Barbarzyństwo frontu wschodniego oczami niemieckiego lekarza.
Armia III Rzeszy ma podbić świat, a nie jest w stanie zapewnić opieki medycznej swoim żołnierzom. Na froncie wschodnim nawet o konie dba się lepiej niż o rannych i chorych.
Przeciwnikami groźniejszymi od Rosjan okazują się mróz i błoto. Bezradni, pozbawieni zaopatrzenia medycy uciekają się do przerażających, niemal średniowiecznych metod leczenia: rutynowo wypalają rany, ignorują oznaki zakażeń, a złamania leczą na oślep. Wycieńczeni, rękami drżącymi z zimna operują w zrujnowanych budynkach i przy akompaniamencie ryczących bombowców.
Przeciwko temu buntuje się Hans Killian. Jako chirurg konsultant niemieckiej armii ryzykuje życiem, by docierać do szpitali w oblężonych miastach. Walczy nie tylko na salach operacyjnych, ale też otwarcie potępia okrutne praktyki niemieckiej armii i konfrontuje się z przełożonymi, dla których ideologia jest ważniejsza niż ludzkie życie.
Jego wspomnienia są czymś więcej niż świadectwem rozwoju medycyny wojskowej. To wstrząsająca opowieść o granicach ludzkiej wytrzymałości, lojalności i odpowiedzialności w świecie, gdzie życie i śmierć dzieli często tylko kilka sekund.
„Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego” Hansa Killiana to mocne i niełatwe doświadczenie czytelnicze — świadectwo wojny, która okrutnie testuje granice ludzkiej wytrzymałości i sens samej medycyny w warunkach skrajnych. Książka nie jest zwykłymi żołnierskimi wspomnieniami, lecz zapisem codziennych zmagań lekarza-chirurga niemieckiego pochodzenia, który funkcjonował jako chirurg konsultant przy niemieckiej armii na froncie wschodnim w latach 1941–1943.
Killian — ceniony profesor chirurgii i pionier anestezjologii, człowiek nauki, który trafił w sam środek piekła wojny — pokazuje, czym była medycyna polowa w realiach katastrofy Wehrmachtu. W jego narracji niemiecka machina wojskowa, która planowała błyskawiczne zwycięstwo nad ZSRR, nie potrafiła nawet zapewnić podstawowej opieki medycznej swoim rannym. W warunkach północnej Rosji i okolic oblężonych miast brakowało lekarstw, narzędzi i nawet podstawowych warunków sanitarnych, a codzienność medyków przypominała raczej walkę z naturą niż medycynę nowoczesną.
To nie glorifikacja broni chirurgicznej, lecz realistyczne, wręcz surowe spojrzenie na wojnę widzianą „od wewnątrz”. Killian szczegółowo opisuje bóle, zakażenia, odmrożenia i rany postrzałowe oraz towarzyszący im chaos — walkę o każdy oddech i każdy centymetr życia. Jego spojrzenie jest nacechowane empatią wobec pacjentów i głęboką refleksją nad etyką medyczną w sytuacji beznadziei, ale też rosnącym poczuciem buntu wobec praktyk wojskowych, które stawiały ideologię ponad ludzkim cierpieniem.
Książka porusza przede wszystkim dlatego, że odrzuca patos i martyrologię, pokazując wojnę taką, jaką jest w rzeczywistości: brutalną, bezlitosną wobec ciała i umysłu, gdzie chirurg musi wybierać między ratowaniem jednostki a ratowaniem całych oddziałów, często przy ograniczonych środkach i w absolutnym niedostatku. Zabiegom towarzyszą obrazy bombardowań, zrujnowanych budynków i bezradności wobec elementów — szczególnie mrozu i błota — które zabijały równie skutecznie jak wróg.
"Chirurg na wojnie" jest przede wszystkim uniwersalnym świadectwem cierpienia i wysiłku medycznego w ekstremalnych warunkach, a nie apologią żadnej ideologii. Ta książka nie tylko dokumentuje realia II wojny światowej, lecz skłania do głębokiej refleksji nad ludzką naturą i ceną życia w obliczu absolutnego brutalizmu konfliktu — i długo pozostaje w pamięci po odłożeniu na półkę.
Nie zgadzała mi się tylko chronologicznie jedna rzecz - może to błąd wydawnictwa, może luki w pamięci autora. Ale pod koniec książki jesienią 1942 pojawia się wątek czaszki polskiego oficera z przestrzeloną potylicą, czaszka została wyciągnięta z masowego grobu. Mord katyński został odkryty dopiero w kwietniu 1943 roku - wiec rozbieżność czasowa to prawie 6 miesięcy. Być może to tylko moja nadgorliwość lub nadinterpretacja.
Killian zabrał mnie do świata, który zarówno budzi grozę, jak i powoduje, że chciałoby się odwrócić od treści głowę i wyłączyć wyobraźnię. Książka to absolutnie nie jest zbiór zapisków heroizmu, bohaterstwa, czy jakiejś kronikarskiej relacji z frontu, to bardziej spektakl systemowego barbarzyństwa ukazanego oczyma człowieka, z który z powołania powinien ratować, a życie to zweryfikowało i zazwyczaj podtrzymywał życie, a najczęściej było obserwatorem śmierci.
Hans Killianchirurg i medyk Wermachtu, będąc w centrum wydarzeń, rozprawia się z mitem III Rzeszy, która miała być armią gotową do podboju świata, okazuje się, że miała elementarne braki w możliwości zapewnienia opieki medycznej swoim żołnierzom. Wspomnienia autora pokazują brud, brak empatii i totalny chaos, który panował na froncie. Opis praktyk medycznych bardziej przypominał średniowieczne znachorstwo niż fachową pomoc medyczną, a wszechobecne ignorowanie objawów, praca w ekstremalnie trudnych warunkach robi niesamowite wrażenie.
Na uznanie zasługuje postawa autora, który przynajmniej tak wynika z jego opowieści, nie był bezrefleksyjnym trybem wykonującym rozkazy, a bardziej sumieniem i ostoja moralności w bezwzględnym świecie. Jego bunt wobec rozkazów, krytyka dowódców i sprzeciw wobec nieludzkim praktykom na froncie tylko potęguje obraz panującego tam chaosu. Książka ma w sobie dla mnie taki wydźwięk jak w bezwzględnym świecie zachować kompas moralny i nie stracić resztek człowieczeństwa, gdy obok panoszy się bestialstwo.
Na mnie to studium ludzkiej wytrzymałości zrobiło spore wrażenie, zwłaszcza że autor nie próbuje nikogo i niczego wybielać, a dodatkowo nie ucieka od trudnych pyta i dotyka zagadnień na temat odpowiedzialności, winę i lojalności, która na froncie jest bezcenna. „Chirurg na wojnie” doświadcza zarówno psychicznie i emocjonalnie, momentami jest bolesna, niekomfortowa i niedająca prostych i klarownych odpowiedzi. Killian ukazuje też, jak decyzje podejmowane setki kilometrów od centrum wydarzeń mogą mieć fatalne skutki. To jedna z tych książkę, która po przeczytaniu na pewno w każdym zostawi ślad.