Mity nordyckie przez wieki pozostawały nieznane. Obecnie święcą tryumfalny powrót, na nowo zamieszkując w zbiorowej wyobraźni. Czy jest to sprawka olbrzymek przędących nici Przeznaczenia? Czy to sami bogowie chcą powrócić do naszego świata? Dziś każdy rozpoznaje w dzierżącym magiczny młot wojowniku Thora, wie o skorym do psot Lokim oraz mądrym jednookim Odynie. Ile z tych prastarych, pełnych magii opowieści zostało odmienionych w komiksach, filmach, serialach czy grach? Dzięki książce Mateusza K. Sawczyna, opartej na tłumaczeniach islandzkich tekstów i opracowaniach naukowych, przenosimy się w świat mitów, o których opowiadali skaldowie. Odwiedź boską krainę Asgard. Po gałęziach Yggdrasila, Drzewa Życia, dotrzyj do zamieszkanego przez olbrzymy Jötunheimu i odkryj, jak spędzają czas karły zamieszkujące Nidawellir. Stań do boju z Losem, poznaj historie pełne miłości, podstępów oraz porażek. Mimo ogromnej mocy bogowie Skandynawii byli – i wciąż pozostają – bardzo ludzcy.
„Mity nordyckie. Bogowie" to jedna z ciekawszych polskich publikacji wprowadzających w temat mitologii nordyckiej.
Autor stworzył powieść opartą na kanwie mitów i legend nordyckich. Zapoznając się z tekstem mam wrażenie, że słucham opowieści bajarza przy ognisku, dzięki temu czytało się ją sprawnie, szybko i z wielkim zainteresowaniem. Zawiera spójną całość w postaci litego tekstu z dialogami i bogatymi opisami, od początków powstania świata, pierwszych bogów, istot, a także opisane wszystkie przygody, konflikty i wojny, aż do nieuniknionego końca świata.
Autor przy tworzeniu książki wspomagał się tłumaczeniami islandzkich tekstów oraz opracowaniami naukowymi, co stanowi o jej wartości. Jest rzetelna i prawdziwa. Na pewno jest to świetna książka na początek przygody z mitologią nordycką, czyta się z zapartym tchem, a narracja jest płynna i angażuje czytelnika w całości.
Książka wydana jest solidnie, w twardej oprawie, z ilustracjami, mapą, drzewem genealogicznym oraz glosariuszem, co na pewno ułatwia w zorientowaniu się w mnogości występujących postaci oraz ich koligacjami. Polecam!
,,Jeden od drugiego tak wiedzę nabywa, jak płomień rozpala płomień. Mądrość natomiast rzadsza jest i trudno jest się nią dzielić"
,,Mity nordyckie" Mateusza K. Sawczyna to opowieść opowiadająca o losach bogów nordyckich, ich intrygach, próbie ucieczki przed przeznaczeniem oraz przygodach. Któż, w końcu nie słyszał o sprytnym i przebiegłym olbrzymie Lokim? Czy Thorze i jego słynnym młocie, za pomocą którego dokonywał wielu mężnych lub mało mądrych czynów? A o Odynie Wszechojcu i jego wielkiej mądrości?
Za sprawą tej książki autor przybliża nam znane lub mniej znane historie oraz przygody nordyckich bogów!
Zacznę od wydania powieści, gdyż muszę przyznać, że bardzo miło mnie zaskoczyło. Twarda oprawa z ciekawą szatą graficzną, od wewnętrznej strony okładki znajduje się mapa świata i drzewo genealogiczne, w środku jest kilka starannych ilustracji namalowanych przez Marcina Kota, a sama książka jest bardzo stabilnie i starannie wydana. Ocenianie książki po okładce zdało egzamin, ale czy treść była równie dobra i przykuwająca uwagę?
Od zawsze ciągnęło mnie do mitów, legend czy baśni, dlatego gdy zobaczyłam tę pozycję w Klubie Recenzenta serwisu nakanapie.pl wiedziałam, że nie będę obojętna i ją zamówię. Była to ciekawa pozycja, przedtem nie czytałam niczego na temat nordyckich bogów, więc przed lekturą nie miałam żadnej wiedzy na temat Asów, Hrymthursów i Wanów. Mimo to jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało w czytaniu, by tę wiedzę zdobyć. Opowiadane opowieści były bardzo pasjonujące i ciekawe. Bogowie nordyccy niekiedy przypominali nas samych. Ludzi, którzy czasem z chciwości lub z innych pobudek chcą czegoś więcej, więcej władzy albo zemsty i z tego powodu dopuszczają się do mało moralnych czynów, przekupstwa, zabójstwa czy misternie uknutych intryg. Jednak nie zabrakło miejsca dla miłości, przyjaźni czy nienawiści. Znajdziecie w niej dosłownie szereg różnorodnych poruszanych aspektów m.in. uprzedmiotowienie kobiet, które w czasach, gdy te historie były tworzone i przekazywane z ust do ust faktycznie było i niestety zdarza się do dziś.
Całość jest dopracowana, autor zadbał o dosłownie każdy szczegół, za co go podziwiam. Widać włożoną pracę w tę opowieść zwłaszcza, iż jest oparta na tłumaczeniach islandzkich tekstów oraz opracowaniach naukowych. Jestem również wielka podziwu dla wymyślonych historii, gdyż są zaskakujące i doprawdy czasami zadziwiające jak np. Loki potrafił knuć intrygi tak, by nikt nie zauważył, jak Odyn potrafił zamaskować swoje czyny, które wolał zachować w tajemnicy, jak Thor próbował udowodnić swoje męstwo, a Freja nie mogła uciec od zalotników. Skadywanowie naprawdę mieli bujną wyobraźnię, ale podoba mi się to! To właśnie dzięki temu te opowieści nabrały wyjątkowości, oryginalności, a bogowie niepowtarzalności. Aż żałuję, że książka nie była dłuższa, bo jeszcze chciałabym poznać więcej historii bogów skadynawskich.
Styl pisania Sawczyna był całkiem przyjemny, ale czasami w czytaniu przeszkadzały mi pojawiające się obcojęzyczne nazwy, jest glosariusz, który bardzo pomaga w ich zrozumieniu i przypomnieniu co oznaczają, lecz nie ma objaśnienia wszystkiego i czasami wybijało mnie to z rytmu podczas czytania. Wiem, że te nazwy musiały występować, bo były ważne, ale jednak trochę mi przeszkadzały, przez co także zdarzało mi się gubić w trakcie lektury.
Podsumowując sądzę, iż jeśli interesują Was mity nordyckie, bogowie nordyccy i ich historie to jak najbardziej warto przeczytać tę książkę, by poczytać opowieści, jakie skaldowie przekazywali sobie z ust do ust. W niej zawierają się ponadczasowe wartości, które dotyczą dzisiejszego lub dawniejszego świata, np. próba ucieczki przed przeznaczeniem, uprzedmiotowienie kobiet, dobro i zło, miłość i nienawiść, przyjaźń, zdrada, a nawet kazirodztwo.
Mity nordyckie. Bohaterowie Mateusza K. Sawczyna to książka napisana z wyczuwalną miłością do materiału i szacunkiem dla jego surowości. To pozycja dla tych, którzy chcą zanurzyć się w świat sag, ale też zobaczyć w bohaterach istoty kompletne i skomplikowane. Ma swoje mankamenty - głównie wynikające z natłoku imion i struktury źródeł - ale jej zalety przeważają: autentyczność, klimat i głębia czynią ją wartościową lekturą. Czytana powoli i z uwagą, daje wiele satysfakcji. Przyznaję, że sięgnęłam po tę książkę z ciekawością i lekką niepewnością: obiecywała powrót do pradawnych sag, krwawych bitew i postaci, które w literaturze nordyckiej żyją własnym, niepokornym życiem. I wiecie co? Nie zawiodłam się. Mity nordyckie. Bohaterowie to opowieść napisana z pasją. Autor sięga po materiały z Eddy poetyckiej i sag islandzkich, rekonstruując losy rodów takich jak Wölsungowie, Wulfingowie czy Ynglingowie, w narracji pojawiają się wilkołactwo, runiczna magia, zemsta, miłość przekraczająca granice śmierci oraz brutalne, krwawe starcia. Ale ta książka to nie tylko spektakularne epizody, Sawczyn ukazuje bohaterów jako istoty ‘z krwi i kości’ - z wadami, słabościami i decyzjami, które potrafią zarówno zachwycić, jak i przerażać I tutaj właśnie warto docenić i na chwilę zatrzymać się przy samych (bardzo licznych) bohaterach. Bo nie otrzymujemy tu jedynie pomników odwagi; bohaterowie są targani sprzecznymi uczuciami: honorem i pożądaniem, lojalnością i żądzą zemsty. To klasyczny rys mitologiczny ale Sawczyn naprawdę stara się pokazać te sprzeczności w sposób ludzki. Dzięki temu nawet postaci, które popełniają okrutne czyny, nie stają się jednowymiarowe. Ich heroizm ma cenę, ich siła ma granice, a ich błędy są często ludzkie, znajome. Książka składa się z szeregu opowieści o kolejnych bohaterach, jakby autor chronologicznie odsłaniał kolejne pieśni i fragmenty sag, by czytelnik mógł sam składać je w całość. To zabieg, który daje poczucie autentyczności, ale też wymaga od odbiorcy uwagi: mnogość rodów, imion i splatających się wątków sprawia, że lektura wymaga skupienia. Czyta się dobrze fragmentami, całość - zwłaszcza pochłonięta „na raz” - może przytłoczyć. Jednak mimo, że w książce pełno niemal epickich opisów krajobrazów, zamków, fiordów i mrocznych kurhanów, to książka nie popada ani w baśń ani w akademicką suchotę. Autor balansuje między rekonstrukcją źródeł a literacką narracją. Dla kogoś, kto oczekuje prostoty i płynnej narracji, język może być miejscami gęsty - ale to raczej zasługa tematu i mnogości imion niż stylu autora. Czytając Mity nordyckie. Bohaterowie, byłam zafrapowana. Lubię, kiedy mit odkrywa przed nami ludzkie twarze, a nie tylko boskie atrybuty - i w tym aspekcie książka jest udana. Jednocześnie czuję, że najlepszym sposobem na jej konsumpcję jest powolne, uważne czytanie: epizod po epizodzie, z przerwami, żeby nie pogubić się w plecionce imion i rodów. Dla mnie to lektura, którą chętnie poleciłabym innym pasjonatkom Północy - z zastrzeżeniem: nie jednorazowo, bo wtedy rzeczywiście łatwo o pomyłki i zlewanie się wątków.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SBM #współpracabarterowa #współracarecenznecka #współpracareklamowa
Mity lisiołowe . Każdy szanujący się panteon bóstw ma swoją mitologię. Nie inaczej jest z lisioizmem, a przynajmniej powinno być, gdyż to wielkie dzieło jest dopiero w tworzeniu. Inspiracji w tym trudzie Lisioł postanowił szukać wśród już istniejących mitologii. Tak właśnie Futrzak trafił do książki „Mity nordyckie” Mateusza K. Sawczyna. Twarda oprawa, mapa mitycznego świata oraz rozbudowana gałąź pochodzenia olbrzymów i bogów znęciła Lisioła między strony niczym miska truskawek. . Lisioł pojawił się wielkiej ziejącej otchłani. Pomachał Surtrowi na dzień dobry, ale gbur nawet nie odmachał. Za to… uwolnił wiatry z miejsca, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, aż lód się potopił. W ten sposób pojawił się przedwieczny Ymir oraz prakrowa Audumla, której wymiona miały nieskończone ilości mleka – Lisioł na głód nie miał co narzekać. Gorzej, że Ymir położył się spać, tworząc dziwne rzeczy przez sen. Lisioł przyznaje, że nigdy więcej nie chce widzieć, jak coś wychodzi komuś z nogi przez sen lub z gorszych miejsc! Narobił tego… szkoda piszczeć! . Mnożyło się to, żeniło, a Lisioł czytał, leżąc na lodowych blokach. Brrrr! Zimno wszędzie, głucho wszędzie, co tutaj będzie? Wtem podsłuchał trzech braci z rodu Asów i uznał, że mają nierówno pod sufitem. Dlatego futrzak zdecydował się zbudować łódź, aby dać dyla. I dobrze zrobił! Fanom kryminałów spodoba się fragment o pływaniu w posoce oraz ćwiartowaniu ciała dla tworzenia nowego świata. I tak wszystkie krainy oraz Drzewo Życia narodziło się w wyniku pierwszego mordu. . I teraz wyobraźcie sobie, że to dopiero początek! Świat się zaczyna tworzyć, przygody Thora i Lokiego dopiero przed nami, a Odyn postanawia przechytrzyć śmierć oraz panie losu – Norny. Niezły początek prawda? Mity skandynawskie to fantastyczna rozrywka dla spragnionych krwi, intryg oraz zdrad czytelników, a także dla osób, które są po prostu ciekawe tego tematu. Autor pokusił się o przedstawienie całości w formie opowieści, więc mamy dialogi i zero przypisów, czy kontekstu. Tylko Wy i jedna długa opowieść. Trochę tak, jakbyście usiedli ze skaldem przy ognisku. Wystarczy wypełnić róg miodem i zawołać skål!
Sawczyna cenie za to, że w swoich publikacjach dba o szacunek do źródeł, bo dla mnie to niezwykle istotne, ponieważ wszelkie uproszczenia, czy skróty myślowe mogą zupełnie zmieniać odbiór tekstu. Co jeszcze od razu rzuca się w oczy i jest ważne, to fakt, że w treści tej książki czuć jak autor bardzo zafascynowany jest tym światem.
Tworzenie książki w oparciu o tłumaczenie islandzkich tekstów było dla mnie gwarantem tego, że książka będzie rzetelna i prawdziwa. Nie napotkałam tu Marvelovskiej papki, która zupełnie skomercjalizowała i przeinaczyła wiele istotnych czynników. Sawczyn bazuje na prawdzie, ukazując mity w pełnej ich złożoności, brutalności i innych niż te znane z kinematografii.
Podróżując przez nordycki świat, autor znakomicie stworzył aurę, która oddała klimat opowieści, pozwalając wejść w nią niemal całkowicie. Przedstawiane historie są prawdziwe w takiej ludzko/boskiej ułomności, ponieważ nie brakuje podstępów, zdrad i zwrotów akcji, które potrafią zaskoczyć. Bogowie nie zostali przez Sawczyna podkolorowani i wyidealizowani, przedstawienie zostali autentycznie, w sposób moralnie niejednoznaczny i mający w sobie mnóstwo takiej prawdziwej ludzkiej słabości.
Książka w swojej konstrukcji jest bardzo przyjazna w odbiorze, ponieważ łatwo się odnaleźć w nordyckim świecie, który w całym bogactwie i skomplikowaniu jest przedstawiony bardzo przejrzyście. Ucieszyło mnie, że autor nie poszedł w kierunku popkulturowych uproszczeń i zadbał o prawdę.
Ta książka trochę odczarowuje popkulturowe schematy, nadając nordyckim opowieściom prawdziwy ciężar. Książka jest uniwersalna, ponieważ ja będąc nieco bardziej wciągnięta w mitologiczne realia znalazłam wiela wartościowych informacji, ale jestem niemal pewna, że każdy kto nawet staruje z poznawaniem mitologii, doceni tę publikację i wiele z niej „wyciągnie”, bo ten świat zasługuje na poznanie.