Powiem wam prawdę o sobie. Moją prawdę, rzecz jasna, osobistą nawet
Dlaczego woli być Bralczykiem niż Jerzym?
Dlaczego z „cyckiem” miał kłopot a koleżankowania się nie wstydzi?
Czego w życiu żałuje i z czego nie zamierza się tłumaczyć?
Jak godzi kompleks niższości z kompleksem wyższości?
Dlaczego z Miłoszem nie miał konwersacji a zakochał się w pewnym Gustawie?
Dlaczego ojcem jest łatwo zostać, a trudno nim być, a z profesorami jest odwrotnie?
Dlaczego lepiej nie mówić wszystkiego, co pomyśli głowa?
Jak to jest być otwieraczem uniwersalnym?
Czy istnieje jakieś życie pozagrobowe?
I co w jego życiu znaczą ślimak z myszką.
Takiego Bralczyka nie znacie. Dobrodusznego wobec świata, nawet tego popełniającego językowe błędy i krytycznego wobec siebie. Urodzonego nie tam, gdzie się urodził i zupełnie nie wtedy. Szukającego swojego miejsca w świecie, gdzie czuje się prowincjuszem i osiągającym sukcesy, na które wcale nie zasługuje.
Profesor Jerzy Bralczyk w szczerej (o ile to w ogóle możliwe - zastrzega), błyskotliwej i pełnej humoru rozmowie z Pawłem Goźlińskim i Karoliną Oponowicz opowiada o tym, jak to się bywało cudownym dzieckiem, pełnym kompleksów nastolatkiem, samotnym ojcem w Szwecji, tropicielem absurdów propagandy, gwiazdą uniwersytetów i mediów, redaktorem konstytucji, ale też niepewnym siebie synem, bratem, ojcem, dziadkiem i mężem.
Rozmowa, której słucha się bardzo przyjemnie i przy której czas ucieka jak szalony. Zadziwia postawa profesora, który skromnie podsumowuje swoje osiągnięcia. Choć pewnie jest w tym odrobina kokieterii. Przykrym zaskoczeniem jest dla mnie komunistyczna przeszłość tego wybitnego Polaka.
Świetnie przeprowadzony wywiad ze świetnym człowiekiem w świetnej formie.
Po samych pytaniach widać, że wywiad przeprowadzają osoby znające zarówno się na rzeczy, jak i swojego rozmówcę. Na głupie i zbędne pytania nie ma tam miejsca. Jest go za to wystarczająco na zainteresowanie, odpowiednią dozę dociekliwości i imponującą wiedzę.
Rozdziały niezbyt długie, tekst poprzerywany miejscami zdjęciami z prywatnych zbiorów profesora. Układ graficzny elegancki, prosty, cieszący oko, niepróbujący być czymś, czym nie jest. Podoba mi się.
No ale Bralczyk. Przed przeczytaniem - sławny językoznawca, członek Rady Języka Polskiego, człowiek kojarzony z naszą rodzimą mową jak chyba nikt inny. Po lekturze ten tytan i archetyp językowego purysty stał mi się niesłychanie bliski. Kompleks niższości? Poczucie inności? Strach przed kobietami? Syndrom oszusta? Absolutnie! W życiu bym się nie spodziewał!
No ale jednak. Bierzcie i czytajcie, bo naprawdę daje do myślenia. A jak komuś nie da, to przynajmniej będzie niesłychanie przyjemna.
Bralczyk to jeden z najbardziej znanych polskich językoznawców. Chyba każdy o nim słyszał.
Książka "Bralczyk o sobie" to wywiad z profesorem Jerzym Bralczykiem. Opowiada on o swoim życiu od początku. Duże znaczenie, już od najmłodszych lat, ma w jego opowieści język. Oprócz bardzo ciekawego tekstu, w tym tytule znajdziemy wiele fotografii zarówno z dalszej jak i bliższej przeszłości tego autora.
Bralczyk szczerze opowiada nam o swoim życiu, choć jak sam zastrzega, że jest szczery na tyle na ile jest to możliwe. Bo przecież nie zawsze tak się da.
Wywiad czyta się doskonale. Wypowiedzi tego językoznawcy są błyskotliwe i pełne humoru. Doskonale się bawiłam podczas lektury. Muszę też przyznać, że książkę czyta się bardzo dobrze, wręcz się przez nią płynie.
Byłam zaskoczona kiedy ten wybitny polski językoznawca opowiadał jak cierpiał na kompleks niższości i jak bardzo potrafił bywać krytyczny wobec siebie.
Bardzo ciekawa pozycja, o wielce ciekawym człowieku. Forma w której Profesor opowiada o sobie szczególnie przypadła mi do gustu, przez to że mogłam poznać spojrzenie Profesora Bralczyka na świat, na jego życie i język polski.