RECENZJA „Zło czai się w nas”– Natalia Brożek
★★★☆☆ (3/5)
[współpraca reklamowa @wydawnictwo.beya]
To była moja pierwsza książka Natalii Brożek i chociaż nie spełniła moich oczekiwań, cieszę się, że ją przeczytałam. Pewnie sięgnę jeszcze po inną książkę tej autorki – nie dlatego, że ta historia mnie zachwyciła, ale raczej z ciekawości, czy inne tytuły będą bardziej dla mnie.
Na początku ciężko było mi się wciągnąć. Przez pierwszą połowę nie czułam żadnego przyciągania do fabuły. Nie wiem, czy to kwestia momentu, czy po prostu samego sposobu prowadzenia historii. Dopiero w drugiej połowie książki coś ruszyło – akcja przyspieszyła i zaczęłam się trochę bardziej angażować.
Narracja prowadzona jest z wielu perspektyw. Początkowo było to dla mnie trochę zbyt dużo, bo zazwyczaj wolę, gdy historia skupia się na dwóch, trzech głosach. Ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego zabiegu i zaczęłam dostrzegać w nim sens – każda z postaci pokazywała trochę inny punkt widzenia i lepiej można było zrozumieć całą sytuację w grupie. Choć nie ukrywam – nie wszyscy bohaterowie przypadli mi do gustu. Wielu z nich mnie irytowało i miałam problem z ich zachowaniem.
Zdecydowanie najbardziej polubiłam Oliwię. Na tle reszty była po prostu najbardziej „normalna”. Gdy była jej perspektywa, miałam poczucie, że historia trochę zyskiwała i zaczynała mnie bardziej obchodzić. Wnosiła coś, czego brakowało mi u innych bohaterów.
Wiem, że wśród opinii pojawiają się zarzuty, że bogate dzieciaki nie potrafiły poradzić sobie na obozie – i trudno się z tym nie zgodzić. Ich zachowania momentami były naprawdę przesadzone, a reakcje wyolbrzymione. Tłumaczyłam to sobie tym, że autorka chciała pokazać stereotyp – młodzi, przyzwyczajeni do wygody, nagle wrzuceni w zupełnie inny świat. Ale czy naprawdę bogate nastolatki w rzeczywistości zachowywałyby się dokładnie tak? Raczej nie. Ale rozumiem, że to fikcja – a fikcja rządzi się swoimi prawami. Dlatego nie oceniam tego zbyt surowo i nie oczekuję całkowitego realizmu.
Jedną z rzeczy, która mocno mi przeszkadzała, było to, że bohaterowie zupełnie nie potrafili ze sobą rozmawiać. Wiele napięć i nieporozumień dałoby się łatwo rozwiązać, gdyby po prostu ktoś otworzył się i powiedział, co myśli. Zamiast tego było pełno niedomówień, unikania tematu i wzajemnego nakręcania się. To niepotrzebnie tworzyło atmosferę chłodu i dystansu, która momentami wydawała się aż nienaturalna.
Na kilka pytań, które pojawiły się w trakcie czytania, faktycznie dostałam odpowiedzi. Ale część nadal została bez wyjaśnienia. I nie wiem, czy tak miało być – czy był to świadomy zabieg autorki, czy coś po prostu się rozjechało. Może to kwestia gatunku – w końcu nie czytam horrorów na co dzień, więc trudno mi ocenić, jak powinno to wyglądać. Ale ten brak jasności zostawił mnie z pewnym niedosytem.
No właśnie – horror. W teorii to właśnie miał być klimat tej książki, ale przez większą część absolutnie go nie czułam. Jasne, pod koniec zrobiło się bardziej dynamicznie i coś w tej atmosferze się zmieniło, ale przez pierwszą połowę serio miałam wrażenie, że czytam książkę o grupie nastolatków, którzy po prostu zdecydowali się pojechać do lasu. Zero napięcia, zero tego „czai się zło”, które sugeruje tytuł. Dopiero potem zaczęło być trochę bardziej intensywnie – ale ten klimat horroru dalej był dla mnie zbyt lekki, prawie niewyczuwalny. Jeśli więc ktoś sięga po ten tytuł z myślą o konkretnej dawce strachu – może się rozczarować.
Nie jest to książka, do której będę wracać myślami, ale też nie mam poczucia straconego czasu. Druga połowa naprawdę dała radę i trochę mi wynagrodziła ten trudny początek. Co do oceny – wciąż się waham. 3/5 wydaje się w miarę sprawiedliwe, ale prawda jest taka, że nadal nie mam pewności. Książka zostawiła mnie z mętlikiem – niby nie była zła, ale też nie mogę powiedzieć, że mnie porwała.
Jeśli lubicie historie z tajemnicami i narastającym napięciem – możecie spróbować. Ale lepiej sprawdzić, czy to coś dla Was, niż nastawiać się na typowy horror. Mam wrażenie, że ta książka znajdzie swoich odbiorców – ja po prostu nie do końca się w niej odnalazłam.