Podkomisarz Ariel Janicki staje w obliczu niezwykle brutalnego morderstwa białostockiego komornika. Mężczyzna został unieruchomiony, przebity maczetą, a na powiekach wypalono mu tajemnicze znamię – symbol Ręce Boga. Niestety całkowity brak śladów na miejscu zbrodni i kolejne ślepe tropy sprawiają, że policjanci muszą zmierzyć się z kolejnym morderstwem. Śledztwo przybiera jeszcze bardziej niebezpieczny obrót, kiedy okazuje się, że sprawca zabójstw odtwarza makabryczne zbrodnie opisane w Biblii. Czas staje się najcenniejszym towarem. Ariel Janicki z nową partnerką muszą powiązać wątki i ocalić niewinne życie, zanim morderca zaatakuje ponownie. Czy przeszłość kryje klucz do rozwiązania tej mrocznej tajemnicy? Czy to zemsta, czy może szaleńcze wizje obłąkanego fanatyka? Intrygujący debiut Macieja Torebki wciąga w wir niebezpiecznego śledztwa i bestialskich zbrodni popełnianych w imię Boga. On widział i wiedział. Nie mógł być obojętny. Od niego zależała przyszłość. On musiał być żołnierzem, dowódcą i kulą. On był Ręką Boga.
Dawno nie czytałam tak soczystego i idealnie przyprawionego kryminału. Joanna Opiat-Bojarska
Mocny, brutalnie szczery i przepełniony autentycznymi emocjami kryminał. Maciej Kaźmierczak
Genialny i kompletny debiut. Kinga Wójcik
„Ręce Boga” Macieja Torebko wciągają w mrok i grozę ludzkiej psychiki z siłą, której nie sposób się oprzeć. Igor Brejdygant
Pomysł na fabułę bardzo dobry, ale wiele rzeczy poszło nie tak. Po przeczytaniu prologu byłam wniebowzięta, bo zapowiadał, że będzie mocno i brutalnie.
Książka opiewa w przekleństwa, których jest ogrom i kiepsko to się czyta, bo człowiek myśli, że może zasób słownictwa autora jest ograniczony? no bo co innego miałam myśleć? Owszem jest to kryminał z taką lekką sensacją, ale nie jakoś brutalny jak to czytałam w recenzjach, ale zależy od tego jaki kto ma stopień okrucieństwa w lekturach. 🙈
Bez podania imienia i nazwiska wiadome by było, że książkę napisał mężczyzna, ta seksualizacja kobiet mi już bokami wychodzi. Nie wiem skąd ta moda na to się wzięła wśród autorów płci męskiej. Na prawdę nie można czymś innym zastąpić określania kobiety niż „dupa”? Ech. Powiało też czymś innym, ale zostawię to.
Izrael to nie państwo tylko pseudo utworzone państwo. Autorzy powinni pozostać neutralni w takich sprawach nawet jeśli jest to fikcja literacka a autorzy sami nie podzielają takich poglądów. Powtarzam to od ładnych paru lat i będę dalej. Ale to tylko moje osobiste spostrzeżenie.
Dialogi może nie są najgorsze, ale wypowiedzi niektórych bohaterów to IQ równe 0. Prócz córki Ariela nie polubiłam żadnego bohatera, bo ich się nie da polubić. Milion nieprzemyślanych opisów, przemyśleń które nie prowadziły do niczego. Sprawa niby się toczy, ale krążymy w miejscu.
Jeszcze początek był w miarę okej i czytałam z dużym zapałem, ale im dalej poszło w las tym bylo gorzej. Ja wiem, że inni są zachwyceni i bardzo dobrze, ale ja albo piszę coś szczerze albo nie piszę w ogóle. Takim typem czytelnika jestem.
Kryminały i thrillery to gatunki literackie, po które sięgam najczęściej, dlatego zawsze tak bardzo cieszy mnie pojawienie się na tym polu nowego, znakomicie rokującego nazwiska. Taką perełką na mapie kryminału jest Maciej Torebko ze swoim debiutem „Ręce Boga”. I naprawdę trudno uwierzyć, że to debiut, bo autor nie tylko pisze z niesamowitą lekkością, polotem i pomysłem, ale też w jego warsztacie trudno doszukać się słabych stron. Również protagonista błyskotliwy, lecz niepozbawiony wad podkomisarz Ariel Janicki, ostra i piękna pani prokurator i sprawca, działający brutalnie fanatyk religijny są prawdziwie autentyczni. Pełen zachwyt pod każdym względem.
Autor od pierwszych stron wciąga w mroczny klimat zbrodni spadającej na upalny Białystok, utrzymuje napięcie na wysokim poziomie i prowadzi nas krętymi ścieżkami śledztwa, które ogranicza ułomny system i niedoskonałość człowieka. Ariel wraz z przydzieloną mu partnerką, absolwentką szkoły policyjnej, zaczynają śledztwo w sprawie brutalnej śmierci komornika. Druga z prowadzonych spraw dotyczy znalezionych w pobliskim lesie kilku ciał w różnym stopniu rozkładu, co może wskazywać na seryjnego zab0jcę. Arielowi nie wychodzi z głowy również młoda dziewczyna znaleziona przypadkowo przez jego córkę, nazwana przez nią „aniołkiem”, która trafia do zakładu psychiatrycznego.
Sprawy pozornie ze sobą niepowiązane zaczynają znajdować części wspólne, a złakniony rozgłosu sprawca nazywający siebie „Rękami Boga” prowadzi precyzyjnie zaplanowaną misję, która w pewnym momencie może stać się osobistą tragedią Ariela.
Autentyzm bije z każdego dialogu naturalnie wzbogaconego kolokwializmami i wulgaryzmami, z każdego fragmentu rozmyślań bohaterów, a możliwość śledzenia zdarzeń z perspektywy śledczego i sprawcy ukazuje momentami więcej niż byśmy chcieli. Wgląd w mroczne zakamarki umysłu ogarniętego obłędem jest z jednej strony fascynująca, z drugiej budzi prawdziwe ciarki. I nie tylko śledczym nasuwa się pytanie, czy religijny wydźwięk zbrodni jest ich rzeczywistym motywem, czy jedynie zasłoną dymną?
Ileż ta powieść niesie emocji! Szczególnie poruszają swą siłą i szczerością te targające ojcem, który chcąc ustrzec swoje dziecko przed złem całego świata zdaje sobie sprawę ze swej bezsilności. Zakończenie aż prosi się o kontynuację i mam nadzieję, że Autor sprawi nam tę przyjemność i pojawi się kolejny tom z podkomisarzem Janickim. Bo lektura napisanego z takim polotem, wzbogaconego ironią i inteligentnym humorem kryminału jest prawdziwą ucztą i już wiem, że każda kolejna powieść spod pióra Autora znajdzie się na szczycie mojej czytelniczej listy.
No nie wiem...mam mieszane uczucia co do tej książki. Historia nawet, nawet.Bohaterowie też jakoś przypadli mi do gustu. Ale zbyt siarczyste przekleństwa jakoś tak mnie odpychały.
Jaką bym nie wzięła książkę z wydawnictwa Initium jestem pewna, że to będzie świetnie spędzony czas. Przed wami debiut Macieja Torebko „Ręce Boga” które polecam nie tylko przez świetnie zbudowaną akcję, ale to poczucie humoru, które uwielbiam np. riposty, jakie bohaterowie sobie nie szczędzą są genialne. Moją ulubienicą jest córka Ariela (głównego bohatera) No taka urocza, że masz ochotę ją przytulać i rozpieszczać. :p Opisów książki jest sporo, więc zachęcam do przeczytania, a ja mam nadzieję, że będzie drugi tom, bo zostawić czytelnika w takim stanie, w jakim ja jestem to grzech :p (żarcik).
Mamy kryminał, który może nieźle zamieszać w głowie, a to za sprawą psychopaty, który uważa siebie Rękami Boga i zaczyna wymierzać sprawiedliwość, lecz, kto jest jego ofiarą i jakie będą tego konsekwencje przekonacie się sami. W momencie kiedy już wskazałam palcem winnego to kurka wodna dostałam obuchem po głowie :). Życie policjanta nie należy do łatwych. Dodaj do tego rodzinę to już poważny rollercoaster, bo jak pogodzić się z faktem, że często nie ma członka rodziny ze względu na ciągłe wezwania w najmniej oczekiwanym momencie? Ariel po rozstaniu bierze życie w swoje ręce i stara się, żeby to wszystko miało jakiś sens. Motorem napędowym do dalszego działania jest jego córka, o której wcześniej napisałam. Jest jego oczkiem w głowie dla której (to zrozumiałe) zrobiłby wszystko. Nie martwcie się to nie spojler, bo tego dowiecie się na początku książki. Jak bardzo ważne jest wsparcie rodziny? Czy po rozwodzie trzeba wieszać na byłego partnera psy? (jakby głupio, to nie zabrzmiało). Ta sprawa mocno odbije się nie tylko na nim, ale i na córce i muszę przyznać, że pierwszy raz dziecko bierze udział…?! Hmm… już nic dalej nie napisze. :p Mocne sceny mogą niektórych czytelników zakłopotać, zniesmaczyć. Podziwiam jak autor nie pogubił się w tych wszystkich akcjach, rolach. Polecam a dla miłośników elektronicznych wersji książki mam dobrą wiadomość, bo możecie odsłuchać książkę w wersji audio.
"Ręce Boga" to debiut Macieja Torebko. Wydawnictwo Initium nie raz już dostarczyło swoim czytelnikom wielu emocji z pomocą początkujących na literackiej ścieżce autorów. Czy i tym razem powieść ma moc?
Okładka przyciąga wzrok i intryguje. Od razu pojawia się myśl, że będzie to mocna historia. Mocna i brutalna.
W lesie niedaleko Białegostoku zostaje odnaleziony zbiorowy grób kobiet i dziewcząt. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że pochowane tam osoby zostały zamordowane. Podkomisarz Ariel Janicki ma akurat wolne i opiekuje się dziewięcioletnią córeczką Lenką, która na co dzień mieszka z jego byłą partnerką, jednak nie może sobie odmówić pojechania na miejsce zbrodni. Ta decyzja wpłynie na kolejne wydarzenia, ponieważ mała Lena w lesie spotyka... aniołka. Nastolatka przypominająca dziewczynce aniołka jest w strasznym stanie, wyraźnie widać, że przeżyła piekło. Zostaje umieszczona w szpitalu psychiatrycznym, gdzie lekarze próbują wydostać ją z wewnętrznego świata, w którym się schroniła. Następnie ginie komornik. Biorąc pod uwagę jak wyglądało znalezione przez ochroniarza budynku ciało, ktoś musiał naprawdę nienawidzić tego mężczyzny. Pierwsze oględziny nie pozostawiają wątpliwości. Komornik został przebity maczetą, a morderca wypalił mu na powiekach tajemniczy symbol o nazwie Ręce Boga. Niestety szybko okazuje się, że zabójca jest perfekcjonistą i nie zostawił po sobie najmniejszego śladu. Śledczy pracują pełną parą, jednak morderca nie odpuszcza i wkrótce pojawia się kolejna ofiara. Czy te sprawy coś łączy?
Ariel nie jest zachwycony, kiedy zamiast wieloletniego partnera zostaje mu przydzielona świeżynka, sierżant Monika Dydek. Czy w tej sytuacji Ariel da radę na czas doprowadzić śledztwo do końca i znaleźć zabójcę? Czy młodziutka policjantka bez doświadczenia nie będzie bardziej przeszkadzać niż pomagać? Kim jest człowiek, który traktuje siebie jako narzędzie w rękach Boga i jest przekonany o tym, że jego celem jest unicestwienie tych, którzy nie zasłużyli na to, by żyć? Ile osób zginie, zanim Janicki i Dydek wpadną na jego trop?
Podkomisarz Ariel Janicki z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku to policjant z krwi i kości. Doświadczony wyga z ciemną przeszłością i rodzinną tragedią, którą od lat dźwiga na barkach. Dodajmy do tego problem z alkoholem i nieudane życie osobiste, a otrzymamy dość stereotypowy literacki portret gliny, który możemy spotkać w wielu kryminałach. Jego partnerką zostaje ładna, młoda policjantka, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, chociaż ma również chwile słabości. To duet osobowościowy nierzadko spotykany w kryminałach. Ciut oklepany, często wykorzystywany motyw uzupełnia naprawdę dobrze skrojona fabuła i dynamiczna akcja. Taki zestaw obronił powieść i sprawił, że czytało mi się ją świetnie.
Na plus mogę zatem zaliczyć: poprowadzoną równocześnie z kryminalną warstwę obyczajową z psychologicznymi wątkami z przeszłości Ariela, ciekawą zagadkę i wciągające śledztwo, a także kilka świetnych scen z Lenką.
Na koniec dodam jeszcze, że możecie się tu spodziewać brutalnych opisów i wulgarnego języka, ale uważam, że wszystko jest we właściwych proporcjach. Dlatego jeśli takie powieści Was interesują, debiut Macieja Torebko z pewnością przypadnie Wam do gustu.
Maciej Torebko wystąpi dziś w roli autora kryminału, który jest również debiutem artysty na rynku literackim. Z wielką chęcią osobiście sprawdzę jak sobie poradził, a sama książka zaciekawiła mnie swoim opisem, więc tym bardziej postanowiłam dać jej jakąkolwiek szansę. Czy było warto? Akcja dzieje się w Białymstoku. Przyglądamy się poczynaniom podkomisarza Ariela Janickiego. Mężczyzna jest ojcem małej Leny i byłym już partnerem jej matki. Pewnego dnia, opiekując się córką, dostaje wezwanie do lasu w sprawie znalezionych zwłok. Wpada również w tym samym miejscu na prawie nagą dziewczynę, z którą w żaden sposób nie da się porozumieć. Janicki nie zostaje jednak dopuszczony do sprawy, co niesamowicie go denerwuje. Niedługi czas później dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiara ma wypalone na powiekach symbole, jakimi są „Ręce Boga”. To tylko początek ciągu okropnych wydarzeń, a sama sprawa sięga daleko w przeszłość. Czy uda się zatrzymać osobę odpowiedzialną za te wydarzenia?
Co łączy znalezioną dziewczynę, trupy w lesie i morderstwa na tle religijnym? Już od pierwszych stron autor pokazuje czytelnikowi, że nie będzie to lekki kryminał. Dostajemy całkiem dosadny opis gwałtu na prawdopodobnie nieletniej osobie. Dalej Maciej Torebko serwuje nam również brutalne morderstwa, więcej przestępstw na tle seksualnym i całą masę przekleństw. To ostatnie w sumie nie dziwi, skoro akcja dzieje się w Polsce. Tak czy siak, osoby bardziej wrażliwe mogą ciężko przejść przez tę lekturę.
Zerknijmy na bohaterów. Mimo to, towarzyszenie Arielowi Janickiemu w rozwiązywaniu sprawy okazało się tak wciągające, że pochłonęłam książkę w niecałe trzy dni. Sama postać podkomisarza została bardzo ciekawie napisana. Trochę awanturniczy, arogancki, lubiący alkohol… brzmi jak większość Polaków. Ariel to zagubiony człowiek, który popełnił w życiu sporo błędów. Ma jednak dobre serce, stara się być wspaniałym ojcem, co jest doceniane przez jego córkę. Nie, do Janickiego nie mogę się przyczepić.
Następna w kolejności jest młodziutka sierżant – Monika Dydek. Nowa partnerka głównego bohatera. Na początku jej nie polubiłam. Wydawała się sztywna i bez charakteru. Ściśle trzymała się reguł, za co chyba nie powinnam winić policjantki. Chodzi o to, że dziewczyna jedyne doświadczenie posiadała z podręczników. Ariel udowodnił jej, że praktyka niewiele ma wspólnego z teorią. Monika na szczęście pokornie weszła w rolę uczennicy, przez co wraz z Janickim tworzyli całkiem zgrany zespół. Pokazała też swojemu mentorowi, że czasem podręczniki bywają przydatne.
Trzymam tę książkę w rękach i absolutnie nie wiem co mam Wam o niej napisać. Jest tak dobra, że naprawdę trudno będzie oddać mi jej fenomen. Czuję się zahipnotyzowana. Majstersztyk. Ta pozycja jest po prostu genialna i doskonała. Styl autora, kryminalne wstawki, humorystyczne zgrywy głównego bohatera i fenomenalna historia, która wciśnie Was w fotel. Mój żołądek zawiązał się w supeł, a tętno było podwyższone przez całą lekturę. Zadziwiające jest to, że autor trzyma poziom od pierwszego zdania prologu aż do ostatniego zdania epilogu. Fabuła jest pieczołowicie przemyślana, a labirynt wątków i postaci nie ma końca. Jest absolutnie tak krwiście, mięsiście i brutalnie jak tylko może być w kryminale, tak zagmatwanie i mgliście jak powinno być w genialnym thrillerze i aż tak dobrze jak powinno być w wybitnej książce. Zostałam wciągnięta bez reszty w świat ułomnego bohatera, który wymierza sprawiedliwość. Były momenty gdy było mi niedobrze, ale też takie w których śmiałam się do rozpuku. Nie potrafię napisać nic więcej, po prostu styl autora sprawia, że nie mogłam oderwać się od tej lektury, a sama historia jest po prostu genialna i taka której na pewno nie zapomnę już nigdy. Chcę więcej i mam nadzieję, że autor już coś pisze! Czytajcie! Zamawiajcie! Na pewno się nie zawiedziecie i będziecie zachwyceni! 9⭐️.
„Ręce Boga” to historia podkomisarza Ariela, który dostaje pod swoje skrzydła trudną do rozwikłania zagadkę. Brutalne morderstwo podszyte religijnymi zajawkami. Ale to nie wszystko. Wszystko jest grubymi nićmi podszyte, historia sięga daleko w przeszłość, a ofiar jest więcej. I to nie wszystko co znajdziecie w dobrym thrillerze i kryminale. Będzie się działo!
Zacznę od tego, że w ogólnym rozrachunku powieść przypadła mi do gustu. Historia była brutalna, makabryczna, ale nie tylko tym wywoływała zainteresowanie. Próba odkrycia sprawcy makabrycznych morderstw budziła zaintrygowanie i trzymała w napięciu. Postaci były poprawnie stworzone, z całą gamą prywatnych problemów. Stylistyka sprzyjała szybkiemu czytaniu. Nie zabrakło w niej sarkastycznych rozmów i wewnętrznych dialogów, które wywołały uśmiech.
Z rzeczy, które mi się nie podobały to rozważania bohaterów, które albo nie miały zupełnie związku z fabułą, albo były bardzo okołotematyczne, a wzbudzały niesmak. Nie jestem wrażliwym czytelnikiem, mało co potrafi mnie obrzydzić. Co więcej, bardzo sobie cenię, jeśli autor potrafi tak barwnie namalować wydarzenia, stworzyć otoczkę miejsca, że wywoła u mnie dreszcze. Twórca "Ręce Boga" również posiada ten dar, ale wykorzystuje go nadmiernie i opisując rzeczy zupełnie niepotrzebne. Postaci zachowywały się ohydnie. Obwąchiwanie samego siebie lub opisywanie problemu nadmiernej potliwości czterech liter nie jest czymś, o czym chcę czytać. To nie miało znaczenia dla fabuły, było wręcz zbędne. To jednak są tylko niuanse, które nie wypłynęły na mój odbiór powieści. Biorąc pod uwagę, że był to debiut literacki, było wybornie. Nie wiem, czy finalnie będę ukontentowana historią, gdyż jest to pierwszy tom. Sprawa tylko w pewnym stopniu została rozwiązana.
Już po przeczytaniu prologu, w którym autor zawarł dosadne, brutalne i szczegółowe sceny, które wzbudzać mogą wstręt, obrzydzenie, wiemy z czym się spotkamy w dalszej części. Nie będzie kolorowo. Autor umiejętnie oddał atmosferę całego śledztwa. Sama kreacja sprawcy wzbudza duży lęk, niepokój, obrzydzenie i strach...a co za tym idzie, cała fabuła ocieka tymi emocjami. Ariel Janicki to taki policjant z krwi i kości, który jest w stanie poświęcić wszystko dla dobra śledztwa. I jego osoba została opisana bardzo autentycznie i realnie. Na plan pierwszy wysuwa się tu jednak osoba mordercy, jego motywacja, zbrodnie, chory umysł... "Ręce Boga" to kryminał, który wami wstrząśnie, wciągnie od pierwszej strony i sprawi że szczęka opadnie. Dynamiczna akcja i umiejętnie prowadzona narracja stopniowo wprowadza coraz większe napięcie. A otwarte zakończenie jest świetnym podkładem do rozwoju wydarzeń i stworzenia pięknej serii. Ale uwaga - ta książka dedykowana dla czytelnika raczej o mocnych nerwach! To nie jest delikatny kryminał... Ja ze swojej strony polecam i nie mogę wyjść z podziwu, że to debiut!
Jak na debiut, jest bardzo nieźle. Niby wątki i postaci już były, nie ma niczego zaskakującego, ale język jest sprawny, poczucie humoru niezłe. Miło poczytać o czymś osadzonym w Białymstoku, chociaż czasem autor plątał się między porządkiem podlaskim a amerykańską wizją pracy w policji. Dużo alkoholu, brzydkich ludzi i przekleństw, czasem wydaje się, że autor nie miał inny pomysłów na kreowanie postaci pobocznych? Morderca zbyt mało pogłębiony. Zakończenie, cóż... Mimo wszystko słuchało się tego bardzo przyjemnie, akcja trzymała uwagę, dużo mrówczej policyjnej roboty. Czekam na kolejne części.
Wiele czytanych przeze mnie kryminałów było określanych jako brutalne. Nie rozumiałam dlaczego, żadna z poprzednich książek nie wywołała u mnie takich emocji. Jest to książka dobra, ale cholernie brutalna. Użyję tutaj bardzo prześmiewczego stwierdzenia w swoim założeniu, jednak idealnie odnoszącego się do tego co czuję - muszę to rozchodzić. Książka na pewno nie nadająca się dla wrażliwców. Weterani kryminałów będą zadowoleni z takiego debiutu na rynku, w końcu jakiś powiew świeżości.
Z debiutami bywa różnie. Jedne są lepsze, drugie są gorsze, a bywają i takie, które zachwycają do tego stopnia, że trudno jest uwierzyć, iż autor danej powieści dopiero stawia pierwsze kroki w literackim świecie. A jak było z „Rękoma Boga” Macieja Torebki? Odpowiedź znajdziecie w mojej premierowej recenzji 😃 👉 https://magicznyswiatksiazki.pl/recen...
Phenomenal debut! If it wasn’t for me traveling , I would’ve inhaled that book in 2 days. Great read! It keeps you on your toes , and I truly hope there will be more !
Świetny debiut literacki Macieja Torebko, mroczna historia seryjnego mordercy, której akcja umiejscowiona jest w Białymstoku. Wciągająca historia, wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie. Polecam.