Nie każda wojna kończy się wtedy, gdy milkną działa i gasną płomienie. Nie każdy ocalały naprawdę żyje – czasem to dopiero początek innej, jeszcze trudniejszej walki. W powieści „Odkupienie” Agnieszka Lis w mistrzowski sposób oddaje ten właśnie stan zawieszenia – ciszę, która nie jest spokojem, lecz echem traumy. To nie tylko historia jednej kobiety – to hołd dla wszystkich, którzy musieli nauczyć się życia od nowa, kiedy świat nie dawał już nic poza pustką i bólem.
Ewa, bohaterka powieści, to postać z krwi i kości. Nie idealna, ale przez to tak ludzka. Wychowana bez rodziców, osamotniona w świecie, który nie zna współczucia, mogła się poddać. A jednak idzie dalej. Jej istnienie naznaczone jest bólem, stratą i nieustannym lękiem. A mimo to, w jej sercu tli się światło, którego nikt i nic nie potrafi zgasić. Lis z niezwykłą czułością ukazuje tę iskierkę nadziei – matczyną miłość, pragnienie bezpieczeństwa dla córki, potrzebę zbudowania życia, choćby na gruzach zniszczonego świata.
To powieść pełna dramatyzmu, ale nie ociera się o tani sentymentalizm. Każda emocja ma tutaj swoje uzasadnienie, każda łza – swoją przyczynę. Autorka prowadzi nas przez powojenną Polskę, nie tę z kronik filmowych, lecz tę prawdziwą: surową, nieprzyjazną, pełną nowych lęków i starych ran. Niezgoda na brutalność świata przelewa się w postaci Nikity Aleksandrowicza Nagajki – groteskowego, lecz jakże realnego uosobienia powojennej przemocy i zniewolenia. W kontraście do niego – Ewa, krucha, lecz nieugięta. Kobieta, która nawet wtedy, gdy drży, nie przestaje walczyć.
Czytając „Odkupienie”, ma się wrażenie obcowania z powieścią, która jest czymś więcej niż literaturą – to świadectwo epoki, a zarazem głęboko osobista historia. Głęboka refleksja o tym, czym jest siła, nie ta pokazowa, rzucająca wyzwania losowi, ale ta cicha, codzienna, która pozwala wstać, gdy wszystko inne zawiodło.
Lis nie boi się trudnych tematów – pisze o przemocy, samotności, rozpaczy, a jednak jej książka nie przytłacza. Wręcz przeciwnie – niesie ukojenie, daje nadzieję. Bo pokazuje, że nawet na tle największej ciemności, człowiek potrafi odnaleźć w sobie światło. Nawet jeśli nie umie jeszcze wybaczyć, może podjąć próbę życia.
Nie ma w tej historii taniego katharsis, nie ma też łatwego happy endu. Ale jest coś cenniejszego – prawda. O ludzkiej kruchości i sile. O tym, że odkupienie to nie zawsze akt dramatyczny – czasem to powolne zszywanie rozdartego życia, fragment po fragmencie.
"Odkupienie" to książka, która nie przemija z ostatnią stroną. Zostaje – z pytaniami, z refleksją, ze ściśniętym sercem. Z podziwem dla kobiety, która, mimo wszystko, nie pozwoliła, by świat uczynił ją pustą skorupą. To historia, która przypomina: przetrwanie to dopiero początek. Prawdziwe bohaterstwo zaczyna się tam, gdzie kończy się wojna. W walce o siebie. O sens. O odkupienie.
I choć to historia osadzona w konkretnym czasie i miejscu, jej echo brzmi uniwersalnie. Bo przecież każdy z nas, w jakiś sposób, toczy własną cichą wojnę.
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnictwofilia (współpraca reklamowa) 🩷.