Ile języków powinien znać ambasador? Ważniejsze w tej pracy są słowa czy relacje? Jak zachować się w obecności koronowanej głowy? Czy da się skutecznie przełamywać stereotypy o swoim kraju? Ile zależy od strategii, a ile od przypadku? A może wystarczy po prostu, aby ambasador był… cierpliwy?
Marek Magierowski – dziennikarz i były ambasador RP w Izraelu oraz Stanach Zjednoczonych – zabiera czytelnika za kulisy świata, który na co dzień pozostaje niewidoczny. Pokazuje, jak naprawdę wygląda codzienność dyplomaty: od gabinetowych konwersacji, przez nieoczekiwane kryzysy, po zabawne wpadki i drobne rytuały.
To osobista opowieść o pracy, która rzadko trafia na pierwsze strony gazet, a często rozstrzyga się w kuluarach. O dyplomacji, choć tylko w niewielkim stopniu o dyplomatach. O tym, jak relacje między państwami kształtują dziś biznesmeni, właściciele platform społecznościowych i studiów filmowych, reżyserzy i aktorzy, dziennikarze i sportowcy. O tym, jak zmienia się rola ambasadorów i ich język, jak bardzo narracja – współczesna i historyczna – zajmuje miejsce wielkich międzynarodowych konferencji, traktatów, memorandów oraz oświadczeń. A także o tym, co Polacy mogliby robić lepiej i skuteczniej.
Polecam. Wydaje się całkiem szczerą relacją byłego polskiego wiceministra SZ i ambasadora w USA i Izraelu za rządów PiS. Dobrze się czyta i jest w niej kilka ciekawostek i ciekawych spostrzeżeń. Na uwagę zasługują te krytyczne wobec naszej krajowej polityki promocyjnej. Możemy się uczyć od Belgów, którzy nawet z Papy Smurfa robią międzynarodowe narzędzie promocyjne. Tymczasem Polska ma Skłodowską - Curie, Łukasiewicza, Wałęsę, … i co? Nie potrafimy ich wykorzystać.
Ta książka to zbiór luźnych, zupełnie niezwiazanych ze sobą opowieści. Nie bardzo wiadomo, czym ta książka ma być, bo z pewnością nie historią o kulisach dyplomacji, jak w opisie przekonuje wydawca. Rozczarowująca książka z kilkoma miejscami z potencjałem. Widać, że pomysł autora i wydawnictwa na książkę się rozjechał.
bardzo ciekawa książka, fajnie lekko napsiana i bogata w interesujące anegdotki. magierowski trochę sam sobie w niej słodzi i wystawia sam sobie laurkę, ale cóż: w końcu to jego książka o nim samym. niektóre tematy trochę zbyt przeciągnięte (ostatecznie jakbym chciała czytać 30 stron o zawiłościach odłamów językowych, to bym sięgnęła po stosowną książkę), ale overall czytało się ciekawie i choć ewidentnie stronniczy ku wiadomej stronie, nie szczędził również krytyki. plus za zwięzłość ogólną = książka nie za długa, zatem przeczytana bardzo szybko