Jeszcze nie dzieje się nic złego. Trwa zima. Emilia chce jak najszybciej wyjechać. Wrócić do Francji, gdzie pracuje, jako opiekunka osób starszych. Jak sama mówi, lepsze to, niż robota przy taśmie. Byle dalej od domu, starych mebli, świętych obrazów, zrzędzenia babki. Dwa miesiące czekała na telefon, i wreszcie jest. Nowe mieszkanie. Nowi ludzie. Nowa podopieczna. Wydaje się, że ma fart, a może nawet szczęście, jednak wkrótce wszystko się zmienia. Podczas Wielkanocy, za sprawą pewnego zdjęcia, wydarza się coś dziwnego. Odtąd nic nie będzie już takie samo. Ani dom. Ani babka. Ani staruszka, którą się opiekuje. Kto jest kim? Kto mówi prawdę? Kto udaje, kogoś innego? Tylko Emilia może rozwikłać tę zagadkę. Pytanie tylko czy zdoła? Czy potrafi wyobrazić sobie mroźną noc? Dziewczynkę, która nagle znika. A może nie musi sobie niczego wyobrażać? Może prawda jest zupełnie inna.
Przysłona jest opowieścią o kobietach, którym wielka historia odbiera wszystko.
Miała garstkę okej momentów, ale głównie forma przerosła treść i do nikąd to nie dopłynęło. Widzę w autorce możliwy potencjał, ale na ten moment lektura jej powieści była męczącą przeprawą.
Pełna niedomówień powiastka raczej. Mglista, gęsta atmosfera, tajemnica, trauma wojenna, barwny, żywy język. Nie bardzo rozumiem tych wszystkich narzekań, że ciężka przeprawa - serio są znacznie gorsze przeprawy książkowe
Jasne, nie jest to nic wybitnego, ma swoje tak zwane momenty, choć narracja wydaje się urwana, niedokończona.
Fajnie opisana wieś, bez stygmatyzacji czy przaśności, autorka na szczęście unika modnej w literaturze polskiej chłopomanii.
niby trzy gwiazdki, niby odczucia średnie, ale było w tym coś intrygującego (zwłaszcza w sposobie pisania). czasem książka męcząca, musiałam robić przerwy, jednak finalnie określiłabym ją jako ciekawe doświadczenie, jako "coś innego"
Nie rozumiem tych słabych ocen, bo w mojej opinii książka jest świetna. Porusza emocje, skłania do refleksji... Mamy tu do czynienia z problemami rodzinnymi, traumą wojenną i kwestią mentalności. Styl oraz język, co prawda, są szorstkie i bez wielu ozdobników, ale do tej historii to bardzo pasuje. Polecam💔
Historia przesiąknięta polskością i lokalnością. Zaściankowość i rodzinny support. Milion porad. Pomysłów na życie. Szczodrze dawane rady, o które nikt nie prosił. Rodzinne spotkania i nieustające zwarcia. Wrodzona potrzebna równania w dół. Pamiętaj, tylko się nie wyróżniaj! Człowiek ginie w tych potokach cudzych słów, w lawinach cudzych projekcji. Zasady, obyczaje, wymyślone reguły. Jest kakofonia i jazgot. Ciężko w tych światach funkcjonować. Ciężko grać w grę, gdy nie znamy zasad. Ma nas na oku ktoś jeszcze. Jezus. Tutaj sprawa się komplikuje, bo zero negocjacji. A dodatkowo antysemityzm, martyrologia i wojenne wspomnienia. Zwrot akcji i niespodzianka. Tajemnice, niedopowiedzenia i domysły. Przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Wyrzuty sumienia, które dręczą całe dekady. I kontrast, by jeszcze podkreślić i podkręcić. Ciekawa, nieoczywista historia. Dobry tekst.
Emilia wyjeżdża za pracą do Paryża. W rodzinnej wiosce zostawia ojca i babkę. Jedno zdjęcie pokazane podczas Wielkanocy sprawia, że nic już nie będzie takie samo. Książka chaotyczna, z mnogością postaci i zażyłości. Ciężko się odnaleźć. Sposób pisania autorki nie przemówił do mnie. Zakończenie pozostawiło niedosyt.
4/5. W "Przysłonie" współczesność i przeszłość idą ze sobą w parze. Wojenna historia wiąże się z teraźniejszością za sprawą jednego zdjęcia i kilku zbiegów okoliczności. Wspaniale pokazana została przedwojenna i wojenna wieś i niełatwa więź wnuczki z babcią. Sporo w tej historii jednak niedopowiedzeń i niejasności - mimo to nie żałuję, że ją przeczytałam.
Chciałam sięgnąć po coś innego niż sięgam na codzień ale niestety ta historia nie spodobała mi się. Chociaż zdążyło się kilka momentów, w których interesowały mnie wydarzenia, zawsze było to tylko chwilowe. Ogólnie z historii niewiele wyniosłam, a styl pisania zdecydowanie nie ułatwiał mi zapoznawania się z nią.
3.5 Bardzo smutna i bardzo polska historia. Czułam się jakby opowiadała mi ją moja babcia, w babci Emili i jej historii rodzinnej widziałam bezpośrednio moją. Ale wydziera się z tego przeogromny smutek przysłonięty ciszą i cierpieniem polskiej wsi za czasów wojennych.
eh, no nie. byłam dobrze nastawiona, ale nie przypadło mi do gustu. styl pisania był dla mnie niesamowicie męczący i ewidentnie czegoś tutaj zabrakło. zamysł ciekawy, ale wykonanie średnio mi się spodobało
4,25; forma góruje nad treścią i jest to bardzo dobry zabieg w tym wypadku, ciekawa historia (skłania do refleksji i zadawania pytań, które mogą zostać bez odpowiedzi). znaleziona przypadkowo, ale jakże ciekawa
Lubie osttsnio czytac ksiazki o wsi. Ta byla moim zdamiem bardzo dobrze napisana. Nie wiem skad tyle negatywnych opini. Bardzo szybko sie w nia wciagnelam i w historie. Nie jest to nic nowego. Ale jako osoba nie lubioca czytac o wojnie. Ta ksiazka byla napraedee dobra.