W porządnej szkole wszystko jest pod kontrolą. Uczą się w niej tylko ładni, grzeczni i wzorowi. Nie ma tam miejsca na myślenie, a czarne zawsze jest białe. W porządnej szkole bycie innym jest karane. Śmiercią.
Jeden typ (a potem dwóch typów) wspomina swój najciekawszy etap w życiu - szkołę.
Nie chcę wyjść na ignorantkę, bo rozumiem przekaz tej książki - syndrom „absolwenta” tęskniącego za szkołą dotyka większości ludzi. Książka pokazuje jak ogromny wpływ mają na nas ludzie i wydarzenia toczące się w trakcie dorastania (i co za tym stoi) trwającego toku edukacyjnego. Historia miała potencjał, ale w efekcie pozyskaliśmy dwóch maruderów przeżywających decyzję dwóch koleżanek z klasy kablujących wychowawczyni. Dostałam coś innego niż obiecano mi w blurbie.
3.5 Mam mieszane uczucia co do tej książki bo nie wiem czy ją dobrze zrozumiałam. Za to pomysł był ciekawy, trochę zmarnowany potencjał. Plus jest taki że się w miarę szybko ją czyta. Ani nie polecam ani nie odradzam.
Nawet nie wiem co napisać, totalnie nie mój typ literatury i historii. Skończyłam totalnie skołowana i w sumie nie wiem co ta książka miała sobą przekazać.
„A czego uczono nas? Co tak naprawdę wynieśliśmy ze szkoły?
Nie wychylać się.
Nie wystawać ponad szereg.
Nie wyróżniać się niczym i w niczym, czego się od ciebie nie wymaga”. Myślę, że nikt z nas nie chciałby być w takiej szkole, gdzie panuje totalny terror, a uczniowie są zastraszani. Uczniowie w tej szkole doświadczają przemoc, panują rygorystyczne zasady, a w tym wszystkim ze sobą rywalizują. Szczerze mówiąc, zawiodłam się na tej historii, iż w ogóle nie przeżyłam tych wszystkich emocji, na jakie liczyłam. Wydaję mi się, że miałam za duże oczekiwania wobec tej historii, bo po przeczytaniu nie myślałam o niej aż tak bardzo, jak wymagałam. Hodowla bardzo mnie rozczarowała i nie wiem, czy sięgnę po inne tytuły Katarzyny Ryrych.
nie umiem ocenić. spodziewałam się czegoś innego, dostałam historię o człowieku, który po 10 latach wraca do swojego rodzinnego miasta, gdzie wspomina stare, licealne czasy w duszącym tak bardzo, że aż toksycznym miasteczku. dobrze pokazane schematy społeczne i realia życia w szkole średniej. szybko sie czyta, ale książka zostawiajaca cie z dziwnymi uczuciami. moze troche skolowanego, bo to książka dziwna i specyficzna. w przeciwienstwie do hodowli, gdzie kazdy okaz ma byc perfekcyjny i taki sam.
Jezus Maryja NAJLEPSZA KSIĄŻKA JAKĄ CZYTAŁAM!!!! Co prawda długo mi zajęła bo nie miałam weny ale książka jest ekstra taka trochę do pomyślenia czasami miałam nie jasność czy dany tekst jest z przeszłości czy aktualności ale tak czy siak po prostu super. Jestem zakochana polecam ją z całego serducha♡♡♡♡♡♡
mam strasznie ambiwalentne podejście do tej książki. zamysł był dobry, wykonanie - takie sobie. zakończenie, mimo że nie było odkrywcze, wzruszyło mnie, ale mimo wszystko "hodowla" w moich oczach pozostaje po prostu "taka se".
Wizyta narratora w rodzinnym miasteczku po dziesięciu latach staje się okazją do opowieści o jego szkolnych czasach i o dusznej, trującej atmosferze panującej w uczęszczanej do niego szkole, gdzie prowadzono bezwzględną "hodowlę" dobrych uczniów. Książka jest sprawnie napisana (choć przydałaby się jej bardziej uważna obróbka redakcyjna), wciąga realistycznie przedstawionym portretem układów społecznych w prowincjonalnej społeczności. Jest to jednak narracja wpisująca się w pewien stereotyp, a co gorsza, bardzo stereotypowo traktuje temat odmiennej orientacji seksualnej (ledwie zresztą napomkniętej), która w nieunikniony sposób kończy się tragedią, albo przynajmniej nieudanym życiem.
Książka skłania do myślenia o wadach systemu edukacji i fasadach "ideału", który promuje.
Nieźle radzi sobie również z eksplorowaniem zaściankowości myślenia i tego jak trudno jest odważyć się wyrwać poza szereg, zwłaszcza gdy żyje się w bardzo hermetycznej społeczności.
Niektóre wątki jednak zostały potraktowane według mnie po łebkach i mogłyby być bardziej rozwinięte.
No i ten brak rozdziałów... o wiele lepiej czytałoby się tę książkę, gdyby miała ona formę dużej ilości krótkich rozdziałów, a nie była po prostu jednym długim blokiem tekstu.
Ja raczej nie będę jej polecać dalej. Nie wspieram narracji obranej przez bohaterów tej książki. Niemniej książka jest pełna nostalgii, niezrozumienia i takich spokojnie płynących przemyśleń. Przykro mi, że nie jest to science fiction. Też nie chcę oceniać i ignorować różnych sytuacji, ale ludzie w tej książce zachowują się jakby mieli w swoim życiu ogromnie mało sprawczości i nie byli w stanie nic z tym zrobić, a może nie zawsze tak jest. Może czasem można inaczej.
Zamysł dobry, wykonanie trochę gorsze. Jednak dobrze mi się ją czytało. Napisana prostym i nie elokwentnym językiem, zdecydowanie młodzieżowym. Podobał mi się klimat tej historii, niektórzy bohaterowie. Nie zachęcam ani nie odradzam :)
2.5/5 Mam mieszane uczucia. Oczekiwałam czegoś innego, a na pewno spodziewałam się czegoś lepszego. Potencjał był, ale moim zdaniem nie został on wykorzystany.
,,Czy komukolwiek z nas zależało na prawdzie? Łykaliśmy każdą wersję, byle tylko pozostać bez winy. (...) byliśmy narzędziem. Brygadą do brudnej roboty. Oddziałem specjalbym do walki... Walki z czym?"
,,Tamtego dnia po raz pierwszy przyszło mi do głowy słowo "hodowla". Bo czym innym byliśmy? Czym innym mieliśmy być, jeśli nie hodowlą idealnych osobników, pracowitych, ambitnych, posłusznych, funkcjonujących jak jeden sprawny, niezawodny organizm? (...) Jak się trafi hybryda, to się ją od razu zabija. Żeby geny nie przelazły."
This entire review has been hidden because of spoilers.