Druga część serii Kryminalny Śląsk – powieści inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami.
Katowice, 2000 rok. W kamienicy przy ulicy Kochanowskiego zostają znalezione zwłoki Natalii Kuchcik, artystki Teatru Śląskiego. Kobietę zabito brutalnie, podrzynając jej gardło. Dzień wcześniej ofiara hucznie obchodziła czterdzieste urodziny. Komu naraziła się na tyle, że postanowił ją zabić?
Sprawą interesuje się dziennikarz Borys Dyrda. Szuka rys w perfekcyjnym, kolorowym życiu kobiety. Jednocześnie zmaga się z własnymi problemami. Brakuje mu kontaktu z dorosłą, pełną pretensji, córką a jego syn pogrąża się w nałogu narkotykowym. Borysa coraz częściej dopada także strach przed ślubem, na który naciska partnerka, Krysia.
W tle Katowice z przełomu wieków i historia kultowego rapera Magika.
Po twórczość Magdaleny Majcher sięgam z pełnym zaufaniem i rosnącym przekonaniem, że to jedna z autorek, które potrafią połączyć literacką wrażliwość z reporterską rzetelnością. Jej proza działa na zmysły — czytelnik nie tylko śledzi fabułę, ale wręcz widzi opisywane miejsca, słyszy dialogi i czuje emocje bohaterów. Poprzednia odsłona serii „Kryminalny Śląsk” zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zarówno konstrukcją fabuły, jak i odwagą w sięganiu po trudne, oparte na faktach historie. „Frela” to kolejna część cyklu, w której autorka konsekwentnie łączy fikcję z autentycznymi wydarzeniami i społecznymi realiami regionu. Akcja przenosi nas do Katowic roku 2000 — miasta naznaczonego transformacją, obyczajowymi zmianami i specyficzną atmosferą przełomu wieków. To nie tylko kryminał, ale również przenikliwa opowieść społeczno-obyczajowa, odsłaniająca pęknięcia pod pozornie uporządkowanym życiem bohaterów.
W Katowicach, w kamienicy przy ulicy Kochanowskiego, zostają znalezione zwłoki Natalii Kuchcik, artystki Teatru Śląskiego. Kobieta ginie w brutalny sposób – z poderżniętym gardłem. Zbrodnia szokuje nie tylko ze względu na okrucieństwo, ale i okoliczności: zaledwie dzień wcześniej Natalia hucznie świętowała swoje czterdzieste urodziny, otoczona ludźmi, którzy – przynajmniej z pozoru – tworzyli jej barwne, udane życie. Śledztwem interesuje się dziennikarz Borys Dyrda, który zaczyna drążyć sprawę na własną rękę. Próbuje odnaleźć pęknięcia w idealnym wizerunku ofiary i odkryć, kim naprawdę była Natalia Kuchcik. Równolegle poznajemy jego prywatne zmagania: trudną relację z dorosłą, pełną pretensji córką, bezradność wobec syna pogrążającego się w narkotykowym nałogu oraz narastający lęk przed ślubem, na który naciska partnerka, Krysia.
„Frela” to kryminał, który od samego początku wykracza poza ramy klasycznej opowieści o zbrodni. Największą siłą tej powieści jest dla mnie jej wielowymiarowość: obok wciągającej, mrocznej historii inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami pojawia się tu poruszająca refleksja nad samotnością, iluzją szczęścia i ceną, jaką płaci się za przemilczane tajemnice. Magdalena Majcher z dużą wrażliwością kreśli obraz Katowic z przełomu wieków — miasta zawieszonego pomiędzy tym, co odchodzi, a tym, co dopiero próbuje się narodzić. Transformacyjne napięcia, społeczne pęknięcia i kulturowe symbole tamtej epoki nie są jedynie tłem wydarzeń, lecz realnie wpływają na atmosferę powieści i wewnętrzne życie bohaterów. „Frela” doskonale wpisuje się w ideę serii „Kryminalny Śląsk”, gdzie przestrzeń staje się pełnoprawnym uczestnikiem opowieści. Katowice oddane są tu z dużą dbałością o detale — zarówno urbanistyczne, jak i społeczne — co sprawia, że miasto żyje i oddycha razem z bohaterami. Szczególnie mocno wybrzmiewa w powieści obecność Magika, ikony śląskiej sceny muzycznej. Jego historia nie pojawia się przypadkowo — wzmacnia klimat epoki, podkreśla emocjonalny niepokój i poczucie zagubienia, które dla wielu ludzi było wówczas codziennością. Ten element nadaje książce dodatkowy, niemal dokumentalny wymiar, a dla czytelników pamiętających tamte lata ma również wyraźnie sentymentalny ton. „Frela” zrobiła na mnie duże wrażenie przede wszystkim dlatego, że nie jest prostą opowieścią o winie i karze. To książka o pozorach — o tym, jak łatwo uwierzyć w czyjś idealny wizerunek i jak niechętnie dopuszczamy do siebie to, co niewygodne. Bardzo poruszył mnie sposób, w jaki autorka prowadzi swoich bohaterów: bez moralizowania, za to z dużą empatią i uważnością na ich słabości. Postać Borysa Dyrdy wydała mi się wyjątkowo autentyczna. Jego zagubienie, lęk przed bliskością i poczucie winy wobec dzieci zostały pokazane subtelnie, niemal szeptem — a przez to jeszcze bardziej przejmująco. Momentami miałam wrażenie, że sama kryminalna zagadka schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca opowieści o samotności i niespełnieniu. I wcale mi to nie przeszkadzało. Doceniam również osadzenie fabuły w realiach Śląska i początku lat dwutysięcznych. To nie jest sentymentalna pocztówka z przeszłości, lecz raczej surowy, momentami niewygodny portret epoki. Książka zostawia czytelnika z myślą, że każda historia ma swoje drugie dno, a prawda rzadko bywa jednoznaczna. Dla mnie „Frela” to kryminał, który zostaje w głowie na długo po odłożeniu książki — nie ze względu na samą zbrodnię, lecz przez emocje i pytania, jakie ze sobą niesie. Czytelnicy, którzy cenią kryminały z pogłębioną psychologią postaci i wyraźnym kontekstem społecznym, z pewnością odnajdą w tej lekturze coś dla siebie.
Po przeczytaniu "Bajtla" bardzo wyczekiwałam drugiej części serii. W tej książce brakowało mi tego co porwało mnie w poprzedniej części – przedstawienie realiów życia na śląsku. Jedyne co miało tu śląski akcent to akcja, która ma miejsce w Katowicach i niektóre dialogi w języku śląskim. Sama fabuła również mnie nie porwała, jedynym momentem zaskoczenia była ostatnia strona i informacje na temat Marcina. Podsumowując: oczekiwałam, że "seria kryminalny śląsk" będzie dalej przedstawiać życie na śląsku w danym okresie, zamiast tego otrzymaliśmy jedynie opisy podróży po Katowicach i opis budynków.
Zastanawiasz się czasem, ile w historii miasta, w którym mieszkasz, kryje się nierozwiązanych tajemnic?
„Frela” Magdaleny Majcher to książka, która nie tylko zabiera czytelnika w sam środek brutalnej zbrodni, ale też każe zmierzyć się z pytaniami o rodzinę, samotność i wybory, które potrafią zaważyć na całym życiu. To druga część serii „Kryminalny Śląsk” i jednocześnie dowód, że autorka doskonale wie, jak łączyć fikcję literacką z historiami, które miały swój realny początek w policyjnych aktach.
Rok 2000. Katowice, ulica Kochanowskiego. W kamienicy zostają znalezione zwłoki Natalii Kuchcik, artystki Teatru Śląskiego, która dzień wcześniej świętowała swoje czterdzieste urodziny. Brutalne morderstwo, podrżnięte gardło, szok mieszkańców i pytanie: kto miał powód, by odebrać życie kobiecie, której sceniczny blask przyciągał uwagę, a prywatne decyzje mogły wzbudzać kontrowersje?
Śledztwo w swoje ręce bierze nie policja, lecz dziennikarz – Borys Dyrda. I tu zaczyna się coś, co odróżnia „Frelę” od typowych kryminałów. Borys to nie nieskazitelny detektyw ani bohater z plakatów. To człowiek zmęczony, pełen sprzeczności i problemów: syn uzależniony od narkotyków, córka obwiniająca go o dawne błędy, partnerka naciskająca na ślub, którego on panicznie się boi. Ta warstwa obyczajowa czyni go postacią boleśnie autentyczną. Widzimy, że w pogoni za prawdą o cudzym życiu, sam coraz bardziej gubi się we własnym.
Na tle tego osobistego dramatu rozgrywa się opowieść o Katowicach z przełomu wieków. Miasto tętni kontrastami – industrialne, pełne kultury i jednocześnie podszyte mrokiem. Majcher potrafi oddać atmosferę tak sugestywnie, że czujemy zimny beton kamienic, zapach dymu w powietrzu i rytm Paktofoniki rozbrzmiewający w tle. Historia kultowego rapera Magika nie jest tu tylko dodatkiem, ale elementem budującym prawdziwy klimat epoki – surowej, pełnej niepewności i dramatów.
„Frela” to kryminał, w którym morderstwo staje się punktem wyjścia do szerszej refleksji. O tym, jak samotność potrafi być niszcząca. O chorobie, która odbiera godność. O rodzinie, która zamiast wsparciem, bywa źródłem bólu. O tym, jak cienka granica dzieli ofiarę od kata, a prawda wcale nie musi przynosić ulgi.
Magdalena Majcher pisze intensywnie, obrazowo, tak, że każde zdanie niesie ze sobą napięcie. To książka, którą się pochłania, ale też taka, przy której trudno nie zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o własnych lękach czy relacjach. Finał zostaje w głowie długo po zamknięciu ostatniej strony – i to, w mojej opinii, największa siła tej powieści.
Ocena: 9/10 - bo „Frela” to mroczny, emocjonalny i niezwykle wciągający kryminał, w którym Śląsk staje się nie tylko tłem, ale i pełnoprawnym bohaterem. Jeśli lubisz książki, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, a jeszcze długo rezonują w myślach – to lektura dla Ciebie.
W jednej z kamienic zostaje znalezione ciało Aktorki brutalnie zamordowanej dzień po swoich czterdziestych urodzinach. Śmierć kobiety szybko przestaje być jedynie policyjną sprawą. Zaczyna odsłaniać pęknięcia w pozornie uporządkowanym życiu, w którym choroba, samotność i przemilczane wybory od dawna toczyły cichy bój z codziennością.
Sprawą interesuje się dziennikarz Borys Dyrda, który po raz kolejny wikła się w cudze tragedie, próbując jednocześnie poskładać własne życie. Jego prywatność jest daleka od stabilności. Relacje rodzinne pękają, dzieci oddalają się coraz bardziej, a presja nowego związku zamiast dawać oparcie, potęguje lęk. Śledztwo prowadzone przez Borysa to nie tylko próba dotarcia do prawdy o Natalii, lecz także konfrontacja z własnymi słabościami i granicami.
Autorka nie skupia się na sensacji ani tempie typowym dla klasycznego kryminału. Znacznie ważniejsza jest tu warstwa obyczajowa i psychologiczna, a szczególnie wątek choroby pokazany bez patosu, za to z dużą empatią i realizmem. Życie z chorobą zostaje przedstawione jako proces powolnego odbierania kontroli, godności i niezależności, co w zestawieniu z brutalnym morderstwem nadaje historii dodatkowej, bolesnej głębi.
„Frela” to druga odsłona serii Kryminalny Śląsk, która po raz kolejny udowadnia, że siła tej prozy tkwi nie w samej zagadce kryminalnej, lecz w sposobie jej opowiedzenia. W tle pojawiają się Katowice sprzed dwóch dekad, śląska gwara i echo historii Magika. To powieść spokojna w narracji, ale ciężka w znaczeniach, zostawiająca czytelnika z niepokojem, który nie znika wraz z ostatnią stroną.
Znacie pióro Magdaleny Majcher? Lubicie jej twórczość? Moje serducho totalnie skradła najnowszą serią! Genialnie bawiłam się przy pierwszej części „Bajtel” ale ten tytuł? Istna petarda!🙌🏼
Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć wciągającą fabułę z ważnymi tematami społecznymi. „Frela”, druga część cyklu Kryminalny Śląsk, to kryminał, który wykracza poza ramy gatunku i zostaje z czytelnikiem na dłużej. Świetne jest to, że wątek śledczy nie dominuje całkowicie - równie istotna jest warstwa obyczajowa i psychologiczna. Magda nie ucieka od trudnych tematów: choroby, samotności, przemocy psychicznej. Dzięki temu książka zyskuje na głębi i wiarygodności.
Majcher z ogromną dbałością oddaje klimat Śląska sprzed ćwierć wieku. Język powieści, w tym wpleciony śląski dialekt, buduje autentyczność, a lokalne realia dodają głębi całej historii. Dużym atutem są postacie - pełnowymiarowe, z krwi i kości, targane emocjami, błędami i pragnieniem bliskości. W „Freli” nie znajdziemy superbohaterów, lecz zwykłych ludzi, których dotknęła tragedia.
Choć tempo śledztwa jest raczej umiarkowane, to napięcie cały czas utrzymywane jest dzięki retrospekcjom, ujawnianiu kolejnych warstw tajemnic, a także zaskakującemu rozwiązaniu.
*** W jednej z kamienic w Katowicach zostają znalezione zwłoki Natalii Kuchcik - aktorki Teatru Śląskiego. Sprawą interesuje się dziennikarz śledczy, Borys Dyrda, którego prywatne życie dalekie jest od ideału. Z każdą stroną na jaw wychodzą kolejne tajemnice, a przeszłość ofiary okazuje się równie mroczna, co sama zbrodnia.
Nie czytałam pierwszego tomu cyklu, ale nie mam uczucia, że coś mi umknęło. Akcja książki rozgrywa się w Katowicach w 2000 roku. Dziennikarz Borys Dyrda angażuje się śledztwo zamordowanej w niejasnych okolicznościach aktorki teatralnej Natalii Kuchcik. Do tragicznych wydarzeń doszło po imprezie, którą chora na stwardnienie rozsiane Natalia zorganizowała w swoim domu, zapraszając osoby, które kiedyś były dla niej ważne. Książka to oparta na faktach powieść, która jest bardziej obyczajowa niż kryminalna. Sporo w niej opisów życia aktorki z końca lat 90, ale niewiele napięcia. Autorka dodała do historii własne doświadczenia rodzinne oraz prawdziwe wydarzenia, jak np. śmierć Magika z popularnego zespołu Kaliber 44, a później Paktofoniki, wzbogacając tym samym obyczajowy wątek powieści. Właśnie. Obyczajowy, a nie kryminalny. Chyba z tym mam największy problem. Kolejnymi elementami, które nie przypadły mi do gustu to rozległe encyklopedyczne opisy oraz urwanie niektórych wątków, jakby autorce zabrakło pomysłu na ich zamknięcie. Finał częściowo wyjaśnia, czemu tak mało kryminału w tym kryminale, ale mnie takie zakończenie nie porwało. "Bajtel" ma zdecydowanie lepsze recenzje i oceny, ale nie zamierzam po niego sięgnąć. "Frela" to druga powieść autorki, po którą sięgnęłam. Pierwszą była "Taka piękna śmierć", która również mnie nie ujęła. Miałam do niej bardzo podobne zarzuty jak do "Freli". Utwierdziłam się w przekonaniu, że między mną a książkami autorki nie ma vibe'u.
„Frela” to drugi tom serii „Kryminalny Śląsk”. Jest to seria inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Autorka zabiera nas do Katowic, do roku 2000, gdzie w jednej z kamienic zostają znalezione zwłoki Natalii Kuchcik. Dzień wcześniej artystka Teatru Śląskiego obchodziła hucznie 40-ste urodziny. Sprawą interesuje się dziennikarz, który sam zmaga się z rodzinnymi problemami. Boi się małżeństwa, nie ma z córką dobrego kontaktu, a syn sięga po narkotyki. Książka posiada dynamiczne tempo akcji. A autorka świetnie łączy prawdziwe fakty z fikcją literacką, co daje naprawdę dobry kryminał. Nie zabraknie tutaj również emocji. Przede wszystkim jest to niesamowite napięcie i niepokój, ale również są chwilę na refleksje o tym, jak kruche jest nasze życie. Jest to również powieść o tym słabościach głównego bohatera. O jego rodzinie, miłości i obawach. Książka posiada również niesamowity klimat. Jest tu wspaniale odzwierciedlony Śląsk, a muzyka Magika dodaje do całości mroku. Pomimo, że pierwsza i druga część tej serii można czytać niezależnie od siebie, to bardzo polecam czytaj je po kolei. Książkę polecam każdemu kto lubi twórczość Magdaleny Majcher. I każdemu, kto lubi kryminały, których wydarzenia oparte są na prawdziwych wydarzeniach.
Świetna pozycja! Faktycznie było mniej śląskiej codzienności niż w pierwszym tomie, jednak moim zdaniem spacery Borysa znanymi mi ulicami, były równie przyjemne. Ciekawa główna postać, ważny wątek choroby. Aspektu moralnego można się domyśleć, niemniej, fakt, że jest oparty na rzeczywistych wydarzeniach, poraża.
Przez posłowie płakałam godzinę.
Nie mogę się doczekać trzeciego tomu!
PS W związku z premierą „Freli” udałam się do Katowic na spotkanie autorskie, było cudownie! + dostałam tort z malinami <3 cudownie było poznać Panią Majcher