Niewiele jest książek, o których można powiedzieć, że film lub serial były lepsze, ale „The Secret Circle” jest jedną z nich. Osobiście nie czuję magiczności tej historii - wszystko przypomina raczej wiccańskie i New Age’owe wierzenia, które nabierają mocy, ale tylko w głowach bohaterów. Dochodzę do wniosku, że równie dobrze mogłaby to być historia nastolatków ze zbiorową schizofrenią i opis tego, co im się wydaje i co widzą, ale jest niekoniecznie prawdziwe. Mało fantasy, mały akcji, sporo strumieni świadomości, rozterek i monologów wewnętrznych.