Lena, ambitna architektka, przyjeżdża na pogrzeb babci do Rachowic. Tutaj poznaje Pawła, który porzuciwszy miejskie życie, osiadł na wsi. Mężczyzna zauroczony Leną postanawia pomóc jej w remoncie rodzinnego domu. Kiedy znajdują na strychu stary pamiętnik i plik listów, ruszają w przeszłość śladem zagadkowej Róży...
Jaką bolesną tajemnicę skrywała babcia Leny? Czy architektka wyjawi Pawłowi prawdę o tragedii z dzieciństwa? Czy wreszcie pogodzi się z przeszłością i zacznie prawdziwie cieszyć się życiem?
Dom babci to książka dodająca otuchy, przynoszącą spokój i emanująca świątecznym blaskiem. To piękna historia odzyskiwania siebie poprzez godzenie się z przeszłością i bliskimi ludźmi, których już nie ma. To opowieść o powrocie do korzeni po to, by wyruszyć własną drogą.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Już na początku muszę wspomnieć o tym, że książka została bardzo ładnie wydana. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Mi zapoznanie się z losami bohaterów zajęło jedno popołudnie. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w ciekawy, wielowymiarowy i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, demony przeszłości, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. To co bardzo mi się tutaj podobało to niesamowity małomiasteczkowy klimat, gdzie wszyscy się znają i chętnie sobie pomagają. Na kartach powieści mogłam lepiej poznać Lenę oraz Pawła. Mogłam dowiedzieć się jak wygląda ich życie, stopniowo także jakie wydarzenia z przeszłości odcisnęły na nich swoje piętno, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. W zasadzie oboje zaskarbili sobie moją sympatię, z czasem kiedy poznałam ich losy, ich przeszłość rozumiałam z czego wynikały ich obawy, lęki, problemy z otworzeniem się przed drugim człowiekiem i zaufanie jemu. Bardzo podobało mi się to, że ich relacja toczyła się swoim niespiesznym rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących Lenie i Pawłowi. Cudownie było obserwować jak mężczyzna otaczał troską Lenę, dbał o jej komfort, bezpieczeństwo i robił to w naprawdę subtelny i uroczy sposób. Ważnym elementem tej historii są listy i pamiętnik, które na strychu odnalazła Lena, skrywające tajemnice sprzed wielu lat. Uwielbiam jak do takich powieści wplątane są wydarzenia czasów wojennych, dlatego ten wątek śledziłam ze szczególnym zainteresowaniem i muszę przyznać, że kompletnie nie spodziewałam się co wyniknie ze śledztwa Leny i Pawła oraz że to co odkryją wywołała we mnie tyle emocji. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o stracie bliskiej osoby, radzeniu sobie z żałobą, trudnych relacjach rodzinnych, traumach z dzieciństwa. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje, że należy pogodzić się z przeszłością żeby móc pójść naprzód. Trzeba zaakceptować to co było, wyciągnąć z tego lekcje, a także wybaczyć sobie i innym. To poruszająca opowieść o odnajdywaniu siebie, budowaniu zaufania, wsparciu i zrozumieniu! To także historia o miłości, która pojawia się niespodziewanie, rozwija się poprzez wzajemną akceptację, bliskość i troskę oraz leczy poranioną duszę i serce! Miło spędziłam czas z tą książką i czekam już na kolejne powieści spod pióra autorki. Polecam!