Po przeczytaniu całego cyklu Stary dom uważam, że należy te książki czytać po kolei. Wiele wątków pojawiających się w trzeciej części wynika bowiem z tego, co działo się w dwóch poprzednich książkach. Jasne, autorka wprowadza czytelnika do całej historii, przypomina mu to (nieraz nawet kilkukrotnie!), co działo się wcześniej, ale jednak czytanie tego od końca nie miałoby dla mnie większego sensu.
Odniosłam wrażenie, że w Pamiętniku ze starego domu pojawia się wiele problemów i przykrych momentów. Pozytywnych chwil jest w sumie niewiele.
W tej pozycji dużą rolę odgrywają również wątki wojenne, które w końcu zostały odpowiednio zakończone. Cieszę się, że nie zostały one porzucone bez odpowiedzi. Przeszłość tworzy tło, któremu nie można się oprzeć.
Nadal jednak nie należę do wielbicieli pióra Ilony Gołębiewskiej. Owszem, ma ona interesujące pomysły, które pobudzają wyobraźnię czytelnika. Gdyby jednak odjąć od nich tę przewidywalność -którą ciągle zarzucam autorce - to moim zdaniem byłoby o wiele, wiele lepiej.