Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nagranie

Rate this book
Zanim przeczytasz, upewnij się, że nie dostałeś nagrania…

Komisarz Maciej Gorczyński prowadzi trudną sprawę. W ciągu sześciu miesięcy w Toruniu zaginęło bez śladu pięciu młodych mężczyzn. Jedyną wskazówką są paczki z tajemniczymi nagraniami, które otrzymują rodziny zaginionych. Wynika z nich, że mężczyźni nie żyją.

Gorczyński wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą. Postanawia włączyć w sprawę zaprzyjaźnioną jasnowidz Sylwię Trojanowską, która czasami pomagała policji w trudnych przypadkach. Nietypowy duet znajduje się coraz bliżej zabójcy, który śledzi każdy ich ruch.

Nagrań przybywa, a tożsamość sprawcy wciąż pozostaje nieznana. Wkrótce wizje jasnowidz prowadzą do Fundacji LifeTrans, założonej przez jednego z profesorów Collegium Medicum.

304 pages, Paperback

First published May 15, 2019

Loading...
Loading...

About the author

Małgorzata Falkowska

41 books5 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (5%)
4 stars
19 (24%)
3 stars
28 (36%)
2 stars
17 (22%)
1 star
9 (11%)
Displaying 1 - 13 of 13 reviews
Profile Image for Olga Kowalska (WielkiBuk).
1,700 reviews2,945 followers
May 21, 2019
Nie tak łatwo w literaturze kryminalnej odnaleźć przykłady kobiecych postaci o psychopatycznych skłonnościach, tym większa przyjemność, gdy natrafia się na nią zupełnie nieoczekiwanie w „Nagraniu” Małgorzaty Falkowskiej.

Zawsze mam pewne wątpliwości, kiedy uznany pisarz porzuca swój ulubiony gatunek i sięga po inny, zupełnie niepodobny, w ramach pisarskiego eksperymentu. Małgorzata Falkowska jednak poradziła sobie z transformacją perfekcyjnie – czuć, że płynie w niej kryminalna krew i złapała bakcyla zbrodni, a na dokładkę udało jej się zaskoczyć taką wyjadaczkę gatunku jak ja! A to wszystko dlatego, że w „Nagraniu” wykreowała postać kobiecą, która złem przeniknięta jest do szpiku kości, zwyrodniałą, która ma jakąś wizję, ale ta wizja jest tak wypaczona i skrzywiona jak jej spojrzenie na rzeczywistość. To intrygująca postać w kontekście literatury kryminalnej, ale także rzeczywistych statystyk, bo to mężczyźni o wiele częściej bywają seryjnymi zabójcami, natomiast kobiety rzadko mają skręty w kierunku skrajnego okrucieństwa. Oczywiście istnieją wyjątki od reguły i takim wyjątkiem godnym zapamiętania w literaturze była Annie Wilkies z „Misery” Stephena Kinga i takim wyjątkiem jest teraz morderczyni z powieści Małgorzaty Falkowskiej.

„Nagranie” to sprawnie napisana opowieść kryminalna, która przyciąga uwagę krótkimi, zwięzłymi rozdziałami i nieskomplikowanym zamysłem fabularnym. Są zbrodnie, są tajemnicze nagrania, autorka wrzuca czytelników w środek rozbabranego śledztwa, które prowadzi donikąd, a akcja właśnie się zagęszcza i szykuje przełom. Rozterki bohaterów są do bólu ludzkie, a wyścig z czasem aż nazbyt realny w fikcyjnej policyjnej rzeczywistości. Kobieta-morderczyni to wisienka na torcie, a pokrętne ścieżki, które do niej prowadzą są tym bardziej fascynujące. Zapomnijcie o happy endach, zapomnijcie o poczciwych opowieściach na dobranoc i módlcie się, by nikt nigdy nie szykował Waszego nagrania.
Profile Image for Crimelpoint.
1,702 reviews134 followers
April 15, 2022
Książka po prostu ok. Szybko się czyta, bo wciąga, ale jednocześnie nie była jakaś mega porywająca. Podobała mi się, ale z tego gatunku czytałam dużo lepszych.
Profile Image for ksiazkowelupy.
85 reviews1 follower
September 4, 2025
Moi mili i moje miłe,
przedstawiam wam największe rozczarowanie roku 2019. Żadna książka dawno mnie tak nie wkurzyła, jak właśnie Nagranie. Ale przejdźmy do rzeczy - co sądzę o tym "dziele"?

Zacznę od plusów:
- na samym początku bardzo spodobał mi się pomysł z nagraniami, uznałam, że jest ciekawy i dość oryginalny,
- morderca czuję się bogiem, w trakcie lektury dowiadujemy się, że jest nim osoba, która z racji wykonywanego zawodu, powinna czynić dobro,
- krótkie, sprawiające wrażenie urwanych zdania, które wpływają na potoczystość stylu - przez książkę się po prostu płynie,
- jasnowidzka pomaga policji rozwiązywać sprawy - to nieco urzeczywistniło fabułę, często słyszy się w mediach, że w trudnych i nierozwiązanych sprawach policyjnych, pomagają jasnowidze i jasnowidzki.

Minusy:
- Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę, to zdziwiła mnie jej mała objętość. Przyznam szczerze, że powątpiewałam w dobrze zarysowaną pod względem kryminalnym fabułę. Bałam się, że będzie za mało miejsca na intrygę. Niestety miałam rację, bo warstwa obyczajowa jest za bardzo rozwleczona, szczególnie patrząc na liczbę stron książki - jakby wyciąć zbędne wątki obyczajowe, to można zobaczyć, że kryminału tam, jak na lekarstwo. W związku z tym trudno tę książkę jednoznacznie przypisać do ulubionego gatunku Agathy Christie, jest to raczej powieść obyczajowa z elementami kryminalnymi. Jest to ogromna wtopa ze strony pisarki albo wydawnictwa, bo ewidentnie chciano zrobić nie wiadomo co z powieści niskich lotów; zbytnie rozdmuchanie balonika owszem prowadzi do dużego huku, ale potem pozostaje brzydki flak, o którym nikt nie będzie pamiętał, że był pięknym balonem.
- działania policji... ludzie, dawno nie czytałam o takich opieszałych, niedomyślnych policjantach, którzy nie znają się na niczym; pozostali bohaterowie są od nich bystrzejsi. Głóny bohater męski, notabene komisarz, nie zna się na nowoczesnych technologiach, za które uznaje internet i telefony komórkowe. No łał, po prostu to jest szczyt technologiczny. Jakby tego było mało, to nikt w policji nie zna się dobrze na sprawach komputerowych. Więcej roboty odwala jasnowidzka i dzieci komisarza, którym uczynny tatuś pokazuje materiał dowodowy, no chłop na skwał z tego komisarza, nie ma co. Jakie jeszcze grzeszki ma na swoim koncie mój ulubiony bohater: często krytykuje jednego ze swoich kolegów za jego głupotę, a sam daje sobie podłożyć w samochodzie podsłuch, dzięki czemu morderczyni jest zawsze o krok przed policją.
- Jednym z największych minusów tej powieści jest wątek romansowy. Będę dosadna - na chuj on tam się pojawia, to ja nie mam pojęcia. Niestety widać, że autorka powieści wywodzi się romansów niskich lotów. To w jaki sposób stworzyła związek komisarza z jasnowidzką kojarzy mi się tylko z tanimi romansidłami typu książkowe dodatki do faktu. On: starszy, doświadczony przez los, żonaty; ona: młoda z perspektywami, zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia, wie, że on ma żonę, ale co tam, brnie w to dalej. Z ich wypowiedzi wynika, że w przeszłości, przy okazji rozwiązywania poprzedniej sprawy mieli romans, który się skończył, ale akurat przy tej nowej sprawie ogień pożadania budzi się na nowo... bleh, porzygać się można. Pomijam już to, że autorka poleciała sztampą kryminalną, której nie znoszę - często partnerzy policyjni stają się parą w życiu prywatnym, ale tego w jaki sposób umotywowała związek naszych kochasiów, po prostu nie zdzierżę. Na początku książki dowiadujemy się, że żona komisarza ma złośliwego raka w fazie ostatecznej. Ta informacja sprawia, że komisarz zostaje przy umierającej żonie, choć chciał zakończyć ich małżeństwo, przecież nie zostawi żony w potrzebie. Wtedy wkracza jasnowidzka, która jest w nim cały czas szaleńczo zakochana. W sumie dziwi się czemu, bo przecież jest od niej starszy. No szok po prostu, jak można się zakochać w straszym od siebie mężczyźnie? Wszak to straszne bezeceństwo! W międzyczasie komisarz znowu zaczyna czuć miętę przez rumianek do jasnowidzki, łączy ich dziki seks, choć w sumie polemizowałabym czy taki dziki dla obu zainteresowanych. Z całą pewnością dla niego, bo pojawiają się opisy, że on dochodzi, a ona nie, przez co on myśli, że to trochę nieładnie z jego strony, ale dalej nie zaspokaja swojej kochanki. Wspaniale, że w XXI wieku nadal pokutuje pogląd, że mężczyzna zawsze musi mieć orgazm, jak kobieta go nie osiągnie, to przecież świat się nie zawali. Oczywiście pan komisarz nie odchodzi od żony, tylko tkwi w tej chorej relacji i przez większość wydarzeń myśli zdecydowanie fujarą. Rzeczona żona w końcu dodaje dwa do dwóch. Bohater jest w szoku, że żonka się domyśliła, przecież on tak dobrze się ukrywał. Czyżbym wcześniej nie wspominała o geniuszu pana komisarza? Wiecie co było w ich rozmowie najlepsze? Żona prosi męża, żeby po jej śmierci, on ze swoją kochanką stworzyli kochający dom dla ich córki. On jest zszokowany, ale w sumie nic sobie z tego nie robi, że jego żona miała więcej oleju w głowie, niż on przez całe małżeństwo. Bohater leci w podskokach do swojej sikoreczki, przekazuje jej radosną nowinę. Z tej wesołości zbiera im się na amory, Jakby ich było wcześniej mało. Jasnowidzka w stanie seksualnego uniesienia stwierdza, że komisarz może dojść w jej pochwie bez prezerwatywy, bo przecież mają się stać rodziną... Ja ten tekst czytałam po kilka razy, nie wierzyłam własnym oczom, na jaki poziom żenady wdrapała się autorka.
- klisze stereotypowe - córka komisarza obwinia jasnowidzkę o to, że ukradła jej tatusia. Dlaczego nadal obwinia się kochanki o zdradę. Z tego, co ja rozumiem, to w akcie zdrady uczestniczą zawsze dwie osoby. Tylko dlaczego kozłem ofiarnym jest ta trzecia, a no tak zapomniałam mężczyzna ma swoje potrzeby...
- infantylne słownictwo rodem z romansideł opisujące części intymne głównych bohaterów, szkoda słów, a opisy scen łóżkowych, krew mnie zalewa,
- ciągłe i nieprzemijające wrażenie, że ta książka jest częścią jakiegoś większego cyklu, a autorka sama w podziękowanich podaje, że to jej debiut w kryminale. Mam nadzieję, że nie powstanie kontynuacja tej powieści, bo naprawdę szkoda na nią papieru. Niestety zakończenie było otwarte, więc chyba doczekamy się kolejnych wypocin, może przebiją pierwowzór? Dłużej nie będę się pastwić nad tą pozycją. Każdy ma swoje granice, ja swoje, tą lekturą, przekroczyłam chyba za wszystkie czasy. Zdecydowanie nie polecam.
427 reviews6 followers
May 22, 2019
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy zaginęło w Toruniu pięciu mężczyzn. Byli w podobnym wieku i przepadli bez śladu prawie w tym samym miejscu. Od pół roku policja szuka punktu zaczepienia, aby ruszyć ze śledztwem. Niczego jednak nie znajdują. Nie podoba się to komendantowi, nie podoba się też opinii publicznej. Internet nie zostawia na śledczych suchej nitki. 16 grudnia rodzina pierwszego zaginionego otrzymuje przesyłkę. Jest w niej kartka z życzeniami świątecznymi o dziwnej treści: „Oby każdy był tak hojny w dary dla Pana jak my. Wesołych Świąt!”, jest też nagranie, z którego wynika, że mężczyzna już nie żyje. Wkrótce zaczynają pojawiać się też inne paczki, które wyglądają prawie identycznie, różnią się tylko napisami i piosenką w tle. Niewiele jednak z tych nagrań wynika. Znikają kolejne osoby, a policja jest w punkcie wyjścia. Sprawę zaginięć prowadzi komisarz Maciej Gorczyński, a w rozwikłaniu zagadki pomaga mu zaprzyjaźniona pani jasnowidz Sylwia Trojanowska. Zabójca jest niebezpieczny, doskonale przygotowany, do tego znajduje się zawsze o krok przed śledczymi. Czy ten specyficzny duet da radę rozwiązać sprawę?

Jak ja to lubię. To napięcie, które towarzyszy odkrywaniu tropów prowadzących do rozwiązania zagadki. Przeszkody po drodze, które sprawiają, że zagadkę trudno rozwikłać. Tajemnice, skrywane przed światem latami, które wychodzą na jaw w wyniku niezwykłych zbiegów okoliczności. Mozolne odkrywanie motywu zbrodni, który okazuje się zadziwiający. I wreszcie zaskakujące zakończenie, które pozostawia czytelnika w niepewności co do dalszych wydarzeń.
Podobało mi się. Z zaciekawieniem śledziłam pracę policji, a właściwie to jak kręcili się w kółko, nie mając nawet pomysłu, jak znaleźć mordercę, gdzie szukać, od czego zacząć. Zabójca wodził ich cały czas za nos. Pojawiało się trochę koncepcji, ale najlepszego nosa miały osoby kompletnie niezwiązane z organami ścigania. I wydaje się, że wpadły na trop zupełnie przypadkowo. Komisarz Gorczyński, chociaż robi wszystko, aby odnaleźć sprawcę, wydaje się przy tym nieco zagubiony, szuka zabójcy jakby po omacku i nie zawsze daje sobie pomóc. Wspierająca go Sylwia wnosi trochę więcej do całej sprawy, przede wszystkim, jeśli chodzi o nagrania. W tym miejscu napiszę kilka słów o bohaterach powieści, skoro już o nich wspominam. Nie polubiłam Sylwii, odnośnie Macieja mam mieszane odczucia. Ale przecież nie muszę ich lubić. Nie o to chodzi w dobrej kreacji postaci. A tutaj, moim zdaniem, bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe. Z całą pewnością główni bohaterowie „Nagrania” nie są idealni, i bardzo dobrze. Bo tacy ludzie nie istnieją. Żyjemy w świecie pełnym ograniczeń, które mają wpływ na każdego z nas. Reagujemy na te ograniczenia w różny sposób, co nas odróżnia od innych i nadaje nam indywidualności. Wszyscy mamy jakąś przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bohaterowie tej powieści również mają. Dlatego cieszę się, że autorka nie skupiła się tylko na prowadzonym przez nich śledztwie i nie odizolowała ich od ich normalnego życia. Dzięki temu oni sami wyglądają bardziej realnie, a i opowiedziana historia nie jest oderwana od rzeczywistości. Bohaterowie „Nagrania” popełniają błędy, stają przed trudnymi problemami w swoim prywatnym życiu, czasami przed takimi, które wydają się być nie do pokonania. A jednocześnie nie roztrząsają każdej sytuacji, nie dywagują na jakiś temat przez kilka stron, nie analizują niepotrzebnie swoich stanów emocjonalnych i nie zanudzają czytelnika. I nie jest tak, że tych emocji w książce nie ma. Jak najbardziej są. Dość dobrze poznajemy targające nimi emocje, ale w interakcji z innymi, a także poznając otoczenie, w którym żyją. Zarówno Sylwii jak i Maćka można nie polubić. Dokonują wyborów, które mogą się nie podobać, bo wydają się być moralnie złe. Celowo nie napisałam, że dokonują moralnie złych wyborów, bo nie wszystkie decyzje mogą podlegać jednoznacznej ocenie moralnej, nie każde działanie da się zaklasyfikować jako moralnie dobre lub złe. I wydaje mi się, że tutaj mamy do czynienia właśnie z takim wyborem, którego nie można jednoznacznie ocenić. Duży plus za to, że chociaż ta powieść to kryminał, znalazło się tu miejsce na rozważania tego typu. Dzięki temu, że bohaterowie w ogóle stają przed koniecznością jakiegoś wyboru, stali się w moich oczach jeszcze bardziej wiarygodni. Równie ciekawie zostały sportretowane postaci drugoplanowe. Jest ich trochę, ale nie na tyle, żeby można było się pogubić. Każda z nich odznacza się indywidualnymi cechami charakteru, każdą z łatwością można sobie wyobrazić. Postacie te nie stanowią tylko elementu dekoracji, co również zapisuję na plus.

Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się bardzo szybko. Wydarzenia poznajemy na przemian z perspektywy Macieja i Sylwii. Styl autorki nie męczy, jest lekki i z łatwością można wczuć się w fabułę. Fabuła jest przemyślana i ciekawa, a intryga zawiła, drobiazgowo skonstruowana i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Do samego końca nie wiemy, kto stoi za zaginięciami młodych mężczyzn i jaki jest motyw działania mordercy. Może nam się wydawać w trakcie lektury, że jesteśmy już bliscy rozwiązania zagadki, jednak okazuje się, że to kolejny sprytny zabieg autorki, który miał nas zmylić. Spodobało mi się wplątanie w sensacyjną fabułę wątków rodzinnych bohaterów, a także naszej polskiej rzeczywistości. Lubię dostawać takie smaczki w książkach. Akcja powieści toczy się w swoim tempie, nie jest ono zbyt powolne, ani za bardzo dynamiczne. Fabuła jest nie tylko niebanalna, ale i bardzo życiowa, zarówno jeśli chodzi o prowadzone śledztwo, jak i prywatne rozterki bohaterów, ich sprawy rodzinne i zawirowania sercowe. No właśnie, nie wspomniałam chyba jeszcze, że mamy w tej powieści również wątek miłosny. Na szczęście, w moim odczuciu, nie jest on nachalny i nie dominuje. Jest dodatkiem, który nie tylko urozmaica fabułę, ale też powoduje wspomniane już dylematy moralne.

Mnie się podobało i polecam. „Nagranie” to błyskotliwa, nieoczywista, pełna fałszywych tropów i wciągająca lektura.

https://maitiribooks.wordpress.com/20...
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Profile Image for Karolina Tuszyńska.
2 reviews
May 20, 2019
I znów jest grudzień, zostało kilka dni do Bożego Narodzenia. W Toruniu znów głośna staje się sprawa zaginięć młodych mężczyzn. Policja nie może znaleźć klucza do rozwiązania zagadki. Komisarz prowadzący sprawę szuka pomocy u lokalnej jasnowidz, a tymczasem ginie kolejny mężczyzna, a rodziny poprzednich zaginionych otrzymują od nich pożegnalne przesyłki. Rozpoczyna się walka z czasem. Poszlaki prowadzą do fundacji wspierającej przeszczep organów, a czytelnik zaczyna odczuwać nieprzyjemny dreszczyk na karku.
Wartko napisany thriller pióra młodziutkiej autorki, która dotąd próbowała swoich sił w literaturze kobiecej.
Powieść trzyma w napięciu do ostatniej strony. Nie jest łatwo zgadnąć, kto stoi za porwaniami i jaki jest ich cel. Owszem, można snuć domysły, ale po to przecież czytamy thrillery, by samodzielnie szukać rozwiązania zagadki.
W czasie lektury jednak dręczyło mnie pytanie, po co właściwie jest policja? Autorka wykreowała obraz nieco nieporadnych policjantów, totalnie zagubionych w obliczu nowych technologii i pozbawionych zdolności myślenia poza schematami. Mamy tu obraz szefa wydziału, który bez sensu pokrzykuje i komisarza, który jeździ po całej Polsce sprawdzając wydumane poszlaki, które pewnie możnaby sprawdzić telefonicznie, mailowo lub we współpracy z lokalną policją. Ale ja się nie znam, w policji nigdy nie byłam. Na szczęście są osoby postronne! I to one ratują komisarza i pomagają rozwikłać zagadkę zaginięć!
Po lekturze ostatniego rozdziału autorka pozwala nam myśleć, że książka będzie miała swoją kontunuację. Zarówno porywacz nie powiedział jeszcze swojego ostatniego słowa, jak i na gruncie obyczajowym może się jeszcze wiele wydarzyć…
Serdecznie polecam!
Profile Image for Aellirenn Czyta.
1,810 reviews65 followers
January 1, 2023
W Toruniu giną młodzi mężczyźni. Policja nie znajduje najmniejszego śladu aż do dnia, kiedy przychodzi pierwsze nagranie dotyczące pierwszego zaginionego.

Intryga sztos. Naprawdę bardzo udana. Podobał mi się również zabieg opowiadania historii z perspektywy dwojga bohaterów: policjanta i pani jasnowidz. Tym razem jednak nie widzimy tych samych sytuacji oczami obojga bohaterów, ale sytuacje kolejno następujące po sobie. Bardzo fajne. Sama powieść to kryminał z dość rozbudowanym wątkiem romansowym. Nawet zgrabnie się to zgrywa :) I mamy tutaj pewien smaczek związany z panią jasnowidz - została nazwana jak jedna z moich ulubionych autorek i już nie potrafiłam wyobrazić sobie tej postaci inaczej niż jak właśnie tę Sylwię Trojanowską.

Podsumowując, książkę czytalo się szybko i bardzo przyjemnie. Polecam :)
Profile Image for Ada Molińska.
17 reviews
February 2, 2024
Książka mi się podobała, szybko się czyta i jest wciągająca. Tak naprawdę było w niej prawie wszystko, czego oczekiwałam: wątek romantyczny, pomysłowa idea zbrodni, dodatkowy ciekawy motyw-przeszczepy organów (pozytywnie mnie to zaskoczyło). Sam proces ścigania mordercy był również bogaty, sama mogłam zastanawiać się kim naprawdę jest ta osoba, sprawiało mi to satysfakcję. Postaci poboczne miały rozwinięte swoje wątki (przeróżne, mnóstwo ich było, przez to książka nie była nudna). Jednak zakończenie daje mi niedosyt, autorka rozpoczęła coś, czego moim zdaniem nie dokończyła, po prostu brakuje zakończenia (byłam pewna, że będzie kolejna część). Poza tym wszystko okej, polecam:).
9 reviews
March 24, 2024
Jedyną zaletą tej książki jest to, że można ją przeczytać w jeden wieczór. Niestety nawet tyle czasu nie warto jest jej poświęcić. Większość działań głównego bohatera polega na jeżdżeniu bez celu z miejsce na miejsce. Czytelnik szybciej rozwiąże "zagadkę" niż detektyw i jego ekipa.Doatkowo dochodzi wątpliwy moralnie wątek romansowy.
Profile Image for Dominika.
20 reviews
September 15, 2024
Przeczytałam, bo miałam dzień typu „wszystko byleby nie myśleć” i jezu jaki to był słaby kryminał. Widać, że to pierwszy tej autorki i nie do końca się w nim odnalazła, chociaż jej pióro wcale nie jest takie złe
Profile Image for Okay_but_first_book ..
302 reviews9 followers
October 18, 2022
1.5
Nie zachwyciła mnie ta książka. Nie czułam żadnego napięcia, strachu, ani jakichkolwiek silniejszych emocji. Teksty pisane przez zabójcę, które w założeniu miały być niepokojące, sprawiały, że czułam się raczej zażenowana. Miałam tez wrażenie, że ta książka została chaotycznie napisana, co chwile była zmiana miejsca, co utrudniało mi czytanie i rozumienie jej. Nie podobały mi się też dialogi - niektóre były totalnie nierealne, a niektóre wręcz niesmaczne. Ogólnie myślałam, że ta książka będzie inna, ale niestety się zawiodłam.
Displaying 1 - 13 of 13 reviews