One of the most popular Polish writers of the 20th century. Author of numerous short stories and novels. Some of his works were adapted into films. His works were ruled by the idea of an evil dominating over good, inevitable loss of ideas in clash with the reality, as well as with the masculinist point of view. He wrote about protest of a moral nature. In his works he depicted the lives of the lower classes as dominated by hopelessness and cynicism. His characters dream about changes which come out to be vain. After initial approval of his talent, his nonconformism and critique of communism forced him to leave Poland, and he spent the rest of his life abroad (mainly in Israel, Germany and U.S.A.) He died in Wiesbaden (Germany) in 1969. The circumstances of his death remain unknown. One hypothesis is that he mixed alcohol with sedative drugs.
Pośmiertnie opublikowana powieść młodzieżowa Hłaski (napisał ją w wieku 16 lat) jest historią Ryszarda Lewandowskiego, chłopca dorastającego w patologicznych okolicznościach, w mieście zniszczonym przez drugą wojnę światową. Podczas i po wojnie Rysiek wykonuje różne prace "by żyć", aż w końcu staje się kierowcą w bazie transportowej (skąd się ewidentnie bierze później napisana Baza Sokołowska). W drugiej połowie książki pojawia się czynnik mający sprowadzić Ryśka na lepszą drogę (by "stał się człowiekiem", a nie pozostał wyłącznie robotnikiem), a mianowicie partia. Lewandowski początkowo przed nią ucieka. Gdy przy partyjnym spotkaniu wszystkich robotników bazy krytykowany zostaje jego stosunek do wódki, zwalnia się z pracy i idzie "na Syberię", czyli zaczyna wykonywać brudne prace na ulicy Towarowej. W końcu jednak wraca do bazy, akceptując socjalizm jako drogę do lepszego życia. Ma sens, jako że zostało to napisane za Stalina, cenzura i takie sprawy. Książka rzecz jasna bardzo naiwna ("dobry towarzysz" i takie tam), przez co łatwo zrozumieć dlaczego autor nie życzył sobie, by była publikowana. Niemniej bardzo dobrze napisana i przyjemna w czytaniu.
3-3,5/5
This entire review has been hidden because of spoilers.
Opowieść o tym jak to lodowate serca nawet największych zakapiorów topniały pod wpływem promieni socjalistycznego słoneczka. Fajnie napisane, ale do bólu naiwne.
Akcja toczy się wartko - da się to czytać ochoczo i z entuzjazmem. Gdy można coś przeczytać szybko, ma to coś jaką-taką poślednią wartość. Wczesny Hłasko w całej krasocie i sromocie. Ten chłopak naprawdę miał talent, ale dojrzalej pisał dopiero po okresie błędów i wypaczeń, po roku '53, gdy kurki się nieco odkręciły i moża było teksty dotychczas podlegające cenzurze, publikować... Pochwała wspaniałej i całkowicie niepraktycznej - niemożliwej do wcielenia w życie - idei komunizmu. Od czasu do czasu epitet typu: "dobry towarzysz" razi i zniesmacza. Tacy partyjniacy-idealiści, początkowo z ludem ("wystarczy nie kraść"), a potem obrastają w piórka, stając się orwellowskimi świnkami lub - w przypadku Nadwiślańczyków - tłustymi kotami zrzeszonymi w klubie milionerów. Hłasko, jako młody i niedoświadczony pisarz, wmawia czytelnikowi, że można postępować tylko jedną z dwóch dróg w bierutowskiej Polsce: śladami bohatera Kena Meynarda (czy jak mu tam) lub rewolucjonisty Pawki, chodzącemu w dziurawych butach i gotowemu polec - także w chwale - za sprawę. Znamy idealne domy dziecka, sławione w utworach Makarenki, kształtujące człowieka radzieckiego. Prawda o nich, była krańcowo odmienna... Ci, (np. omska aktywność Haška, której nota bene nie da się nie przyklasnąć) którzy tworzyli rewolucję, budowali socjalizm w latach 20tych w Kraju Rad, zostali usunięci w okresie Wielkiej Czystki w latach 30tych, bo Stalin ich się po prostu bał. A mówimy tu o milionach ludzkich istnień. Rewolucja - niczym Moloch - zjadła swoje dzieci. Myślę także o III Rzeszy, gdzie było tylko knajackie Hitlerjugend i żadnej innej opcji dla młodzieży. Tutaj podobnie - kto nie w ZWMie to pijak i złodziej, bo "każdy pijak to złodziej", że już zacytuję Bareję. Dałem 4 gwiazdki, ze względu na niewątpliwy - choć raczkujący - kunszt pisarski (forma utworu na 3+/4-) młodego kierowcy z Bazy Sokołowskiej. Pod względem treści, znacznie przeciw zdrowemu rozsądkowi, poczuciu sprawiedliwości i podstawowym prawom logiki. Druga strona medalu, pod postacią: nadania ziemi komornikom (zabranie sanacyjnym burżujom-obszarnikom, którzy za nic mieli biedotę wiejską śpiącą w piwnicach, po kilkoro w jednym łóżku), programu masowych szczepień czy popularyzacji czytelnictwa (nawet początkowo słusznego ideowo i cenzurowanego) za PRLu ma moje poparcie. To co należy skrytykować to demontaż jakiejkolwiek prywatnej własności, głównie w formie całkowitej nacjonalizacji, walka z warstwą inteligencką (bo to sanacyjne niziniery, przeciwne klasie robotniczej i sprawie chłopskiej) i likwidacja pluralizmu politycznego (do '53 ustrój totalitarny z kultem Dżugaszwilego). Na potępienie zasługuje również osadzanie AK-owców po turmach. Powieść ogólnie infantylna ideologicznie (vide: przemiana Bilińskiego) w myśl słów chałtury z epoki: "...ani morza głębokie, ani góry wysokie, nie wstrzymają pochodu przyjaźni..." Tę książkę da się przeczytać tylko raz... Ich grüße Freie und HH