Razu pewnego trzech krasnoludów się spotkało… Nie, to nie będzie bajka. To mroczna historia psychopatycznego seryjnego mordercy, który grasuje po Polsce, ćwiartując kolejne ofiary.
Kiedy giną pierwsze dwie osoby, sprawa trafia w ręce mecenas Zuzy Lewandowskiej. Prawniczka jest zdeterminowana, bo po latach porównywania jej do nieżyjącego już ojca – niegdyś najlepszego adwokata w mieście – wreszcie ma okazję się wykazać i udowodnić, że nie ma sobie równych w swoim fachu. Wbrew zasadom prowadzi własne śledztwo, w którym wspomaga się wysokoprocentowym alkoholem i ekstra mocnymi. Czy w tym stanie zdoła dorwać maniakalnego zabójcę?
Jacek Ostrowski nie oszczędza brutalnych opisów minionej epoki – „Paragraf 148” wrzuca czytelnika prosto na ulice Płocka okresu PRL, prosto w rzeczywistość, która wydaje się wyzuta z wszelkich kolorów, a brak wyczuwalny jest nie tylko w kiosku za rogiem, ale też w ludzkich sercach. Nawet papugi mają tutaj uszy, ściany szepczą i donoszą, każdy jest każdemu wilkiem. Zbrodnia wydaje się być naturalnym stanem, a zagubieni ludzie od adwokatów, przez policjantów, sekretarki, śmieciarzy aż po bezdomnych wydają się być zagubieni jak duchy w listopadowej mgle zmierzchu. Lektura mocna, miejscami przewidywalna, ale dzięki bohaterce Zuzie Lewandowskiej niezapomniana. Nie da się uciec!
Książka irytowała mnie w dziwny sposób od samego początku, głównie bardzo "drewnianymi", nienaturalnymi dialogami. Narracja była w miarę w porządku, chociaż dość chaotyczna i niestety pisana raczej prostym językiem (mówiąc bezpośrednio, jest tu nieco gorzej, niż u Mroza nawet). Dobrnęłam wczoraj, narzekając, do 150. strony i miałam nawet zamiar czytać dalej, ale dwa zdania wyprowadziły mnie z równowagi. Gdyby padały jako część dialogów między odpowiednimi postaciami, nie zrobiłyby zapewne żadnego wrażenia, natomiast w narracji po prostu rażą. "Już od dziecka był z niego kawał skurwysyna, notorycznie wszystkich podpierdalał, za co wielokrotnie spuszczano mu łomot". "Lewandowska prowadziła kiedyś sprawę wytoczoną jej bratu przez sąsiada. Rozchodziło się o jabłoń" (rozchodzi to się żona z mężem albo źle zrobiony szew!) Motyla noga, ja nie po to biorę książkę do ręki, żeby się złościć na błędy językowe, na nadmierną prostotę i wulgaryzmy! Przekleństwa, jeżeli padają w dialogu między "odpowiednimi" postaciami, mnie nie rażą, bo wiadomo, że żul nie będzie mówił Słowackim :) Ale w tekście powieści? W związku z tym zauważony wcześniej błąd ortograficzny w notatce milicjanta ("kontynułujemy"), który wcześniej uznałam za zabieg celowy, teraz wzbudza moje wątpliwości wobec kompetencji autora. Oraz redaktora i korektora. Nie jest to książka dla osób oczekujących ambitniejszej rozrywki i dobrego poziomu językowego.
Razu pewnego trzech krasnoludów się spotkało… Zaczyna się jak w bajce, a kończy jak w ponurym horrorze. Seryjny morderca grasuje po Polsce, ćwiartując swoje ofiary.
Kocham książki osadzone w czasach PRL. A tutaj jeszcze Ostrowski dorzucił charyzmatyczną mecenas Zuzę Lewandowską i to jest zestaw idealny.
Sprawa jest bardzo ciekawa i od razu się wciągnęłam. Nie zabrakło jednak również humoru - papuga dołącza do mojej prywatnej listy „topka zwierzaków książkowych” :)
Klimat PRL oddany został wybitnie dobrze. To może być i gratka dla młodszego pokolenia, ale i dla takich jak ja, którzy z łezką w oku wspominają te czasy, mimo zupełnego braku chęci powrotu do nich.
Krótko mówiąc, to był kawał dobrej książki. Ja polecam i na pewno sięgnę po kolejne tomy. Polecam też w formie audiobooka - realizacja na szóstkę z plusem :)
Pierwszy tom przygód mecenas wprowadza nas w klimat lat 70-tych ze wszystkimi absurdami, jak papierosy, rajstopy czy podpaski serwowane spod lady. W tym wszystkim trafiamy na mecenas Zuzę Lewandowską, nazywaną czasem „nałogową pijaczką”, z wiecznym papierosem w ustach rzucających zgrabne i cięte riposty. Z Zuzą polubiłam się od pierwszych stron, nie jest typową ugrzecznioną Panią mecenas, tylko zdecydowaną kobietą, która wie czego chce i jak to osiągnąć. W swoim dążeniu do prawdy często popada w większe tarapaty. Bardzo polubiłam też Płock, który poznajemy towarzysząc mecenas w poszukiwaniu prawdy, a Ostrowski przemyca chyłkiem odrobinę historii tego miasta. I to nie tylko za sprawą historii opartej na faktach 🙂
Przeczytanie tomu 10 - Kuba, 11 - Zemsta i 12 - Krwawy Mikołaj Krwawego Mikołaja (tom 12) w wersji papierowej sprawiło, że zapragnęłam poznać wcześniejsze części serii. Niestety, nie mogłam ich teraz kupić, ale na szczęście istnieją audiobooki – i to właśnie dzięki nim udało mi się wrócić do początku tej historii. I muszę przyznać – to był strzał w dziesiątkę! Jacek Ostrowski serwuje nam kryminał w najlepszym wydaniu – brutalny, inteligentny i z nutą ironii. Zuza Lewandowska, główna bohaterka, to postać, której nie da się nie lubić i nie da się zapomnieć. Pyskata, bezkompromisowa i uzależniona od adrenaliny – zarówno tej w sądzie, jak i w życiu prywatnym. Prowadzenie śledztwa na własną rękę, wspomaga się sztokiem i ekstra mocnymi bez filtra 🚬. Jeśli macie dość typowych detektywów i sztywnych prawników, Zuza Lewandowska totalnie rozwali wasze wyobrażenie o głównych bohaterach kryminałów. A skoro mowa o Zuzie – wiem już, skąd ma swoją słynną papugę! Ale nie zdradzę tej tajemnicy. Powiem tylko tyle: ta gadająca ara wykrzykuje antykomunistyczne hasła, jak „Precz z komuną!”, i „Kocham Cię, Zuza”, wprowadzając do historii niepowtarzalny klimat. To jeden z tych smaczków, które sprawiają, że ta seria jest tak wyjątkowa. Fabuła wciąga od pierwszej minuty – seryjny morderca, brutalne zbrodnie i prawniczka, która zamiast ograniczyć się do sali sądowej, zaczyna grzebać tam, gdzie nie powinna. Całość nabiera jeszcze większego realizmu przez to, że powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Interpretacja Ewy Abart to prawdziwa perełka! Jej głos perfekcyjnie oddaje zarówno charakter Zuzy, jak i mroczny, pełen napięcia klimat tej historii. Audiobook wciąga bez reszty – to jeden z tych tytułów, których po prostu nie da się przerwać w połowie. Podsumowując: jeśli jeszcze nie znacie Serii z papugą, to czas to nadrobić! A jeśli szukacie dobrego, nieoczywistego kryminału z wyrazistą bohaterką, to Paragraf 148 będzie strzałem w dziesiątkę. 🎧🔪📖
Cytaty: “Nie wsadzają tych, co mają dobrych adwokatów, zapamiętaj to. Zapomnij o sprawiedliwości, tu wszystkim rządzą spryt i kruczki prawne.” “Kto pije – ten śpi, kto śpi – nie grzeszy, kto nie grzeszy – jest święty, a więc kto pije – jest święty.”
Przed zabraniem się za pierwszą książkę Jacka Ostrowskiego dowiedziałam się paru rzeczy i wszystkie wyglądały obiecująco. Prosty, dosadny język, jaki lubię. Nominacje w kilku kryminalnych plebiscytach. Charakterna patronka cyklu, mecenas Zuzanna Lewandowska, laureatka Czarnego Kapelusza, powinna budzić jeśli nie sympatię to przynajmniej zainteresowanie. Prokurator - przeciwnik, a może partner Zuzy - ciekawość się nasilała. Na dodatek, już na wstępie - atmosfera późnego PRL-u, żywe antykomunistyczne nastroje, zbrodnie, które od pierwszego rozdziału sugerują jakieś powiązania z rokiem 1945, początkami rządów komunistów. No i ta wisienka na torcie, czyli zapowiedź wydawcy: „Powieść osnuta na tle prawdziwych wydarzeń”!
Naprawdę moje oczekiwania były duże. Pewnie dlatego moje zdziwienie i rozczarowanie okazały się tak druzgocące, że aż mi się nie chce analizować, jakie były tego główne przyczyny. Tylko przez chwilę zastanawiałam się, czy bardziej zirytował mnie świat przygłupów wykreowany przez autora, czy fakt, że swoiście pojmowane koło (nie)sprawiedliwej historii wymiata z tego świata wszystkich oprócz Zuzy. A może najbardziej zniesmaczyła mnie ta enigmatyczna wydawnicza zajawka o ‚tle prawdziwych wydarzeń’. Poza jednym jedynym przypisem do powieści, o egzekucjach przeprowadzanych przez nadzorujących wrocławskie więzienie żołnierzach KBW na osadzonych tam członkach AK, żadnych objaśniających tropów na ten temat nie znalazłam. W każdym razie wizerunek mściciela-psychopaty dokonującego po trzydziestu latach krwawych spustoszeń w Płocku jest na tyle absurdalnie odrażający, ze szybko przeważyło u mnie odczucie kompletnej obojętności.
Najgorsze, źe poczynania i osobowość zwycięskiej mecenas Zuzy też specjalnie ciekawie nie rokują, choć są tacy, którzy uważają, źe w następnych tomach serii wygląda to lepiej. Sprawdzać, przynajmniej na razie, nie będę.
"Paragraf 148" to pierwszy tom serii z papugą, czyli cyklu o Zuzannie Lewandowskiej autorstwa Jacka Ostrowskiego. Od pewnego czasu miałam chęć na zapoznanie się z tą serią, ale wiecznie brakowało mi czasu. Teraz czas się znalazł, więc korzystam i zapoznaję się z przygodami pani prokurator Zuzy w formie audiobooka.
Akcja kryminału rozgrywa się w czasach PRL i można tu i ówdzie ten klimat dostrzec. Autor wplata w opisy puste półki i ustawiony na nich ocet, towary sprzedawane spod lady, kolejki społeczne czy talony na samochody. W takiej właśnie atmosferze obraca się Zuza, prowadząc swoje śledztwo.
Prokurator Zuzanna Lewandowska na prośbę znajomego podejmuje się obrony Marty Kownackiej oskarżonej o zabójstwo męża i jego sekretarki. Chociaż wiele dowodów świadczy na niekorzyść Kownackiej, Zuza odkrywa w toku śledztwa, że kobieta jest niewinna. Prokuratorka usiłuje to udowodnić i znaleźć prawdziwego zabójcę, jednak okazuje się, że nie będzie to takie proste. Zaczynają się dziać wokół niej dziwne rzeczy. Mąż podejrzanej i jego sekretarka nie będą tutaj jedynymi ofiarami. Zdradzę tylko, że trup ściele się gęsto.
Postać Zuzanny otrzymała kilka cech bohaterów znanych mi z innych powieści, ale obecnie naprawdę trudno jest wymyślić cechy charakteru, na które jeszcze nikt nie wpadł. Mamy zatem córkę słynnego ojca, która usiłuje wyjść z jego cienia, uzależnioną od alkoholu i wybuchową, nie przebierającą w słowach i kopcącą Ekstra Mocne. Lewandowska jest właścicielką papugi ary, której słownictwo nie należy do tego salonowego. Ptaszysko dodaje humoru tej brutalnej historii.
Jestem pod wrażeniem lektorki, Ewy Abart, która rewelacyjnie interpretuje tekst i świetnie naśladuje wypowiedzi papugi.
Polecam, słuchało mi się wyśmienicie. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy serii.
2,5/5 Już myślałam, że będę na NIE.. Początek bardzo obiecujący, potem długo, długo nic i świetna końcówka. Chyba pierwszy raz muszę stwierdzić, że wadą tej książki jest to, że jest zbyt krótka. Rozbudowanie historii bohaterów i tła dużo by dało tej opowieści. Niestety cały środek był jak dla mnie zbyt powierzchowny. Klimatu - ZERO. W połowie zaczęłam się domyślać zakończenia, a jednocześnie zastanawiać jak można w tak oczywisty sposób naprowadzać czytelnika, a tu niespodzianka. Na ostatnich stronach okazało się, że cała historia nie była tak nudna jak sugerowała połowa książki! Szkoda, że autor nie opowiedział chociaż jej części dużo wcześniej.. Wszystko rozstrzyga się na ostatnich kilku stronach i pozostawia niedosyt. Jeśli chodzi o bohaterów - nic specjalnego. Z racji na to, że główna bohaterka jest adwokatem spodziewałam się bardziej "prawniczej" historii, a dostałam najzwyklejszy kryminał. Styl pisania autora też nie przypadł mi do gustu, momentami jakiś taki niepoważny i prześmiewczy. Dziwny i mało zachęcający zabieg.
No cóż, czas na minimum auto szczerości i jeśli do tej pory nie doczytałam to już nie doczytam. Dotarłam tak do około połowy.
Nie do końca pamiętam fabułę więc oczywistym jest, że nie była nader porywająca. Plusem był pomysł osadzenia akcji w czasach PRL i zadziwiająca dokładność i staranność autora w odzwierciedleniu tego okresu.
Z minusów to najbardziej odrzuciły mnie sztuczne dialogi. To wszytko było tak nienaturalne, iż nie mogłam się nadziwić że ktoś to dopuścił w ogóle do druku.
Podsumowując, jak tylko udostępniła się 960 (!) stronicowa książka w bibliotece na którą czekałam, odpuściłam to "dzieło" bez smutku i w pośpiechu.
Fajne czytadełko na dwa wieczory. Wciąga i nie nuży. Śledztwo poprowadzone dość sprawnie, bez zbędnych zapychaczy. Główna bohaterka daje się lubić. W innych opiniach czytałem, że to Chyłka z lat 70., ale chyba aż tak chamska i arogancka to nie jest. Zakończenie bardzo krwawe i dość zaskakujące, za co daję plusa. No i kontynuacja wydaje się dość interesująca i na pewno po nią sięgnę. Moim zdaniem malutki minusik za brak klimatu lat 70. Równie dobrze mogło się to wszystko rozgrywać współcześnie i nikt nie zauważyłby różnicy.
Mam bardzo mieszane uczucia. Podobalo mi sie jak autor namalowal realia zycia w tamtych czasach, mialo to swoj urok i latwo bylo wczuc sie w klimat. Dodatkowo, ksiazka byla wciagajaca na tyle, ze co wieczor po nia siegalam, dopoki nie przeczytalam calej, ciezko bylo ja odlozyc. Natomiast pewna “infantylnosc” narracji w polaczeniu z drastycznymi opisami morderstw robila mi metlik w glowie. Do tego plaskie postacie oraz masa watkow i charakterow, ktore okazaly sie zbedne - meczace.
Nie znoszę głosu lektorki Ewy Abart. Ale! wysłuchałam serii z Agatą Johnson (czyta niezrównany Janusz Zadura) i tak mnie wciągnęła bohaterka poboczna, Zuza Lewandowska, że zaczęłam słuchać Abart. 13 tomów mówisz? Cóż, kibol i sutener będzie prezydentem, to i Abart zniosę, bo historii świetnie się słucha. Bardzo to jest filmowe.
Męczyłam się czytając. Po Chyłce Remigiusza Mroza brakowało mi w tej książce bardzo wiele, historia dosyć płytka, bez wyrazu. Przede wszystkim nie odpowiadał mi jednak język. Dialogi bardzo często były nienaturalne a wplatane cytaty i paremie nie wnosiły zbyt wiele. Niestety się zawiodłam
Książka ma bardzo ciekawą historię i zaskakujące zakończenie, którego nikt by się nie spodziewał! Natomiast totalnie na minus jest styl pisania. Pomału się to czyta i na pewno historia jest ciekawa, ale słabo opowiedziana.
3,75 Czasami książka wulgarna i drastyczna. Podczas czytania niektóre fragmenty bardzo mocno mnie irytowały i powodowały że chciałam ją odłożyć i nigdy nie wracać. W ogólnym rozrachunku bardzo dobre zakończenie. A sama postać Zuzy Lewandowskiej bardzo mocno przypominała mi postać Joanny Chyłki.
W kryminale retro Jacka Ostrowskiego znalazłam bohaterkę, której od czasów Chyłki bardzo mi brakowało. Zuzanna Lewandowska to młoda prawniczka o ciętym języku i niezależnym charakterze. Zmaga się z niedowartościowaniem oraz uzależnieniem od papierosów i alkoholu. Pewnego dnia dostaje sprawę, która całkowicie odmieni jej życie.
Bardzo podoba mi się pomysł osadzenia fabuły w Polsce Ludowej. Realia codzienności są dobrze odwzorowane i z łatwością możemy się wczuć w klimat tamtych lat. Fabuła nie jest, niestety, zbyt skomplikowana, a rozwiązania całej sprawy możemy się dość szybko domyślić. To trochę psuje zabawę. A może to ja jestem za bardzo domyślna?
Elementem komicznym tego kryminału jest papuga. Warto poznać to złośliwe ptaszysko o antykomunistycznych poglądach! Pomimo niedociągnięć, polecam Wam ten kryminał. Ja spędziłam przy nim kilka naprawdę fajnych godzin. 5 czerwca ukaże się drugi tom serii, czyli "Czarny wdowiec".
This entire review has been hidden because of spoilers.
No niestety jak dla mnie dosyć słaby kryminał i w ogóle dosyć słaba książka. Znaki co do sprawcy zabójstw są dla mnie bardzo oczywiste, przez większość książki raczej byłam pewna, o co tu chodzi. Jednak nawet nie w tym problem, a w tym, że ten wątek kryminalny kompletnie nie angażuje – ot, padają kolejne ofiary, ale uwaga nie jest skupiona na tym, tylko na życiu pani mecenas Lewandowskiej. Mam wrażenie, że więcej było tam opisów wędkowania i narzekania na wyjątkowo rozkrzyczaną papugę niż faktycznego tropienia mordercy, a sama pani mecenas wypada w tej roli blado... Postaci bardzo sztuczne, dialogi między nimi jeszcze gorsze, w ogóle sposób napisania tej książki jest nieciekawy. Nie czyta się jej płynnie, czasami w ogóle nie ma spójności między zdaniami czy akapitami, styl jest toporny, a opisywane wydarzenia dzieją się dużo za szybko i jakoś tak... bez emocji. Być może intryga byłaby ciekawa (chociaż jest raczej grubymi nićmi szyta), gdyby została opisana w lepszy sposób, a tak zupełnie nieangażująca narracja i braki warsztatowe chyba były tymi głównymi czynnikami, przez które nie mogłam się wgryźć w te wydarzenia. Powiedziałabym, że serii raczej nie będę kontynuować, ale mam też następną część, więc może sprawdzę, najwyżej się przemęczę...
Ot taki kryminał do poczytania przed snem, przyjemny z dziwnymi dialogami. Główna bohaterka oczywiście ma problemy z alkoholem, bo jak może być inaczej?