Dwudziestolecie międzywojenne to szczególny czas w historii Polski. Ograniczony końcem pierwszej i początkiem drugiej wojny światowej, dla naszego kraju oznaczał odzyskanie niepodległości, scalenie ziem trzech dawnych zaborów, intensywny rozwój, wreszcie - podjęcie zbiorowego wysiłku w celu nadrobienia zaniedbań ponad stu dwudziestu lat niewoli. W popkulturze II Rzeczpospolitą często się romantyzuje, ukazując wyłącznie pozytywne aspekty tego okresu i zapominając między innymi o ogromnym ubóstwie, w jakim żyła znaczna część polskiego społeczeństwa.
Bieda, analfabetyzm dosłowny i funkcjonalny, nieufność wobec nowoczesności, brak dostępu do opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo odwoływano się do zabobonów. Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym - przestępcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach nader chętnie powoływali się na interwencję sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy gęsto zaludniają łamy ówczesnej prasy relacjonującej procesy sądowe.
W co wierzyli ludzie zamieszkujący Polskę sto lat temu?
W jakie sprawki najchętniej mieszały się siły nieczyste w II Rzeczpospolitej?
Jak na powoływanie się na złego reagowali przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości?
O tym wszystkim przeczytacie w rewelacyjnym historycznym reportażu Pauliny Drożdż.
Przyznam szczerze, że dzieje, nie tylko Polski, nigdy nie były mi szczególnie bliskie. Już od szkoły podstawowej nie przepadałam za zgłębianiem tych tematów. W tej książce natomiast zainteresował mnie wątek czarownic, znachorów oraz zabobonów. Znalazłam też potwierdzenie, że wiedźmy, którymi straszono nas w dzieciństwie, wcale nie były najstraszniejsze… to ludzie potrafią być prawdziwymi potworami.
Autorka opisała w tej książce aż 11 historii związanych z diabłem, czarownicami, zabobonami i znachorami, w których niewinni ludzie stracili życie. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy autorki, która wykonała imponujący research, a sama bibliografia liczy niemal 100 stron.
Każda z tych historii została opisana dość szczegółowo na podstawie kilku źródeł. Dodatkowo dołączono liczne fotografie archiwalne, które pobudzają wyobraźnię. Opisywane sprawy są trudne i poruszające, doskonale pokazują, że człowiek człowiekowi wilkiem, a wykorzystywanie „diabelskich mocy” nie zawsze było w tej historii jednoznacznie złe.
Zagłębienie się w te autentyczne sprawy, które wydarzyły się w naszym kraju, było jedną z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Niewiele mówi się o czasach pełnych niedoinformowania, analfabetyzmu i silnych wierzeń, a przecież już wtedy dochodziło do przestępstw i morderstw. To nie jest problem, który pojawił się nagle. Mimo że nie przepadam za historią, tę książkę bardzo polubiłam. Cieszę się, że mogłam choć trochę poznać kryminalny półświatek z początku XX wieku i dowiedzieć się, jak wyglądały na przykład ówczesne rozprawy.
Jeśli lubicie historie owiane wierzeniami, ta książka zdecydowanie jest dla Was. Smutne jest jednak to, że najczęściej krzywdzono ludzi niewinnych, którzy ginęli przez nagonkę podsycaną przez samą społeczność.
Nie wiem jak oceniać reportaże, czy w ogóle warto dodawać gwiazdki czy nie. Niemniej jednak ta książka to 11 historii w formie reportażu, które pokazują zwyczaje, wierzenia i życie zwykłych ludzi, którzy żyjąc w nieświadomości w wielu sprawach radzą się znachorów czy wiedźm, którzy ich wykorzystują. Autorka zrobiła tu przeogromny research, mamy dużo literatury z archiwów czy artykułów, którymi się posiłkuje. Dodatkowo dużo fotografii i ilustracji, które pomagają nam wyobrazić sobie życie ludzi w tamtych czasach. Bardzo przyjemnie się czytało i przede wszystkim bardzo mnie zaciekawiło, mimo że takich kryminalnych spraw jest zdecydowanie więcej, niż zostało to tu przedstawione.
Witajcie, przychodzę do Was z recenzją książki „Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni” Pauliny Drożdż.
Czy naprawdę jesteśmy wolni od zabobonów, czy tylko zmieniły one formę?
To reportaż historyczny oparty na prawdziwych wydarzeniach z czasów dwudziestolecia międzywojennego. I powiem szczerze — ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.
Najbardziej uderzyło mnie to, że ja nie czytałam tego jak czegoś całkowicie oderwanego od rzeczywistości. Wychowałam się na wsi i od dziecka słuchałam opowieści starszych — dziadków, rodziców, wujków — o bardzo podobnych sytuacjach. O wierzeniach, o znachorach, o tym, że pewnych rzeczy „lepiej nie ruszać”. I to nie było sto lat temu, tylko dużo bliżej — 50–60 lat wstecz. Dlatego ta książka tak mocno do mnie trafiła.
Autorka pokazuje świat, który z jednej strony wchodzi w nowoczesność — rozwój, technika, miasta — a z drugiej strony ludzie się tego po prostu boją. Nowe rzeczy były odbierane jako coś obcego, czasem wręcz „szatańskiego”. Postęp nie dla wszystkich był czymś dobrym — dla wielu był zagrożeniem, czymś niezrozumiałym.
Do tego dochodzą zabobony i sposób myślenia, który dziś wydaje się wręcz nie do ogarnięcia. Choroby, które dziś mają swoje medyczne wyjaśnienie, wtedy często przypisywano czarom, opętaniu albo czyjejś złej intencji. Wierzono, że ktoś rzucił urok, że ktoś „coś zrobił”. I co najgorsze — ludzie naprawdę podejmowali działania na podstawie tych przekonań.
Bardzo mocno wybrzmiewa też wątek znachorów. To byli często ludzie bez żadnego wykształcenia, którzy ogłaszali się „uzdrowicielami”, bo mieli jakieś swoje przekonania, metody czy po prostu potrafili przekonać innych. Działali na porządku dziennym — ludzie im ufali, oddawali im swoje zdrowie, czasem życie, a także pieniądze. I to bez większego zastanowienia.
Najgorsze jest to, że wielu z nich po prostu na tym zarabiało, wykorzystując strach i desperację ludzi. Zamiast pomagać — często pogarszali stan chorych, a w skrajnych przypadkach prowadziło to do tragedii, a nawet zbrodni. Do tego dochodziła rywalizacja między nimi — o wpływy, o „pacjentów”, o pieniądze.
I właśnie takie sytuacje najlepiej widać w niektórych historiach — szczególnie w wątku związanym z Huculszczyzną. To, co się tam wydarzyło, jest naprawdę trudne do ogarnięcia i pokazuje, do czego może doprowadzić ślepa wiara w takie osoby. Tego nie da się dobrze streścić — to trzeba przeczytać.
Książka składa się z 11 historii z różnych stron Polski i każda z nich pokazuje inny wymiar tego świata — pełnego strachu, niewiedzy i łatwej manipulacji. I co ważne — to nie działo się tylko gdzieś na totalnym odludziu, ale też bliżej większych miast.
Ogromnym plusem jest to, jak ta książka została przygotowana. Mamy autentyczne akta sądowe, zeznania, wycinki z gazet i ilustracje, które robią ogromne wrażenie i jeszcze bardziej potęgują poczucie, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Styl jest prosty, konkretny, momentami dosadny — bez zbędnego upiększania.
Najbardziej zapadły mi w pamięć historie: „Krew czarownicy”, „Rozgłośnia Szatana”, „Sekta Ewertowskiej” oraz magia Huculszczyzny. Wszystkie są dobre, ale te były dla mnie najmocniejsze i najbardziej poruszające.
Dla mnie dzisiaj to wszystko jest aż trudne do wyobrażenia — że ludzie naprawdę w to wierzyli i podejmowali takie decyzje. A jednocześnie wiem, że takie rzeczy działy się na wsiach jeszcze nie tak dawno temu.
To książka, która mocno daje do myślenia i zostawia z refleksją na długo.
Zdecydowanie polecam każdemu, kto lubi reportaże i true crime — szczególnie takie, które pokazują nie tylko zbrodnie, ale też to, jak bardzo strach i niewiedza mogą wpłynąć na człowieka.
Zastanawiasz się czasem, jak naprawdę wyglądało życie w dwudziestoleciu międzywojennym?
To jeden z tych tematów, które w szkole traktuje się po macoszemu - gdzieś między odzyskaniem niepodległości a wybuchem wojny. Kilka dat, kilka haseł, szybkie przejście dalej. A przecież to był czas skrajności - z jednej strony rozwój, nadzieja, odbudowa kraju, a z drugiej… bieda, strach i ogromna niepewność jutra.
"Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni" autorstwa Pauliny Drożdż pokazuje właśnie tę mniej oczywistą, mroczniejszą stronę tamtych lat. Autorka przytacza 11 historii zbrodni - ale nie są to „zwykłe” sprawy kryminalne. To opowieści, w których granica między rzeczywistością a wiarą w nadprzyrodzone niemal się zaciera. Bo jak inaczej wytłumaczyć sytuacje, w których w sprawy zamieszane są czarownice, znachorzy, szeptuchy, a nawet… sam diabeł?
To, co najmocniej wybrzmiewa z tych historii, to fakt, że zbrodnia bardzo często nie zaczynała się od samego czynu. Jej początkiem był strach - przed chorobą, przed biedą, przed tym, czego nie da się zrozumieć. Do tego dochodziła zazdrość, chęć zemsty, manipulacja i łatwowierność. I nagle okazuje się, że coś, co zaczyna się od niewinnej wiary w uroki, może doprowadzić do tragedii.
Ogromnym plusem tego reportażu jest warsztat. Bardzo cenię książki od Wydawnictwo Sploty właśnie za to, jak dużo pracy autorzy wkładają w przygotowanie materiałów. Tutaj widać to na każdym kroku - bibliografia zajmująca około 80 stron robi ogromne wrażenie, ale jeszcze większe robi to, jak te źródła są wykorzystane.
Mamy przypisy w tekście, mamy zdjęcia, mamy ilustracje - ale przede wszystkim mamy kontekst. I to on robi robotę.
Bo nie dostajemy tylko informacji „co się wydarzyło”. Dostajemy pełen obraz - wydarzenia, które doprowadziły do zbrodni, relacje między ludźmi, tło społeczne. Poznajemy przebieg śledztw i procesów, nazwiska sędziów, prokuratorów, obrońców. Dowiadujemy się, jakie zapadały wyroki i jak wyglądał system prawny w tamtych czasach - z karą śmierci jako najwyższym wymiarem kary.
Autorka idzie jeszcze dalej, pokazując nawet sylwetki katów - co dodatkowo uświadamia, jak realne i „bliskie” były konsekwencje tych historii.
To też książka, która bardzo mocno osadza wszystko w realiach epoki. Ogromne bezrobocie, bieda, brak dostępu do lekarzy i opieki medycznej, niski poziom edukacji - to wszystko sprawiało, że ludzie szukali pomocy tam, gdzie mogli. U znachorów, u szeptuch, w wierzeniach i przesądach. I kiedy czyta się te historie z tej perspektywy… one przestają wydawać się aż tak odległe.
Najbardziej poruszył mnie rozdział „Synowie ciemności” - historia brutalnego morderstwa całej rodziny dokonanego przez dwóch nastolatków. To jedna z tych opowieści, które zostają w głowie na długo. Przerażające jest nie tylko to, co zrobili, ale też motywacja - jak daleko można się posunąć dla pieniędzy i jak cienka bywa granica między „zwykłym człowiekiem” a kimś zdolnym do wszystkiego.
To reportaż, który nie tylko opowiada historie, ale też zmusza do refleksji. Nad tym, jak działa strach. Jak łatwo manipulować ludźmi. I jak bardzo kontekst społeczny wpływa na decyzje jednostki.
Jeśli lubisz true crime, ale szukasz czegoś więcej niż samego opisu zbrodni - czegoś z tłem, analizą i klimatem epoki - to zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę.
💬Q: Kiedyś 'diabeł w drucie', dziś teorie spiskowe o 5G. Kiedyś widły pod chatą sąsiada, dziś niszczący hejt w social mediach. Czasy się zmieniły, ale czy zmienił się człowiek?💬
#współpraca @wydawnictwohelion @wydawnictwo_sploty @zakazprowokacji ___________ Czytając te książkę dosłownie co chwilę robiłam wielkie oczy, a w mojej głowie pojawiało się jedno wielkie niedowierzanie.
👉Zima stulecia? Przecież to niezbity dowód na karę prosto z nieba! "A co, nie mówiliśmy że tak będzie, dopóki djabeł będzie do nas po drucie gadał?" 📻 (Rozdz. 3, Rozgłośnia szatana).
👉Najlepszy plan na uleczenie "opętanej" żony? "Szeptano też, że Ewertowska [wróżbitka] kazała przyrodniemu bratu z@bić swoją żonę, po czym zjeść jej serce". 💔 (Rozdz. 4, Sekta Ewertowskiej).
▫️W książce nie znajdziecie popularnego dziś romantyzowania dawnych czasów. To brutalnie szczera lektura - 1️⃣1️⃣ różnych historii opartych na archiwalnych materiałach prasowych.
Autorka przedstawia świat pełen ciemnoty, zacofania i przesądów. Brak dostępu do opieki medycznej sprawiał, że ludzie rzucali się w ramiona wróżbitów i szamanów, którzy bezlitośnie wykorzystywali ich naiwność i desperację.
▫️Demoniczne Dwudziestolecie to reportaż historyczny. Jeśli do tej pory słowa "reportaż" i "historia" kojarzyły wam się wyłącznie z nudą - to po tej książce zmienicie zdanie🔥.
Każda z opowieści niesamowicie wciąga, napisana jest lekkim, plastycznym językiem. Całość świetnie uzupełniają archiwalne zdjęcia📽, które pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w klimat dawnych lat. To nie podręcznik do historii, to opowieść o codziennym życiu zwykłych ludzi; społeczeństwie, w którym samosądy były na porządku dziennym, a strach przed nieznanym wygrywał z logiką i prawem.
Na koniec muszę wspomnieć o bibliografii, która zajmuje prawie 100 stron! Ogromny szacunek dla autorki👏, która przekopała się w przez mnóstwo archiwalnych materiałów, aby jak najwierniej przedstawić ten mroczny fragment historii.
Jeśli lubicie kryminalne historie z przeszłości i opowieści o dawnych wierzeniach, zdecydowanie sięgnijcie po tę pozycję. To świetny reportaż o tym, jak w II RP świat racjonalny zderzał się z wiarą w magię ��� i jak ta wiara potrafiła prowadzić do prawdziwych tragedii i zbrodni. Jako studentka kryminologii jestem zachwycona tą lekturą. Sięgając po książkę, nie spodziewałam się, że aż tak mnie zszokuje. Wiedziałam, że będzie o zabobonach i dawnych wierzeniach, ale nie przypuszczałam, że opisane historie okażą się tak wciągające, a przede wszystkim – tak bardzo prawdziwe. Najbardziej uderzyło mnie to, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce w XX wieku. Czytając o oskarżeniach o czary, opętaniach czy działalności znachorów, miałam wrażenie, jakbym cofnęła się o kilka stuleci, a przecież to czasy naszych pradziadków. Książka składa się z jedenastu reportaży opartych na archiwalnych materiałach prasowych. Każda historia jest inna, ale wszystkie łączy jeden wspólny mianownik – strach przed tym, czego ludzie nie rozumieli. To właśnie ten strach prowadził do manipulacji, niesprawiedliwych oskarżeń, a często także do brutalnych zbrodni. Szczególnie poruszające jest to, jak łatwo było wykorzystać niewiedzę i desperację innych, zwłaszcza na wsiach, gdzie dostęp do edukacji i opieki medycznej był bardzo ograniczony. To nie jest lekka lektura – momentami wręcz trudno uwierzyć, że opisywane wydarzenia naprawdę miały miejsce. Nie znajdziecie tu romantyzowania przeszłości, lecz surowy obraz społeczeństwa pełnego lęku, przesądów i niewiedzy, w którym często to strach wygrywał z logiką i prawem. Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią reportaże historyczne i chcą poznać mniej oczywiste, mroczniejsze oblicze przeszłości. To wciągająca, dająca do myślenia lektura, która na długo zostaje w głowie.
"Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni" Pauliny Drożdż to książka pełna niezwykle interesujących historii. Przedstawia życie i wierzenia zwykłych ludzi, którzy różne zbrodnie próbowali tłumaczyć czarami i zabobonami. Autorka w bardzo dokładny sposób opisuje jedenaście historii kryminalnych, przenosząc nas do powojennej codzienności, która wbrew pozorom wciąż była silnie zakorzeniona w wierze w czarownice i demoniczne moce. Na skutek biedy i analfabetyzmu ludzie często powierzali swoje zaufanie znachorom i ulegali przesądom. Polskie realia naszych dziadków i pradziadków zostały przedstawione od strony, o której dziś nie mówi się często, choć jeszcze sto lat temu były one jednym z tematów prasy. Lektura, ze względu na formę, dostępne zdjęcia i przypisy, jest szybka i przyjemna. Treść została przedstawiona rzetelnie i dokładnie, a mroczne historie wciągają od pierwszej strony. Jest to idealna pozycja dla osób, które interesują się historią, ale niekoniecznie tą dotyczącą wielkich wydarzeń i wojen, lecz codziennym życiem zwykłych ludzi, ich wierzeniami i zwyczajami. Jako osoba, która nie przepada za historią, ale bardzo interesuje się wierzeniami i ludowymi tradycjami, uważam tę książkę za niezwykle fascynującą. Przedstawione historie są momentami przerażające, ukazują mroczne strony ludzkiego życia, a jednocześnie pozwalają lepiej zrozumieć realia i sposób myślenia ludzi tamtych czasów. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa, dla osób zainteresowanych podobnymi tematami. Serdecznie polecam!
"Demoniczne dwudziestolecie" to książka, która wciąga w świat osadzony mniej więcej sto lat wcześniej. Znachorzy, ludzie którzy im ufali, zbrodnie. A to wszystko autorka zawarła z materiałów prasowych...
Czy te historie dziś wydałaby się realne? Ciężko stwierdzić; jedni jak najbardziej będą skłoni do takich wyobrażeń, w obecnym świecie, z kolei inni nawet nie będą przekonani do przeszłości. Jednak idąc logiką w których czasach zamieszczone zostały przedstawione, w tej pozycji wydarzenia; są one jak najbardziej prawdopodobne. To czasy, gdzie edukacja nie była dostępna, a medycyna nie za specjalnie rozwinięta, wręcz słaba. Ludzie potrzebują wierzyć w różne rzeczy, aby przetrwać - w tym przypadku padło na zabobony czy leczenia u znachorów.
Wszystkie historie (11) są osadzone w różnych częściach Polski; szczególnie objęte zostały wsie. Pokazanie jak łatwo było zmanipulować czy wykorzystać starych ludzi, jest szokująco podobne do obecnych sytuacji; tylko o innym podłożu tematycznym, czy sposobie jego wykorzystania. Wtedy, aby zostać uznanym za czarownice nie trzeba było włożyć, w to dużo starań.
Pozycja jest napisana naprawdę przyjemnie- prosto bez zbędnego "lania wody". Co na duży plus mamy w niej zamieszczone zdjęcia, fragmenty artykułów.
Pozycje polecam osobom, które lubią zagłębiać się w przeszłość i poznawać z różnych perspektyw, jak wyglądało życie około sto lat temu. Pamiętajcie, że to reportaż historyczny, więc nie znajdziecie tu typowo fabularnej opowieści.
Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że aż tak mnie zszokuje. Wiedziałam, że będzie o zabobonach i dawnych wierzeniach, ale nie sądziłam, że te historie będą aż tak ciekawe i… aż tak prawdziwe.
Najbardziej uderzyło mnie to, że wszystko, co opisuje autorka, wydarzyło się w XX wieku. Czytając o oskarżeniach o czary, znachorach czy „opętaniach”, miałam wrażenie, jakbym cofnęła się o kilka wieków. A to przecież historia naszych dziadków i pradziadków.
Książka składa się z kilku oddzielnych historii i to bardzo mi odpowiadało. Każda z nich pokazuje trochę inny problem, ale wszystkie łączy jedno – strach przed tym, czego ludzie nie rozumieli. I właśnie ten strach prowadził do najgorszych decyzji.
Szczególnie zapadł mi w pamięć wątek związany z niezrozumieniem nowych technologii. To, jak coś zupełnie nowego mogło zostać uznane za „coś złego”, naprawdę daje do myślenia. I trochę pokazuje, że mimo upływu lat pewne mechanizmy wcale się aż tak bardzo nie zmieniły.
Dużym plusem jest dla mnie styl pisania. Książkę czyta się szybko i bez problemu, mimo że porusza cięższe tematy. Do tego widać, że autorka zrobiła ogromny research, co tylko dodaje całości wiarygodności.
To nie jest lekka lektura, ale na pewno wciągająca i momentami wręcz trudna do uwierzenia. Jeśli lubicie historie oparte na faktach i interesują Was mniej oczywiste aspekty przeszłości, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
ღ 𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 : Heja! Witam was w recenzji książki „ demoniczne dwudziestolecie „ autorstwa Pauliny Drożdż!
Nie jest to taka zwykła książka. Bardziej reportaż historyczny, który opowiada 11 różnych przerażających historii z czasów II Rzeczpospolitej. Każda z nich pokazuje inny problem, inną stronę świata, lecz wszystkie łączy jeden wspólny fragment obawa ludzi, przed tym czego nie zrozumieli.
Czytając te różne historie o przeróżnych zbr@dniach i opętaniach, czułam się jakbym przeniosła się do dawnej Polski bo tak rzeczywiście było. Same akcje dzieją się w czasach, w których żyli nasi dziadkowie,pradziadkowie. Są tu opisywane bardzo trudne wręcz przerażające historie, które opowiadają najokrutniejsze zbrodnie z II Rzeczpospolitej. Wszystkie wzbudziły we mnie strach przed tym co działo się w tamtych czasach.
Podsumowując, ta książka jest dla osób o mocnych nerwach i dla tych którzy kochają kryminalno-historyczne powieści! Zdecydowanie autorka zrobiła świetną robotę przy tej lekturze. Widać że autorka robiła duży research by dobrze opisać tę opowieści. Polecam dla wszystkich którzy kochają historyczne reportaże!
— dziękuję za przeczytanie!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Przyznam, że rzadko sięgam po reportaże.. zazwyczaj nie potrafią mnie do siebie przyciągnąć i omijam je szerokim łukiem. Jednak przy tej książce musiałam przystanąć, przeczytałam opis i bez wahania po nią sięgnęłam. Czy to był błąd? Nadal jestem zaskoczona, że śmiało mogę odpowiedzieć "nie". Autorka zagłębiła się w zbrodnie z dwudziestolecia międzywojennego, gdzie wiedza, zwłaszcza na wsiach, była mocno okrojona. Niestety to bardzo sprzyjało oszustom, którzy nie omieszkali skorzystać z szansy i znaleźć jak najwięcej zysku dla siebie. Przyznam, że te historie potrafiły złamać serce. Czytając opracowane przez autorkę historię, zastanawiałam się gdzie uciekło sumienie i rozum? Skąd tyle bezduszności? Na plus na pewno są krótkie rozdziały, zwłaszcza dla osób (takich jak ja), które niekoniecznie mają po drodze z reportażami. Krótko, treściwie i na temat. Nie ma zbędnych opisów, lania wody. Wszystko jest jasne i dodatkowo urozmaicone przez fotografie oddające tamte lata. Głosuje na tak. Dodatkowo autorka swoim piórem potrafi czytelnika skutecznie zatrzymać, przyznam, że po rozpoczęciu rozdziału musiałam go dokończyć, innej opcji nie rozważałam.
Reasumując, książkę na pewno dałabym osobie poszukującej treściwej lektury, z krótkimi rozdziałami, zainteresowaną historią, której w podręcznikach szkolnych nie znajdziemy oraz dla tych co ciekawią się nietypowymi zbrodniami.
„Czarnowiec, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni” brzmi interesująco? Tak właśnie jest!
Widać, że autorka włożyła ogrom pracy w stworzenie tej książki. Zadbała nie tylko o przystępny, prosty język, ale również o solidne zaplecze źródłowe imponująca liczba stron poświęconych bibliografii pokazuje, że nie jest to publikacja napisana w pośpiechu, lecz dopracowana w każdym szczególe.
Książka jest tak dobrze napisana, że momentami czułam się, jakbym sama przeniosła się do XX wieku. Choć nie jest to lekka lektura, czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem. Styl jest konkretny i zrozumiały, dzięki czemu nie trzeba zatrzymywać się nad znaczeniem trudniejszych słów.
Ogromnym atutem są również archiwalne zdjęcia opisane i odpowiednio przedstawione, pozwalają jeszcze lepiej wyobrazić sobie realia tamtych czasów.
To zdecydowanie coś innego niż to, czego uczono nas w szkołach. Autorka prezentuje historię poprzez fakty: zdjęcia, wycinki z gazet, akta sądowe i zeznania świadków. Dzięki temu czytelnik ma poczucie autentyczności i łatwiej uwierzyć, że opisywane wydarzenia rzeczywiście miały miejsce.
To wciągająca i wartościowa lektura, która zostaje w głowie na długo.
„Demoniczne dwudziestolecie” Pauliny Drożdż to bardzo ciekawa i treściwa książka pokazująca mniej oczywiste oblicze dwudziestolecia międzywojennego. Publikacja jest podzielona na krótkie rozdziały, z których każdy przedstawia inną historię lub zjawisko z tamtego okresu. Dzięki temu czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem. Autorka opiera się na konkretnych źródłach, dodaje przypisy oraz zdjęcia, co sprawia, że książka ma nie tylko charakter popularnonaukowy, ale też dokumentalny. Widać jej duże zaangażowanie i widzę w tym temacie. Pozwala spojrzeć na znaną epokę z zupełnie innej strony i odkryć historie, o których rzadko mówi się w podręcznikach. To świetna propozycja dla osób, które lubią krótsze, dobrze opracowane historie i chcą dowiedzieć się czegoś więcej o mniej oczywistych aspektach przeszłości bez sięgania po typowo ciężkie, historyczne książki.
Czytając tą książkę, moją pierwszą myślą było, że przecież sytuacje tu opisywane zdarzyły się ledwo 90-100 lat temu… Momentami aż trudno uwierzyć, a potem przypomniałam sobie w jakie spiskowe teorie dziejów wierzą ludzie dziś…😆 ▫️ Mimo, że lektura jest niewesoła, bo pokazuje jak ciemne i niedouczone było społeczeństwo, to jednak często pojawiał się uśmiech na mojej twarzy. Taki sarkastyczny, pełen niedowierzania, bo wyobraźcie sobie znachora polecającego chłopu złapać czarownicę i upuścić jej krwi a potem tą krwią wysmarować piersi chorej żony chłopa i ludzie naprawdę wierzyli, że to będzie skuteczne. ▫️ Znachorzy, czarownice, specyfiki, naturaliści… To wszystko było codziennością polskiej wsi. I nie tylko. Sam Piłsudski miał swojego wróża aka tarocistę, którego regularnie się radził. Jednak to znachorzy i naturaliści robili największą krzywdę niewykształconym ludziom. ▫️ Książka z kategorii świetny debiut, zdecydowanie wart waszej uwagi. Polecam!
༄ Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni w II Rzeczpospolitej Paulina Drożdż
Rzetelny i bardzo dokładny reportaż o kilku historiach kryminalnych, z przepełnionym ezoteryką tłem. Autorka obiektywnie i szczegółowo przedstawia fakty, których nie znajdziemy w podręcznikach do historii - można to odebrać jako kulisy wielkich wydarzeń rozgrywających się w tamtym wieku w Polsce oraz jako możliwość zajrzenia do codzienności zwykłych ludzi.
Fakty i zdjęcia wzbudzają niedowierzanie, a czasem nawet przerażenie. Wszystko to poparte jest archiwalnymi materiałami. Dużo informacji, dużo faktów - ja jednak chętnie poznałabym te historie z mniej reportażowego, a bardziej opowieściowego punktu widzenia. Jeśli ktoś interesuje się historią oraz tematami dawnych wierzeń, uprzedzeń i urojeń, zdecydowanie polecam!
Demoniczne dwudziestolecie os Pauliny Drożdż to reportaż historyczny, który przenosi czytelnika w realia sprzed około stu lat, ukazując historie związane z wiarą w znachorów i ludzką łatwowiernością. Książka opiera się na archiwalnych materiałach prasowych które są przedstawione w jedenastu przypadkach.
Choć książka jest lekko trudna do czytania uważam że to napewno dodaje tej lekturze uroku. Interesujące są także zdjęcia oraz fragmenty dawnych artykułów prasowych, które przewijają się przez całą książkę.
Sięgnęłam po tę książkę z względu na wątek historyczny i jakie mity i legendy przewinęły się przez Polskie oraz jakie z nich zostały zapisane w historii. Czy jestem zawiedziona? Nie. Ale brakuje mi więcej demonów - chociaż myślę że największymi demonami tej historii byli ludzie którzy dopuścili się tych zbrodni.
Autorka opisuje przebieg lat 1918-1939 i pokazuje, jak silnie w polskim społeczeństwie tamtych lat były zakorzenione wierzenia w czarownice, diabły czy znachorów. Te przekonania przenikały codzienne życie i miały wpływ nawet na wymiar sprawiedliwości.
Książka oparta jest na rzeczywistych relacjach prasowych, aktach sądowych i historycznych dokumentach. Większość książki to zdjęcia, oraz informacje o źródłach, z których korzystano podczas pisania książki.
Reportaż ujawnia mroczne, rzadko opisywane wydarzenia, takie jak: brutalne zbrodnie, konflikty społeczne, a także mechanizmy, które powodowały, że ludzie tłumaczyli tragedie działaniem złych duchów.
Jest to ciężka książka, podziw dla autorki, gdyż to ile czasu musiała spędzić na pozyskiwaniu informacji, które są zawarte w tej książce, jest ogromna.