Poradnik finansowy, a może parasol ochronny rozpięty nad twoim portfelem… Maciej Samcik doradza, skąd brać pomysły na zarabianie pieniędzy i jak inwestować, by godzić oszczędzanie z przyjemnością.
Starożytni Grecy mawiali, że inteligencję człowieka można zobaczyć w tym, jak zarabia pieniądze, zaś jego mądrość w tym, jak je wydaje. Ta książka być może nie uczyni z ciebie miliardera. Do tego potrzeba nie tylko dobrego słowa, ale i kapitału, instynktu łowcy oraz okazji i szczęścia, by znaleźć się w właściwym miejscu w odpowiednim czasie i spotkać tam ludzi ze szczęśliwą ręką.
Po lekturze tej książki będziesz wiedział, jak samodzielnie sterować swoją finansową przyszłością, tak by nie zależeć od banków, doradców finansowych, by pieniądze każdego dnia nie przeciekały ci przez palce. Słowem zachować finansową niezależność.
Pułapek finansowych, które mogą uczynić z ciebie bankruta, jest mnóstwo. Ta książka to zestaw rad popartych wieloma przykładami wziętymi z życia czytelników, a także z doświadczenia i z błędów, które autor sam popełnił.
Dwie trzecie Polaków nie ma żadnych oszczędności, zaś do systematycznego oszczędzania przyznaje się co dziesiąty z nas. A pozostali? W dzisiejszych burzliwych czasach nie mieć zabezpieczenia finansowego to jak przed ulewą wyjść bez parasola. Ta książka będzie dla Twojego portfela takim właśnie parasolem.
Dużo wiedzy podanej w formie anegdotek i opowiastek - dobrze się to czyta i mimo że można znaleźć tu trochę banałów, to sporo wyciągnęłam z tej lektury i z pewnością będę ją polecać innym.
Książka, która niewątpliwie jest potrzebna. Obecnie jesteśmy atakowani propozycjami różnych kredytów, polis, ubezpieczeń itd. Warto wiedzieć na co się tak naprawdę decydujemy i co sprzedawca - konsultant próbuje nam wcisnąć, sam biorąc prowizję. Omamiając laika ładnymi wykresami, wyjętymi z kontestu zestawieniami itd. Autor opisuje szereg takich opcji i cytuje przypadki czytelników Gazety Wyborczej gdzie prowadzi dział zajmujący się takimi sprawami. Zapoznaje też z szeregiem haczyków na które warto zwracać uwagę. Generalnie uważam, że warto się trzymać od wszelkich polis, funduszy z daleka, czemu? Instytucje te biorą od nas pieniądze, inwestują je po czym może coś nam z tego oddadzą, ale na pewno sobie sporo policzą różnie nazwanych opłat. Klient bierze na siebie ryzyko, ale profity z tego też nie będą za duże bo dane towarzystwo musi na tym zarobić. I taka jest fizyka. Możemy sami zarobić na ETF, lokatach (grosze), giełda i instytucje które robią to za nas, na pewno nie zarobią więcej chyba że będą korzystać z bardzo ryzykownych instrumentów finansowych i same padną nie oddając nam pieniędzy. Również warto poczytać o kredytach mieszkaniowych, o problemach z tym związanych. Z upadłością itd. Co do samej książki nie jest napisana jakimś wybitnym językiem, momentami czyta się to ciężko, nie jest zbyt porywająca. Wyliczenia też mogły być jaśniej podane, mam wrażenie że niektóre są błędne. Niemniej warto poczytać by zwiększyć swoją ogólną świadomość i wysyłać tych dzwoniących Państwa na drzewo a umowy czytać dokładnie i znać pewne scenariusze co może się stać jak np nie spłacamy kredytu hipotecznego w terminie. W tym względzie książkę polecam.
"100 potwornych opowieści" na pewno ma zaszokować i przykuć uwagę - samym tytułem. Autorem jest bloger i dziennikarz ekonomiczny GW w jednym, popularny Samcik. Same opowieści nie są aż tak potworne jak sugeruje tytuł. Duża część książki oparta jest na blogu autora. Na pewno są poruszane ważne kwestie bezpośrednio dotyczące naszych prywatnodomowych finansów. Jednak kto czytał pierwszą książkę oraz śledzi wspomniany wyżej blog nie znajdzie dla siebie wielu nowości. Polecam zakup książki w promocji, wg mnie cena "regularna" wydaje się nieco za wysoka.
Wartościowe zestawienie podstawowych informacji dotyczących domowych finansów. Od oszczędzania do inwestowania. To nie jest książka na raz, raczej czyta się konkretne fragmenty w zależności od potrzeb.
Na razie poddałam się, choć może kiedyś jeszcze wrócę do tej książki. Autor, mimo że pisze o ciekawych i ważnych zagadnieniach, to jednak przynudza i to bardzo.