Demony Babiej Góry to kolejny tom cyklu Baśka Zajda, jednej z najpopularniejszych polskich serii kryminalnych. Jego akcja rozgrywa się nad morzem, w Marucicach, w dwóch przestrzeniach czasowych.
Czy można uciec przed demonami kryjącymi się w przyrodzie i w ludzkiej skórze?
1969 rok. Wyjeżdżając z Zawoi do nadmorskich Marucic, Jadzia miała nadzieję zostawić za sobą potworną przeszłość. Sytuacja na miejscu okazała się jednak zupełnie inna, niż oczekiwała. W obliczu gromadzącej się wokół niej złej mocy zmuszona była sięgnąć po znane od pokoleń góralskie czary, aby obronić siebie i swojego syna przed wpływem sił nieczystych i nieprzychylną działalnością tajemniczej Kobylskiej.
2022 rok. Baśka nie może skontaktować się z właścicielką pensjonatu w Marucicach, do którego wybiera się na urlop. Na miejscu okazuje się, że gospodyni zaginęła. Podejrzewana między innymi o to, że spaliła ambony lokalnym myśliwym i ośmielała się zakłócać nienaruszany od dziesięcioleci stan rzeczy, kobieta nie cieszyła się zbytnią sympatią mieszkańców. Jedyną osobą, z którą utrzymywała regularny kontakt, była staruszka z niszczejącego, budzącego grozę poniemieckiego domostwa. Wkrótce w niewyjaśnionych okolicznościach znikają kolejni ludzie.
Jaki plan wobec Baśki Zajdy miał los, kierując ją właśnie do tego miejsca? Czy w drodze do prawdy uda jej się przedrzeć przez mgłę niedopowiedzeń, kłamstw i magicznych zaklęć?
Tak jak już ktoś tu napisał, zdecydowanie jest to najlepsza część tego cyklu. Historia jest fantastyczna, a mrok po prostu przyczepia się do duszy i nie odpuszcza ani na moment. Jest mroczna, atmosfera ciężka, czasami ponura, trzymająca w napięciu. Bardzo dobra książka. Baśka czasami przegina i wkurza, no ale taki jej urok. Koniec jest fantastyczny, misternie utkany i dobrze skrojony.
„Demony Babiej Góry” Ireny Małysy to czwarta część perypetii Baśki Zajdy. Tym razem wyrusza nad morze razem z mamą mają wypoczywać, ale też regenerować siły. Szczególnie Baśka, bo po wydarzeniach z Mysłowic opisanych w „Daleko od Babiej Góry” nie tylko umysł ale i ciało musi naprawić. Celina Zajda przebywa w sanatorium, a jej córka wynajmuje prywatną kwaterę. Początkowo Baśka miała mieszkać w jurtach, niestety po wpłaceniu zaliczki kontakt z właścicielami ośrodka się zerwał. I jak możemy się domyślać to będzie stanowiło główny wątek książki, nie tyle jednak odzyskanie zaliczki co wyśnienie tego co stało się z właścicielką jurt.
Podczas słuchania tej części naszła mnie taka myśl, że to pierwsze spotkanie z Baśka pod szczytami Babiej Góry było najlepsze. W trzech następnych tytułach Baśka oddalała się od gór i tym samym słabł klimat za który polubiłam styl autorki i samą główną bohaterkę. Choć sprawy którymi się zajmowała miały dobry poziom kryminalny, tak ona sama nie pasowała mi na policjantkę. Na pierwszym miejscu zawsze były jej emocje i rozterki, tym razem nawet tragiczne przeżycia.
Jednym słowem chciałabym, aby więcej akcji było w górach, a z Baśki wyszła prawdziwa policjantka, bo trafiają jej się naprawdę ciekawe sprawy, szczególnie że zawsze łączą one teraźniejszość z przeszłością, a to jeden z moich ulubionych elementów tworzących dobrą książkę. Jeśli lubicie Baśkę to na pewno ta historia się Wam spodoba, ale mam nadzieję, że liczycie tak jak ja, że w piątej części Baśka wróci na Babią Górę
Książka okej, ale jakoś zbytnio nie porywa. Postacie są skonstuowane bardzo topornie, nie mają jakiejś wyraźnej głębi. Imo najlepszymi fragmentami są te dziejące się w latach 80 w PGR. Mimo sugestii tytułu, akcja utworu nie rozgrywa się pod Babią Górą, a w Mielnie. Rozczarowywujące.
" [...] Ona ma w sobie coś takiego, że jak się jej postawisz, to zaraz żałujesz. [...]"
Jedną z moich ulubionych książkowych bohaterek jest Baśka Zajda. Ta dziewczyna ma coś w sobie takiego, że przyciąga same nieszczęścia. W czwartym tomie pod tytułem "Demony Babiej Góry" jej życie wywróci się do góry nogami. Irena Małysa przygotowała dla niej mnóstwo niespodzianek. Tylko, czy one będą dla niej miłe? Bałam się o jej życie. Miejscami serce podchodziło mi do gardła i zaczynałam panikować. To były genialne emocje. Dziękuję za to autorce. Poznałam również jeszcze jedną główną postać, z którą cofnęłam się w czasie do roku 1969. O kim mówię? Mówię tutaj o Jadwidze, która wraz ze swoim piętnastoletnim synem Andrzejem ucieka od swojego męża Kazka, w którego oczach widziała samego diabła. Gdzie ucieka? Dosłownie nad morze, do PGR-u. Tutaj raczej nie będzie miała lekko. Będzie ciężko pracowała, żeby utrzymać siebie i swojego synka. Czy krowy okażą się jej sprzymierzeńcem? Ta postać również zasługuje na waszą uwagę. W tej książce nie brakuje czarów, magii, uroków i zabobonów. Oczywiście spotkacie tutaj znikających w tajemniczych okolicznościach ludzi. Zobaczycie, do czego może doprowadzić ludzka chciwość, nienawiść, złośliwość i zazdrość. Dowiecie się, z jakimi demonami zmagają się obie główne bohaterki. Co z tym wszystkim wspólnego ma tytułowa Babia Góra? Zachęcam was do poznania tej historii. Czy nasza Baśka w spokoju będzie mogła wypocząć na urlopie? Ci czytelnicy, co znają tę bohaterkę, doskonale wiedzą, że ona nie potrafi usiedzieć w miejscu i nie wtrącać się w sprawy innych. Tym razem los z niej doskonale zakupił. Nie spodziewałam się tego. Autorka płynnie przechodzi z roku 1969 do 2022 i odwrotnie. Tutaj dosłownie nie ma szans na nudę. Fabuła jest tak bardzo wciągająca, że aż czas zwalnia, a doba się wydłuża. Irena Małysa w idealny sposób przedstawił czasy PGR-u. Jadzia pokazała mi, co zrobić, żeby odeprzeć wrogie uroki. Baśka uświadomiła mi, że warto walczyć o swoje i nie przejmować się innymi. Mam cichą nadzieję, że moja ulubiona bohaterka wkrótce powróci. Życzę jej samych słonecznych dni w życiu. Tę książkę polecam wszystkim miłośnikom mocnych thrillerów i literatury obyczajowej. Jestem zachwycona książkami tej autorki. Na długo pozostają w mojej pamięci. Serię książek z cyklu "Baśka Zajd" polecam zacząć od: "W cieniu Babiej Góry", "Więcej niż jedno życie", "Daleko od Babiej Góry" i "Demony Babiej Góry". Zapomniałabym wam wspomnieć: Barbara Zajda jest podkomisarzem komendy powiatowej w Suchej Beskidzkiej. Czy na urlopie zajmie się tylko sobą i swoją mamą? Czy chociaż raz wykąpie się w morzu? Jeżeli znacie Baśkę, to już znacie odpowiedzi na te pytania. Cenię tę bohaterkę za jej odwagę i jasne dążenie do wyznaczonego celu. Chciałabym być tak silna jak ona. Czy silne osobowości mogą pozwolić sobie na smutek, żal i bezradność? Uwaga! Z powieścią "Demony Babiej Góry" przepadniecie na długie godziny. Ta historia należy do takich, które trzeba przeczytać od deski do deski. Dla niej warto zarwać nockę. Gwarantuję niezapomniane emocje.
Rok 2022. Baśka Zajda udaje się na urlop do Marucic. Właścicielka pensjonatu, w którym miała się zatrzymać znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie była też darzona sympatią przez okolicznych mieszkańców. Baśka wikła się w rozwiązanie zagadki jej zniknięcia. Rok 1969. Jadwiga postanawia zmienić swoje życie i wraz z synem wyjeżdża do Marucic. Jednak i tu nie mogą zaznać spokoju.
„Demony Babiej Góry” to już czwarty tom o przygodach Baśki Zajdy. Niestety nie miałam okazji czytać poprzednich, ale nie przeszkodziło mi to w odbiorze. Na pewno mam plan nadrobić poprzednie tomy, bo spędziłam z nią bardzo dobry czas.
Historia wciągnęła mnie od samego początku. Bardzo lubię jak powieść jest pisana w dwóch liniach czasowych i wydarzenia na przemiennie się przeplatają, zwiększając ciekawość czytelnika. Niespodziewane zwroty akcji i rosnące napięcie na koniec historii również temu służą. Narrator jest wszechwiedzący i z dokładnością opisuje wszystkie emocje targające bohaterkami. Ich przeżycia i gnębiące je rozterki. Lekki i przyjemny styl autorki sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie i z przyjemnością, a i można trochę zakosztować gwary. Tło teraźniejsze, jaki i tamtych czasów oddane z niezwykłą dokładnością. Szczególnie podobało mi się ukazanie jak było w tamtych czasach, jak wiara w zabobony i czary są na porządku dziennym. Jak wiele zawdzięczano ziołolecznictwu.
Podobały mi się wykreowane postaci kobiece. Trzy bohaterki, które wyróżniają się swoją siłą i nieustępliwością. Policjantka Monika, jest bardzo oddana służbie i podobała mi się jej walka nie tylko z myśliwymi i ich nielegalnym postępowaniem, ale i kolegami z pracy. Sama przeciwko wszystkim w walce o zasady. Przy tej postaci mamy poruszany wątek myślistwa. Temat bardzo dający do myślenia, jaki jest sens zbijać dla samej przyjemności zabijania. Wchodzimy też w to hermetyczne środowisko. Jadzia, zostawia męża i dąży do lepszego życia dla siebie i syna. Warunki panujące w nowym miejscu pracy testują jej wytrzymałość i hart ducha. Jadzia jest zamknięta w sobie i skrywa pewien sekret, przez który musiała opuścić swoje ukochane góry. Baśka, bardzo sympatyczna i empatyczna osoba, los pokrzywdzonych i słabszych nie jest jej obojętny, walczy o ich dobro z narażeniem własnego życia. Sama mimo ustabilizowanej sytuacji życiowej, zmaga się z traumą poprzednich wydarzeń.
Bohaterki wywołują sympatię i czytelnik kibicuje im w dążeniu do rozwiązania problemów. Z perspektywy Basi mamy prowadzone śledztwo kryminalne, ale i jej przemyślenia są bardzo ciekawe, skłaniające do refleksji co najważniejsze jest w życiu. W powieści poruszany jest temat macierzyństwa oraz postrzegania siebie przez innych, obie bohaterki zmagają się ze swoimi słabościami. Muszę przyznać, że historia Jadzi bardzo mnie poruszyła, zasmuciła i pokazała, po raz kolejny, że brak rozmowy i niedomówienia prowadzą do tragedii. Zagadka kryminalna zajmująca, ale prowadzona niespiesznym tempem, często schodząca na dalszy plan, przyćmiona historiami bohaterek, ale w odpowiednim momencie wybija się i przyspiesza.
Demony, demony, demony... Szepczą, złorzeczą, przeklinają, spod Babiej Góry klątwy składają. Wróżby okrutne, przerażające, żółcią nienawiści się mieniące. Z gór jej smutna dusza wyrwana, w ucieczkę przed złem schwytana. W nadmorski świat przybyła, demonów moc niezmierzoną odkryła.
Aż ogień nadejdzie i zło wypali, mroczną toń przeklętego domu oddali. Ta historia zaklęta w przeszłości, w obrazie przerażającej wściekłości. Kiedyś życie okrutnie odebrane, dziś wybrzmi tajemnicą skrywane. A demony szepczą okrutnie, by przeszłość wybrzmiała powtórnie.
Przeszłość z teraźniejszością składają życiu w ofierze swoje demony. Swoje klątwy, mroczne obrazy i ciemności ludzkich dusz. Odebrały życie kiedyś i odbierają życie teraz. Pośród magicznej mocy ziół, pośród mroków człowieczej natury, rzucanych uroków i magii, wyłania się historia osnuta wyjątkowo gęstym klimatem. Ten klimat żyje w tej opowieści, zmysły osnuwa mgłą niepokoju, intensywnie bardzo.
Koniec lat 60., gospodarstwo PGR, Marucice i Jadzia, szukająca schronienia przed złem pozostawionym w górach. Ale zło nie odpuszcza. Jest wszedzie. Czai się w oczach tamtej kobiety. I przyniesie śmierć. Doświadczy tragedią. Odbierze spokój. Zadomowi się i nie odejdzie póki prawda nie wybrzmi. 2022 rok, to samo miejsce i Baśka, która w te mroczne tonie przeszłości wpadła. Zdeterminowana, lecz teraz naznaczona blizną, przypominającą o tragedii. I jeszcze czymś. Po stokroć powodującym bólu utratę. Czy odszuka zaginioną w Marucicach kobietę? Czy odnajdzie siebie i będzie miała siłę powstać?
Ogromna strata z tej opowieści płynie. Chyba największa, jakiej może doznać jeszcze niedoświadczone maleńką obecnością matczyne serce. Smutna to opowieść o nienarodzonym niejednym życiu. O ciemności duszy człowieka, która zatruwa to, co dobre. O tym, że demony nie odchodzą. One czychają w ludzkim umyśle, z przeszłości do teraźniejszości wkraczają, krzątają się obok i tylko patrzeć, kiedy wpełzną i przyniosą cierpienie.
Po przeczytaniu pierwszego tomu, który mnie nie zachwycił, odpuściłam tę serię. Jednak tutaj skuszona pozytywnymi opiniami, dałam tej książce szansę. I nie żałuję.
Czy wierzysz w moc natury? W magię chociażby ziół, które potrafią odstraszać zło, które uwalniają od negatywnej energii, od gróźb i złowieszczych słów? Co więcej, czy wierzysz w przesądy?
Kiedyś, lata temu, wiara potrafiła czynić cuda… nie wierzysz? … posłuchaj historii Jadwigi, która kroczyła przez życie zgodnie z urokami, przesądami. Ale to nie tylko jej historia to również kolejna przygoda Baśki Zajdy. Oj Basiu Basiu, Ty zawsze musisz wpakować się w kłopoty, a te tak bardzo dotknęły Twojego serca, tak bardzo Cię zraniły…. Straciłaś tak wiele, ale odkryłaś też prawdę, która osnuta była mrokiem tajemnicy przez wiele lat….
Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, nawet teraz, wiele lat później trzeba się z nią mierzyć, może to najwyższa pora, aby w końcu powiedzieć DOŚĆ?! Bo ileż można żyć otoczonym tak negatywnymi uczuciami, wrogością, pogardą. To przeszłość budzi agresję, to przez nią umrze wiele osób.
Będziesz balansować miedzy dwoma czasami. Jest rok 1969 i to właśnie tu wszystko się zaczęło, ale atmosfera nieszczęścia trwa…. bo w roku 2022 ten cały gniew i demony tamtych lat wracają. Te wędrówki w czasie ną naszpikowane emocjami, brudem, dramatem i krzywdą.
W tej historii słychać szepty przeszłości, słychać zło, które otacza mieszkańców Marucic. To ono jest prowodyrem niesnasek, zawiści, zazdrości. Finał jest brutalny i okrutny, to kres wielu żyć.
Kolejny raz autorka sprawiła, że zapomniałam o otaczającej mnie rzeczywistości, przepadłam w odmętach emocji, które nie chciały mnie wypuścić ze swoich szponów aż do ostatniej postawionej kropki. Po kryjomu, po cichu stawiałam kroki i przysłuchiwałam się opowieściom, bałam się, że ktoś mnie zauważy i … mimo lęku i strachu świetnie się bawiłam.
Czy Tobie uda się uciec przed demonami? Nie dowiesz się póki nie sprawdzić 😉
PS Zastanawiasz się skąd te muszle? Demony Babiej Góry słychać nawet nad morzem…
❓Wierzycie w przesądy i uroki❓ 📚Temat uroków i ludowej magii przybliży nam najnowsza książka Ireny Małysy „Demony Babiej Góry”. 📚Książka to kolejna powieść opowiadająca o losach policjantki Barbary Zajdy, która prosto z pod tytułowej Babiej Góry przyjeżdża na urlop do Marucic - małej nadmorskiej miejscowości. Zajda tuż przed przyjazdem na urlop traci kontakt z właścicielką pensjonatu, w którym wynajęła jurtę. Czując się lekko oszukana próbuje odzyskać swoją zaliczkę, jednak kemping zdaje się być zamknięty. Jak się okazuje, właścicielka niebyła lubiana przez okolicznych mieszkańców. Policja zdaje się być niewzruszona, gdy zaginięcie zgłasza jej narzeczony.
📚Taką samą drogę ponad pięćdziesiąt lat wcześniej przebyła Jadwiga, chociaż ta przybyła nad morze za pracą do działającego w tym miejscu PGRu. Jednak nie wszyscy tam byli jej przychylni. Wkrótce po jej przyjeździe krowy, za które była odpowiedzialna zaczynają chorować.. kobieta znajduje świńską szczecinę związaną powrósłem- dokładnie wie co to oznacza, ktoś rzucił urok na jej krowy...
📚Książka opowiada o losach tych dwóch kobiet. Czasy współczesne przeplatają się z przeszłością, aż na końcu książki splatają się w jedno. Uwielbiam historie pisane w ten sposób, zwłaszcza jak retrospekcje przybliżają chociaż częściowo czasy, które działy się w rzeczywistości.
📚Historia, którą tu poznajemy jest zupełnie nowa, ale poprzednie książki z serii mają związek z tym co się dzieje z główną bohaterką, dlatego warto czytać chronologicznie. Niestety ja tak nie czytałam, oczywiście odnalazłam się w tej historii, jednak nie wszystkie wątki były dla mnie całkowicie zrozumiałe. Z chęcią wrócę jeszcze do świata Baśki Zajdy pod Babią Górę :)
„Demony Babiej Góry” autorstwa Ireny Małysy to już kolejny tom cyklu z Baśką Zajdą w roli głównej. Nie skłamię, mówiąc, że jest to jeden z moich ulubionych polskich cykli kryminalnych.
Fabuła książki wciąga już od pierwszych stron i zanurza czytelnika w wir ciekawych wydarzeń. Historia Jadzi jest dramatyczna, pełna emocji, a sama powieść mocno pobudza wyobraźnię czytelnika. Dostajemy dwie linie czasowe, połączenie teraźniejszości z regionalną kulturą i wierzeniami. Nadaje to książce charakteru i sprawia, że nawet jeśli na chwilę ją odłożymy, to zaraz znów po nią sięgniemy.
Głównej bohaterki nie da się nie lubić. Prawdziwa góralka z krwi i kości, która nie została pozbawiona wad. Ma swoje wartości oraz poglądy, o które dzielnie walczy, i nie można jej odmówić charakterku.
Widać, że autorka nie boi się pisać o trudnej prawdzie i ciężkich wydarzeniach. Cała fabuła sprawia, że czytelnik zaczyna zadawać sobie pytania, gdzie jest granica pomiędzy tym, co dobre, a co złe. Zostajemy zmuszeni do postawienia sobie pytań odnośnie tego, co jesteśmy w stanie zrobić dla rodziny, nawet jeśli miałoby to krzywdzić innych oraz nas samych. Oraz najważniejsze – czy tradycja powinna być postawiona ponad wszystko, nawet jeśli niesie za sobą zło?
W „Demonach Babiej Góry”, pomimo że gór wcale nie ma zbyt wiele, tam gdzie się pojawią, widać do nich ogromną miłość. Autorka ma swój specyficzny, a wręcz nietuzinkowy styl pisania i dar do opisywania rzeczywistości taką, jaką ona jest. Wszystko to w połączeniu ze świetną sprawą kryminalną przekłada się na opowieść, od której naprawdę ciężko się oderwać. Serdecznie 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠!
Jeśli chodzi o książki Ireny Małysy to przeczytałam tylko pierwszą i dopiero tę, żałuję. Będzie trzeba nadrobić pozostałe dwie, na które kiedyś nie znalazłam czasu. Uwielbiam te powieści za babiogórski klimat. Fajnie czyta się o czymś, co jest naszą codziennością. Pochodzę z miejscowości obok Zawoi więc widok bajecznej Babiej Góry i pagórków zachwyca mnie każdego dnia. Autorka kapitalnie buduje napięcie. Wszystko owiane jest mgłą tajemniczości, atmosfera gęstnieje wraz z kolejnymi stronami, niemal każdy z bohaterów jest podejrzany. Zło czai się nie tylko w naturze, ale i w ludziach. Zagnieżdża się i za nic w świecie nie chce odpuścić. Tej powieści nie można odmówić klimatu grozy, wieje wiatrem wprost z Babiej Góry, a szczyt rzuca cień na mieszkańców. Przed przeznaczeniem nie ma ucieczki, goni nas raz za razem, często odbierając wszystko to co kochamy. Pisarka skupia się na prostych ludziach, którzy dbają o to co swojskie bojąc się tego co obce. Dwie linie czasu sprawiają, że czytałam z jeszcze większym zainteresowaniem, możemy śledzić losy dużej ilości bohaterów, czekamy na moment w którym to wszystko się w pewien sposób połączy. Autorka nie boi się także poruszać trudnych tematów za co jestem jej wdzięczna. Ale jakich? To już musicie sprawdzić sami!
Rok 1969. Jadwiga ucieka wraz z synem i chce odciąć się od przeszłości. Liczy na łut szczęścia i odnalezienie spokoju w nowym miejscu. Niestety ma wrażenie, że jej problemy wyruszyły za nią. Rok 2022. Baśka chce odpocząć i wyrusza nad morze, aby oczyścić swój umysł. Okazuje się jednak, że właścicielka pensjonatu w którym miała nocować, zniknęła. Kobieta decyduje się na śledztwo.
Czwarty tom przygód Baśki Zajdy na Babiej Górze trzyma poziom! ️ #irenamłysa po raz kolejny udowadnia, że potrafi od pierwszych stron porwać czytelnika w wir wydarzeń i zżyć się z bohaterami. Basia Zajda urzeka autentycznością. Jej postać sprawia wrażenie prawdziwej osoby, co potęguje immersję w fabułę i emocje bohaterów. #demonybabiejgóry to wielowątkowa historia rozgrywająca się w dwóch płaszczyznach czasowych: 1969 i 2022 roku. Małysa mistrzowsko buduje napięcie, gęstą atmosferę i sieć tajemnic, w którą zostaje wplątana Basia. Bohaterka, znana z determinacji i ciętego języka policjantka, staje przed wyzwaniem sięgającym mrocznych kart przeszłości. Ucieczka przed demonami okazuje się złudna, a nowe życie w nadmorskim kurorcie przeradza się w walkę o przetrwanie. Podobnie jak Jadwiga z synem Andrzejem w 1969 roku, Basia szuka ukojenia nad morzem. Czy uda im się uciec od przeszłości i czyniącego zło? Czy emocje i traumy z przeszłości determinują nasze działania i psychikę? Jak lęk wpływa na nasze ciało i umysł? Małysa z psychologicznym wyczuciem obnaża ludzką naturę, zagłębiając się w mroczne zakamarki duszy bohaterów. Porusza również ważne tematy społeczne, takie jak myślistwo, relacje rodzinne, układy polityczne i ekologia. Dodatkowo autorka zachwyca malowniczymi opisami polskich gór i morskich krajobrazów. W mrocznej historii przemyca wątki magii i ludowych wierzeń, nadając powieści unikatowego charakteru. "Demony Babiej Góry" to wciągająca lektura, która na długo zapada w pamięć. Polecam ją miłośnikom kryminałów szukającym mrocznej historii z nutą góralskiej mistyki i wakacyjnego klimatu.
"Demony Babiej Góry" to na chwilę obecną ostatni tom cyklu o policjantce Barbarze Zajdzie. Tak dobrze słuchało mi się tych historii, że aż mi szkoda.
Baśka wyjeżdża wraz z mamą Celiną nad morze. Policjantka rusza do niewielkich Marucic, gdzie zamierza spędzić urlop, a Celina do sanatorium. Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że właścicielka pensjonatu, w którym Baśka wynajęła pokój, Daria, zniknęła. Wcześniej wielokrotnie naraziła się lokalnym mieszkańcom, szczególnie myśliwym. Była przeciwna polowaniom, czemu często dawała wyraz, więc nic dziwnego, że została oskarżona o spalenie ambon w lesie. Gdzie podziała się kobieta?
Drugi tor czasowy to rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty dziewiąty. Bohaterką jest tutaj Jadzia, która z Zawoi przenosi się do Marucic do PGR-u, gdzie ma nadzieję rozpocząć wraz z nastoletnim synem życie od nowa, z dala od męża-potwora. Nie jest jej lekko, praca przy krowach jest ciężka, a środowisko pełne niechęci, a Jadźka musi uciekać się do czarów, by przetrwać trudne chwile. Życie tamtejszych ludzi wypełniają uroki, zabobony, zazdrość i zło. Nie obędzie się bez zbrodni, której konsekwencje sięgną współczesnego wątku czasowego.
Jak zwykle Baśka nie odpocznie na urlopie. Zresztą policjantka nie usiedzi na miejscu zbyt długo, więc można się było tego spodziewać ;-) Szybko rozpoczyna śledztwo. Grzebie w przeszłości lokalsów, szuka powiązań, rozpytuje, próbując rozwiązać zawiłą zagadkę. czy jej się to uda? Akcja szybko wciąga i ani się obejrzymy, a prowadzimy śledztwo razem z Baśką.
Mam nadzieję, że to nie ostatni tom tej serii i wkrótce będę mogła wrócić pod Babią Górę. czekam z niecierpliwością.
Morze. Spokój. Z daleka od potwora z gór. Zeszłoroczny koszmar zakończony. Policjant nigdy ze służby nie schodzi, a przynajmniej Baśka Zajda. Do tej dziewczyny doczepiają się kłopoty jak muchy do lepa. W dodatku zawsze są owiane tajemnicą, łączą przeszłość z przyszłością, zataczają koło i brutalnie odciskają na niej piętno. Nikt nie chciałby być w skórze tej kobiety. My jako czytelnicy dzięki różnej narracji możemy przenieść się do czasów po wojnie i zobaczyć jak na przestrzeni lat zmieniły się Marucice – wspomnień nikt nie może zabrać, a i diabła nie da się wyplenić z krwi tak łatwo. Zabobony, które są przerażająco prawdziwe, opisy brutalności, gwałtów, zasady, które są tylko dla wybranych. Na to wszystko pada cień Babiej Góry i historia z pierwszego tomu (nie trzeba go znać) – jest to oddzielna historia z tymi samymi bohaterami. Lubię styl autorki i to jak potrafi przepleść, umieścić historię. Niby mamy te odniesienia do pierwszego tomu jednak skupiamy się na tu i teraz. Najbardziej urzeka ją mnie w tej serii historyczne momenty, które znajdują odniesienia w teraźniejszości, wtedy mam wrażenie, że to nie było tak dawno, a skutki odczuwalne są do dzisiejszego dnia. Dla mnie idealna odskocznia, która wciąga. Ma ogrom akcji, nieco gwałtowniejszych scen, traum, strat, dodatkowo zawsze wpleciona zostaje historia miłosna i to jak człowiek człowiekowi wilkiem. Wanda jest tutaj przykładem na dzisiejsze realia z którą odnalazłam wspólne przeżycia. Dla mnie seria złoto i czekam na kolejne tomy.
Baśka Zajda wybiera się z mamą nad morze. Właścicielka pensjonatu, w którym ma się zatrzymać, znika w niejasnych okolicznościach. Okoliczni mieszkańcy nie pałali do niej sympatią. Podpadła zwłaszcza miejscowym myśliwym paląc ich ambony. Wkrótce dochodzi do kolejnych zaginięć.
Akcja powieści toczy się dwutorowo: pół wieku wstecz, choć niezaprzeczalnie dominują czasy współczesne. Jedna z bohaterek przypominała mi inną zagorzałą przeciwniczkę polowań z "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk i jest to wszechobecny motyw tej historii. Zaczęłam zastanawiać się, czy to Baśka, gdzie tylko się pojawi, przyciąga kłopoty? Ale bardzo szybko doszłam do wniosku, że to wrodzona empatia i ogromne serce nie pozwalają jej przejść obojętnie obok ludzkiej krzywdy.
"Demony Babiej Góry" to już czwarty tom z policjantką Baśką Zajdą, a ich autorka Irena Małysa od początku trzyma wysoki poziom. Cała seria charakteryzuje się trzymającą w napięciu, wciągającą i rozbudowaną fabułą z licznymi plot twistami, świetną kreacją postaci, intrygą na najwyższym poziomie i elementami charakterystycznymi dla powieści sensacyjnej i kryminalnej. Główna bohaterka od samego początku skradła moje serce i bardzo lubię towarzyszyć jej we wszystkich sprawach, którymi się zajmuje.
"Demony Babiej Góry" czwarta część z serii z Baśką Zajdą.
Rok 1969 Jadwiga wraz z synem ucieka przed przeszłością do nadmorskich Marucic. To właśnie tam chce zacząć nowy rozdział swojego życia. Wraz z synem zatrudniają się w PGR-ze, ale nawet kilkaset kilometrów od domu będzie musiała walczyć o własne życie. Rok 2022 Baśka wyjeżdża na wakacje do nadmorskich Marucic. Od samego początku nic nie idzie po jej myśli. Właścicielka u której Zajda wynajęła pokój znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Nie cieszyła się ona sympatią mieszkańców, ponieważ jest podejrzana o spalenie ambon lokalnym myśliwym.
Autorka i w tej części nie oszczędzi Baśki. Bardzo lubię główną bohaterkę jest to silna kobieta, która nie rozczula się nad sobą. Mimo tego wszystkiego co ją spotkało nie załamała się, tylko idzie dalej, do przodu. Potrafi odnaleźć się w najbardziej dramatycznej sytuacji. Autorka stworzyła książkę od której ciężko się oderwać. Czytałam ją z zapartym tchem, nie mogąc się doczekać wspólnego mianownika łączącego odległe od siebie o pięćdziesiąt lat historię. Bardzo lubię książki w których akcja toczy się dwutorowo.
To było Kolejne ekscytujące spotkanie z Ireną Małysą oraz jej bohaterką, Baśką Zajdą. Ja jestem zdecydowanie na tak, polecam i czekam na kolejne przygody Zośki,
“Demony Babiej Góry” sprawiają wiele czytelniczej satysfakcji. To wielowątkowa kryminalna rozrywka, której kwintesencja tkwi w ludowości. To ona poniekąd jest motywem przewodnim, przyczyną i skutkiem. Odbija się echem raz po raz i nie daje o sobie zapomnieć. Ani wtedy, ani teraz. Nie jest ani dobra, ani zła. Spowija ją mgła, w której granice moralności się zacierają. To też historia na wskroś polska, małomiasteczkowa, w której rodzime przywary wybrzmiewają w niedopowiedzeniach, w zasznurowanych ustach, w wymowności spojrzeń. Bo czające się w oczach bohaterów tajemnica, strach ale i mrok są niczym trudne do przeoczenia znaki. Niepokojące lecz trudne do uwierzenia.
“Demony Babiej Góry” są powieścią niezwykle klimatyczną, w którą z łatwością można wsiąknąć. Diabeł tkwi w szczegółach i Irena Małysa doskonale daje to odczuć podczas lektury. Pisarka zadbała o to, by czytelnik nie nudził się ani przez chwilę. I choć intryga rzeczywiście skonstruowana została bardzo dobrze to osobiście zachwycam się warstwą językową. To ona nadaje jej kolorytu, aury tajemnicy, niepowtarzalności. Zarówno na poziomie narracji jak i dialogów autentyczność jest ogromnym atutem.
📖 Co znajdziesz w środku (nowym tomie)? - Baśkę, która chce odpocząć po minionych koszmarach; - nadmorską miejscowość ze starym pegeerem (PGR, czyli Państwowe Gospodarstwo Rolne, socjalistyczne przedsiębiorstwo z okresu PRL); - opuszczony glamping (czyli kemping w stylu glamour) - zaginioną kobietę (i to nie jedną!) - dwie linie czasowe - góralskie czary nad morzem - zbrodnię i ludzką niegodziwość
To najbardziej PRZEJMUJĄCA odsłona serii. Baśka jest sama. W obcym miejscu. Pośród niegościnnych i wrogich jej ludzi. Oni mają tajemnice. Kryją niejeden sekret. Te sekrety - ciemne i nikczemne - widać w ich oczach. A Baśka jest uparta i wbrew sobie (i zdrowemu rozsądkowi) MUSI je rozwiązać.
🌊Ten cykl ma wakacyjną nutę, więc jeśli planujesz wyjazd, wypad, albo działeczkowanie lub leżakowanie, to zapakuj do torby albo wrzuć na czytnik. Ale przeczytaj, bo to jedna z tych serii, które dobrze się czyta, po prostu.
O rajciu jakie to było dobre. A szczerze, dosyć sceptycznie do tej książki podchodziłam. Gdy okazało się, że to czwarta część serii bałam się, że przy braku znajomości poprzednich części, będę mieć problem z fabułą, ale nie nie. . Bardzo podobała mi się ta książka! A w szczególności rozdziały z 1969, ta część historii w szczególności mnie zaciekawiła i wypatrywałam kolejnych rozdziałów. . Jeśli szukacie lekkiego kryminału z rozwiniętym wątkiem obyczajowym to zdecydowanie będziecie zadowoleni. Nie ma tu krwawych i brutalnych opisów, a wątek obyczajowy lat '60 jest świetny. . Polecam 🔥 🖤
To chyba najlepsza część tej serii, a przynajmniej najmniej szkodliwa, czyli nadal nie jest gdzieś wysoko w moim rankingu kryminałów, ale wróciliśmy poziomem do początków.
Tym razem Basia Zajda ląduje nad morzem, w Mielnie, gdzie oczywiście wpada na sprawę kryminalną, w którą się musiała wmieszać, ponieważ na tym polega fabuła wszystkich części tej serii. Mamy również drugą linie czasową, co również jest stałym zabiegiem w tych książkach. No i nie zabrakło oczywiście rozterek życiowych komisarz Basi, więc mamy cały komplet.
Czy było dobrze? Nie, ale było znośnie, a to już coś patrząc na ostatnie dwie części.
nie jest najgorzej, nie jest najlepiej, ale dobrze mi się tego słuchało do sprzątania, flashbacki poprowadzone okej, akcja w nich była dla mnie wręcz ciekawsza, znowu trochę wątków ktore zostały niedomknięte (albo ja jestem głupia albo przewrażliwiona?), ale no muszę przyznać że chyba z wszystkich części ta podobała mi się najbardziej, o stylu pisania n będę pisać bo chcąc nie chcąc to nie przykładałam do tego aż tak dużej uwagi słuchając
Cześć historyczna (o PGR) bardzo wciągająca. Cześć teraźniejsza naciągana. Duży minus za to, że po raz kolejny akcja dzieje się gdzieś (a nie w okolicach Babiej), tutaj akurat nad morzem - wierzę, że nie jestem jedyną osobą, która liczyła na to, że akcja książek będzie działa się w górach.
Dobra, wciągająca historia, chociaż za wiele było tu dla mnie zbiegów okolicznosci i trochę za dużo współzależności, które wydawały się mało realne. Mimo to szybko przeczytałam.