„Nowa Odessa powstaje na ruinach swojej przeszłości, zakopując własną legendę. I ciągle czeka na dobrego gospodarza.“ Słowa te nabierają nowego znaczenia.
W „Szalom Bonjour Odessa” Aleksandry Majdzińskiej narratorka prowadzi nas przez ulice i historię Odessy. Poznajemy to miasto jeszcze zanim wojna zmieniła jego oblicze.
Autorka spędziła w Odessie 2 lata, gdzie notowała zasłyszane historie. I w „Szalom Bonjour Odessa” faktycznie czuć tę formę dziennika czy relacji z podróży. Ciężko ją sklasyfikować gatunkowo - ma w sobie coś ze zbioru opowiadań, reportażu czy pamiętnika/dziennika. Jest bardzo fragmentaryczna książka, opowiadająca o Odessie - mieście portowym, bardzo różnorodnym kulturowo, ciekawym i barwnym.
Podobała mi się ta książka i nie żałuję czasu poświęconego na lekturę (zwłaszcza że jest bardzo krótka - ma jedynie 140 stron), choć miała fragmenty jakby wyjęte z podręcznika, napisane w zbyt historyczny sposób, które nie pasowały mi do reszty książki. Zabrakło mi również pogłębienia historii bohaterki, szkoda że książka nie jest dłuższa i nieco mniej chaotyczna.
„Szalom Bonjour Odessa” nie jest bez wad, ale jest to ciekawa pozycja z potencjałem. Myślę, że warto po nią sięgnąć.
gdyby nie to, że jest taka krótka i nie miałam przy sobie innej książki, to raczej nie chciałoby mi się jej kończyć. Nie wzbudziła we mnie nawet iskry zainteresowania, nie rozumiem czym miała być ta książka.
Wychodzisz na ulice, rozmawiasz z ludźmi, słuchasz. Patrzysz, przyglądasz się. A w tle napięcie, bo Ty przecież wiesz, że za dwa miesiące tam była już wojna.