Jump to ratings and reviews
Rate this book

Dziczek

Rate this book
W zabytkowym dworku, który kryje w sobie atmosferę tajemnicy, samotny nauczyciel – Narrator, zmęczony życiem i rozczarowany swoimi wyborami, przygotowuje się do wyjazdu. Jego plany niespodziewanie zmieniają się wraz z pojawieniem się nowego lokatora – Dawida, młodego pedagoga, który właśnie wrócił z podróży i ma objąć stanowisko Narratora w szkole. Zafascynowany nowym współlokatorem, Narrator zaczyna śledzić jego ruchy i snuć wyobrażenia na temat jego życia, co z czasem przeradza się w głęboką, zmysłową więź, której charakter pozostaje niejednoznaczny.

Punktem przełomowym staje się przekazanie przez Dawida Narratorowi pendrive’a z tekstem „Zdjęcia z pamięci”. To osobista i filozoficzna opowieść, która wprowadza Narratora – i czytelnika – w świat retrospekcji Dawida, otwierając przed nimi przestrzeń pełną ukrytych emocji, wspomnień i refleksji. Granice między rzeczywistością a wyobraźnią zaczynają się zacierać, a w tej metafizycznej podróży Narrator musi zmierzyć się z prawdą o sobie, Dawidzie i swojej przeszłości.

Dziczek to historia o podróży – zarówno fizycznej, jak i wewnętrznej. Jest to opowieść o miłości w jej najbardziej nieoczywistej, wielowymiarowej formie. Jakub Zając, czerpiąc inspirację z symbolizmu Leśmiana i malarstwa Malczewskiego, prowadzi czytelnika przez labirynt emocji, gdzie maski stopniowo opadają, odsłaniając prawdę o bohaterach i ich doświadczeniach.

To książka dla tych, którzy w literaturze szukają nie tylko głębokich emocji, ale także intelektualnych wyzwań i estetycznej harmonii.

344 pages, Paperback

First published January 29, 2025

32 people want to read

About the author

Jakub Zając

4 books

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
5 (25%)
4 stars
8 (40%)
3 stars
5 (25%)
2 stars
2 (10%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
Profile Image for _och_man_.
364 reviews41 followers
January 1, 2026
Trzecie spotkanie z Jakubem Zającem każe mi przejść od tlącego się przeczucia do niemal absolutnej pewności – potrafi on skroić tekst na moją miarę. Boję się określenia „idealnie” (choć jednocześnie perspektywa jego użycia kusi), bowiem i tu nieobce jest mi uczucie interpretacyjnego falstartu. Całe szczęście umiarkowane nasycenie jest możliwe również wówczas, gdy zmagamy się z niezrozumiałym – przekonuje o tym sam autor, a ja mu wierzę.

Jednak nie o tym czego nie ma, a co jest. Twórczość J. najbardziej doceniam za sklejaną między kolejnymi wierszami zwierciadlaną mozaikę, w której mogę przyjrzeć się odbitemu i – co ważniejsze – temu, co ukryte. Nie zawsze przystaję na to z przyjemnością, ale świadomość istnienia pewnego schematu zachowań, w powielaniu którego nie jestem odosobniona, pokrzepia. Podobnymi refleksjami uraczył mnie, a jakże, „Dziczek”.

Fabuły w naszym ryjącym jegomościu jak na lekarstwo, choć w tym przypadku uzdrowicielski efekt nie jest zależny od dawki, nie do końca. Rację miał ten, kto przed laty uzmysławiał o ile więcej znaczy mniej. Nieprzypadkowe nawiązanie do jednej ze sztandarowej powieści Wiesława Myśliwskiego na wstępie całej historii, przygotowuje do niejakiej powtórki z rozrywki, która kolejny raz broni się swą prostotą. Mamy podupadający dworek, mamy zmęczonego dotychczasowym życiem nauczyciela, jakieś postanowienie poprawy, mgliste plany, wreszcie mamy i tajemniczego przybysza – następcę, który powoli, acz zauważalnie pustoszy zakamarki duszy swojego współlokatora. Swoiste orzeźwienie, przełamanie fabularnej oszczędności wkrada się na karty „Dziczka” za sprawą motywu książki w książce. Niczym innym są bowiem „Zdjęcia z pamięci”, które konsumujemy (wspólnie z narratorem) jak przystawkę, dodatek do aktualnie rozgrywającej się historii. Dzieje się tam dużo – opozycja dla współczesności? – i to właśnie migawki przechowywane na dnie cudzej świadomości zagwarantowały mi kalejdoskop wrażeń.

Jako czytelniczka najszczęśliwsza jestem, gdy autor(ka) w niezobowiązujący sposób wtłacza we mnie słowa, sensy, z którymi mam zaszczyt rezonować przez dalszą część życia. Ostatnie tego rodzaju objawienie przeżyłam na początku bieżącego roku, gdy w jednej z książek napotkałam rzucone mimochodem hasło „saudade”. Wielce satysfakcjonujące było nazwanie nienazwanego towarzysza, który podąża za mną krok w krok, odkąd tylko pamiętam. Od tamtej chwili jestem szczególnie wyczulona na wszelkie przejawy chwytającej za serce nostalgii. Mgnienie oka później, w ręce trzymam owoc pracy jednego z ulubionych autorów i... Nie dziwne, tam również odnajduję absorbujący mnie termin – w dodatku jakże pięknie ukazany. Zającowe saudade stanowi mroczniejsze alter ego swojego portugalskiego odpowiednika, gorącej nostalgii. Ból za dawno utraconym, za niedostępnym, którego utracenie nigdy nie było możliwe, za niewypowiedzianymi słowami i porzuconymi okazjami. Wspomnienia porażek, rozstań. A tuż obok, do granic zobojętniały na wszystko los, który nie zważa na fale spiętrzające nurt. Tęsknota w takowym wydaniu ze zdwojoną mocą zaciska na mnie swój żelazny uścisk. Zdecydowanie jest to najważniejsza (i najpiękniejsza!) warstwa całej książki.

Gdybym jednym słowem miała scharakteryzować proces lektury „Dziczka”, postawiłabym na satysfakcję. Nie inaczej, gdy w grę wchodzi wspomniana już prostota fabularna (preferuję wybuchy na poziomie emocjonalnym) i ukochany motyw melancholii – a to dopiero początek. Kompozycja, która aż kipi od pieczołowitości, szerokie pole interpretacyjne, mające początek w samym tytule i bynajmniej nie kończące się wraz z ostatnim postawionym zdaniem, wreszcie mnogość smaczków dostrzegalnych dla wszystkich, którzy skonsumowali więcej niż jeden wywiad z autorem. A zakończenie... Prawdziwa wisienka na tym jakże smakowitym torcie.

Czuć, jak bardzo przemyślana jest to książka, jak wiele znaczy dla człowieka, spod którego pióra wyszła. Zostanie ze mną na długo.
245 reviews6 followers
March 11, 2025
Trzecia powieść pisarza jawi się jako pewien rodzaju eksperyment. Tzn. takie odniosłem wrażenie czytając tę książkę. Nie jestem zaznajomiony z wcześniejszymi pozycjami autora jednak po przeczytaniu Dziczka miałem wrażenie, że gdzieś tu zostały przekroczone pewne granice...

Znudzony swoją pracą nauczyciel postanawia się zwolnić i oczekuje na przybycie swojego zastępstwa, młodszego, ciekawszego, z większymi aspiracjami. Gdy ten przybywa, dwoje z osób nawiązuje bardzo osobliwą relację z surrealistycznymi podtekstami. Szybko okazuje się, że mają ze sobą więcej wspólnego niż mogli by się spodziewać.

Dziczek jest w pewnym sensie próbą zrozumienia i uchwycenia siebie i swojego miejsca w świecie, teraz i wtedy. Realizm sytuacji jest co chwilę rozmontowywany, by wyobraźnia i kreacja wzięły górę. Obydwoje mezczyźni tworzą całość, uzupełniają się w swoim szaleństwie, i w swojej normalności. Akcja bardzo szybko przemienia się z realistycznej w absurdalną, by dać czytelnikowi do zrozumienia, że granice pomiędzy naszą wyobraźnią, a stanem rzeczywistym są bardzo umowne.

Ciekawa to była książka, opowiadająca o kryzysie egzystencjalnym, wspomnieniu młodości, niespełnieniu i utraconych szansach. Bije z tej książki nieukojony ból, tęsknota za czymś nie namacalnym, a absurd potrafi świetnie maskować te uczucia

Czy odpowiedzią na to wszystko jest szalony Dziczek? Na pewno można spróbować ją tam znaleźć.

Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz książki
Profile Image for Marcin Łopienski.
194 reviews5 followers
April 10, 2025
Jaka była najlepsza książka, którą przeczytaliście w marcu?
Nie bez przyczyny stawiam to pytanie, pokazując właśnie “Dziczka” Jakuba Zająca. Autor ustami jednego ze swoich bohaterów mówi na kartach powieści, że “najbardziej podobają mu się książki, których nie rozumie”. Moim zdaniem to dobry punkt wyjścia do recenzji “Dziczka”, bo na pewno czytelnicy zaawansowani literacko przepadną w tej opowieści, będą doszukiwać się kolejnych ścieżek interpretacyjnych, ale i zwykły czytelnik będzie po lekturze odmieniony. Bo nie tylko książki, których nie rozumiemy pociągają nas intelektualnie, ale również ludzie wymykający się schematom przyciągają jak magnes. A takie postaci właśnie tu mamy.

“Dziczek” pod względem fabularnym wydaje się dosyć prosty: narrator powieści mieszka samotnie w dworku w którejś z podkrakowskich dzielnic, gdzie do niedawna uczył dzieci j. polskiego, a po zakończeniu roku szkolnego czeka na swojego następcę. Ten przybywa, trochę trwa, zanim panowie się dogadają, ale kiedy już sobie zaufają, mamy prawdziwe delicje: najlepszy moment całej książki, który de facto rozciąga się aż do ostatniej kropki powieści. Dawid (bo tak nazywa się następca narratora w szkole) pisze swoją książkę “Zdjęcia z pamięci” i daje ją narratorowi do sprawdzenia. I nasz świat jako czytelników się rozlatuje: liniowość powieści się załamuje i w zasadzie można tę historię czytać w dowolny sposób (i tak jak narrator dokonać recenzji powieści w powieści), z jednego wątku robi nam się wielowątkowość, a z jednego wymiaru wielowymiarowość, gdzie każdy rozdział, zdanie, a nawet słowo ma znaczenie (często ukryte - z tytułem na czele).

Dalsze rozpisywanie się o fabule nie ma sensu, bo dzięki swej prostocie nie ona ma tu znaczenie, a to, co poza nią. Z tego powodu mocno wybrzmiewa tu np. “Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego, który fabularnie jest nawet 200 razy uboższy. Ale to, co przemyca znany polski autor między wersami, rozkłada na łopatki i trzeba dziesiątki lektur, aby tamtą historię zrozumieć.

Wybór akurat Myśliwskiego na swojego literackiego przewodnika w tej historii (choć nie tylko jego) był ryzykowny dla tak młodego pisarza. Ale Zając obronił się tematyką poruszoną w swojej książce (choć pisanie o problemach swojego pokolenia nie jest czymś nowym w polskiej literaturze) i sposobem, w jaki to opisał, unikając truizmów i perfekcyjnie dawkując przemyślenia swoich bohaterów. Subtelny, plastyczny język przepełniony metaforami (w trakcie lektury naturalnie nasuwają się tu skojarzenia z Myśliwskim czy Schulzem) sprawia wrażenie nie tylko literackiej uczty, ale też przykuwa uwagę czytelnika. To powoduje, że lektura “Dziczka” wymaga odpowiedniej ilości czasu i liczby podejść. Moim zdaniem powinno się do tej książki wrócić za jakiś czas i ponownie przetrawić tę opowieść. Bardzo dobrze, że Zając postawił na taki schulzowsko-myśliwski język, bo autor nie pisze o sprawach łatwych. Konfrontuje on osoby młode z dojrzałością i piekłem współczesnego świata, ukazuje czym dla ludzi samotnych, poszukujących swojej tożsamości w otaczającym ich świecie (również pod kątem seksualności) jest próba wyjścia z klatki wypełnionej lękiem przed porażką, odrzuceniem, niezrozumieniem, aż w końcu stawia pytania o rolę pamięci w życiu człowieka będącego w połowie swej ziemskiej drogi.

“Dziczek” to pozycja oryginalna, niejednoznaczna, inspirowana innymi konwencjami i spuścizną wielkich autorów, wykraczająca poza tematy tabu. Pokazująca, że można mieć niemożebną frajdę z pasjonowania się literaturą, a jednocześnie bez kompleksów wydeptywać swoje ścieżki i tworzyć coś dobrego. Wielowarstwowa do tego stopnia, że aby znaleźć wszystkie tropy (w tym osobiste autora) trzeba do niej wrócić kilka razy. Oddająca głos przeciętnym trzydziesto-czterdziestolatkom jak ja czy Ty, którzy nie radzą sobie w pędzącym łeb na szyję świecie, a chcieliby po prostu odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Bardzo polecam, bo to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałem w tym roku, z zakończeniem, które zrobi Wam sieczkę z mózgu.
Profile Image for katooola.
375 reviews7 followers
January 30, 2025
#współpracabarterowa

Co można odkryć we własnym wnętrzu, gdyby się tylko wsłuchać?

Zabytkowy dworek owiany aurą tajemnicy. Zamieszkujący go bezimienny Narrator, samotny nauczyciel, przygnieciony szarawą egzystencją, bezsensem istnienia, pragnący na nowo odkryć swój kawałek świata snuje plany wyjazdu, ale wszystko zaburza przyjazd... enigmatycznego Dawida, który ma objąć po nim stanowisko w szkole. W Narratorze budzi się przedziwna fascynacja nowym współlokatorem, na granicy obsesji. Jak bardzo ta znajomość na niego wpłynie? Dokąd go zaprowadzi?

Stopniowo niewidzialny mur między bohaterami się rozkrusza i rodzi się nić zaufania. Burzliwa kipiel emocji rozgrywająca się między nimi rozpoczyna niespodziewaną, pokręconą podróż w głąb zakamarków ludzkiej duszy, w poszukiwaniu własnego jestestwa.

To pełna napięcia wycieczka po ludzkich emocjach, skłaniająca do refleksji o życiu, miłości i przyjaźni. Samotność gnieżdżąca się w istotach ludzkich, jej melancholijne odpryski uderzają w czytelnika. Bohaterowie wewnętrznie rozdarci, ich pragnieniem jest zalepienie pustki pożerającej ich trzewia, uśmierzenie bezsensu egzystencji. To przede wszystkim natrętne, intymne myśli udręczonej duszy nie dające ukojenia, spowite tajemnicą szufladki ludzkiego umysłu, lęki i pragnienia.

Wyjątkowość tej książki tkwi w konstrukcji podania, jest to powieść szkatułkowa. I co najbardziej fascynujące jest to, to że książka w książce jest rozkładana na części, z czymś takim jeszcze się nie spotkałam! W pewnym momencie łapałam się na tym, że z równą niecierpliwością śledzę rozwój sytuacji z perspektywy Narratora, ale także i tej drugiej opowieści. To jest tak niezwykłe, że w pewnym momencie zaczyna się kwestionować poczytalność Narratora, co tu jest rzeczywistością, a co wykwitem bujnej wyobraźni samotnego, dojrzałego człowieka?

Autor porusza wiele aspektów miłości, nieporadne relacje międzyludzkie, niewypowiedziane słowa, tęsknota za drugą osobą, lęk przed bliskością, stale zadeptywana nadzieja, poczucie zagubienia wśród obecności innych, walka z demonami przeszłości. Nie brakuje tu obscenicznych, przesiąkniętych erotyką scen, nie jest to lektura dla pruderyjnych czytelników.

Pełno tu metafor, subtelnych i niezwykle melancholijnych. Prawdziwa uczta literacka. Zawiera ogrom gorzkich refleksji, poruszających głęboko struny wrażliwości, brutalnych prawd trafiających do samych trzewi. Mimowolnie sprawia, że się myśli nad własnym życiem, wyborami i rzeczami, które uwierają. To nie jest książka, którą można przeczytać ot, tak sobie do kawy. Podczas lektury nieraz się zatrzymywałam nad jakimś zdaniem. Ogrom tu literackich odniesień, czuć oczytanie autora.

Czym jest nasze życie, zwłaszcza przy ulotnej pamięci? Prawda o własnym jestestwie skrywa się na kliszach z przeszłości?

Nieoczywiste zakończenie! Uległam swoistemu zawieszeniu, pozostawiło mnie z kłębowiskiem myśli "Co ja właśnie przeczytałam?!" i z pewnego rodzaju uczuciem spustoszenia.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ją doceni, podzieli czytelników, ale w moim odczuciu warto ją przeczytać! Dla tych metafor, dla przemyśleń do jakich skłania. Tylko Jakub potrafi oddać to, jak wiele odcieni ma cisza. Odważna, z pokręconą, wielowarstwową fabułą niczym labirynt, to taka książka, przy której za każdym razem, odkryje się co innego. Czekam na kolejną, bo wiem, że będzie pięknie napisana w wyjątkowym stylu.
Profile Image for pozaprzypisem .
78 reviews27 followers
August 6, 2025
nostalgia mnie wykończy.

wyborna książka. pieczołowicie dopieszczone zdania, nietuzinkowa fabuła i ocean tęsknoty, który wylewa się z kart tej powieści. tęsknoty za dawnym „ja” i tym co już nie wróci.
Displaying 1 - 6 of 6 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.