„Pierwszy raz zobaczyłem to cudo niedługo po wojnie, u Dziadków w Gliwicach”. Pewnego dnia dziadek radio „kupił. Zainstalował. Włączył. Zaczęło grać i gadać na przemian. Wkroczyłem w inny świat”.
O przygodzie autora z radiem jest ta książka, o fascynacji która trwała - uwzględniwszy dziecięcy wiek inicjacji - ponad pięćdziesiąt lat. W tej barwnej, czasem jędrnej, zawsze zabawnej opowieści znajdziemy też mnóstwo anegdot i dygresji odnoszących się do pozaradiowego świata, życia w Peerelu, przypominających ludzi radia i estrady, historyjki o potyczkach z cenzurą, o „technikach” radiowych potwierdzających starą prawdę, że Polak potrafi. A wszystko to bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami autora (wszak to też jedna z jego profesji).
Po świetnym "Mistrzu offu", gdzie Jacek Fedorowicz opowiadał o swojej szorstkiej przyjaźni z kamerą, przyszedł czas na na zapoznanie się z innym aspektem jego twórczości, a mianowicie z działalnością radiową. Muszę przyznać, że im lepiej poprzez książki poznaję autora, tym większym darzę go szacunkiem. Radio, telewizja, prasa, estrada, teraz książki (które były już wcześniej ale w formie zbioru felietonów więc się nie liczy) - prawdziwy człowiek rozrywkowego renesansu, Leonardo Da Vinci PRL-owskiej sceny i co obowiązkowo trzeba podkreślić, pan Fedorowicz błyszczał (właściwie to nadal błyszczy) nie tylko tylko świetnym poczuciem humoru, ale także klasą i kulturą osobistą w mowie i w piśmie.
"Będąc kolegą kierownikiem" podobała mi się jednak mniej niż "Mistrz" z kilku powodów, z czego dwa, najbardziej subiektywne,opiszę poniżej:
- sięgnąłem po audiobook - co na początku wydawało mi się świetnym pomysłem. Nie chciałem popełnić błędu wcześniej popełnionego przy okazji "Mistrza offu", czyli przeczytania e-booka, bo wersja papierowa była pięknie wydana i zilustrowana. Tutaj zdecydowałem się jednak, z racji braku czasu, na audiobooka. Nie wiedziałem tylko, że książki nie czyta pan Fedorowicz ... Wytłumaczcie mi jak można wydać wspomnienia Fedorowicza i dać je do przeczytania komuś innemu? To jest absurd nad absurdami i nie ma na to usprawiedliwienia dla takiego stanu rzeczy - jak czytasz Fedorowicza, nawet na e-booku, to tak czy siak w głowie słyszysz Fedorowicza, jeśli z kolei słuchasz Fedorowicza, ale czyta go ktoś inny to dysonans poznawczy może poważnie skrzywdzić słabsze jednostki, na na ten przykład pod koniec lektury zacząłem wierzyć, że szczepionki powodują autyzm, a Ziemia jest ...
- temat nieco bardziej hermetyczny, czyli mówiąc prosto z mostu książka jest trochę nudniejsza niż poprzednie przeze mnie przeczytane autorstwa pana Fedorowicza. Mam wrażenie, że autor bardzo stara się nie powtarzać w kolejnych książkach, i czasem to nie do końca mu się to udaje, bo mimo wszystko niektóre z opisanych zdarzeń wymagają wprowadzenia czytelnika, przedstawienia tła opowiadanej historii i tam właśnie czasem zdarzają się drobne błędy w matriksie.
Podsumowując jeśli lubicie twórczość Jacka Fedorowicza i zdecydujecie się na wybór odpowiedniego nośnika (byle nie wersja audio, no chyba, że będzie to wersja czytana przez autora, o ile jest taka na rynku - bo Audioteka nie ma) to będziecie bardzo zadowoleni z lektury. Autor to nie tylko człowiek o niebanalnym poczuciu humoru i lekkim piórze, ale też skarbnica wiedzy, anegdot i ciekawostek z życia świata rozrywki ustroju słusznie minionego.
Kolejna - po "Ja jako wykopalisko" - część autobiografii Jacka Fedorowicza, tym razem rozwijająca wątki pracy satyryka z radiowego okresu jego twórczości - głównie w ramach stworzonego przezeń popularnego programu z lat siedemdziesiątych zatytułowanego "60 minut na godzinę".
Podobnie, jak w wyżej wspomnianej i innych książkach Jacka Fedorowicza, tak i w tej autor nieomal marginalizuje swoją postać, z charakterystycznym dla siebie dowcipem - który nie uległ stępieniu - i niezwykłą erudycją opowiadając o absurdach rzeczywistości czasów, w jakich przyszło mu tworzyć. Zabawy w kotka i myszkę z cenzurą - z którą musiał się mierzyć tworząc publikacje prasowe, rysunki satyryczne i oczywiście, programy nadawane na antenie Polskiego Radia - ograniczenia techniczne, które wymusiły kreatywne podejście do przygotowywanych audycji i skeczów radiowych oraz inne przeciwności losu, z jakimi musiał borykać się artysta w okresie Polski Ludowej - o tym wszystkim i o wielu, wielu innych rzeczach z "życia i czasów" twórczej kariery Jacka Fedorowicza dowiecie się z tej niezwykle interesującej i szalenie zabawnej książki.
Dziś wielu mniej lub bardziej doświadczonych literatów i reportażystów czuje potrzebę opowiedzenia "młodym" o czasach PRL-u, ale chyba żaden z nich nie robi tego z takim wdziękiem i w tak ciekawy a jednocześnie szalenie zabawny sposób, jak Jacek Fedorowicz. Polecam gorąco!