Jump to ratings and reviews
Rate this book

Płachytka

Rate this book
Niegdyś wierzono, że ujrzenie unoszącej się nad wioską płachytki zwiastuje zarazę oraz że w domu, na którym przysiądzie, ktoś na pewno umrze…

Kiedy Ewa wraz z rodziną przeprowadza się do miasta, nikt nie spodziewa się, że przypadkowe spotkanie z dawną znajomą matki uruchomi nie poddający się racjonalnemu wytłumaczeniu ciąg zdarzeń.

Marysia Skowronkowa staje się dla rodziny Ewy nie tylko serdeczną znajomą, ale i podporą. Jednak jej mąż, Radosław, coraz częściej zaczyna widzieć płachytki – istoty zwiastujące chorobę i śmierć.

Współczesność splata się z bolesnymi wspomnieniami sprzed lat, kiedy to Radosław stracił wszystko, stając twarzą w twarz z czymś, czego nigdy nie zdołał pojąć. Teraz, gdy dziwne wizje nawiedzają Ewę i jej córki, mężczyzna znów musi podjąć walkę z niewidzialnym wrogiem.

Czy to tylko majaki starszego człowieka, czy może słowiańskie demony zarazy wróciły, by raz jeszcze zebrać swoje żniwo?

368 pages, Hardcover

First published January 20, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Anna Musiałowicz

21 books7 followers
Z wykształcenia pedagog-resocjalizator. Z natury włóczykij. W chwilach wolnych od obowiązków rodzinnych i zawodowych grywa w szachy, nawiedza zamki, rysuje gdzie popadnie i co popadnie; zazwyczaj słucha heavy metalu i rocka, czyta głównie fantasy. Z zamiłowania pisarka.
Jako autorka zadebiutowała w marcu 2016 roku. Jako redaktor i korektor działa głównie w wydawnictwach związanych z horrorem i fantasy, zajmuje się również promocją książek. Jej opowiadania i drabble zostały opublikowane w magazynach i antologiach związanych z literaturą grozy i podręcznikami RPG. „Diabeł zza okna” to jej debiutancka powieść.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (16%)
4 stars
11 (44%)
3 stars
7 (28%)
2 stars
2 (8%)
1 star
1 (4%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for Myself_and_my_bookself.
224 reviews2 followers
March 22, 2026
Dawno nie spłakałam się przy książce...
niech to stanowi moją opinię na jej temat.
Czytajcie to. Serio.
Profile Image for Kura Bożena.
52 reviews
April 16, 2026
Nie, nie i jeszcze raz nie, ani to horror, ani fantastyka ani tym bardziej thriller psychologiczny, bo z takimi opisami się spotkałam.
Profile Image for za_czy_ta_na.
298 reviews9 followers
January 21, 2026
„… Mimo że zobaczył na własne oczy, nie uwierzył”.

Czujecie czasem przygniatający ciężar na barkach? Zimny dreszcz zupełnie, jakby, coś po was pełzło albo niespodziewany ucisk w gardle utrudniający zaczerpnięcie oddechu? Myślicie wtedy, że znów dopadło was jakieś choróbsko, przecież w powietrzu unosi się tyle bakterii i wirusów. Najpierw próbujecie leczyć się na własną rękę, bo nie będziecie biegać po lekarzach ze zwykłym katarem. A co, jeśli na to, co wam dolega nie ma lekarstwa? Co jeśli to nie wirus? Co jeśli uczepiła się was płachytka, demon zarazy, który będzie powoli wysysał z was energię, a przy okazji z każdego w waszym otoczeniu…?

„… kiedyś czasy były inne. Może ludzie bardziej wierzyli w te wszystkie demony i stwory, więc miały na nie wpływ. Widzieli je w swoim otoczeniu, te wszystkie domowiki za miotłą, licha, nie licha, rusałki, czy inne wróżki… To nie tak, że one przestały istnieć, tylko ludzie są mniej wrażliwi. Beton, mówię ci chłopie, beton. Tak jak w miastach wszystko idzie w beton, przez który trudno się przebić, tak we łbach ludzi też beton”.
...
Ewa nie spodziewała się, że przeprowadzka do miasta i przypadkowe spotkanie dawnej znajomej mamy zapoczątkują splot wydarzeń, które położą się cieniem na całej jej rodzinie. Maria Skowronkowa, którą nazywała „ciocią” to niezwykle serdeczna kobieta i jak się później okaże nieocenione wsparcie dla Ewy. Jej mąż z kolei, Radosław trzyma dystans. Ewa nie wie jeszcze, że nie jest to wynikiem niechęci do jej osoby, a czegoś, co starszy pan widzi wokół niej. Czegoś, co zwiastuje chorobę i śmierć…
Radosław coraz częściej oddaje się bolesnym wspomnieniom sprzed lat, kiedy to stracił wszystko, co kochał przez coś, czego do dziś nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Kiedy dziwne wizje powracają, kręcąc się wokół Ewy i jej córek mężczyzna wie, że wydarzy się coś złego…
Czy będzie miał na tyle odwagi i siły by podjąć walkę z niewidzialnym wrogiem?
...
Po czym poznać kunszt autora? Po tym, że potrafi skupić całą uwagę czytelnika historią, w której na pozór nie dzieje się za wiele i sprawić, że całkowicie się w niej zatraci. Po tym, że ciągle będzie myślał o jej bohaterach, a każdą emocję odczuje głęboko w sercu.
Anna Musiałowicz dokonała tego w iście mistrzowski sposób, a ja wiem, że z pewnością sięgnę też po inne jej dzieła.
Autorka posiada niezwykle lekkie pióro i w znakomity sposób buduje napięcie. Na uwagę zasługuje również klimat książki. Przez cały czas towarzyszyło mi uczucie niepokoju, a momentami wręcz grozy.
Zakończenie zaskoczyło mnie i choć zdaję sobie sprawę z tego, co Radek zamierzał zrobić, było mi go żal.

„Płachytka” to powieść, w której rzeczywistość splata się z bolesnymi wspomnieniami, a świat ludzki z tym niematerialnym, który trudno objąć rozumem. Jest to książka, która spodoba się nie tylko miłośnikom mitologii słowiańskiej, ale również fanom fantastyki. Polecam
Profile Image for żyrafaczyta.
429 reviews9 followers
February 15, 2026
Seria Słowiańskie światy przyzwyczaiła mnie do tego, że z każdą kolejną odsłoną otrzymuję zupełnie inne doświadczenie – inny klimat, inny ciężar emocjonalny, inne spojrzenie na rodzime wierzenia. Dlatego po najnowszą „Płachytkę” sięgnęłam z autentyczną ciekawością. Wiedziałam, że będzie inaczej. Pytanie brzmiało: czy będzie mocniej?
Największą siłą powieści jest jej język. Prosty, klarowny, lekki – czyta się ją szybko, bez potknięć i stylistycznych zgrzytów. Autorka prowadzi narrację płynnie, bez zbędnego patosu czy przesadnej ornamentyki. To proza, która nie stawia oporu, nie wymaga siłowania się z akapitami.
Dwutorowość narracji – teraźniejszość przeplatająca się ze wspomnieniami – dodaje konstrukcji dynamiki. Różne perspektywy również działają na korzyść fabuły, ponieważ poszerzają kontekst wydarzeń i pozwalają spojrzeć na historię z kilku stron. Technicznie – wszystko się zgadza.
Oś fabularna koncentruje się wokół płachytek – demonów zarazy i śmierci. Motyw mitologii słowiańskiej jest tu obecny, choć raczej delikatnie zasugerowany niż w pełni wyeksponowany. Dla jednych będzie to atut (brak nachalnej folklorystyczności), dla innych – niedosyt.
Historia obejmuje zaledwie krótki wycinek czasu, właściwie dwa–trzy dni. Akcja płynie niespiesznie. Momentami odnosiłam wrażenie, że nie istnieje wyraźny punkt ciężkości – że fabuła nie zmierza do wybuchowego kulminacyjnego momentu, lecz spokojnie, niemal miękko, przesuwa się naprzód.
Byłam ciekawa, jak wydarzenia się potoczą – i to napięcie poznawcze utrzymywało mnie przy lekturze. Jednak zabrakło mi silniejszego emocjonalnego „haczyka”. Nie było tego momentu, w którym zamykasz książkę na chwilę i myślisz: „Okej, to było mocne”.
Zakończenie jest intrygujące i satysfakcjonujące – nie rozczarowuje, ale też nie powoduje czytelniczego trzęsienia ziemi.
Postaci nie należą do szczególnie rozbudowanych. Otrzymujemy ich szkice – wystarczające, by zrozumieć motywacje, ale niewystarczające, by naprawdę się z nimi związać.
Paradoksalnie najsilniejsze emocje wzbudził we mnie mąż głównej bohaterki, Ewy. I nie były to emocje pozytywne. Jego nieodpowiedzialność i sposób zachowania potrafiły skutecznie podnieść mi ciśnienie. To jeden z tych bohaterów, których trudno polubić – ale może właśnie dlatego zapada w pamięć. Irytujący? Owszem. Skutecznie napisany? Niestety dla niego – tak.
Poza tym zabrakło mi głębszego wejścia w psychologię postaci. Przy tak kameralnym wycinku czasowym aż prosiło się o bardziej intensywną analizę emocji.
„Płachytka” to solidna, poprawnie napisana powieść z ciekawym punktem wyjścia i interesującym motywem słowiańskim. Czyta się ją sprawnie, konstrukcyjnie wszystko jest przemyślane, zakończenie broni się samo.
Jednak dla mnie to książka „dobra”, nie „wyjątkowa”. Zabrakło emocjonalnej iskry, mocniejszego napięcia, literackiego momentu, który pozostawiłby trwały ślad.
Nie jest to pozycja zła – przeciwnie, myślę, że znajdzie wielu czytelników, szczególnie tych, którzy cenią spokojniejsze, atmosferyczne opowieści z nutą rodzimej mitologii. Ja jednak po lekturach z tej serii spodziewałam się większych fajerwerków.
A tutaj zamiast spektaklu było raczej subtelne światło świecy. Przyjemne. Klimatyczne. Ale bez huku.
Profile Image for Lisioł Czyta.
388 reviews4 followers
February 13, 2026
Lisitka
.
Lisioł zawsze się zastanawiał, jak to jest być płachytką. Przyklejać się do kogoś i nieść mu zarazę, śmierć oraz ogólny stan nieszczęścia typu „poniedziałek rano”, z uwzględnieniem najbliższych oczywiście. Jak wiadomo, ćwiczenie czyni mistrza, więc futrzak postanowił poćwiczyć z Anną Musiałowicz i jej książką „Płachytka”. Już sobie Lisioł upatrzył rodzinę takiej młodej Ewy, gdy się okazało, że wszystkie wakaty zajęte, nawet u dzieci! Skandal! *mruknął Lisioł, patrząc jak jedna z płachytek udaje mgłę na masce samochodu*. Grają nie fair *podsumował futrzak* udawanie mgły jest już niemodne Ty prześcieradło z przeceny!
.
Co zrobić gdy się taka płachytka wokół Ciebie kręci? Albo jeszcze lepiej, gdy się na dobre przyklei? Trudna sprawa! Skowronek wie o tym najlepiej. Płachytki już raz zniszczyły mu życie i nie dały o sobie zapomnieć. Teraz powróciły na nowo i to całym stadem. Czy koszmar się kiedyś skończy? Zapewne nie, ale teraz chodzi już nie tylko o jego życie, ale też Ewy i jej rodziny. Odpowiedź – jak zawsze w takich sprawach – kryje się w przeszłości. Tym razem pod hasłem „panie kierowniku”. Ooo tak, gdy tylko Czarny Zenek pojawia się na scenie, od razu robi się ciekawiej. W końcu dowiadujemy się czegoś o płachytkach, a przede wszystkim jak się ich pozbyć!
.
Co do samej fabuły, na zmianę dostajemy życie Ewy w chorobie – temat szybko zaczyna się po prostu nudzić, tonąc w opisach – oraz przeszłość Radka Skowronka i to akurat jest ciekawsza część *Lisioł podał szluga Zenkowi*. Jednak futrzak nie ma wątpliwości, że ma przed noskiem książkę obyczajową z elementem słowiańszczyzny, czyli fruwającą zarazą w czasach telefonów komórkowych. Jedno jest pewne, płachytki do miłych nie należą i najwyraźniej podatki im niestraszne. Wiecznie zapracowane, w dodatku na czarno robią i mają kontakt z polską opieką zdrowotną. Tematyka więc ciekawa. Lisioł miał jednak problem z samą fabułą – ciągnęła się niemiłosiernie. Opisy mebli, stanów chorobowych oraz zabaw dzieci to akurat nie jest coś, co Lisioła interesuje, stąd określenie „obyczajówka”. Futrzakowi brakowało więcej elementów słowiańszczyzny niż tylko ta nieszczęsna płachytka fruwająca, bądź dusząca w tle.
691 reviews13 followers
May 22, 2026
Horror z elementem słowiańszczyzny w wykonaniu Anny Musiałowicz jestem na tak, zwłaszcza w przypadku Płachytki.


Ewa i Marek wraz z dwiema córkami przeprowadzają się do jej rodzinnego miasta. Od razu trafiają pod opiekuńcze skrzydła dawnej znajomej matki Ewy, Marii Skowronkowej, która z mężem staną się częścią ich życia. Spokój burzy się z momentem, kiedy Radosław Skowronek zaczyna widzieć słowiańskiego demona Płachytkę. To, co było już od dawna zapomnianym koszmarem wraca ponownie i tym, razem mężczyzna zrobi wszystko by uratować rodzinę przyjaciół żony.


Morowe panny znane w Wielkopolsce jako właśnie Płachytki to demon zarazy. Pojawiają się wraz z gęganiem gęsi i często na niebie ukrywają się pośród nich. Czasem objawiają się wraz z latającymi płachtami, albo w postaci dziewczyny z długim, białym welonem. Gdy na kimś usiadła to albo on albo wszyscy jego bliscy mieli umrzeć.


Anna Musiałowicz Płachtką nie straszy, lecz wprowadza nastrój tajemnicy, rozpaczy, bezsilności wobec tego, co przekracza współczesną wizję świata, a przede wszystkim osaczenia. Mamy dwa plany czasowe, które to wzajemnie się przeplatają i silnie łączą się ze sobą. Jeden to przeszłość Radosława, drugi teraźniejszy. Oba mają wspólny element - demona. W jego kreacje autorka bardzo mocno zaczerpneła z słowiańskiej demonologii. A wiadomo nie od dziś, że do słowiańszczyzny to ja mam słabość. Chociaż o Płachytce słyszę pierwszy raz. Musiałowicz wydobywa to, co zapomniane już przez współczesnego człowieka i tworzy z tego koszmar, który z każdą stroną osacza, opłata swoimi mackami i nie pozwala uwolnić się od siebie. Chcąc zrozumieć to, co ma miejsce trzeba przypomnieć sobie dawne podania przekazywane z pokolenia na pokolenie.


Anna Musiałowicz nie musi nikogo przekonywać do swego talentu. Horror spod jej pióra to prawdziwa gratka dla miłośników gatunku. Krok po kroku buduje napięcie. My wiemy, co jest przyczyną koszmaru ale niecierpliwie czekamy na finał. Płachtkę czyta się z rosnącą ciekawością i po prostu ją pożera się w szybkim tempie.
Profile Image for szyszka_czyta.
348 reviews4 followers
January 24, 2026
„Płachytka” to najnowszy tytuł z serii Słowiańskie Światy, jest to historia łącząca współczesną fabułę z elementami słowiańskiej mitologii i grozy.

Ewa i jej rodzina przeprowadza się do miasta. Po tajemniczym spotkaniu ze starą znajomą matki ich życie zaczyna być pełne niewytłumaczalnych wydarzeń. Mąż Marysi, Radosław, coraz częściej widzi płachytki. W miarę jak wizje narastają, bohaterowie muszą zmierzyć się z tym, co wydaje się zarówno realne, jak i nieuchwytne.

Akcja dzieje się dwutorowo oraz w kilku płaszczyznach czasowych. Śledzimy losy dwóch rodzin, których niespodziewanie drogi się splatają. Retrospekcje Radosława, przeplatają się z czasem teraźniejszym, dzięki temu możemy odkryć co dolega Ewie i jej córkom, oraz jak można im pomóc. Radosław ma za sobą trudną i traumatyczną przeszłość, a czytelnik wraz z poznawaniem tej historii, przeżywa z nim ból i rozpacz w obliczu niemocy. Radosław widzi bowiem płachytki co wprowadza do fabuły elementy lęku oraz nadprzyrodzonego niepokoju. Istoty te według ludowych podań sprowadzają chorobę i śmierć, a Radosław nie może pozwolić by kolejna rodzina została zniszczona. Postawa Radosława jest godna podziwu, jego determinacja i poświęcenia porusza. Mimo iż, czytelnik przewiduje do jakich finałowych zdarzeń to wszystko prowadzi, nie traci zainteresowania lekturą. Autorka z lekkością tworzy mroczną powieść, która łączy współczesność z nadprzyrodzonym zagrożeniem. Historię opartą na legendach, z duszną atmosferą i powolnym budowaniem napięcia. Nadprzyrodzona istota napawa lękiem i niepojętym strachem, a także konfrontuje z przeszłością i osobistymi traumami. Może stanowić zarówno metaforę jak i rzeczywiste zagrożenie. Autorka świetnie łączy zwyczajne życie rodzinne z elementami mistycyzmu, grozy oraz psychologicznego napięcia.

„Płachytka” to powieść fantasy z elementami grozy, czerpiąca inspirację ze słowiańskiego folkloru i dawnej mitologii. Łączy realistyczną codzienność z nadprzyrodzonymi zjawiskami, budując napięcie i atmosferę tajemnicy. Polecam 💛
Profile Image for AgnBan9.
334 reviews1 follower
February 19, 2026
"Płachytka" autorstwa Anny Musiałowicz, to książka inspirowana mitologią słowiańską. Muszę przyznać, że ja pierwszy raz spotkałam się z tym określeniem i zanim zaczęłam czytać nie miałam pojęcia za co się biorę 😅.

Czym są Płachytki? To nie tylko omamy umysłu. To nie żadne wzwidy. To zwiastunki choroby i śmierci. Jak się do kogoś uczepią, nie wróży to dobrze. Tylko kto teraz jeszcze wierzy w takie zabobony?

Mamy tutaj kilku bohaterów. Historia kręci się głównie koło Ewy i jej rodziny oraz znajomego starszego małżeństwa, Marysi i Radosława. To właśnie Ewą zaczyna widzić niepokojące białe płachty, zupełnie jak prześcieradła. Czuje, że coś jest nie tak, ale zgania to wszystko na przeziębienie. Wierzy, że to wytwór jej trawionego gorączką umysłu. Nie wie, jak w wielkim jest błędzie i jak bardzo jej rodzina narażona jest na niebezpieczeństwo.

Radosław widzi co dzieje się z kobietą i rozumie. Historia przeplatana jest jego wspomnieniami. Jego niewiarą, stratą, strachem, że znowu to wraca, aż w końcu chęcią niesienia pomocy.

W tej historii mamy dwie linie czasowe, które ciągle się przeplatają i muszę przyznać, że to wyszło bardzo interesująco. Cały czas czuć napięcie i czyhające zło. Ta historia jest wciągająca, momentami przerażająca i wzbudzająca niepokój.

To historia, o rodzinie dotkniętej przez Płachytki.

To historia, o człowieku wiedzącym do czego może to doprowadzić, mogącym pomóc, tylko czy się odważy?

"Płachytka" to interesująca lektura, która pokazuje ludzką naturę. Czy pomóc znając koszty? Czy może lepiej stchórzyć? To była ciekawa historia pełna niewiadomych i napięcia. Nie do końca moja bajka, ale byłam ciekawa jak to się wszystko skończy i musze przyznać, że takie zakończenie mi pasuje. Jeżeli lubicie książki inspirowane mitologią słowiańską, to jest coś dla was. Polecam
Profile Image for katooola.
413 reviews9 followers
February 2, 2026
współpraca barterowa

Co jeśli w kącikach oczu migają powidoki czegoś białego, a przedziwne odczucie ciężkości napierające na kark nie są tylko omamem udręczonej duszy? A gdyby tak sobie wyobrazić, że dawne, zapomniane demony, czy też raczej demonice wciąż istnieją i zbierają żniwo pozostawiając za sobą martwe, ludzkie ciała?

Znowu Ania mnie zauroczyła. Wciągnęła w ten swój świat pozornie rzeczywisty, a zarazem przyobleczony słowiańską nadnaturalnością.

Nasza bohaterka Ewa wraz ze swoją rodziną zamieszkuje w mieście. Początkowo czuje się osamotniona, ale przypadek sprawia, że spotyka dawną znajomą mamy, panią Marysię, która staje się taką przyszywaną ciocią. Wszystko byłoby pięknie tyle, że Radosław, mąż pani Marysi zaczyna mieć dziwne zwidy, które budzą w nim bolesne demony przeszłości. Czy to zwyczajne bajdurzenia starego człowieka, a może coś złowieszczego zawisło nad niewinnymi ludźmi?

To historia o pięknej, międzypokoleniowej przyjaźni poprzeplatana migawkami dawnych, dramatycznych zdarzeń.

Autorka ma prawdziwy talent do wydobywania na wierzch emocji gnieżdżących się w duszach ludzkich, bolączki egzystencjalne i ich mroczne odcienie. Choroby, śmierć, utrata bliskich, przemijalności czasu... to wszystko jest tu namacalne i niezwykle gra na naszych strunach wrażliwości. I ta tęsknota za dawnymi czasami niesamowicie otula melancholią.

Kreacja bohaterów jest mistrzowska. Marek wzbudzał mroczne instynkty, Radosław pełen bolesnych traum, pani Marysia swym ciepłem kradnie serducho, a Czarny Zenek będący outsiderem wyalienowanym na skraj społeczeństwa okazuje się nie być taką czarno-białą postacią.

Dramat momentami oniryczny przesiąknięty słowiańską grozą. Przyjemnie spędziłam z tą książką czas!🥹

P.S. tylko się nie rozkaszlajcie po lekturze!😱
Profile Image for Jackspear217.
449 reviews11 followers
February 19, 2026
Choć motywy słowiańskie i wierzenia naszych pradziadów od kilku, jeśli nie kilkunastu lat, cieszą się dużą popularnością, dla mnie Płachytka była jednym z pierwszych spotkań z tego typu literaturą, a zarazem z serią Słowiańskie światy przygotowaną przez Wydawnictwo Replika. I było to spotkanie bardzo udane, choć początkowo spodziewałem się opowieści osadzonej w czasach przedchrześcijańskich.

Tymczasem otrzymujemy historię współczesną, w której dawne wierzenia — a właściwie istoty mroku — wciąż pozostają obecne i realnie zagrażają ludziom. Choć książkę można nazwać slavic bookiem, Anna Musiałowicz stworzyła przede wszystkim pełnokrwistą powieść grozy.

Opowieść rozwija się powoli, z precyzją budując napięcie aż do zaskakującego finału. Duszna, niepokojąca atmosfera towarzyszy czytelnikowi od pierwszych stron i nie odpuszcza aż do końca. Zakończenie przynosi satysfakcję, a jednocześnie pozostawia przyjemny dreszcz niepokoju.

Blisko czterystustronicową książkę czyta się lekko i z dużym zaangażowaniem. Połączenie współczesności z dawną mitologią wypadło niezwykle przekonująco i trudno znaleźć tu słabsze elementy.

„Płachytka” skutecznie zachęciła mnie, by sięgnąć po kolejne tomy serii i wejść głębiej w ten fascynujący świat. To bardzo dobra, mroczna i nieoczywista lektura, która daje ogromną satysfakcję. Bawiłem się podczas niej doskonale, a samo wydanie sprawia, że książka będzie także ozdobą mojego regału.

Sezon na słowiańskie opowieści uważam za otwarty. Serdecznie polecam.
Za egzemplarz dziękuję @wydawnictworeplika
Profile Image for Las Bookowy.
952 reviews7 followers
February 3, 2026
Mitologia słowiańska zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Ostatnio zagłębiam się w nią coraz częściej, głównie dzięki wydawnictwu Replika. Co ciekawe, wiele współczesnych książek inspirowanych słowiańskimi wierzeniami nie osadza fabuły w odległej przeszłości, lecz w teraźniejszości.

Ewa wraz z rodziną przeprowadza się do miasta, nie spodziewając się, że przypadkowe spotkanie z dawną znajomą jej mamy zapoczątkuje serię niepokojących wydarzeń. Marysia Skowronkowa staje się dla rodziny nie tylko znajomą, ale także realnym wsparciem. Jednak jej mąż zaczyna dostrzegać Płachytki, istoty zwiastujące chorobę i śmierć. Współczesność splata się z przeszłością, a trudne doświadczenia Radosława powracają. To właśnie on zostaje zmuszony do konfrontacji z istotami, które zaczynają zagrażać Ewie i jej dzieciom.

Połączenie współczesnego świata ze słowiańskimi wierzeniami nie do końca mnie przekonywało, jednak postanowiłam dać tej książce szansę, zwłaszcza że wcześniej nie spotkałam się z motywem Płachytek. Literatura obyczajowa z elementami fantastycznymi to zestawienie, które coraz bardziej mnie do siebie przekonuje.

W książce poznajemy Ewę oraz jej rodzinę, dotkniętą tajemniczą chorobą. Kobieta jest w tak złym stanie, że nie ma siły się poruszać. Jej mąż wyjeżdża na szkolenie, pozostawiając ją samą z dwiema chorymi córeczkami. Na szczęście w pobliżu znajduje się Marysia z mężem, którzy decydują się otoczyć rodzinę opieką.

Fabuła w dużej mierze koncentruje się na chorobie wywoływanej przez Płachytki oraz na przeszłych doświadczeniach Radosława, który już wcześniej zetknął się z tymi istotami i stracił przez nie swoją rodzinę. Dzięki jego wspomnieniom poznajemy wydarzenia sprzed lat i stopniowo odkrywamy naturę zagrożenia.

Autorka w umiejętny sposób buduje napięcie, a poczucie wyścigu z czasem jest bardzo wyraźne. Każda minuta ma znaczenie, a konsekwencje działania Płachytek są naprawdę poważne. Styl pisania jest lekki, swobodny i przyjemny, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko.

Jednocześnie fabuła bywa momentami monotonna. Akcja rozgrywa się głównie w jednym miejscu, a liczba zwrotów akcji jest ograniczona. Motyw słowiański został potraktowany dość subtelnie, co dla mnie było lekkim niedosytem. Zakończenie było słodko gorzkie i zgodne z moimi przewidywaniami, ale jednocześnie dobrze domknęło całą historię.

Jeśli szukacie książki niewymagającej, lekkiej i dostarczającej emocji, może to być dobra propozycja. To przyjemna lektura na spokojny wieczór, z delikatnym słowiańskim akcentem i bez konieczności pełnego skupienia.
Profile Image for mysilicielka.
833 reviews7 followers
Review of advance copy received from Publisher
January 15, 2026
Czy demony z dawnych wierzeń wciąż mogą żyć we współczesnym świecie? Oślepiająca biel, mgła gęsta niczym mleko… Kiedy płachytka na ciebie zapoluje najpierw poczujesz jak jej dłonie zaciskają się na twojej szyi, dopiero potem ją zobaczysz. Tylko czy uwierzysz?

(Współpraca barterowa)

Niby tak niewiele się w tej powieści działo, bo czas akcji obejmuje raptem dwa dni plus retrospekcje, a jakoś nie potrafiłam się od książki oderwać. Polubiłam bohaterów, niepokoiłam o ich losy, byłam ciekawa, jak skończy się ta historia. Bardzo szybko poczułam się tak naturalnie i swojsko, jakby wydarzenia dotyczyły autentycznych osób, które znam.

Lekkie pióro autorki sprawiło, że czytało mi się szybko, bez zgrzytów. Tytułowe potwory są tak naturalnie wplecione w przedstawioną rzeczywistość, że naprawdę można uwierzyć w ich istnienie. Czułam się, jakby ktoś mnie przytrzymywał za gardło podczas czytania, tak silne napięcie panowało na każdej stronie.

Polecam miłośnikom fantastyki i mitologii słowiańskiej, ale też czytelnikom powieści obyczajowych, którzy mają ochotę na odrobinę grozy - połkniecie na raz.
Profile Image for Agu.
68 reviews5 followers
Review of advance copy received from Publisher
January 20, 2026
Płachytka jest taka piękna. Wznosi się lekko, czaruje urokiem, kusi wdziękiem. I powoli Cię zabija.

Mitologia słowiańska ma jeszcze mnóstwo do odkrycia i wykorzystania przez autorów!

Anna Musiałowicz pisze w pewien sposób, którego nie da się wyjaśnić i zrozumieć lepiej niż poprzez przeczytanie jej książek. Płachytka, podobnie jak sam demon, dotyka pewnych strun w duszy, które grają na najbardziej wrażliwych emocjach. Historia nie gna, nie kluczy, wręcz przeciwnie, jest prosta, a jednak przekazuje ogromny ładunek emocjonalny.

Wraz z Radosławem przeżywamy ponownie najgorszy koszmar jego życia, który ponownie zmusza go do podjęcia decyzji najgorszej z możliwych. Ale tak trzeba, prawda? To pomoże, a płachytka zniknie. Nie ma innego sposobu, prawda?

Każdą komórką poczujesz decyzję Radosława, każdym atomem ciała będziesz walczyć z nią i długo będziesz się zastanawiać czy tak powinna skończyć się ta historia.
Displaying 1 - 14 of 14 reviews