Varga, okiem totalnego mizantropa, w formie monologów ze swoim psem trafnie i sardonicznie dowcipnie opisuje naszą przaśną rzeczywistość. Np.:
Syn przyjaciela ‘był kompletnie impregnowanym na jakąkolwiek wiedzę i całkowicie pozbawionym ciekawości świata imbecylem’.
‘Sport to wysilona plemienność mężczyzn w średnim wieku w tym celu zakładających na głowy wikińskie hełmy z rogami’.
‘W literaturze następowała inwazja śmieciowych książek o niczym, za to fantastycznie się sprzedających, zwłaszcza że działo się to w królestwie analfabetów. Im więcej ludzi miało problem ze zrozumieniem instrukcji obsługi pralki, tym więcej sprzedawało się literackiej tandety’. Co prawda Tomasz, przedstawiciel wyższej klasy średniej przeczytał kiedyś Houellebecqa, ‘ale jedynie Cząstki elementarne, bo wszyscy musieli je przeczytać, ale nie podobały mu się i uznał ich autora za psychopatę oraz zboczeńca’. Etc, etc.
Główny wątek to opis rozpadu zasadniczo przecież udanych, ale emocjonalnie wypalonych małżeństw, samego narratora i jego przyjaciela Tomasza, które ograniczały się już tylko do mieszczańskiej stabilizacji. Tomasz fatalnie pogrąża się w nowym nie rokującym związku z młodszą kochanką. Sam narrator w inny sposób dochodzi do racjonalnie przemyślanego egzystencjalnego ukojenia. Zaskakujące zakończenie.