W gruncie rzeczy, jest to książka wspaniała. Anna Dymna pokazuje swe ciepło, mądrość, miłość, ślepe prawie zaślepienie w wiarę, że warto pomagać innym. I normalnie, teraz przyszedłby czas na trochę ironii - że naiwnie może? że zbyt jednostajnie i o tym samym? Ale to właśnie ta w pewnym sensie naiwność świadczy dla mnie o monumentalnej sile i książki i Anny - że nie trzeba szukać więcej niż właśnie miłość i chęć pomagania, że nie trzeba silić się na sarkazm, że warto być dobrym. mimo wszystko. i już. i tyle. aż tyle, gdy dzieje się to naprawdę i bardzo silnie.. (jedynie stosunek do homoseksualistów ogromnie rozczarowujący, w kontekście ogromu miłości i zrozumienia skierowanego do praktycznie każdej innej grupy społecznej).