Czy można obronić się przed toksycznymi ludźmi? Przeczytaj Instrukcję obsługi toksycznych ludzi i naucz się tego!
Każdego dnia natykamy się na toksycznych ludzi. Możemy ich spotkać na każdym kroku: w pracy, urzędzie, szkole. Czasem stykamy się z nimi w relacjach prywatnych, a nawet rodzinnych.
Instrukcja obsługi toksycznych ludzi to przewodnik po relacjach z ludźmi, którzy „zatruwają” nam życie. Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska podpowiadają jak nie ulegać wpływom toksycznych ludzi, wychodzić obronną ręką z konfliktowych sytuacji, a także jak radzić sobie z emocjami, które nam przy tym towarzyszą.
"Instrukcja obsługi toksycznych ludzi" to typowy poradnik psychologiczny mający na celu wyeliminowanie z codziennego życia toksyczne sytuacje i zachowania. Książka dzieli się na nieco ponad 20 rozdziałów a każdy z nich to list do autorek, w którym to opisywane są różnego typu toksyczne sytuacje z życia (m.in zdrady lub problemy w pracy).W dalszej części autorki książki przedstawiają listę porad jak sobie z czymś poradzić a następnie prowadzą dialog poruszający dany temat i inne podobne tematy w formie "luźnej gadki". Z książki można wynieść kilka porad które mogą okazać się pomocne w życiu i niekiedy otwierają oczy na różne tematy. Niestety autorki ewidentnie mają jakąś traumę gdyż często są atakowani przez nie mężczyźni natomiast kobiety są generalnie dobre i stawia się im niewiele zarzutów, każdy może mieć swoje subiektywne zdanie do różnych aspektów, jednak widać tu stronniczość. Brakuje tu obiektywnej oceny. Można przeczytać, aczkolwiek książka nie jest porywająca a jedynie przeciętna. 5/10
Przyznam, że wolę książki na jeden, zawężony, ale za to szczegółowo omówiony temat. A tu jest wszystkiego po trochu. Poradnik jest skonstruowany w dziwny sposób. Na początku każdego rozdziału jest list osoby, która opisuje swoją toksyczną sytuację. Potem są odpowiedzi czytelników z jakiegoś portalu (Zwierciadło?), a na końcu luźna rozmowa autorek na ten temat. Przykładowe problemy to: zazdrość o partnera, niesprawiedliwy szef, wulgarny wujek, nieakceptująca teściowa, niewdzięczność za udzieloną pomoc i inne. Wszystko ledwie liźnięte. Bardzo cenię sobie pogadanki Katarzyny Miller na Youtube i jej dość rubaszne podejście do życia, ale w tym wydaniu nie bardzo przypadła mi do gustu. Druga autorka wypada bardzo blado.
Cenię pracę terapeutyczną i wnikliwe, czasem inne od mojego, spojrzenie na różne sprawy- jednak mimo tej sympatii, ta książka to niewypał. Pełna jest uproszczeń w odniesieniu do różnych sytuacji z życia, Kasia wraz z Susan momentami dopisuje autorkom listów rzeczy których wcale nie można wywnioskować z ich opisu sytuacji. Szkoda czasu
Toksyczność mam wrażenie, że jest teraz wszechobecna, a ta z czynnikiem ludzkim jest najbardziej wyrafinowana. W książce obie Panie rozprawiają się z wieloma mitami, otwierają oczy na toksyczność najbliższych osób i co najważniejsze, pokazują, że nie mamy obowiązku się wcale na to godzić. Polecam!
Większa część książki to takie pitu-pitu. Niegłupie, ale też niezbyt wzbogacające, jak dla mnie. A szkoda, bo słuchając innych książek z serii miałam poczucie, że coś tam dla siebie z nich biorę, a przynajmniej dobrze mi się słuchało, nawet jeśli niekoniecznie znajdowałam tam nowe dla mnie treści.
1. Książka ta obiecuje dostarczyć skuteczne narzędzia do eliminacji toksycznych ludzi z twojego życia. To niesamowicie skuteczna metoda, bo po przeczytaniu 50 stron masz ochotę wyeliminować przede wszystkim autorki, a potem samego siebie, co technicznie rzecz biorąc, rozwiązuje problem przeludnienia.
2. Autorki przyjęły ciekawą formę narracji, która przypomina luźną rozmowę dwóch przyjaciółek przy kawie. Jeśli przez "przyjaciółki" rozumiesz dwie zgorzkniałe ciotki na weselu, które po trzecim kieliszku taniego wina dochodzą do wniosku, że Hitler był zły głównie dlatego, że był mężczyzną.
3. Zgodnie z tezą postawioną w tej lekturze, kobiety są (głównie) z natury istotami dobrymi, empatycznymi i bez skazy. Co jest historycznie fascynującym odkryciem, biorąc pod uwagę, że Elżbieta Batory nie kąpała się we krwi dziewic dla sportu, tylko pewnie dlatego, że jakiś facet w XVI wieku nie zauważył jej nowej fryzury.
4. W jednym z rozdziałów dowiadujemy się, że każda krytyka ze strony mężczyzny jest formą przemocy psychicznej. To wspaniała wiadomość dla mojego mechanika, który wczoraj powiedział, że "jeżdżenie na felgach to debilizm", a ja teraz wiem, że to nie była diagnoza techniczna, tylko patriarchalne tłamszenie motoryzacyjnej ekspresji mojej partnerki.
5. Poradnik sugeruje, że aby uzdrowić swoje życie, należy odciąć się od każdego, kto nie podziela twojego punktu widzenia. To genialna strategia, która sprawdza się idealnie w dwóch miejscach: w przedszkolu podczas zabawy w piaskownicy oraz w Korei Północnej.
6. Książka kosztuje około 36 złotych i oferuje 300 stron analizy ludzkiej psychiki. Zadziwiające, że za tę samą cenę można kupić 0,7 litra wódki, która oferuje dokładnie ten sam poziom zrozumienia świata, tyle że ból głowy pojawia się dopiero rano, a nie w trakcie czytania.
7. Autorki ewidentnie czerpią z bogatego doświadczenia klinicznego i lat obserwacji pacjentów. Podejrzewam, że ich grupą badawczą było kółko wzajemnej adoracji na Facebooku o nazwie "Wszyscy moi byli to psychopaci, a ja jestem księżniczką Disneya w świecie rządzonym przez Voldemorta".
Nie czytając tego dzieła, zaoszczędzasz twój czas w przyszłości: unikniesz polaryzacji płciowej, braku obiektywizmu, pop-psychologicznych histerii.
Wedle mnie ta książka może być dobra dla koneserów i specyficznych celów ubocznych. Na przykład: autorki przypisują negatywne cechy "charakterowi" mężczyzn, a pozytywne "sytuacji" kobiet. Czytanie tego z ołówkiem w ręku i zaznaczanie błędów logicznych to doskonały trening krytycznego myślenia.
Wprawdzie wyciągnęłam z wynurzeń autorek kilka ciekawych spostrzeżeń, ale z pewnością nie nazwałabym tej książki poradnikiem. Przede wszystkim ze względu na formę. Na początku każdego rozdziału ktoś opisuje konkretną sytuację i związany z nią problem i prosi o poradę. Zamiast niej dostaje serię pytań typu "Zastanów się, czy robisz to czy tamto?", "Czy na pewno jesteś dla siebie dobra?", "A może odpowiada ci rola świętej, lub ofiary?", krótko mówiąc, jak na kanapie u terapeuty, autorki pytaniem odpowiadają na pytanie. Potem komentują problem, niby coś tam doradzają, ale mówią głównie o sobie, własnym dzieciństwie i doświadczeniach, ewentualnie przytaczają historie z życia znajomych lub anonimowych pacjentów. Często dodają także stwierdzenia typu: tak, to jest toksyczne, a na koniec jedno zdanie (radę) dla autorki pytania z początku rozdziału. Swoją drogą, po przeczytaniu książki mam wrażenie, że wszystko i wszyscy dookoła są toksyczni, ze mną samą na czele, a już najbardziej toksyczni są mężczyźni, co stanowi kolejny problem tej publikacji. Niestety jej autorki mają tendencję do skupienia się wyłącznie na kobietach i ich emocjach. Bez przerwy dowodzą, jakież to my jesteśmy wyjątkowe, lepsze, bardziej wyedukowane i świadome od "biednych chłopów", którzy bez nas byliby jak dzieci we mgle. Oczywiście panie sporo mówią o facetach, czasem nawet wspomną coś o ich potrzebach, ale tylko mimochodem i zawsze w odniesieniu do kobiet. A przecież warto byłoby poświęcić im nieco więcej uwagi, spojrzeć na pewne rzeczy z ich perspektywy, często znacznie ciekawszej niż nasza. Panowie to tacy sami ludzie jak my, mają takie same potrzeby i uczucia. Są też znacznie bardziej skomplikowani niż się paniom autorkom wydaje. Nic mnie tak nie drażni jak kiedy słyszę, że mężczyźni "są prości". To szkodliwy i krzywdzący stereotyp. Na koniec dodam, że dostałam książkę od męża. Miał nadzieję, że dzięki niej łatwiej mi będzie radzić sobie z pewnymi niesympatycznymi ludźmi i sytuacjami, które ostatnio dały mi mocno w kość. Czy dzięki jej lekturze jestem mądrzejsza? Na pewno jestem mądrzejsza o wiedzę, że nie warto czytać tego rodzaju "poradników", pełnych klisz, babskich mądrości i toksycznych uproszczeń.
Nieliczne fragmenty na 4 gwiazdki. Sa zdania warte zapisania. Reszta wypada blado.
Ksiazka dzieli sie na rozdzialy, z ktorych kazdy zaczyna sie ”listem” od czytelnika. Autorki odpowiadaja na niego razem w ilus punktach a nastepnie toczy sie miedzy nimi rozmowa.
Duzo gadania o niczym. Katarzyna mentoruje Suzan cala ksiazke, moze taki byl zamysl poczatkowy.
Niektore fragmenty publikacji zestarzaly sie dosc brzydko. Ksiazka rowniez mocno kobieca - to nie zarzut, a informacja. Mezczyznie bedzie trudniej ske utozsamic z historiami i ”kobietkowym” podejsciem.
Sa lepsze ksiazki Katarzyny Miller. Jesli ktos interesuje sie psychologia, to ta ksiazka nie bedzie niczym szczegolnym. Jesli ktos natomiast szuka odpowiedzi na jakiejs pytania i nie mial stycznosci z takimi tematami - moze jest to dobra baza, zeby je poglebic. Moze.
Spodziewałam się książki przedstawiającej problematykę toksyczności z punktu widzenia aktualnej psychologii z akcentami humorystycznymi, a okazał się to prześmiewczy seksitowski i w wielu miejscach wręcz szkodliwy zapis przemyśleń i wymiany subiektywnych ocen i odczuć dwóch kobiet. Humor niezbyt mnie śmieszył. Dodatkowa gwiazdka za ciekawą formę.
DNF... Straszna szkoda, bo sam pomysł na książkę bardzo ciekawy, ale wykonanie dość słabe. Może weszłam w tę książkę z innymi oczekiwaniami, ale odniosłam wrażenie, że odpowiedzi autorek na niektóre pytania są mało...terapeutyczne. Raczej gadka dwóch babeczek do kawusi. W niektórych rozdziałach okropnie nietrafione komentarze.
meeeeh. mega średnia. zainteresowala mnie koncepcja polegająca na rozdziałach w formacie wywiadu między dwoma autorkami ale same tematy mi nie podeszły w ogóle. takie trochę pitu pitu. całkiem dobre były z góra 3 rozdziały, reszta do mnie nie przemówiła.
Zbyt dużo historii z kobiecego punktu widzenia ;) Jak dla faceta mało przydatne te historie. Niemniej trochę uniwersalnych prawd w książce można znaleźć. 3+
Książka za wiele nie wnosi, jeśli ma się jakąś wiedzę odnośnie do toksycznych ludzi. Poza tym, koszmar edytorski, czy ta książka przeszła jakąkolwiek korektę?