Spójrz tutaj. Co widzisz? Wysokie sosny? Bardzo dobrze! Wielkie płoty? Doskonale! Zapierające dech w piersiach rezydencje? Zgadza się. Wiesz, gdzie jesteś? Podpowiem. To mekka bogatych i wpływowych Polaków, siedlisko licznych skandali i upadków. Z jednej strony mamy tu ogromne pieniądze, ryzyko, życie na wysokich obrotach i świat prawdziwych elit, a z drugiej, za tym złotym płotem, new money, czyli jeszcze większe pieniądze, kobiety, które dla fortuny są gotowe przekroczyć każdą granicę, i mężczyzn, których obsesją jest dominacja. Witam w Konstancinie, w mieście, w którym kastowość ma się świetnie, a za pieniądze możesz kupić wszystko poza pozycją i godnością. To tutaj się wychowałem, w tamtej willi. Wiem, ekstra. Z naszą rodziną była cała armia służby: nianie, sprzątaczki, kucharze i ochroniarze. Należymy do zamożnej od pokoleń, elitarnej rodziny, która dawniej dysponowała wręcz onieśmielającą fortuną. Mieliśmy wiele nieruchomości w całej Europie, prywatny samolot, a w naszej letniej rezydencji w Juracie bawiła się cała polska elita – z rekinami biznesu, gwiazdami kina, teatru i muzyki na czele. Tak, to robi wrażenie. Ale wiesz, co się dzieje, kiedy ten perfekcyjnie zbudowany świat zaczyna się sypać? Kiedy upadek staje się nieunikniony, każda decyzja to gra o wszystko, a szanse na przetrwanie mają tylko najsilniejsze jednostki? Ja tak. Wiem, co musi zrobić rodzina old money, aby przetrwać wśród nieobliczalnych nowobogackich sąsiadów.
Bardzo płytka książka, która w mojej opinii, obraża inteligencję czytelnika. Autor próbuje przekonać czytelnika, że ludzie ,,new money” to banda świń i prostaków a ,,elity” to nieskazitelna kategoria społeczeństwa. Autor pięknie ukazał jak bardzo w poważaniu ma ,,przeciętnego” człowieka, który zgromadził sam majątek. Taka stereotypizacja wynika prawdopodobnie z dalekiego uprzedzenia Autora. Sama historia była płaska, napisana dość przeciętnym językiem- ot zwykła, fabularna książka- czuć tutaj brak wprawy piśmienniczej Autora. Spodziewałam się, z uwagi na moją osobistą sympatię do Autora, przyjemnej, ciekawej i barwnej książki okraszonej wyrafinowanym humorem. Niestety moje oczekiwania nie zostały w żaden sposób spełnione. Była to najsłabsza książka, jaką czytałam w tym roku- szkoda!
Witam w Konstancinie, w mieście, w którym kastowość ma się świetnie, a za pieniądze możesz kupić wszystko poza pozycją i godnością. To tutaj się wychowałem, w tamtej willi. Z naszą rodziną była cała armia służby: nianie, sprzątaczki, kucharze i ochroniarze. Należymy do zamożnej od pokoleń, elitarnej rodziny. Mieliśmy wiele nieruchomości w całej Europie, prywatny samolot. Tak, to robi wrażenie. Ale wiesz, co się dzieje, kiedy ten perfekcyjnie zbudowany świat zaczyna się sypać? Ja tak. Wiem, co musi zrobić rodzina old money, aby przetrwać wśród nieobliczalnych nowobogackich sąsiadów.
Pieniądze, które mogą dać władzę, pozycję, luksusowe przedmioty. Ludzie, którzy dorobili się szybko lub majątek przechodzi z pokolenia na pokolenie. Ci drudzy, nie chwalą się swoim bogactwem. Skupieni na sobie i swoich biznesach. Jednak, nigdy nie kupisz godności, szacunku czy prawdziwej miłości. Luksusowe cechy, które nie mają waluty.
Autor w książce opisuje życie elit mieszkających w Konstancinie. Prowadzi nas korytarzami bogatych rezydencji, opowiada o służbie, miłości, przyjaźniach, ale przede wszystkim o pieniądzach. To one stanowią największą wartość wśród ludzi, którzy tam mieszkają. Bankructwo, które jest oznaką słabości. Upadek rodziny, która w nim upatruje wszystko. Konieczność życia w nowych warunkach, mniej luksusowych. Czy wiedza zdobyta w szkołach przyda się i uratuje rodzinę przed biedą?
Bohater pokazuje, że czasem przypadkowe spotkanie w nietypowym miejscu daje początek. Nadzieję na lepszą, może mniej okazałą przyszłość. Główny wątek bankructwa przewija się cały czas. Jednak nie widzę, aby bohaterowie wyciągali wniosek na przyszłość. Rozmyślają jak zapewnić pieniądze. Ukrywają swój problem pod wystawnym balem. W końcu ocena innych jest najważniejsza. Nie było napięcia, historia była przewidywalna. Lekka, czasami zabawna. Możemy obserwować jak elita wznosi się i upad.
Nie mam pojęcia, co myśleć o tej książce. Początkowo traktowałam wyższościowość bohatera jako żart, lecz z czasem czułam niesmak i przykrość, np. gdy rodzinę z firmą produkującą majtki prezentowaną jako niegodną domu w Juracie. Nie rozumiem, czy rodzaje pracy też poddawane są klasyfikacji? Przeplatające się rozdziały gdzie raz słuchamy bogatera a raz kamerdynera to był naprawdę ciekawy zabieg, lecz tutaj znowu przyznam, że wątek fabularny jest mało wciągający. Jak pisałam z czasem budzi więcej dyskomfortu i to nie z powodu, że tak naprawdę to gardzę nowobogackimi czy elitami! Właśnie nikim nie gardzę. I chyba ta niezrozumiana dla mnie wyższościowość mnie tak dystansuje od tej książki.
Przyjemnie się czyta, podobają mi się fragmenty w których autor wyjaśnia podstawowe maniery. Niestety czytając miałem uczucie wyższości autora nad "nowobogackimi". Polecam przeczytać, w szczególności wstawki od "Komerdynera Władysława".