Kiedy do położonego w Słonecznym Stanie miasteczka Tarpon Springs przylatuje trójka dorosłych dzieci Tony’ego Kubiaka, wychowanego w Detroit Amerykanina polskiego pochodzenia, na Florydzie robi się jeszcze goręcej. Edyta, mająca niebawem poślubić teksańskiego bogacza, Iga, mieszkająca na stałe w Nowym Jorku, i Ignacy, który jakiś czas temu wybrał Alaskę – rodzeństwo zjawia się na chrzcinach przyrodniej siostrzyczki, a z każdym dniem na jaw wychodzą nowe, skrzętnie dotąd skrywane sekrety.
Piękna ciemnoskóra Malika, nowa partnerka Tony’ego, też co nieco ukrywa. Kobieta wzbudza pożądanie, otaczają ją pragnący jej mężczyźni, w tym... zakochany w niej Ignacy, który zaczyna się zachowywać coraz bardziej desperacko. Atmosfera pomiędzy bohaterami się zagęszcza... Czy Malika porzuci znacznie od siebie starszego męża? A może Ignacy nie ma u niej najmniejszych szans?
W porośniętych oplątwą zakątkach ogrodu szeptem wymieniane są najświeższe nowinki. Ktoś kocha, ktoś cierpi, ktoś inny jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie... Tarpon Springs to niewielkie miasteczko. Jedno z tych, które zawsze skrywają największe tajemnice!
Bardzo naiwne romansidło - miała wyjść pełna ciepła opowieść o życiu, a dostaliśmy męczącą, nierealistyczną telenowelę, w której średnia wieku to 55 lat, a bohaterowie zachowują się jak nastolatkowie z Bevely Hills 90210. Śmieszne i momentami żałosne.
Ksiazka daje mi vibe rodziny monet w wersji Floryda dream z bohetarami 40+. Toksyczne relacje, postacie bipolar bez charakteru, obrzydliwe opisy i duzo ru*ania Jest tak słabe ze bawi XD