"Podróż to łopatologiczna nauka szczęścia. Zostawiasz wszystko co znasz. Wyruszasz w nieznane. Kiedy wieczorem kładziesz się w hamaku i przytulasz głowę do swojego własnego ramienia, z całego serca dziękujesz Bogu, że jest dla ciebie taki łaskawy i zapewnił ci tę fantastyczną możliwość spędzenia nocy w szałasie z palmowych liści. Bo gdybyś musiał zostać na dworze i złapałaby cię tropikalna burza, byłbyś mokry, zmarznięty i nie miałbyś się nawet w co przebrać, bo cały twój bagaż nasiąkłby deszczem. Leżysz więc czule wtulony w stęchły hamak, a twoje serce śpiewa hymny wdzięczności. Lubię podróżować sama. Bez sztywnego planu, bez rezerwacji, bez żadnych zobowiązań. Jadę tam, gdzie popchnie mnie ciekawość, fascynacja, chęć poznania czegoś nowego. Lubię przygody, lubię kiedy jest trudno. Lubię się zmęczyć, zabłądzić i odkryć coś tak zachwycającego, że brakuje mi tchu. Podróżuję tylko lokalnymi środkami transportu. Łodzią, wózkiem, autobusem, a jeśli trzeba, to pieszo ścieżką przez dżunglę albo na szczyt góry. Śpię w hotelach dla tubylców i jem to co oni. Ubieram się tak, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Podróż jest przygodą. Kształtuje charakter, zmusza do uczenia się nowych umiejętności, wyzwala w człowieku wewnętrzną siłę. Jak się przygotować do samotnej wyprawy? Jak wybrać bilet lotniczy? Jak się spakować? Jak zwyciężyć nad strachem? Jak się chronić przed tropikalnymi chorobami? Jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach? Jak przetrwać na końcu świata?" – Beata Pawlikowska
Beata Pawlikowska is an author of several books and an independent traveller, who wends through the jungles of South America, where she lives with the Indians. Her travel experiences include Africa, both Americas, Asia and Europe, from the Himalayas, through wild savannas, jungles and oceans. She is also a photographer and writer for "National Geographic".
Mniej moralizowania, więcej podróżowania. Myślałam, że się poddam po przeczytaniu, że kremy z filtrem powodują nowotwory, a szczepionki są niepotrzebne. Cała reszta super.
Najpierw fajne rzeczy: + Początek całkiem sympatyczny. Już myślałam że może wróciła ta dawna Pawlikowska, z tych wczesnych książek. Ale niestety nie :( + Porady dotyczące pakowania się na dłuższe wyjazdy + Pro tip gdzie trzymać portfel, czemu czeki podróżne w praktyce się nie sprawdzają itp. + Wytłumaczenie, dlaczego nie powinno się robić sweetfoci ze słonikami, zwrócenie uwagi na krzywdę zwierząt + Rady dotyczące ubioru i cudowny pojazd po ciuchach podróżniczych "dla kobiet"
Teraz reszta: - Porady, żeby nie smarować się kremami z filtrem, bo kremy z filtrem powodują raka i są złe, a słońce ma dobrą energię. Pawlikowska używa dowodów anegdotycznych (bo ja tak mam, u mnie to działa), więc dowód anegdotyczny w drugą stronę: https://www.theguardian.com/society/s... -> proszę, jest różnica? Okularów przeciwsłonecznych też nie nosi. O ile argument z tym, że lepiej nawiązywać z ludźmi kontakt wzrokowy jest trafiony, to nie, oczy się nie przyzwyczajają do światła same w sobie - gdyby tak było, to po co np. Inuitom osłonki na oczy przeciwko ślepocie śnieżnej, powinni się zaadaptować do warunków, w których żyją ;) - Malaria. Że leki na malarię szkodzą (jak wszystkie leki - na jedno pomagają, na inne szkodzą, jeśli lek nie ma skutków ubocznych, to znaczy że nie działa ;D), więc ona ich nie bierze, a na malarię nie choruje, bo zdrowo wegańsko się odżywia i ma silny organizm. Cóż, znów dowód anegdotyczny zapodam (bo dowody naukowe do ludzi tego pokroju nie przemawiają, przecież to oszustwa i spiski, reptilianie, masoni i cykliści) - https://en.wikipedia.org/wiki/Kinga_C... - weganka (z tego co pamiętam, nawet frutarianka?), zmarła na malarię. Dawno temu czytałam jej wspomnienia z podróży Prowadził nas los: Autostopem dookoła świata i od razu przyszła mi na myśl jako przykład. Przynajmniej Pawlikowska pisze "proszę nie traktuj tego jako wskazówki dla siebie. Taką decyzję każdy musi podjąć sam we własnym sumieniu, bo każdy sam będzie ponosił jej konsekwencje".