Wielkie spotkanie bohaterów dwóch serii: Kryminał z pazurem i Kryminał pod psem, czyli konfrontacja kotki Burbur z kundelkiem Guciem. Szykują się prawdziwe emocje!
Rozalia i Paweł Ginterowie przyjeżdżają do pensjonatu w Trzonkach na imprezę andrzejkową w dawnym pruskim dworcu. Zamiast dobrej zabawy mogą jednak liczyć na… morderstwo. Z pobliskiego jeziora Śniardwy wyłowiono ciało, co trudno nazwać pomyślną wróżbą. A to dopiero początek serii dramatycznych zdarzeń. Komisarz Paweł Ginter musi przerwać urlop i poprowadzić dochodzenie. Jego poczynaniom przygląda się bacznie kotka Burbur, a wnioski zapisuje w swoistym pamiętniku. Rozalia tymczasem zajmuje się prywatnym śledztwem…
Jakie tajemnice kryją szuwary nad Śniardwami? Dlaczego miejscowi szepczą o duchu kolejarza nawiedzającego stary dworzec? Czy wojenne wydarzenia w Prusach Wschodnich mają z tym cokolwiek wspólnego?
No i co tu robi pewien kundel na trzech łapach wraz z chorzowskim prywatnym detektywem?
Pierwszy raz miałam styczność z cozykrime. Momentami nudna, ale całą ciekawość pochłaniają pamiętniki pisane przez Burbur (kotkę, która pisze to co mówi, bez owijania w bawełnę). W tej serii akcje rozgrywają się na Mazurach.
4.25 / 5 Kryminał fajny na początek przygody z kryminałami. Plot twist na końcu książki mnie bardzo zaskoczył, co na plus, ale styl pisania totalnie mi nie siadł. Nie lubię motywu wojny, więc to też obniżyło ocenę, ale jako kryminał na rozpoczęcie przygody z nimi, polecam.