Rok 2011. W lesie nieopodal Katowic zostaje zastrzelony emerytowany policjant, Jacek Szymon. Tylko dwóch ludzi wie, co znajdowało się w bagażniku samochodu, w którym znaleziono ciało. Rudolf Heinz będzie trzeci. Profiler, przechodzący ciężkie załamanie nerwowe i przebywający na przymusowym urlopie, zostaje poproszony o dyskretną przysługę. W efekcie pierwszy raz zaczyna prowadzić prywatne śledztwo. Sprawę komplikuje także to, że o pomoc prosi Heinza miejscowy gangster. Trop prowadzi ku wydarzeniom sprzed lat, które położyły się cieniem na karierze Jacka Szymona
Mariusz Czubaj is a cultural anthropologist and a bestselling author in Poland. His first crime novel featuring profiler Rudolf Heinz, 21:37 (2008), won the High Calibre Award for the best Polish crime novel in 2009. He has co-authored two crime novels with Marek Krajewski: The Avenue of Suicides (2008)and Graveyard Roses (2009). In 2011 he published the second book on Rudolf Heinz, Lullaby for a Murderer, and the third, Before I Kill Again, was released in 2012.
Po najnowszy kryminał Mariusza Czubaja sięgałem z dość sporym dystansem, bo było to moje pierwsze spotkanie z literaturą tego autora, a poza tym "Dziewczynka z zapalniczką" to kolejny już tom serii z komisarzem Heinzem.
Ostatecznie okazało się, iż Czubaj potrafi stworzyć (jak na polskie realia) naprawdę dobry kryminał i to na zaledwie 320 stronach.
Oczywiście mamy znów powtarzające się nieustannie w tego typu literaturze wątki jak: zagadka z przeszłości, wydarzenia dziejące się w teraźniejszości, które nawiązują do tych sprzed kilku lat, także choroba alkoholowa głównego bohatera, czy osadzenie akcji w Katowicach, co np. zrobiła już kilkukrotnie K. Bonda etc.
Jednakże język i styl autora powodują, iż ten kryminał czyta się naprawdę bardzo szybko i wraz z głównym bohaterem pragniemy rozwiązać główną zagadkę i poznać sprawcę tych wszystkich wydarzeń.
Co prawda książkę czytałem już ponad miesiąc temu i nie jestem w stanie przypomnieć sobie dokładnie wszystkich bohaterów i wątków pobocznych, to z pewnością powrócę kiedyś do dalszych losów Heinza, a co za tym idzie do poprzednich książek Mariusza Czubaja.
"Dziewczyna z zapalniczką" to kolejna dobra pozycja na kryminalnej mapie polskiej literatury!
Niewyjaśnione morderstwo sprzed lat, zemsta fryzjera i Hans Christian Andersen. Co łączy te elementy? Mariusz Czubaj buduje pełną napięcia kolejną już powieść z komisarzem Heinzem w roli głównej. Tym razem przed czytelnikiem pojawiają się trzy zagadki - śmierci policjanta, zabójstwa dziewczynki sprzed wielu lat, oraz pytanie o to, co wspólnego mają ze sobą te dwie, pozornie tak odległe od siebie, zbrodnie. Heinz, chcąc dojść prawdy o śmierci swojego przyjaciela i w końcu zamknąć prowadzone przez niego od prawie dekady śledztwo, rusza w pogoń za nieznanym mordercą, próbując odtworzyć ostatnie miesiące życia Jacka Szymona. Zamiast odpowiedzi, pytania wydają się jednak mnożyć bez końca, a i sam Heinz znajduje się nagle w wielkim niebezpieczeństwie. Czy dowie się, co stało się z Szymonem i co wydarzyło się w willi na Brynowie? "Dziewczynka z zapalniczką" to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników kryminału. Czubaj nie zawodzi, stopniowo odsłaniając kolejne części układanki, a stworzone przez niego postaci ciekawią coraz bardziej.
"Nie samym śledztwem człowiek żyje. Jeśli nie wyluzujesz, zwariujesz."
Nie jest łatwo zaczynać cykl książek Mariusza Czubaja - „Polski psychopata” od piątej już części?. Czy mimo nieznajomości wcześniejszych książek z Rudolfem Heinzem można wciągnąć się w „Dziewczynkę z zapalniczką”?
Przebywający po załamaniu nerwowym na przymusowym urlopie profiler Heinz zostaje poproszony o dyskretną przysługę. W lesie nieopodal Katowic w Sylwestra zostaje zastrzelony emerytowany policjant Jacek Szymon. Sprawa zabójstwa łączy się z wydarzeniami sprzed lat, które położyły się cieniem na karierze Jacka Szymona. Wówczas w jednej z piwnic znaleziono zmasakrowane zwłoki dziewczynki w czerwonych baletkach. Sprawa o kryptonimie „Dziewczynka z zapalniczką” pozostaje wciąż nierozwiązana. Czy profiler będzie w stanie znaleźć zabójcę dziewczynki oraz Jacka Szymona? Nie będzie łatwo, zwłaszcza że z więzienia właśnie wychodzi Fryzjer.
Jak już wspomniałam wcześniej, to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z twórczością Mariusza Czubaja. Cieszę się, że w końcu nastąpiło. Kilkakrotnie pojawiły się co prawda nawiązania do wcześniejszych części, jednakże ich znajomość nie jest tutaj konieczna. Fakt byłoby mi łatwiej, jednakże od razu zorientowałam się, z jakim typem bohatera mam do czynienia. Autorowi udało się stworzyć interesującą kreację policjanta. Rudolf Heinz jest po części zgorzkniały, walczy ze swoimi słabościami. Ale to człowiek, który ma ambicję i pasję. W pewnym stopniu można go porównać do bohatera norweskiego autora Jo Nesbo – do samego Harry’ego Hole’a. Styl autora jest oszczędny, wręcz surowy. W „Dziewczynce z zapalniczką” nie znajdziemy malowniczych i rozbudowanych opisów. Wielbicielom kryminałów może co prawda brakować drobiazgowych opisów detali i zagłębienia w motywację bohaterów. Można mieć pewien niedosyt, jednakże każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. Książką nie jest objętościowym gigantem. To dobrze, bo nie przepadam za rozwlekłym budowaniem akcji. Na początku można być troszkę rozczarowanym, bo jest trup i długo nic. Ale! W połowie autor serwuje petardę. Wychodzi na jaw szczegół brutalnego morderstwa dziewczynki. Momentalnie akcja przyspiesza i nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co jeszcze się stanie. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie połączenie kryminału z baśniami. Jaki związek z „Dziewczynką z zapalniczką” ma Andersen? Można założyć, że konieczność poniesienia kary z utworów Andersena jest idealnym tłem dla rozgrywającej się historii. Czy tak jest? Tego musicie dowiedzieć się już sami. Tak jak w przypadku utworów Andersena – każdy element historii jest doskonale przemyślany, nie znajdziemy tu przypadku.
Zakończenie zostawiło mi niedosyt i mam ogromną nadzieję, że ukaże się kolejna książka z profilerem w roli głównej. Oszczędny styl autora także rozbudzi ciekawość czytelnika. „Dziewczynka z zapalniczką” to klasyczny kryminał, który warto przeczytać przede wszystkim ze względu na postać głównego bohatera. Polecam.
Od pracy policjanta to już krótka droga do... kryminału. To znaczy, powieści kryminalnej. Każdy, kto przeczytał chociaż kilka powieści z tego gatunku z pewnością zdążył zauważyć, że to z reguły mundurowi odgrywają rolę głównych bohaterów. Obrońcy sprawiedliwości, bez skazy i wad? Bohaterzy dnia codziennego... cóż... niekoniecznie.
W podejrzanych okolicznościach ginie emerytowany policjant Jacek Szymon. Dla niektórych mentor, dla innych bardzo wątpliwy autorytet. Jedno jest pewne, był policjantem, więc sprawę tę należy wyjaśnić jak najszybciej. Szybko jednak okazuje się, że nie jest to wcale takie łatwe. Heinz, profiler policyjny oddelegowany na urlop zdrowotny, nie zamierza pozostawiać wszystkiego kolegom po fachu. Sam angażuje swoje prywatne śledztwo, a poszlaki stają się coraz bardziej niepokojące. Wszystko wskazuje na to, że śmierć Jacka wiąże się ze sprawą sprzed lat, sprawą, która złamała jego karierę i stała się... obsesją. Heinz musi mieć się na baczności. I on nie powinien czuć się bezpieczny.
Powieść zaczyna się z przytupem, od morderstwa i zagadki. Główna intryga związuje się bardzo szybko, dosłownie w kilku pierwszych rozdziałach dostajemy wstępną hipotezę oraz całe mnóstwo niewiadomych. Dzięki temu zabiegowi poczułam się zaintrygowana i... zaniepokojona.
"Istnieją różne typy zabójczyń. Tak przynajmniej głosi teoria. Jedne są aniołami śmierci, mordującymi staruszków i ciężko chorych w hospicjach, domach opieki albo szpitalach. Czarne wdowy trują swoich kolejnych mężów i partnerów w celu przejęcia majątku. Modliszki realizują pewien typ chorych fantazji (...)".
Czy emerytowany policjant zapłacił własnym życiem za próbę wyjaśnienia jakiejś starej zbrodni? Jego niegdysiejszemu uczniowi i partnerowi, flagowemu bohaterowi powieści Mariusza Czubaja, Rudolfowi Heinzowi, śmierć kolegi kojarzy się ze zwolnieniem z więzienia groźnego przestępcy, Fryzjera, grożącego obu policjantom zemstą. Ale nie zaniedbuje też innych tropów.
Jak wszystkie kryminały Czubaja, czasami określanego jako współczesny polski mistrz gatunku, jest to poprawnie napisana powieść, a audiobooka dobrze czyta Leszek Filipowicz. Jednak świat podstarzałego śląskiego policjanta, zwanego hipisem, jakoś nie wzbudził we mnie większych emocji. Niby wszystkiego jest w nim w sam raz: jest różnorodność śladów i ewentualnych motywów zbrodni, a na przebieg śledztwa niewątpliwie mają wpływ osobowość, przyzwyczajenia i znajomości Heinza. Ale Heinz jest rutyniarzem i może dlatego już jego wstępne mgliste hipotezy tłamszą napięcie, a do rozstrzygnięcia, do pełnego rozwiązania zagadki pozostają tylko szczegóły. Jednocześnie ani postać protagonisty, ani okoliczności i tło wydarzeń nie są na tyle pogłębione, aby wzbudzić moją ciekawość. Na dodatek mam wrażenie, że samym tytułem książki popełnił Mariusz Czubaj lekki falstart.
Szybko się czyta, bez pogmatwania a la Bonda (a przecież mogłoby z niej na niego przejść :P), parę fajnych grepsów Heinza, plus lokalny patriotyzm (Katowice* i Dąbrowa Górnicza**), aczkolwiek tak jak szybko się czyta, tak równie szybko z głowy wylatuje. (Przyjemna) Czysta rozrywka.
* Brynów, nie Brynowo (s. 131). ** "Dąbrowa Górnicza zaskarbiła sobie jego szczególną sympatię. W wolnej już, ale niekoniecznie mądrej Polsce wzięto się za likwidację reliktów przeszłości. Trafiło na Bohaterów Czerwonych Sztandarów. Wtedy mieszkańcy pokazali, że mają jaja, a pod pomnikiem stanęły pikiety. Ludzie bronili go przez kilka dni i nocy. Wtedy też ktoś wymyślił napis: JIMIEMU HENDRIXOWI. KURTOWI COBAINOWI. MAKE LOVE NOT WAR. I coś tam jeszcze. Efekt był taki, że Bohaterowie ocaleli". Napis w takiej formie jak podaje autor to efekt powstawania przez lata. Jimi (sic!) był pierwszy. Zamazywany. Nadpisywany. Palimpsest taki. Z czasem doszedł do niego Cobain. Ale oryginalnie był Jimi [sic!] na solówie. ;)
"Powieść liczy sobie niespełna 300 stron, a mimo to autor nigdzie się nie spieszy, nie dynamizuje opowieści. Po prostu odbiera światu szczegółowość, ogranicza liczbę ruchów postaci. Jednocześnie mnoży wątki (sprawa sprzed lat, relacja Heinza z Szymonem, mściwy kryminalista). Chwilami akcja się zawiesza, zwalnia, wręcz nudzi. Można by to wybaczyć 600-stronicowej knadze, ale takiemu chucherku? Ma się wrażenie historii niepełnej, jakby dopiero wstępu do czegoś większego bardziej mrocznego i silniej angażującego. Nie byłam w stanie zżyć się powołanymi na kartach kryminału postaciami. Ba, długo większości nie rozpoznawałam".
Nie ma to jak zacząć cykl kryminałów od piątego tomu, ale jak Wojtek Miłoszewski napisał na okładce, że "do tej pory z prozy polskiej czytałem tylko brata, ale teraz zmieniam zdanie" to jest to dla mnie wystarczająca rekomendacja do czytania nawet od tomu numer pięć. Wracając jednak do samej książki ot kryminał jakich wiele, dużo inspiracji Stigiem Larrsonem, którego nawet tytuł jednej z książek pojawia się w tej. Czytało się nawet dobrze, ale żeby był szał i głód kolejnych tomów to bym raczej nie powiedział.
Zabójstwo 6- letniej dziewczynki i to dość brutalne niezbyt zachęcało do sięgnięcia po kolejną część z Heinzem w roli głównej, ale muszę przyznać, że pod względem konstrukcyjnym, ta część serii "Polskiego psychopaty", podobała mi się najbardziej. Z minusów? Jako, że sama mieszkam w Katowicach i dość dobrze znam rozkład swojego miasta, rzuciło mi się w oczy kilka wpadek topograficznych. Wytypowanie zabójcy też nie było dla mnie jakąś mega skomplikowaną zagadką. Gdzieś w połowie książki domyślałam się już kto stoi za tymi morderstwami więc cała frajda z oczekiwanego na końcu elementu zaskoczenia, całkowicie mnie w tym przypadku ominęła. Przyznaję jednak, że czuję namiastkę niedosytu, ponieważ autor pozostawił na zakończenie jeszcze inną, ciekawą i niewyjaśnioną do końca sprawę no i tak po cichu liczę, że w 6 i ostatniej części cyklu, coś tam się wyjaśni i doczeka finalnego końca.