Witaj w Polsce C, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą wszystko, a i tak potrafią się wzajemnie zaskoczyć – nie mówiąc już o zaskoczeniu czytelnika!
Gala rozdania statuetek Anioła Dobrego Serca to w miasteczku wydarzenie roku. Kreacje, fryzury, szampańska zabawa. A potem bankiet…
„Tych z państwa, którzy otrzymali czerwone opaski VIP-owskie, zapraszam na przyjęcie do Sali Kameralnej, wszystkich pozostałych serdecznie zapraszam za rok”.
Jak to jest być osobą bez opaski?
Ile jesteś w stanie zrobić, by ją dostać?
I co poświęcić?
Tomasz Jachimek, nie stroniąc od ironii i dowcipu, z chirurgiczną precyzją odsłania rzeczy, których może wolelibyśmy nie widzieć…
To sprawnie napisana satyra o małomiasteczkowej władzy, która pokazuje jak łatwo ludzie klękają przed statusem i wpływami. Mechanizm układów, milczenia oraz chronienia „swoich” jest tu aż boleśnie czytelny. Doceniam ironię i konsekwencję w obnażaniu hipokryzji, a finał daje satysfakcję. Jednocześnie jednak mam zgrzyt wobec jednego z kluczowych motywów, bo dla mnie był zbyt dosłowny i ciężki jak na formę satyry. Wolę, gdy ostrze jest równie ostre, ale zdecydowanie bardziej eleganckie. Dlatego solidne 3/5.
Humorystyczna, brutalnie szczera i niespodziewanie konfrontująca z tym co najtrudniejsze powieść obyczajowa, która zaskakuje już samą konstrukcją narracji.
Autor prowadzi historię głównie w trzeciej osobie, opisując relacje polskiego małżeństwa, które żyje w cieniu lokalnych elit aspirując do bycia częścią tego silnie odizolowanego świata.
To wszystko przeplatane pierwszoosobową narracją, w której autor co jakiś czas wpuszcza czytelnika w intymny świat zapisków z pamiętnika ich młodej córki.
Ten zabieg nadał tej opowieści czegoś co dotyka głębiej, a jako odbiorca miałam wrażenie jakbym jednocześnie obserwowała bohaterów z dystansu i zaglądała im prosto do głowy. Taka mieszanka w ramach jednego tytułu nie trafia się często.
Trafnie przedstawiono tu małżeńskie sprzeczki, dynamikę drobnych, codziennych potyczek, które potrafią narastać, odbijać się od siebie i wracać ze zdwojoną siłą.
Pan Jachimek bardzo celnie uchwycił polską stereotypową mentalność, rzeczywistość małomiasteczkowości, podział na „my” i „oni”, elity i pospólstwo. Jest to tu pokazane z ironią, ale też z dużą przenikliwością, której towarzyszy uśmiech przeplatany smutkiem wynikającym ze świadomości adekwatności tego do rzeczywistości.
Mała miejscowość staje się tu mikrokosmosem, w którym każdy zna swoje miejsce, a jednocześnie wielu desperacko próbuje je zmienić, za wszelką cenę dołączając do lokalnej „śmietanki”.
Największym zaskoczeniem okazał się dla mnie zwrot akcji, który całkowicie zmienia ton opowieści.
Lekka, pełna zdrowej ironii książka, pokazująca lokalną społeczność w krzywym zwierciadle, nagle staje się duszna i niepokojąca.
Autor porusza temat o znacznie większym ciężarze, co zapewne w zamierzony sposób, jednak nadal silnie, wywołuje dyskomfort lektury. Temat jest ważny jednak zupełnie nieoczekiwany w tej lekturze, co wywołało u mnie zmieszanie.
To historia, która bawi, drażni, zaskakuje i zmusza do refleksji. A przede wszystkim pokazuje Polskę taką, jaka bywa naprawdę: śmieszną, absurdalną, podzieloną, a jednocześnie boleśnie znajomą.
Książka ta wpadła w moje ręce przypadkowo. Przy większym zamówieniu z wydawnictwa Znak, mogłam wybrać 5 książek za niższą cenę. Tak więc "Pozdrowienia z Polski C" zaintrygowało mnie już samym tytułem, Polska A - zachód, Polska B - wschód, ale gdzie do diaska jest Polska C?
Temat wokół, którego otacza się fabuła jest najbardziej okrutny i najbardziej obrzydliwy, bo dotyczy gwałtu na dziecku, ale przez to, że ta zbrodnia ma tak cholerną wagę, uwypukla ona absurd sytuacji. Uwypukla ona absurd, dlaczego Anna nie zareagowała? Dlaczego Krzysztof do tego doprowadził? Dlaczego ksiądz się odwrócił na pięcie? Dlaczego policjant wyrzucił Annę za drzwi?
Uwyplukla... absurd majątku, absurd marionetkowego świata, w którym przecież żyjemy. Większość z nas, Polaków, żyje jednak w małych miejscowościach, które są oparte na układach. Książka ta pokazuje, że nawet gdy dochodzi do zbrodni najpaskudniejszej, układy te nie upadają. Ludzie są w nich zamknięci i boją się wyjść by pomóc.
Na tej poważnej sprawie wychodzi na jaw paskudny krajobraz wsi i miasteczek.
Ważna pozycja.
This entire review has been hidden because of spoilers.