Aspirant Igor Fijałkowski wybudza się ze śpiączki. Zastany przez niego świat nie jest już tym samym miejscem, które znał. Przełożeni nie chcą go dopuścić do dramatycznych spraw sprzed paru dni – śmierci kilku gangsterów oraz tajemniczego zniknięcia przyjaciela Igora. Tymczasem w okolicach Kłodzka znów zaczyna robić się niebezpiecznie. Śledczy nie mają wątpliwości, że w regionie grasuje grupa porywaczy. Fijałkowski wie, że jedynym sposobem, by uporządkować świat na nowo, jest schwytanie zwyrodnialców.
Trzymająca poziom kontynuacja serii Filipa Krauzego i Igora Fiałkowskiego. Seria podjęła bardzo silnie temat walki z przestępczością zorganizowaną, co jest dla mnie bardzo odświeżające (zwykle sięgam po kryminały skupiające się wokół jednej sprawy/pojedynczych śledztw). Podobnie, jak w poprzednich częściach, jestem pod wrażeniem, jak dobrze autor tworzy pozornie proste postaci, dając im życie. Pomimo wielu postaci, które pojawiają się w tej jednej części, oraz wielu różnych pseudonimów, stosunkowo łatwo było zapamiętać, kto jest kim. W książkach Huberta Hendera niezmiennie urzeka mnie język, opisy są plastyczne, a dialogi żywe. Intryga i zawiłość powiązań między kolejnymi nazwiskami były zadziwiające i czasem przytłaczające. Niejednokrotnie czułam tę samą beznadzieję, co bohaterowie, gdy nagle pojawiał się kolejny wątek, kolejna nitka odchodząca od kłębka w niespodziewanym miejscu. Te zaskoczenia nie wpłynęły negatywnie na spójność historii i mam wrażenie, że całość stanowi dość domkniętą opowieść. Czwarta część zdaje się zamykać wiele wątków, a także podkreślać zmęczenie bohaterów działaniem w ramach obowiązujących norm postępowania w śledztwie. Jestem ciekawa, czy to finał i pożegnanie z Filipem i Igorem, czy może jednak czeka nas coś więcej?
4.2 Po przeczytaniu wcześniejszej części nie mogłam sie doczekać aż sięgnę po tą i hmm... Nie porawała mnie. Mimo wszystko muszę przyznać, że całkiem dobrze sie bawiłam.