Pisana w latach 1953–1956 „Archeologia na wyrywki”, należąca do cyklu reportaży archeologicznych Jasienicy, stanowi w pewnym sensie kontynuację „Świtu słowiańskiego jutra” (1952, 1954), wydanego w latach późniejszych jako „Słowiański rodowód”.
Autor wraca w znane już sobie miejsca, gdzie wciąż trwają prace wykopaliskowe. Ponownie zjawia się więc w Biskupinie, a także w Gdańsku i Opolu. Ogląda też pozostałości pogańskiego kręgu kultowego na Górze Sępiej (dawnej Raduni), opisuje magiczne zwyczaje Ślązaków przedstawione w XIII-wiecznym dziele brata Rudolfa, cystersa z klasztoru w Rudach. Wraz z uczestnikami ekspedycji poszukuje śladów historycznych Grodów Czerwieńskich – w Gródku Nadbużnym (dawny gród Wołyń), Czermnie (Czerwień) i Sąsiadce (Sutiejsk); przypomina pionierskie prace Zoriana Dołęgi Chodakowskiego, który przed ponad stuleciem badał grodziska w widłach Huczwy i Bugu. Relacjonuje dzieje Staropolskiego Okręgu Przemysłowego, najstarszego i największego ongiś regionu górniczo-hutniczego na ziemiach polskich. Odwiedza także wsie kurpiowskie, kreśląc zarazem obraz prowincjonalnej Polski z wczesnych lat pięćdziesiątych.
Wykopaliska archeologiczne, pisze Jasienica, „odsłaniają dowody, że dzieje Polski są dłuższe i bogatsze, że sama Polska bardziej dostojna i wspaniała, niż się to komukolwiek dawniej wydawało”.
„Staje się oczywiste, że budując nowe, trzeba jednocześnie dokonać innej pracy. Przeszukać, przekopać, zbadać w tej samej dziedzinie stare i najstarsze, otworzyć umysły i serca dla tego wszystkiego, co niesłusznie było wzgardzone i zapomniane, wypchnięte poza burtę narodowej świadomości”.
Po 1949 roku ruszyła w Polsce akcja badawcza pod przewodnictwem profesora Gieysztora, mająca na celu poznanie początków państwa polskiego. Paweł Jasienica znalazł się na wykopaliskach w wielu miejscach Polski, między innymi Gnieźnie, Poznaniu, na wyspie jeziora Lednicy, w Krakowie, Tyńcu, Cieszynie, Kaliszu, Łęczycy, Rokitnie, Wrocławiu, Niemczy, Szczecinie i innych. Książka „Archeologia na wyrywki” dotyczy odwiedzin autora w Biskupinie, Opolu, Gdańsku, historycznych Grodach Czerwieńskich i w Kielecczyźnie oraz wypadu do obozu etnograficznego na Kurpiach.
Oprócz informacji dotyczących samych wykopalisk, autor dzieli się z nami wieloma ciekawostkami historycznymi dotyczącymi badanych terenów oraz anegdotami związanymi z samymi wykopaliskami.
„Robotnik odłożył łopatę i schylił się, sięgając po drobny przedmiot, który mu po chwili zabłyszczał na dłoni. Moja towarzyszka skoczyła w tamtą stronę, omal nie wpadając do tego głębszego rowu. - Przypuszczalnie osiemnasty wiek – spokojnie orzekł Anatol Gupieniec, przyglądając się ozdobnej blaszce zawieszonej na misternym łańcuszku. - Niech się pani nie opiera plecami! Przecież prosiłem! – ostro zawołał do studentki, pracującej tam na dole. Myślałem, że mu chodziło o respekt względem skórzanych frędzli zwisających ze ściany. - E, skąd tam! Nie wolno się opierać plecami, bo zapalenie płuc gotowe – wyjaśnił”.
Zawsze lubiłam takie ciekawostki, a przez „Wyspę złoczyńców” o mało co nie zostałam archeologiem/antropologiem, więc mam sentyment do takich tematów :) 7/10