A gdyby tak rzucić wszystko i… uciec tuż przed świętami?
Pięć pozornie zwyczajnych kobiet, korzystając z okazji, że brat jednej z nich zakupił właśnie starą chatę w górach, postanawia odciąć się od przedświątecznego szaleństwa i po prostu się zrelaksować. Ich zwariowany plan odpoczynku od gotowania, porządków i zakupów niespodziewanie przeradza się jednak w pełną zaskakujących wydarzeń komedię omyłek. Przyjaciółki bowiem ze zdumieniem odkrywają, że od schowanej na stryszku nielegalnej instalacji lokalnego bimbrownika, wiadomości o ukrywającym się w pobliskim lesie mordercy i katastrofalnych opadów śniegu gorszy może być… brak dostępu do internetu, szczególnie jeśli ma się w swoim gronie walczącą o zasięgi instamatkę.
Czy ta szalona przedświąteczna wyprawa pozwoli bohaterkom nabrać dystansu do życia, które na kilka dni zostawiły? Czy z dala od cywilizacji spojrzą na swoje rodziny i związki z nowej perspektywy, a dzięki nieplanowanie długiej rozłące z bliskimi odkryją, co tak naprawdę w Bożym Narodzeniu jest najważniejsze?
Pozwólcie sobie na chwilę okołoświątecznego oddechu i odważcie się na fascynującą i błyskotliwie zabawną czytelniczą ucieczkę od rzeczywistości. W końcu święta są także po to, żeby z uśmiechem odpocząć!
Tytuł: Nasza Wielka Świąteczna Ucieczka. Autor: Małgorzata Lis Wydawnictwo Emocje Data premiery: 16.10.2024r #współpracareklamowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
Książka pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
"Powoli zapadał zmrok, a z nieba zaczęły spadać pojedyńcze płatki śniegu, wirowały na wietrze, po czym opadały na ciepłą ziemię i topniały, ale taka pogoda nie zapowiadała niczego dobrego."
Opowieść jest o pięciu kobietach, które chcąc uciec od przedświątecznej gorączki, udają się w podróż w góry. Kobiety mimo różnic łączy przyjaźń oraz zakład sprzed dwudziestu lat. Czy uda im się wypełnić zakład sprzed lat? Jakie trudności napotkają i jak sobie z nimi poradzą? W górskiej chacie kobiety znajdują ukrytą na strychu instalację bimbrownika, która wprowadza bohaterki w lokalne tajemnice. W tle wydarzeń pojawia się opowieść o mordercy ukrywającym się w pobliskim lesie, a na dodatek śnieżyca odcina ich od świata. Wszystkie te wydarzenia tworzą komedię, która odpręża i relaksuje czytelnika.
"A gdyby tak rzucić wszystko i... uciec tuż przed świętami?"
Wspaniała i zabawna historia z dobrym humorem o przedświątecznym szaleństwie. Opowieść o bliskości, o relacjach, które mimo upływu czasu i zmian mają szansę przetrwać. Warta akcja wciąga czytelnika a świetna fabuła, dobrze wykreowani bohaterowie oraz klimat świąt, tworzą interesującą komedię omyłek z nutą refleksji. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
"- Przecież Boże Narodzenie to najpiękniejszy czas w roku - westchnęła jasnowłosa Łucja i uśmiechnęła się z rozrzewnieniem, jakby właśnie zobaczyła Świętego Mikołaja. - Ta rodzinna atmosfera, kolędy.. - I dobre jedzonko - wtrąciła Marcelina i aż przełknęta ślinkę na myśl o swoim ulubionym makowcu i o śledziach w śmietanie. - I prezenty! - dodała z przejęciem Blanka. - Ja tam najbardziej lubie to, że nie ma szkoły i można sobie wreszcie poczytać - mruknęła Klara i poprawiła okulary, które wiecznie zjeżdżały jej z nosa."
"Nasza wielka świąteczna ucieczka" to pozycja idealna na długie wieczory, pełna ciepła i magii, a przede wszystkim jest dobra na odmużdżenie się przed świątecznym chaosem. Gorąco polecam.
Q: Czy u Was, też już jest sezon otwarty na świąteczne książki?
Dziękuję serwisowi @nakanapie.pl za egzemplarz recenzencki. #książkoweimpresje #polskiebookstagramy #bookstagrampl
Mieliście kiedyś taką myśl przed świętami, by wszystko zostawić i wyjechać choć na kilka dni?
Pięć przyjaciółek w czasach liceum obiecały sobie, że za 20 lat, na kilka dni przed Wigilią, wyjadą gdzieś same, bez rodzin. I słowa dotrzymały. Okazja trafiła się, gdy brat jednej z nich kupił domek w górach, na odludziu. Jak się okazało po dotarciu na miejsce nie tylko ludzi tam brakowało, ale też prądu, ogrzewania, ciepłej wody. Za to otrzymały domek z gromadą mysz na strychu, produkcją bimbru i mordercą czającym się w lesie. Czy ta szalona wyprawa wyjdzie kobietom na dobre? Co wyniknie z nieoczekiwanych odwiedzin znanego youtubera? Czy siekiera i gaz wystarczą, by obronić się przed groźnym mordercą? Jeśli wogóle on istnieje ...
"Nasza wielka świąteczna ucieczka" to rewelacyjna opowieść, pełna humoru, lekkości, która obowiązkowo powinna zawitać na wielkim ekranie. Małgorzata Lis poraz kolejny nie zawiodła. Uraczyła czytelników niesamowitą historią, z którą najchętniej bym się nie rozstawała. I tak też było. Przeczytałam ją jednym tchem. A ile miałam przy tym zabawy... Głównie za sprawą komicznych wpadek sytuacyjnych i dialogów. Przyjemność z jaką czyta się tę książkę sprawia, że człowiek odpoczywa w wyśmienitym towarzystwie bohaterów powieści wykreowanych przez autorkę. Ich nie da się nie lubić.
Pomimo wspomnianej przeze mnie lekkości w jakiej została osadzona powieść, niesie ona ze sobą pewną refleksję. Zwraca uwagę na to, co tak naprawdę powinno liczyć się w świętach Bożego Narodzenia, gdzie jest sedno tego wyjątkowego czasu, jak ważne są relacje i dbanie o nie. By nie zatracić się w pracy czy w mediach społecznościowych (jak co poniektórzy z tej historii).
Dodam jeszcze, że zakończenie napawa mnie nadzieją na ciąg dalszy.. Nie może być inaczej 🤭
Dwadzieścia lat temu, będąc jeszcze w szkole, pięć dziewcząt postanowiło, że za dwadzieścia lat spotkają się ponownie, tuż przed świętami i wyjadą na wspólny, babski wypad. Czy to się uda? Monice niespodziewanie przypomniał o tym zakładzie brat, który kupił chatkę w głuszy, która niekoniecznie spodobała się jego żonie. Chciał namówić siostrę na pomoc w przekonaniu, że to dobra inwestycja. Tym samym przypomniał Monice o jej koleżankach ze szkolnych lat, a ta od razu postanowiła działać. Marceliny nawet nie musiała przekonywać. Wystarczyło, że przypomniała jej o tamtej rozmowie z nastoletnich czasów i kobieta od razu się zgodziła. Co prawda będzie musiała zostawić męża samego z czwórką dzieci, ale zdecydowanie uważa, że zasłużyła na odpoczynek. A potem wieść o tym wyjeździe rozeszła się już migiem do pozostałych zainteresowanych tematem pań. Jednak kiedy się spotkały, żeby ustalić szczegóły wyjazdu, to delikatnie mówiąc, było trochę dziwnie, spotkać się po tylu latach nie utrzymywania ze sobą kontaktu, gdzie każda się zmieniła pod wieloma względami.
Ach co to była za przygoda. Bawiłam się przy niej przednio 😊. Przystojni mężczyźni, morderca, zima, śnieg, chata w lesie i pięć kobiet, które poradzą sobie z każdą przeciwnością losu 🤭. Fajnie spędziłam czas przy tej książce, przeczytałam ją w jeden dzień, bo tak dobrze i lekko się ją czytało, aż nie chciało się odrywać.