Czy macie książki, do których wrócilibyście, ale nie zanosi się na ich kontynuację?
Tak było ze ‘Stanie się coś złego’ Kuby Bączykowskiego. Kiedy spotkałam go rok temu na targach w Białymstoku, zarzekał się on, że historia spisana na kartach jego debiutanckiej powieści stanowi zamknięty rozdział. Nie wiecie zatem, jak bardzo ucieszyłam się, kiedy Wydawnictwo Mięta poinformowało, że wrócimy do Pawła, podlaskiej wsi i jego perypetii w ‘Uważaj na siebie’!
Z książkowymi powrotami jest tak, że, albo coś zatrybi w serduszku, albo niekoniecznie. Po niekoniecznie trafiającej do mnie i nie związanej z tym światem drugiej książce autora, bałam się tego, co przyniesie ten rozdział w karierze Kuby. Czy słusznie? Otóż nie.
Wracamy na Podlasie kilka miesięcy po wydarzeniach opisanych w debiutanckiej powieści. Paweł walczy ze swoją traumą, której nabawił się przez splot wydarzeń, a jednocześnie próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Bez sukcesów próbuje prowadzić sklep, a w jego życiu pojawiło się również dziecko. Może nadal liczyć na wsparcie ukochanego i przyjaciół. Widać w nim swego rodzaju zmianę, która jest wynikową zimowych wydarzeń, ale czy jest to zmiana na lepsze i czy te mroczne wydarzenia, które serwuje nam autor już na wstępie zwiastują nam szczęśliwe zakończenie?
Powrót do tych bohaterów sprawił mi wiele radości. Nie stykamy się tu z ludźmi kryształowymi, pozbawionymi wad. Sam główny bohater, któremu w teorii powinniśmy kibicować będzie budził w nas skrajne emocje i sprawi, że niejednokrotnie będziemy chcieli nim potrząsnąć, bo jego zachowania bywają wręcz skandaliczne. Autor bezbłędnie pokazał, że w życiu nie ma ideałów, a co ważniejsze, że nad każdą płaszczyzną życia powinniśmy pracować. Po raz kolejny zafundował czytelnikowi historię, która łamie stereotypy i to nie tylko o parach homoseksualnych, ale co ważniejsze, o pozornie zaściankowej ludności Podlasia, która zwykle portretowana jest jako mało tolerancyjna. Otrzymujemy tu obraz postaci zarówno niezwykle tolerancyjnych, jak i tych które dopiero zaczynają się tego uczyć. Portret społeczeństwa takim, jakim jest. Zróżnicowanym. Mniej lub bardziej otwartym. Mimo, że dreszczyku emocji jest tu nieco mniej, to nadal ocieramy się o historię kryminalną, w której nie trudno odnaleźć to, za co osobiście pokochałam twórczość Kuby – mrok, tajemniczość, ale też, co bardzo mnie zaskoczyło, pluszowy wytrych w postaci dziecka, które pojawiło się w życiu Pawła.
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ‘Uważaj na siebie’ to idealna książka nie tylko dla tych, którzy kochają kryminał, ale też potrzebują czegoś mieszczącego się na pograniczu thrillera, kryminału i powieści obyczajowej. Wierzcie mi, że pokochacie ten świat jeszcze mocniej, a ja wierzę, że niedługo doczekam się kontynuacji perypetii Pawła.