Nietypowa książka kucharska, opowiedziana smakami dzieciństwa Wietnamczyków, którzy mieszkają w Polsce. Od sajgonek po zupę Pho. O pachnotce, balsamce, durianie, niebieskim imbirze, czerymoi i wszystkim, co chcieliście kupić w wietnamskich sklepach, ale baliście się zapytać.
I o pełnym egzotyki Jarmarku Europa, którego już nie ma, a od którego wszystko się zaczęło.
Zupełnie nie tego się spodziewałam! Podejrzewałam "Słodko-kwaśną historię" o bycie kolejną książką kulinarną, a tu psikus! Zamiast tego dostałam przewodnik po dowolnym sklepie wietnamskim (z obrazkami!) w Warszawie z lufcikiem przez który mogłam zerknąć do codzienności mniejszości wietnamskiej na stałe zamieszkującej stolicę (i nie tylko, ale jak wiadomo, wszystkie drogi w Polsce prowadzą do niej). Mnogość niespodziewanych anegdot jest tym bardziej niesamowita, że ich tematyczna rozpiętość zaczyna się od prywatnych przygód autora, poprzez historię Wietnamu, PRL, po komentarz aktualnej polityki rządowej. Dodam, że na finał autor zostawił kilka przepisów najpopularniejszych (choć nie zawsze najprostszych) dań kuchni wietnamskiej.