egzemplarz). Estetyka wydania polskiego także jest bez zarzutu, świetnie dobrane zdjęcia robią naprawdę dużo.
Niestety, łyżeczkę dziegciu dorzucili edytorzy - zapomnieli podać na stronie redakcyjnej tytuł oryginału, od pewnego momentu rozjeżdża się numeracja przypisów (ale też jest ich pod sześćset), w treści widać niepousuwane ślady poprawek, no, na odwal robota.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews