Jump to ratings and reviews
Rate this book

Schodami w górę, schodami w dół

Rate this book

430 pages, Paperback

First published January 1, 1967

1 person is currently reading
55 people want to read

About the author

Michał Choromański

20 books8 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
8 (29%)
4 stars
12 (44%)
3 stars
4 (14%)
2 stars
2 (7%)
1 star
1 (3%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for pablo.
93 reviews6 followers
August 26, 2023
Cudowna literacka zabawa, kunsztowna stylem, pełna gier słów i nazwisk, dopracowana. Fabularnie wciągająca, ciekawa, ale porzucająca niektóre wątki, które potem wracały całkiem okrojone, nieco niedopowiedzeń. Mimo tego jednak świetna, ciekawa i nietypowa literatura.
Profile Image for Moniek.
489 reviews21 followers
Read
December 28, 2021
"Pan rzuca życzliwe światło, które według mnie tutaj nie pasuje."

Z twórczością Michała Choromańskiego pierwszy raz spotkałam się ostatniego lata, w okolicach moich 23 urodzin, przy okazji lektury "Zazdrość i medycyna". Byłam, nadal jestem oczarowana tą powieścią, jest dla mnie cudownie dziwaczna, i wtedy postanowiłam sięgać dalej po tego autora, czy to za biblioteką, czy to przez zakupy jego powieści na różnych okazjach. Niewiele można odnaleźć nowych wydań papierowych Choromańskiego, ale znalazłam "Schodami w górę, schodami w dół", chwilę się zastanowiłam i je kupiłam. Byłam tak pozytywnie nastawiona do tej książki, opis jest czarujący, ale wiem teraz, że nie przygotowałam się na nią psychicznie.

"Schodami w górę, schodami w dół" opisuje kilka przedwojennych miesięcy życia bardzo młodego malarza Karola Nitonickiego, spędzone w tarzańskim miasteczku. Miasteczko to jest pełne tzw. wykolejeńców, osób, które uciekły tuż przed czymś czy w poszukiwaniu czegoś, artystów, przedsiębiorców, ludzi uwikłanych w dziwne układy miłosne; żyje tu też wdowa po nie za dobrze pamiętanym i szanowanym rzeźbiarzu (którą teraz moglibyśmy chyba uznać za naiwną, stukniętą i pełną przesady), która, wciąż tak bardzo w mężu zakochana, chce po latach uhonorować jego grób i zatrudnia do stworzenia szczególnego miejsca pochówku architekta Ryszarda Ordęgę - dziwnego, skrytego mężczyznę, który wkrótce stanie się sercem serii afer.

Od pierwszej strony powieści się wciągnęłam, jest w niej coś, co bardzo serdecznie zaprasza czytelnika do historii, zwłaszcza, kiedy narrator (właśnie Karol Nitonicki) zapowiada, że to nie będzie to opowieść sensacyjna czy kryminał, a jej znaczenie odkryjemy dopiero pod koniec. Potem robi się trochę ciężej, ale nadal przyjemnie dla czytelnika: poznajemy wiele oryginalnych, wyjątkowych postaci, każda z nich ma jakieś swoje lekko niepokojące, ale czarujące backstory; przechadzamy się z Karolem po pięknych krajobrazach tatrzańskich; odwiedzamy wdowę i jesteśmy nią oczarowani, nawet jej groteską; no i spotykamy się z tym nowym przybyszem, Ordęgą, i nas bawi. Jeszcze w tle od czasu do czasu słyszymy pogłoski o przechadzających się w okolicy żołnierzach czy zbliżającej się wojnie, i te plotki bywają zbywane, ale my wiemy, co wydarzy się następne, i czujemy pewną ekscytację i może żal dla bohaterów powieści (do jednego małżeństwa przychodzi list z błaganiem, by jak najszybciej wybrali się za granicę, by nie byli podczas lata w Polsce, ale oni nie czują jeszcze zagrożenia). W pewnym momencie wkradł mi się do serca niepokój; bo chociaż to dobra i intrygująca lektura, to jednak przez dłuższe okresy nic znaczącego się nie dzieje, i w zasadzie, to na pytanie mamy, jaki to gatunek, nie potrafię szczerze odpowiedzieć, a jestem w połowie. Coś z tego wyjdzie, ale nie wiem co, i trochę mnie to drażni. Ale w drugiej połowie wzrasta coraz bardziej niepokój, podoba mi się to. Punkt kulminacyjny całkowicie mnie zaskakuje, i odczuwam nagłą pustkę w środku, i już wiem, że... że to nie może się skończyć dobrze. Narrator potwierdza moje przypuszczenia. A potem przychodzą ostatnie strony, i czuję tak straszne wewnętrzne napięcie, i robi mi się niedobrze, i muszę iść do łazienki, by tam się wypłakać, i do końca wieczora myślę tylko o tym. I jest mi tak zimno.
Napisałam trochę ogólnikowo i nie jest to typowa recenzja, nie ma plusów a minusów, ale po prostu chyba nigdy żadna książka nie sprawiła, że tak specyficznie się poczułam, i to te wszystkie uczucia są dla mnie najważniejsze.

Zdaję sobie sprawę, że mam dla tej powieści ogrom miłości, ale nie wiem, czy kiedyś do niej wrócę i w jakich okolicznościach; szczerze mówiąc, zastanawiałam się przez moment, czy powinnam się jej pozbyć, bo jest mi z nią tak ciężko, ale nie mogę tego zrobić. Nie potrafię jej też szczerze polecić, ani rodzinie, ani przyjaciołom, bo ona naprawdę sprawia ból. Ale jeśli jesteście obeznani z literaturą II wojny, to może jednak podbije wasze serce. Zresztą to jest wasza decyzja, a moja 5-gwiazdkowa recenzja pewnie jednak zachęci. Będziemy płakać razem.

Potrzebuję włożyć tę książkę do lodówki i niedługo przeczytać coś miękkiego.

Nie wierzę w to, co Choromański zrobił w tej powieści. Jest przepiękna. A to, że ukończył ją dopiero w 1965... jakoś mnie to tknęło.

Ostatnia uwaga: autor podobno obdarzył bohaterów cechami swoich przyjaciół, w tym Karola Szymanowskiego czy Kazimierza Wierzyńskiego, ale nie potrafię sama tego rozszyfrować. Żal mi trochę, że w swoim posł0wiu Marek Sołtysik bardziej się w to nie zagłębił.

"[...] ale zawsze myślałem, że w pobliżu jest ten człowiek, który pamięta" - Jarosław Iwaszkiewicz, po śmierci Michała Choromańskiego

PS. Recenzja była pisana przy utworze "Kurier" Krzysztofa Zalewskiego, z jego albumu MTV Unplugged - to było takie małe wsparcie dla mnie.
Profile Image for Blackbird.
135 reviews10 followers
January 9, 2023
Cały Choromański - mistrz budowania nastroju tajemniczości. Taka trochę zabawa słowem i o konwencjami. Jak to ktoś już wspomniał w poprzedniej recenzji (znamienne że jest tylko jedna): "W pewnym momencie wkradł mi się do serca niepokój; bo chociaż to dobra i intrygująca lektura, to jednak przez dłuższe okresy nic znaczącego się nie dzieje, i w zasadzie, to na pytanie mamy, jaki to gatunek, nie potrafię szczerze odpowiedzieć, a jestem w połowie"...
Displaying 1 - 3 of 3 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.