Tam, gdzie marzenia rodzą się wśród szumu fal, a każdy dzień przynosi nowy początek.
Historia, która otula serce jak ciepły morski wiatr...
Klara i Wacław od lat prowadzą malowniczy pensjonat nad brzegiem morza. "Eden" to ich dom, pełen wspomnień i rodzinnego ciepła, to serce ich małżeństwa. Jednak czas nie stoi w miejscu, a codzienne obowiązki i upływające lata sprawiają, że zaczynają rozważać sprzedaż pensjonatu i przeprowadzkę do słonecznej Hiszpanii. Wiedzą jedno: nie może on trafić w przypadkowe ręce... a chętnych nie brakuje.
I wtedy, niespodziewanie, odwiedza ich Emilka, młoda kobieta, którą Klara i Wacława znają od lat i traktują jak córkę. Dziewczyna przeżywająca życiowy kryzys: rozstanie, utratę pracy i pustkę po śmierci ukochanej babci, przyjeżdża do "Edenu", aby odzyskać równowagę. Nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie tutaj, pośród morskiej bryzy i słonego powietrza, stanie przed decyzją, która odmieni jej los.
Dla małżonków jej powrót jest znakiem od losu. Proponują dziewczynie coś więcej niż dach nad głową, dają jej szansę na nowy początek, chcą, aby to ona przejęła "Eden". Pojawia się też Krzysztof, przystojny, zaradny mężczyzna o złotym sercu, który pomaga przy pensjonacie. Z czasem jego obecność sprawia, że serce Emilki zaczyna bić szybciej.
Jak potoczą się losy małżeństwa? Czy Emilka odważy się przejąć pensjonat i zaufać uczuciom? Czy ma szansę na miłość? Wkrótce okaże się, czy "Eden" stanie się jej rajem na ziemi, pomimo ludzi, którzy chcą jej odebrać wszystko.
Jest autorką, m.in. bestsellerowych powieści Uroczysko i Sezon na cuda. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.
Uwielbia podróżować, czytać i gotować. Razem z mężem i dwójką dzieci mieszka w Otwocku i kiedy tylko może ucieka w Sudety, bo marzy się jej dom gdzieś wysoko w górach.
To będzie szybka recenzja po prostu takie książki chce się czytać i tyle w temacie ❤️
A tak serio to koniecznie musicie sięgnąć po najnowszą książkę Magdaleny Kordel Jest to historia pełna rodzinnego ciepła, miłości i zaufania ale żeby nie było to znajdziemy w niej również porcję dobrego humoru oraz szczyptę problemów czyli jak zawsze doskonały obraz codzienności. Magdalena Kordel serwuje nam podróż w głąb samego siebie, pokazuje że coś koniec jednego etapu może stać sie pięknym początkiem czegoś nowego czasami musimy tylko o to zawalczyć.
Jak zawsze w książkach Magdaleny dostajemy opowieść naładowaną emocjami i to najróżniejszymi. Bywały momenty, że miałam ochotę płakać, czasami wybuchałam śmiechem a nieraz strach zaglądał mi przez ramię, dlatego też książka porusza wiele strun dzięki czemu czytając miałam wrażenie naturalności i takiej swojskości. Tym razem autorka porywa nas w podróż nad polskie morze, które czasami potrafi ukoić swoim spokojem ale niekiedy sprawia wrażenie groźnego i nieprzewidywalnego żywiołu, ale warto pamiętać, że zazwyczaj po burzy wychodzi słońce i nawet niekiedy uda się nawet znaleźć taki promień w postaci bursztynu.
Z tą książką nie da się nudzić, każda strona zaskakuje a tajemnice, które skrywają bohaterowie nie raz zaskoczą. Jest to pięknie napisana historia o szukaniu swojej drogi o przyjaźni takiej prawdziwej, gotowej do poświęceń, o marzeniach za którymi warto gonić ale przede wszystkim o tym, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i każda decyzja nawet najgorsza może odkryć przed nami coś na co czekaliśmy od lat.
Także jakbyście nie wiedzieli za co złapać aby pożegnać sie z latem to łapcie za najnowszą pozycję od Magdaleny Kordel "Słowo się rzekło Madame" i tyle w temacie 😉
Nie wiem, czy to przypadek, że tę książkę skończyłam właśnie nad morzem — dokładnie tam, gdzie toczy się większość historii. Ale chyba nie ma przypadków, są tylko dobre momenty. Bo „Słowo się rzekło, Madame” było dla mnie jak ciepły koc po długim tygodniu — otula, uspokaja i pozwala złapać oddech. Od pierwszych stron miałam na twarzy ten typowy dla książek Magdaleny Kordel uśmiech: taki, który nie jest szeroki i wymuszony, ale ciepły, z serca. Jakby ktoś przypomniał mi, że jeszcze istnieją historie, w których dobro naprawdę się liczy, a ludzie potrafią być dla siebie wsparciem.
Główna bohaterka, Emilia, przyjeżdża nad morze z planem na totalną zmianę życia. Nie wie jeszcze, że to miejsce i ci ludzie zmienią ją bardziej, niż sama mogła zaplanować., jeszcze nie wie, że Klara i Wacław, starsze małżeństwo prowadzące pensjonat, sami noszą w sercu swoje „nowe początki”. Ich historie splatają się naturalnie — tak, że ani się nie obejrzysz, a już czujesz, jakbyś tam była: w kuchni pachnącej kawą, przy oknie z widokiem na fale, wśród ludzi, którzy może i mają swoje rany, ale przede wszystkim mają serce. Książkę czytało mi się wyjątkowo dobrze — może dlatego, że kiedyś też miałam marzenie o takim miejscu na ziemi. Nie koniecznie nad morzem, ale takim, gdzie ludzie przychodzą po spokój i zostają dłużej, niż planowali. Kordel jak nikt inny potrafi pisać o ludziach — nie o bohaterach z powieści, ale o takich prawdziwych, co mają gorsze dni, przegapione szanse i mimo to wciąż próbują. To historia o zmianie, o odwadze, o tym, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa. Ale też o drobiazgach — o rozmowie przy herbacie, o zaufaniu, które rodzi się powoli, o tym, że każdy ma prawo do swojego spokoju. Dla mnie „Słowo się rzekło, Madame” to nie tylko kolejna powieść. To przypomnienie, że warto dać sobie przestrzeń na zatrzymanie, na zrobienie czegoś dla siebie, nawet jeśli cały świat mówi, że to nie czas. Idealna lektura na moment, kiedy czujesz, że masz już po kokardę — bo Kordel ma ten dar, że słowem potrafi zdjąć z człowieka napięcie. Czytałam ją między jednym spacerem a drugim, z kubkiem gorącej kawy i włosami rozwiewanymi przez wiatr — i myślę, że właśnie tak trzeba ją chłonąć. Powoli. Z wdzięcznością. Z uśmiechem. 💙 Polecam każdemu, kto potrzebuje oddechu, spokoju i przypomnienia, że dobre rzeczy dzieją się wtedy, gdy przestajemy ich na siłę szukać
Nad brzegiem morza stoi uroczy pensjonat „Eden”, prowadzony przez małżeństwo Klarę i Wacława. Lata mijają, a prowadzenie go to coraz większy wysiłek. Właściciele zaczynają myśleć o zasłużonej emeryturze w słonecznej Hiszpanii. Martwi ich tylko jedno - co stanie się z ich ukochanym miejscem? Nie chcą, by trafiło w nieodpowiednie ręce. I wtedy do Edenu przyjeżdża Emilka, dziewczyna, którą traktują jak córkę. Przyjechała, by odpocząć i uleczyć rany po życiowych zawirowaniach: stracie pracy, rozczarowaniem byłym już chłopakiem i odejściu ukochanej babci. To miejsce zawsze było jej bezpieczną przystanią. I właście tu przychodzi jej do głowy odważna myśl. A gdyby tak kupić Eden? Okazuje się, że Klara i Wacław wpadli na dokładnie ten sam pomysł. Na horyzoncie pojawia się także Krzysztof - sympatyczny i pomocny, którego nie da się nie polubić. Nie zabraknie jednak też tych, którzy zechcą pokrzyżować plany Emilki.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak potoczą się losy Edenu i jego bohaterów, sięgnijcie po tę powieść.
Myślę, że autorki nie trzeba nikomu przedstawiać. Jeśli jednak (jakimś cudem!) jeszcze nie znacie jej książek, to wiedzcie, że pisze świetnie. Jej styl jest lekki i płynny, a powieści czyta się jednym tchem. To historie, które wzruszają, ogrzewają serce i niosą nadzieję, a przy tym wciągają fabułą i nie pozwalają na nudę. Tak jest i tym razem. To przepiękna opowieść, która pozwoli zrelaksować się po ciężkim dniu, poczuć na twarzy morską bryzę i usłyszeć szum fal.
Bohaterowie są doskonale nakreśleni. Emilka, która ucieka przez przeszłością i szuka nowego początku. Krzysztof, który budzi sympatię czytelnika od razu. A właściciele pensjonatu? To po prostu cudowni, ciepli ludzie - jak ukochana babcia i dziadek, u których zawsze czeka dobra kawa, pyszne ciasto, dobra rada i otwarte serce.
To opowieść o przyjaźni, o tym, że rodzina to nie tylko więzy krwi, ale ci, którzy są naszą ostoją i wsparciem. O szukaniu swojego miejsca na ziemi i siebie samego. Przyprawiona lekkim humorem i znakomitymi dialogami. Nie znajdziecie tu szalonych zwrotów akcji, za to dostaniecie ciepłą, rodzinną opowieść obyczajową, która pozwoli Wam się zatrzymać po gorącym, pełnym przygód lecie i płynnie wejść w nostalgiczną, spokojną, kolorową jesień.
Ta powieść może być idealnym wyborem na czytelnicze pożegnanie lata i rozpoczęcie jesiennych maratonów z kocykiem i książką. To historia, która pachnie jak morska bryza i otula jak pled zarzucony na plecy. Nadmorskie scenerie sprzyjają refleksjom nad życiowymi wyborami, przed którymi stanęła główna bohaterka, a wątek kryminalny nadaje całej akcji dynamiki, sprawiając, że "Słowo się rzekło, Madame" to naprawdę dobra i pełna energii opowieść.
Magdalena Kordel kolejny raz oczarowuje klimatyczną historią, spokojną, ale nie pozbawioną emocji, narracją i pięknym stylem literackim, dzięki któremu zatopienie się w powieści, jaką serwuje, jest czystą przyjemnością.
Klara i Wacław od lat prowadzą nadmorski pensjonat „Eden”. Znużeni codziennością zaczynają myśleć o jego sprzedaży i wyprowadzce z kraju, lecz nie chcą, aby to miejsce trafiło w obce ręce. Wtedy pojawia się ona, Emilka ich przyszywana córka, która akurat szuka ukojenia po bolesnym rozstaniu. To właśnie u boku Klary i Wacława odnajduje spokój. Tych dwoje ma jednak dla niej niespodziewaną propozycję — chcą, by to właśnie ona przejęła „Eden” i rozpoczęła nowy etap w życiu. Jej los splata się także z obecnością Krzysztofa, którego dobroć i ciepło rozpalają w niej nadzieję na udaną przyszłość. Ktoś jednak chce przeszkodzić Klarze w realizacji planów…
Bardzo polubiłam głównych bohaterów tej powieści, a w szczególności przekochanych Klarę i Wacława. To cudowne małżeństwo, otwarte na zmiany i obdarzające wszystkich troską. Aż chce się do nich przytulić i powierzyć wszelkie troski. Klara z kolei to lekko roztrzepana i nieco zagubiona kobieta, która właśnie znalazła się na życiowym zakręcie, ale dzięki wsparciu wyżej wspomnianych (i ekhm…Krzysztofa) szybko zaczyna rozpościerać się przed nią perspektywa na udaną przyszłość.
Magdalena Kordel potrafi w otulające i życiowe historie, a ta bez dwóch zdań do takich należy. Czytało mi się ją bardzo dobrze — czułam, że nadmorski klimat, który jest jej nieodłącznym bohaterem, służy mi, bo wypoczęłam przy tej książce. To taka powieść, która pozwala złapać oddech i spojrzeć na pewne sprawy z dystansem.
Otulająca, lekka, niestroniąca od zabawnych sytuacji, nostalgiczna, refleksyjna a przede wszystkim piękna historia o przyjaźniach i miłościach.
„Słowo się rzekło, Madame” to znakomita, błyskotliwie nakreślona, życiowa opowieść, dopieszczona świetnym humorem, ciekawą intrygą i plejadą wspaniałych bohaterów, których nie sposób nie pokochać. Fundamentem tej ciepłej historii jest bezsprzecznie niezwykły, urokliwy klimat, a także wyjątkowa bliskość i nić porozumienia, łącząca Klarę i Wacława, starsze małżeństwo, które od lat prowadzi malowniczy pensjonat nad morzem. Z jednej strony pragną swój dorobek przekazać komuś innemu i udać się na zasłużone wakacje, z drugiej jednak, nie są w stanie pozwolić, by ich ukochany „Eden” został oddany w ręce byle kogo. Sytuacja klaruje się, gdy odwiedza ich Emilka, będąca dla tej dwójki niczym córka. Dziewczyna obecnie stoi na rozdrożu, pragnie odciąć się od przeszłości i zacząć na nowo. Niestety, wbrew pozorom, nie będzie tak łatwo zrealizować plany naszych bohaterów, ludzka zawiść, zazdrość i demony przeszłości dość szybko dadzą o sobie znać… Życie przecież uwielbia być skomplikowane, zwłaszcza, gdy plotka goni plotkę!
Język autorki jest niesłychanie przystępny i ekspresyjny. Książkę czyta się nadzwyczaj lekko i przyjemnie, a emocjonujące dialogi nadają jej wyjątkowego klimatu. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że kartki przelatują same przez palce, co jest zasługą nie tylko nienagannego pióra pisarki, ale i nieprzewidywalnej fabuły, nasyconej licznymi zwrotami akcji oraz zabawnymi wypadkami, jakie wielokrotnie wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu.
„Słowo się rzekło, Madame” jest nadzwyczaj ciepłą, zabawną, ale i życiową powieścią, która pochłania już od pierwszych stron i angażuje na tyle, by perypetie doskonale naszkicowanych bohaterów traktować niczym swoje własne. To niesamowicie wciągająca, klimatyczna, pełna subtelnego humoru, lekka i przyjemna historia, jaka zafunduje Wam niezapomnianą, niesłychanie emocjonującą podróż do urokliwego pensjonatu, gdzie czeka Was błogi relaks, ale i wiele życiowych refleksji. Gwarantuję, że spędzicie z tą uroczą pozycją fascynujące chwile, a w czasie lektury totalnie zapomnicie o wszelkich troskach czy kłopotach. Polecam całym sercem!💙
Dom... czy cztery ściany można nazwać tylko domem, budynkiem, w którym mieszkamy? Magdalena Kordel przekonuje, że nie. Dom to coś znacznie więcej. To miejsce pełne wzruszeń, rodzinnego ciepła, wspomnień i bezpieczeństwa. Taki właśnie jest pensjonat o nazwie "Eden". Ale życie, upływający czas i malejące siły witalne pchają Klarę i Wacława ku sprzedaży pensjonatu i przeprowadzki do słonecznej Hiszpanii. Jednak małżeństwo nie chce, aby wpadł w przypadkowe ręce, został zniszczony i przerobiony na hotel. Gdy przyjeżdża do nich Emilka, którą traktują jak własną córkę, zaczyna klarować się plan.
Wspomniana przeze mnie Emilka przeżywa życiową rewolucję. Rzuciła pracę, rozstała się z chłopakiem i wciąż tęskni za zmarłą babcią. Czy pobyt w Edenie przyjęcie jej spokój? A może wręcz przeciwnie? Bo tuż po sąsiedzku mieszka zawsze pomocny Krzysiek, tzw. złota rączka.
Wątek romantyczny jest bardzo subtelny, można odnieść wrażenie, jakoby go nie było, a jednak został idealnie i realnie wkomponowany w fabułę. Warto również zwrócić uwagę na uroczą relację Klary i Wacława. Tyle przeżyli ze sobą lat, a uczucie wciąż żywe jakby dopiero co się poznali. Jest troska, zrozumienie, ale i odrobina zazdrości.
Elementem, który najbardziej się wybija, jest ciepło płynące niemal z każdej czytanej strony. Nie może tu być jednak mowy o przesłodzeniu, gdyż całość równoważą poważniejsze tony powieści. Jest nieco zawoalowana przeszłość Wacława z dawnymi znajomymi, wietrzący intratny interes w Edenie kupcy czy były chłopak Emilki.
"Słowo się rzekło, Madame" to tchnąca ciepłem, humorem i wzruszeniem historia o tym, co w życiu najważniejsze, o rodzinnych więzach i relacjach międzyludzkich, wartości bliskości i przyjaźni. To książka o przemijaniu, stracie, o tym jak trudne potrafią być zmiany oraz pieknie nadziei na nowy start. Spacer brzegiem morza, kubek gorącej pysznej czekolady, jaką tylko Wacław potrafi zrobić... Wchodzicie w to?
Klara i Wacław prowadzą pensjonat nad morzem. Mają już swoje lata i myślą o jego sprzedaży, by móc odpocząć. Jednak nie chcą by trafił w obce ręce. I wtedy z nieba spada im Emilia. Przyjeżdża do Edenu po utracie pracy i rozstaniu z chłopakiem. Myśli by osiąść tu na dłużej. Może to ona mogłaby poprowadzić pensjonat?
Okazuje się, że to spełnienie marzeń Emilii. Jednak wraz z podjęciem decyzji o zmianie właściciela pojawiają się kłopoty. Otóż teren na którym stoi pensjonat jest bardzo atrakcyjny i interesują się nim deweloperzy. Będą więc zbiry, ale będzie też Krzysztof i Krysia. Czy Eden przetrwa i Emilka odnajdzie w nim bezpieczną przystań?
Ta historia jest idealna na zakończenie wakacji. Czuć tu nadmorski klimat. To lekka i przyjemna historia, ale na nudę nie można tu narzekać. Choć akcja toczy się spokojnie są momenty, że przyspiesza. Emilka znalazła się na życiowym zakręcie. Nie ma już pracy, nie ma faceta. A przyjaciel, któremu zostawiła swój salon sukien ślubnych coś kombinuje. Jednak ta dziewczyna ma marzenia i nie boi się po nie sięgnąć. A może los się dodatkowo do niej uśmiechnie i pojawi się w końcu odpowiedni mężczyzna dla niej? Kandydat już jest, Krzysiek bowiem jest nią zainteresowany. Co z tego wyniknie? To historia o nowych początkach. Jest też o tym, że rodzina to nie tylko więzy krwi. Znajdziemy tu też kilka prawd o nadmorskich miejscowościach, które w sezonie tętnią życie. A co dzieje się, gdy wakacje się skończą? A jeśli powstanie wielki hotel i wszystkie lokalne biznesy będą musiały zostać zamknięte? Muszę przyznać, że to ciekawa historia, zmusza też do refleksji. Jest też miejsce na trochę śmiechu. Przyjemnie się czyta, polecam więc i wam.
Klara i Wacław to małżeństwo z wieloletnim stażem, którzy przez wiele lat prowadzili pensjonat „Eden” w jednej z nadmorskich miejscowości. Pensjonat był dla nich bardzo ważnym miejscem, a przede wszystkim częścią ich życia, dlatego też decyzja o przejściu na emeryturę i jego zamknięciu nie był łatwa do podjęcia. Zwłaszcza, że już na zawsze mieli opuścić to miejsce i wyjechać do swoich dzieci do Hiszpanii. Dlatego zwlekali ze sprzedażą czekając na godną przejęcia Edenu osobę.
Właśnie wtedy pod ich drzwiami zjawiła się Emilka - kobieta, którą znali od maleńkości i traktowali jak własną córkę. Emilia trafia do nich po wielkich zawirowaniach w swoim życiu zawodowo- prywatnym. Przyszywani rodzice pragną dla dziewczyny najlepiej więc otaczają ją opieką najlepiej jak potrafią, choć Klara widzi w tym rękę opatrzności.. Młoda kobieta poznaje mieszkańców i zauważa, że jest jej całkiem dobrze w tym miejscu. Międzyczasie trwa walka między potencjalnymi zainteresowanymi o Eden, w co włączają się też miejscowi mafiosi, a Emilka obrywa rykoszetem.. Czy to ją zniechęci czy wręcz odwrotnie – utwierdzi w przekonaniu, że to mógłby być jej świat. Książka napisana jest lekko i przymnie, czyta sie sprawnie czując promienie słońca na twarzy. Jest kilka wątków, wrzuconych dla podkręcenia fabuły, ale nie są one bardziej wyjaśnione czy rozwinięte – a szkoda. Brakuje mi też wyjaśnienia tej zażyłości między głównymi bohaterami, na koniec trochę jakby na siłę wizyta dzieci – jak by usprawiedliwienie ich mizernej relacji z rodzicami. Niemniej książka niesie za sobą taki wakacyjny spokojny vibe, w sam raz by zakończyć lato i przywitać zbliżającą się jesień.
Lubicie sięgać po ciepłe i refleksyjne książki? Taką książką jest właśnie najnowsza powieść Magdaleny Kordel. „Słowo się rzekło, Madame” to wzruszająca opowieść o Klarze i Wacławie, którzy od lat prowadzą pensjonat nad morzem. Pewnego dnia jednak chcą sprzedać go i wyjechać do Hiszpanii. I właśnie wtedy odwiedza ich pewna młoda dziewczyna, którą znają od lat. Emilka przechodzi gorszy okres w swoim życiu i przyjeżdżając do Edenu chce poukładać sobie wszystko w głowie. Jeszcze nie wie jak odwiedziny u starych znajomych odmienią jej życie. Powieść jest niezwykle klimatyczna i przenosi do opisanej miejscowości. Czytając tę książkę czułam morską bryzę, słone powietrze i promienie słoneczne. Byłam ciekawa jaką decyzje podejmie Emilka i jak rozwinie się jej znajomość z przystojnym Krzysztofem. Tempo akcji nie jest tutaj zbyt dynamiczne, ale w tej opowieści nie o to chodzi. Autorka bardziej skupia się na przeżyciach bohaterów. Na ich rozterkach, dylematach i decyzjach. Powieść jest bardzo refleksyjna. Ukazuje, że czasami koniec czegoś może być początkiem czegoś nowego. Jest to również powieść wzruszająca i zabawna. Idealna na końcówkę wakacje. Książkę „Słowo się rzekło, Madame” polecam szczególnym tym co szukają nie dynamicznej akcji, ale refleksji w książkach. Tym, co lubią ciepłe opowieści o życiu, które potrafi nie raz nas zaskoczyć.
Klara i Wacław prowadzą pensjonat nad morzem. Małżeństwo jest już po sześćdziesiątce, dlatego chcieliby sprzedać pensjonat i przeprowadzić się do słonecznej Hiszpanii. Chętnych jest wielu… jednak Klara i Wacław nie chcieliby oddać rodzinnego biznesu w obce ręce. Niespodziewanie przyjeżdża do nich Emilka, która jest dla nich jak córka. Okazuje się, że dziewczyna straciła pracę i rozstała się z narzeczonym. Emilka postanawia odpocząć w pensjonacie i zastanowić się, co dalej. Pada pomysł, aby to właśnie ona przejęła rodzinny biznes.
Jak potoczą się dalsze losy Klary i Wacława? Czy uda im się sprzedać pensjonat? Jak ułoży się życie Emilki? Czy odważy się przejąć biznes Klary i Wacława?
„Słowo się rzekło, Madame” to lekka i przyjemna historia, idealna na letnie dni. Emilka jest załamana, znalazła się na życiowym zakręcie. Jednak istnieją dobrzy ludzie, u których odnajduje ukojenie. Najnowsza książka Magdaleny Kordel to opowieść o nowych początkach, o marzeniach i przyjaciołach, na których zawsze można liczyć. Autorka stworzyła historię pełną humoru i rodzinnego ciepła. Jej styl pisania jest lekki i przyjemny, a fabuła wciąga już od pierwszych stron. Czytając tę lekturę na pewno nie raz się uśmiechniecie dzięki zabawnym dialogom. Polecam Wam tę wciągającą historię pachnącą morską bryzą. Na pewno nie będziecie się z nią nudzić.
„Słowo się rzekło, Madame” to ciepła, przyjemna powieść, która zabierze Was do pięknego pensjonatu zaraz nad morzem. I nie musicie ciepło się ubierać, bo jest absolutnie otulająca i rozgrzeje Was niczym ciepły kocyk w długi jesienny wieczór. To mocno życiowa opowieść, najwięcej tutaj o relacjach, tych trwałych i tych błachych, tych rodzinnych oraz tych przyjacielskich. To pozycja o tym, że nie zawsze wybieramy sobie rodzinę, ale zawsze możemy wybrać osoby z którymi chcemy dzielić codzienność i one także mogą stać się naszą rodziną. Czytając tę krótką pozycję wielokrotnie szeroko się uśmiechałam, lekko i przyjemnie płynęło mi się z tekstem, zastanawiałam się nad tym jak potoczą się losy bohaterów, ale zdarzyło mi się także trochę rozmarzyć o tym co ja mam, o tym co tak naprawdę w życiu jest najistotniejsze. To także historia o tym, że nasze dzieci często wybierają zupełnie inną drogę niż tą którą dla nich przygotowujemy, i bez względu na wszystko trzeba im na to pozwolić, że trzeba pokazać że mimo wszystko jesteśmy, wspieramy i kochamy. „Słowo się rzekło, Madame” to absolutnie przyjemna i pachnąca morską bryzą opowieść o nowych początkach, rodzicielstwie, o rodzinie oraz marzeniach.
Co powiecie na podróż nad Bałtyk? Bardzo dawno nie byłam i chętnie wybrałam się z książką pod tytułem „Słowo się rzekło, Madame” Magdalena Kordel, wydawnictwo Literackie. Są książki, które nie pędzą z akcją, nie zaskakują wielkimi zwrotami… a mimo to trafiają prosto w serce. Tak właśnie jest z tą historią. Poznajcie Klarę i Wacława — starsze małżeństwo, które prowadzi nadmorski pensjonat „Eden”. Przychodzi moment, gdy chcą odpocząć, zamknąć pewien rozdział i przekazać to miejsce dalej… ale nie byle komu. I wtedy pojawia się Emilka — młoda kobieta po trudnych doświadczeniach. Utrata, rozczarowanie, samotność. Szuka siebie na nowo, choć jeszcze o tym nie wie. Pensjonat staje się dla niej przystanią. Taką, gdzie można zacząć od nowa. Gdzie szum morza koi więcej niż słowa. To opowieść o zmianie, o pożegnaniach, ale też o nadziei. O tym, że nawet jeśli coś się kończy, może być początkiem czegoś nowego. Nie brak tu wzruszeń, ciepłego humoru, pięknych opisów przyrody i bardzo ludzkich emocji. Nie ma w niej dramatów na pokaz, ale są ciche rewolucje — te, które dzieją się w sercu. Dla mnie: książka jak spokojny spacer po plaży o zachodzie słońca. Uspokaja. Wzrusza. Daje nadzieję.
Lubię między kryminałami i thrillerami przeczytać ✨coś lżejszego, ✨coś otulającego i ✨niosącego nadzieję. . Ta książka właśnie taka była. I niech Was nie zmyli okładka- przynajmniej mnie zasugerowała lekką wakacyjną historię. A dostajemy bardzo mądrą i przemyślaną historię. . Uwielbiam bohaterów, którzy racjonalnie postępują, są inteligentni w swoim działaniu i przede wszystkim ROZMAWIAJĄ ze sobą. . Książka jednoznacznie mówi nam, że nigdy nie jest za późno na zmiany w życiu i ustawienie go na właściwe tory. ✨ Klara i Wacław większość życia prowadzą pensjonat, lecz przychodzi moment, gdy podejmują decyzję, że czas zakończyć tę przygodę. A wymaga to nie lada odwagi, bo gdy prowadzi się takie miejsce jak oni to ciężko zakończyć to od tak. ✨ Emilka, bliska Klary i Wacława, wręcz 'spada im z nieba' i podejmuje się przejęcia pensjonatu. Zmienia biegi swojego życia tak diametralnie, aż chce się trzymać kciuki, żeby jej się udało. Ps. Przy okazji postaci Emilki pojawia się przy niej facet, ale taki wiecie, ideollo 😁🫣 . Bardzo polecam ❤️ To wspaniała historia ❤️