Kiedy zegar wybija północ, pojawiają się one. Nikt nie wie, kim są, skąd przychodzą i dlaczego pozostają w tym świecie cały miesiąc. Niektórzy twierdzą, że to duchy, inni, że wytwory chorej wyobraźni. Wzbudzają przerażenie, odrazę i niepokój. Nie wszyscy je widzą, ale ci, których nawiedzają, są skłonni zrobić zaskakujące rzeczy, by stracić je z oczu. Nawet za cenę własnego życia...
jedna z najbardziej tandetnych ksiazek gatunku horror, jakie mialam okazje czytac. rozwiniecie i prowadzenie postaci bylo fatalne, sposob w jaki zostala napisana oraz przebieg fabuly rowniez nie zachwycal. pomimo tego, iz sam pomysl mial spory potencjal, autorce nie udalo sie nawet w minimalnym stopniu go wykorzystac
Mam słabość do groteskowych, tandetnych horrorów, książek tak złych, że aż zabawnych. Krwiożercze chomiki? Świetnie! Nawiedzony toster? Pewnie! I nawet chętnie przeczytam kontynuację, w której łączy siły z lokówką.
"Hunting..." mnie przerosło. Nawet jeśli uznać pomysł za niezły, to jego wykonanie powoduje ból zębów. Skróty i nielogiczności to jedno, drugie - fatalne prowadzenie postaci, a do tego jeszcze błąd na błędzie (od problemów z rozróżnieniem między "każe" i "karze", aż do poważnych nieporozumień ze składnią). Świetnie, że Autorka snuje swoją fantazję na temat pisania opowieści grozy, ale serio nikt w wydawnictwie nie powiedział "stop"? Nikt nie uznał, że oczekiwanie zapłaty za tę książkę jest szczególnym rodzaje świństwa wobec czytelnika?
Czytam tą książkę co roku w styczniu, wtedy jest najlepszy klimat. Trochę za krótka dla mnie i można było bardziej rozciągnąć wątki. Powinna też być +18, a nie +16, bo sceny są bardzo drastyczne. 3/5 też ze względu na to, że nie jest to książka dla każdego, ale uwielbiam twórczość KattLett jak i samą autorkę, dlatego ta książka zawsze znajdzie miejsce w moim serduszku
Książka nie była fatalna, bo nie za długa. Fabuła miała jakiś potencjał, choć postaci to okropny karton gips. Przez większą część książki, akcja snuła się niesamowicie tylko po to, by zrobić wielki dump informacji pod koniec.