Wiosna budzi Karkonoski Park Narodowy do życia, a wraz z nim Zapomniane Schronisko. Rafał i Klaudia, po miesiącach ciężkiej pracy, otwierają je ponownie, choć przytłoczeni obowiązkami zaczynają się zastanawiać, czy ucieczka w pracę to dobra recepta na szczęście.
Monika nie potrafi poradzić sobie ze wspomnieniami po Michale, dlatego postanawia opuścić miasto i zatrudnić się w Schronisku. Tymczasem Aleksander, przekonany, że dawne uczucia do Moniki to przeszłość, niespodziewanie natrafia na jej post w internecie. Pod wpływem impulsu wraca w góry – czy ta decyzja odmieni jego życie?
Zapomniane Schronisko otwiera się na turystów i nowe szanse. Co przyniesie wiosna jego mieszkańcom? I czy są na to gotowi?
Kontynuacja wprowadza nowych bohaterów i rozwija losy tych, których już znamy. Trochę frustruje mnie fakt, że książka znów kończy się mocnym cliffhangerem – cała historia ma dla mnie vibe jednotomówki niepotrzebnie rozciągniętej na (prawdopodobnie) aż cztery części, po jednej na każdą porę roku. Nie przepadam za tym zabiegiem, gdy tomy są tak krótkie, a dotyczą tych samych postaci – ledwo człowiek się wciągnie, a tu już koniec. To była część na raptem trzy godziny.
Mimo to, fabuła mnie wciągnęła. Autorka świetnie oddała klimat schroniska i górskiej scenerii – pracowałam w takim miejscu i poczułam się, jakbym tam wróciła. To jedno z moich fajniejszych wspomnień, więc doceniam, że mogłam znaleźć cząstkę siebie w tej historii. Nawet mamy motyw jednego łóżka…😏 Ach, ta nieprzewidywalna górska pogoda!🤪
Kibicuję bohaterom, żeby po tych wszystkich trudnych przeżyciach w końcu odnaleźli siebie i spokój, tylko sama nie wiem, czy ciągnięcie wątku Moniki i Aleksandra to dobry pomysł. Może lepiej byłoby klasycznie zakończyć ich historię i w kolejnych tomach skupić się na nowych postaciach? Wtedy podział na tomy miałby dla mnie więcej sensu. A tak mam poczucie zagrania czytelnikowi na nosie w stylu: „kup kolejny tom, jeśli chcesz wiedzieć więcej”.
Idealna książka na majówkę w górach.. Takie poczytadło, akcja powieści szybko leci, przyjemnie wykreowane postaci z głębią… No po prostu serdecznie polecam jako odpoczynek!
•• Wiosna budzi Karkonoski Park Narodowy do życia, a wraz z nim Zapomniane Schronisko. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Wiosna to dla każdego czas na nowy początek. 🌷 Czujemy nową energię, wypatrujemy promieni słonecznych przez okno i dłuższych dni. Zmęczeni zimowym okresem z utęsknieniem obserwujemy budzącą się do życia przyrodę. Na karkonoskich polanach zagościły pierwsze krokusy co uruchomiło od nowa działalność schroniska, tym samym otwierając się na nowych turystów i nowe szanse. Co przyniesie wiosna jego mieszkańcom? I czy są na to gotowi?
🌿 Klaudia i Rafał postanawiają ponownie otworzyć Zapomniane Schronisko. Oboje jednak nie są pewni czy dobrze jest zatracić się w pracy i zapomnieć o ich nadszarpniętej więzi. Schronisko odwiedza także Monika, która nie potrafi odnaleźć się w codzienności po śmierci narzeczonego. Tymczasem Aleksander, przekonany, że dawne uczucia do Moniki to przeszłość, niespodziewanie natrafia na jej post w internecie. Pod wpływem impulsu wraca w góry – czy ta decyzja odmieni jego życie?🌿
„Wiosna w Zapomnianym Schronisku” to kontynuacja powieści obyczajowej „Zima w Zapomnianym Schronisku”, gdzie pod osłoną zimowych krajobrazów mieliśmy okazję po raz pierwszy poznać bohaterów tej emocjonującej serii. Julia Furmaniak czaruje słowem. Czytając opisy miejsca, w którym rozgrywała się fabuła i życia bohaterów, czułam się tak jakbym była tam razem z nimi. Z każdej strony czuć było cudowny, sielski klimat, który kusił, by samemu wyruszyć w Karkonosze. Cudownie byłoby spędzić trochę czasu w takim właśnie miejscu. Z dala od zgiełku miasta, gdzie wszyscy są dla siebie życzliwi i nie ma tam miejsca na uszczypliwości.
„Wiosnę w Zapomnianym Schronisku” czytało mi się naprawdę szybko, z łatwością się w nią wciągnęłam i pozostałam zainteresowana tą historią aż do samego końca. Nie znalazłam momentu, w którym akcja by mi się dłużyła czy w jakiś sposób mnie do siebie zniechęciła. Autorka utrzymywała takie jej tempo, aby nieustannie podtrzymywać zainteresowanie czytelnika i to wyszło jej znakomicie. Otuliła mnie ta powieść, swoją naturalnością. To jedna z tych książek, które wywołują w czytelniku same ciepłe i pozytywne odczucia, a na koniec zostawiają delikatną pustkę, bowiem tak zżyliśmy się z bohaterami, że później ciężko się z nimi rozstać. Jednak mam nadzieję, że Lato przyniesie bohaterom upragniony spokój ☀️
Bohaterów tej książki mieliśmy okazję poznać w poprzedniej części pt. "Zima w Zapomnianym Schronisku". Rafał samotnie próbował funkcjonować w odbudowanym domu, w którym kiedyś mieściło się schronisko. Nie myślał wtedy o tym, by ponownie otworzyć podwoje chaty dla turystów. Jednak grupka młodych ludzi, którzy przypadkiem zatrzymali się u niego tuż przed świętami Bożego Narodzenia zmieniła jego sposób postrzegania zapomnianego miejsca. Mimo iż niewielkie, nie mogłoby konkurować z okolicznymi znanymi, dużymi schroniskami. Jednak miało swój urok i z pewnością mogłoby przyciągnąć tych, którzy cenią spokój na szlaku.
Klaudia na nowo zamieszkuje u Rafała i razem z nim postanawia uruchomić bazę noclegową w swym domu. W tym celu szykują wszystko na przyjęcie gości, zatrudniają odpowiednie osoby, by pomogły im w prowadzeniu biznesu. Kobieta mimo przeżytych traum, postanawia dać temu miejscu drugą szansę. Czy to może się udać?
Rafał pomału ponownie otwiera się na swoją towarzyszkę życia. Chciałby, by było jak przedtem, jednak wie, że jeśli nawet się uda, to jeszcze długa droga przed nimi.
Tymczasem Monika pomału wraca do rzeczywistości bez narzeczonego. Trochę boli ją, że Aleksander choć obiecywał utrzymywać kontakt, nie odzywa się wcale. Dziewczyna postanawia więc rzucić wszystko i wyjechać... do Zapomnianego Schroniska. Ma nadzieję, że tu odzyska wewnętrzny spokój i rozpocznie nowy etap życia. Czy jej się to uda?
"Wiosna w Zapomnianym Schronisku" jest kontynuacją zimowej odsłony i warto ją wcześniej poznać. Obie to przyjemne obyczajówki, choć te części cierpią na wielokrotne przypominanie czytelnikowi o tęsknocie Moniki za wyidealizowanym narzeczonym. Podobnie Klaudia wciąż okazuje swój strach przed pobytem w domu, unikanie pewnych pomieszczeń. Wiemy, ze obie kobiety coś straciły i nie trzeba tego wciąż podkreślać. Mimo tych zarzutów książkę czytało mi się dobrze i jestem ciekawa, w jakim kierunku potoczą się losy bohaterów i schroniska.
Zima pozostawiła Zapomniane Schronisko zasypane białym puchem, zaś wiosną zaczyna ono budzić się do życia niczym otaczająca je górska przyroda.
Rafał i Klaudia, która powróciła po dłuższej nieobecności, stają przed wieloma wyzwaniami jako nowi właściciele schroniska. Postawili wszystko na jedną kartę, zatrudnili pracowników, a teraz oczekują przybycia turystów.
Oprócz osób, które poznaliśmy w pierwszej części serii, pojawia się także kliku nowych bohaterów. Dzięki temu historia nabiera świeżości i staje się bardziej interesująca.
Autorka umiejętnie odzwierciedliła klimat panujący w górach. Sielskość, malownicze opisy i kapryśna pogoda, sprawiły, że niezwykle łatwo można wyobrazić sobie, że znajdujemy się w samym centrum górskich wydarzeń.
Oprócz schroniska i przyrody, które wybudzają się po zimowym przestoju, życie zostaje także tchnięte w serca bohaterów. Jeszcze niedawno pokryte kurzem zapomnienia, teraz ogrzane promieniami wiosennego słońca, zaczynają na nowo tętnić i czuć.
Powieść ta toczy się niespiesznie i jest opowieścią o nadziei, o realnych planach na przyszłość, o próbie poradzenia sobie ze stratą i poszukiwaniu drogi, która zaprowadzi do szczęścia.
Nie jest to historia wywołująca napięcie czy uczucie niepewności, jednak wzbudza zainteresowanie, pozytywne odczucia i otula wspaniałym klimatem gór. Mimo, iż książka ta nie dostarcza wielkich emocji, to jest przystępna w odbiorze, a czyta się ją płynnie.
Mimo wszystkich tych plusów, mam nieodparte wrażenie, że dwie pierwsze części tej serii można było śmiało upchnąć w jednej książce. Niektóre sceny czy opisy były zbędne, a co za tym idzie powodowały, że powieść sztucznie rozrastała się w treści. Dlatego też jestem ciekawa, co też autorka zaprezentuje nam w kolejnej części. Będę wypatrywać kontynuacji. 🙂
Kontynuacja historii osób, które spotkały się w Zapomnianym Schronisku czyli Moniki i Aleksa oraz Rafała i Klaudii okazała się lekkim zaskoczeniem. Spodziewałam się że zaczniemy od momentu na którym zakończyła się „Zima…” tymczasem czas już biegnie dalej i w powieści mamy maj. Troche nie podoba mi się fakt, że tak jest rozwlekana ta historia bo w gruncie rzeczy zarówno część zatytułowana jako zima jak i wiosna to zaledwie po kilka dni z tych okresów.
Nieco rozwiały się pewne tajemnice z poprzedniej części ale nadal losy bohaterów są popękane i teraz już trzy „pary” próbują sobie jakoś ułożyć życie. Z jednej strony na przykładzie Rafała widać, że małymi kroczkami można iść powolutku do przodu i budować coś od nowa, a z drugiej na przykładzie Aleksa można stwierdzić że uciekanie od rozmowy i szczerości w jego wypadku nie jest dobrym pomysłem. Najmniej wiemy o naszej nowej bohaterce-Oldze, choć ona jest częściowo jakby drugoplanową postacią to z czasem dołącza do głównych bohaterów z tak naprawdę największym wyzwaniem. Choć nie do końca ją widze z tą osobą z którą hipotetycznie coś by miało ją połączyć bo chemii nie ma tam za grosz. Tu poczekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Szkoda mi najbardziej tego wątku i roztrząsania czy Monika powinna wiedzieć czy nie i tej dziwnej czci wobec Michała. Rozumiem że zmarł w okropnych okolicznościach ale dziewczyna nadal kurczowo się trzyma myśli o nim i to zupełnie niepotrzebnie a nikt nie chce jej w tym ulżyć i niesamowicie mnie to frustruje. No i ten Aleks… Sięgne na pewno po kolejny tom i licze, że chłop w końcu znajdzie w sobie odwage bo narazie to nie zdobył mojej sympatii…
Czasem powrót do miejsca, które wiele Ci odebrało okazuje się lekarstwem dla pokaleczonego serca.
Ponownie zawitałam do malowniczego Karpacza w którym mieści się pewne niezwykłe schronisko. Po bardzo intrygującym zakończeniu pierwszej części cyklu Julii Furmaniak byłam niezwykle wręcz zaintrygowana i z niecierpliwością wypatrywałam kontynuacji tej opowieści. Teraz z chęcią podzielę się wrażeniami z Wiosny w Zapomnianym Schronisku. W życiu naszych bohaterów zaszły spore zmiany - niekoniecznie pozytywne. Monika po powrocie do Poznania nie potrafi znaleźć sobie miejsca, choć bardzo się starała. I nie chodzi tu wyłącznie o żałobę po ukochanym narzeczonym. Kobieta, kilka miesięcy wcześniej otworzyła serce przed Aleksem z którym jak sądziła połączyła ją rzadko spotykana nić porozumienia. Niestety on zerwał kontakt bez słowa wyjaśnienia, a jakby problemów było mało praca w księgarni wyraźnie nie daje Rowińskiej satysfakcji. Nieoczekiwanie dziewczyna trafia na zamieszczone w sieci ogłoszenie dzierżawców Zapomnianego Schroniska. Rafał i Klaudia poszukują bowiem osób które pomogą im prowadzić działalność. Wiedziona impulsem Monia jedzie w góry chcąc spojrzeć na wszystko z dystansu.
Małżonkowie z kolei świetnie funkcjonują w układzie opartym na wspólnym biznesie, jednak oboje tęsknią za wzajemną bliskością i miłością. Czy uda im się ją odnaleźć? Nie zabraknie również nowych postaci jak Olga , nastoletnia siostrzenica Klaudii czy Daniel wybitnie działający jej na nerwy. Niczego więcej nie zdradzę, dodam tylko, że nie zabraknie tajemnic z przeszłości i emocji. Czekam na więcej 💛💚
„Wiosna w zapomnianym schronisku” to klimatyczna książka, która po raz drugi zabiera czytelnika do zapomnianego schroniska. Akcja książki dzieje się w Karkonoskim Parki Narodowym, kiedy to do życia budzi się przyroda. Wraz z tą porą odżuwa również Schronisko. A wszystko to dzięki Rafałowi i Klaudii, którzy włożyli dużo pracy i serca by ponownie otworzyć dla turystów to miejsce. Monika nie potrafi poradzić sobie po śmierci męża i postanawia zatrudnić się w Schronisku. Aleksander z kolei, jest przekonany, że jego uczucie do Moniki dawno wygasło, ale kiedy niespodziewanie natrafia na jej post, wszystko odżywa. Postanawia rzucić wszystko i wyjechać w góry. Czy dobrze zrobił? Przekonacie się sami. Klimat książki jest niesamowity. Zarówno tej wiosenny jak i górski sprawił, że nie potrafiłam oderwać się od lektury. Uwielbiam Karkonosze i dla mnie ta seria jest prawdziwą ucztą czytelniczą. Książka zdecydowanie należy do tych łatwych. Napisana jest lekkim stylem, dzięki czemu czas spędzony w Schronisku wraz z bohaterami jest bardzo miło spędzonym czasem. Polecam!